Powieść kanadyjskiej pisarki Lucy Maud Montgomery Ania z Zielonego Wzgórza to historia o rudowłosej Ani Shirley, dziewczynki obdarzonej bujną wyobraźnią oraz niezwykłym talentem do wpadania w tarapaty. Rezolutna Ania wychowuje się na farmie w Avonlea, gdzie wraz z przyjaciółmi realizuje swoje szalone pomysły. Jej zdumiewające perypetie pokochali czytelnicy na całym świecie, a teraz dzięki specjalnemu wydaniu ze słowniczkiem, możesz poznać jej losy, czytając powieść w oryginale.
By trochę przełamać się w czytaniu po angielsku czegoś dłuższego niż kilka komiksów na krzyż, stwierdziłam, że skorzystam sobie z dobroci od wydawnictwa Edgard i sięgnę po coś co czytałam już po polsku. Akurat idealnie wpisuje się znana wszystkim Ania.
W przypadku tej książki nie będę opisywać o czym jest fabuła, bo to można sobie sprawdzić przy polskiej wersji książki. Tutaj chcę skupić się na tym jaki poziom językowy zastałam, pierwsze wrażenia z dłuższej lektury w języku obcym i oczywiście będzie słowo odnośnie ćwiczeniówek po każdym rozdziale.
Przyznaję, że podchodziłam do całej sprawy jak pies do jeża. Poziom języka mam całkiem niezły, nie boję się rozmawiać po angielsku, zasób słownictwa też mam dosyć bogaty i łatwo zapamiętuję nowe hasła, ale jednak mówienie, a czytanie mimo wszystko trochę się różni. Stwierdziłam, że okej - nie będę jak mały samochodzik przewracać kartki (jak to zwykle mam) tylko ta książka dostanie tyle czasu ile będzie potrzeba, nawet jeśli będę obrabiać jeden rozdział dziennie.
Do brzegu. W zasadzie każda strona książki opatrzona jest marginesami, gdzie zamieszczony jest słowniczek z trudniejszymi słowami, które pojawiają się w treści i są specjalnie wytłuszczone. To jest wygodne, bo czytamy tekst, spoglądamy na margines i już rozumiemy dane słowo i nie musimy szukać słowniczka gdzieś na końcu, tym samym odrywając się od treści. Po każdym rozdziale są ze dwa ćwiczenia typu - hasło i napisz jego przeciwieństwo (pochmurny-słoneczny), ogólny opis np. kobieta, która bierze ślub i my musimy napisać "bride", kończymy zdania konkretnym słowem, z puli losowych słów zaznaczamy te związane z przyrodą i tak dalej. Oczywiście słownictwo nie odbiega od czytanego rozdziału. Na końcu książki oprócz zbiorczego słownika są odpowiedzi do zadań, więc można sobie sprawdzić poprawność wykonanego ćwiczenia. Słownik jest na tyle rozbudowany, że nie potrzeba posiłkować się tłumaczem.
Warto zaznaczyć, że to nie jest treść taka sama jak w standardowej Ani. Wydawnictwo wyraźnie zaznacza, że powieść została zmodyfikowana do poziomu B1-B2 czyli można spodziewać się łatwiejszej budowy zdań jak również prostsze słownictwo. Jednak to równocześnie okazja, by sprawdzić na jakim poziomie językowym jesteśmy i za jak trudne powieści możemy się zabierać.
A finalnie jak mi się czytało? Dobrze. Wychodzi na to, że strach miał duże oczy i mogłam bardziej wierzyć w swoje możliwości. Mam jeszcze kilka książek tego typu, więc na pewno będę chciała je przerobić, tym bardziej, że mają coraz to wyższy poziom.