Jump to ratings and reviews
Rate this book

Uwodziciel. Rzecz o Karolu Szymanowskim O osobie, muzyce, przyjaciołach, wyznawcach i (urojonych) wrogach. O inspiracjach, fascynacjach i fobiach

Rate this book
Intrygująca monografia poświęcona życiu i twórczości jednego z najwybitniejszych polskich kompozytorów. Autorka maluje złożony i niejednoznaczny portret Karola Szymanowskiego, często odbiegający od odlanych z brązu pomników ku czci tego twórcy, jednocześnie szkicując pejzaż barwnych czasów, w jakich przyszło mu żyć, i cały korowód nietuzinkowych postaci z jego najbliższego otoczenia. Wyłania się obraz człowieka świadomego swego geniuszu, przygniecionego tym, że wyprzedza swą epokę, wewnętrznie rozdartego zarówno ze względu na swą homoseksualność, jak i życie na krawędzi w bohemicznych miazmatach, kapryśnego i o niedopartym uroku równocześnie. Był kochany i wielbiony, lecz zawsze czuł niedosyt adoracji, ciągle skarżył się na swoje zdrowie i brak pieniędzy, a rozrzutnie szafował jednym i drugim. Gwizdalanka stworzyła nie tylko portret wybitnego artysty, ale i człowieka, człowieka pełnokrwistego – ze wszystkimi jego wadami i zaletami.

872 pages, Hardcover

Published January 1, 2021

9 people are currently reading
33 people want to read

About the author

Ratings & Reviews

What do you think?
Rate this book

Friends & Following

Create a free account to discover what your friends think of this book!

Community Reviews

5 stars
7 (53%)
4 stars
4 (30%)
3 stars
0 (0%)
2 stars
1 (7%)
1 star
1 (7%)
Displaying 1 of 1 review
Profile Image for Marcin.
333 reviews80 followers
November 30, 2024
O pióro Danuty Gwizdalanki byłem więcej niż spokojny, gdyż pamiętałem ją z artykułów dotyczących historii polskiej muzyki klasycznej publikowanych głównie na łamach „Ruchu Muzycznego”. Wyłaniała się z nich postać autorki operującej bardzo dobrym warsztatem pisarskim, pryncypialnej w osądach, wykazującej sporą dozę krytycyzmu wobec zastanych ocen i opinii, czasami ironicznej, czasami kpiarskiej i zawsze podchodzącej z szacunkiem do materiału źródłowego. Biografią Karola Szymanowskiego udało się jej dokonać rzeczy niezwykłej. Napisała bowiem tomiszcze dokonujące rewizji klisz, w jakich zwykło się dotychczas postrzegać Katota (jak nazywali kompozytora jego bliscy), a dyskusja nad nim wykroczyła daleko poza wąskie środowisko muzykologów i melomanów. Obok pozytywnych recenzji Sławomira Pietrasa, Agnieszki Niesler i Elżbiety Szczepańskiej - Lange oraz neutralnych autorstwa Beaty Bolesławskiej – Lewandowskiej i Marcina Boguckiego, nie brakowało również głosów krytycznych czy też ultrakrytycznych Adama Wiedemana czy Joanny Domańskiej. Niezależnie od tego, po której stronie opowie się Czytelnik czy Czytelniczka, można powiedzieć, że autorka dopięła swego – dała kolejny oddech dyskusji nad życiorysem i dorobkiem drugiego po Chopinie najchętniej grywanego na świecie polskiego kompozytora.

Danuta Gwizdalanka bowiem ani się nie pieści ani nie cacka z Szymanowskim. Skupienie się na przywarach kompozytora i negatywnych epizodach z jego życiorysu jest najczęstszą krytyką wysuwaną pod adresem jej książki. Postawa biografki jednak mnie szczególnie nie dziwi. Jeżeli zbierając materiały i studiując źródła co i rusz przyłapuje się Szymanowskiego na pisaniu półprawd, mijaniu się z prawdą czy wręcz bezczelnym kłamstwie, to nawet najbardziej życzliwy mu biograf tudzież biografka straciliby i cierpliwość i nerwy dla dalszej obrony jego dobrego imienia. Pytanie, w imię czego bronić dobrego imienia Szymanowskiego jest zresztą w tym miejscu bardzo dobrze zadane.

Szymanowski pisał dużo i jak każdy artysta jego uwaga była skoncentrowana przede wszystkim na nim samym. Treści, jakie publikował na swój temat w korespondencji z osobami mu przychylnymi utrwaliły wizerunek strapionego artysty, poświęcającego swą uwagę i zapał twórczy Świętej Polskiej Sprawie i bezpardonowo niszczonego przez zaciekłych wrogów i nieprzyjazne, wręcz wrogie czynniki oficjalne w państwie polskim. Spore „zasługi” w utrwalaniu tego mitu oddali po wojnie: Jarosław Iwaszkiewicz, Stefania Łobaczewska, Stefan Spiess, a nade wszystko Teresa Chylińska. Z jej trzytomowej monografii wyłania się obraz artysty wiecznie urzędującego w Parnasie, oddychającego polskością, miłującego wszystko, co polskie nosi imię, a przy tym niedocenianego, szykanowanego i usilnie zwalczanego. Tym szymanowskim legendom Danuta Gwizdalanka postanowiła powiedzieć „sprawdzam” i dać wgląd w te rysy charakteru i usposobienia kompozytora, o których dotychczas jedynie ostrożnie wzmiankowano lub umyślnie przemilczało. Wyniki jej badań mówią, że młode państwo polskie udzielało wcale niemałe dotacje i subwencje dla zabezpieczenia ekonomicznego bytu Szymanowskiego, a tarapaty finansowe, w jakie wiecznie Katot popadał, miały swe źródło w braku umiejętności obchodzenia się z pieniędzmi. Być może jego losy ułożyłyby się zupełnie inaczej, gdyby o interesy Szymanowskiego zadbał zawodowy impresario – z biografii Gwizdalanki wynika bowiem, że słowność i umiejętność dotrzymywania terminów nie były (eufemistycznie mówiąc) jego mocną stroną, co ważyło – niekiedy mocno – na obecność muzyki Szymanowskiego na europejskich scenach.

Dorobek kompozytorski Polaka nie jest imponujący. Składa się nań nieco ponad 60 opusowanych dzieł, a z dłuższych wypowiedzi muzycznych jedynie Król Roger trwa powyżej godziny. Przyczyną tego stanu rzeczy jest stan zdrowia kompozytora – wymagająca leczenia w sanatoriach i uzdrowiskach gruźlica ograniczała wydatnie dostępność do fortepianu i możliwości kompozycji. Biografia Gwizdalanki daje dodatkowe argumenty wyjaśniające przyczynę tego stanu rzeczy. Poza gruźlicą stałą bolączką i nawracającym problemem był alkoholizm Szymanowskiego oraz skłonność do hulaszczego trybu życia. Nie bawiąc się w psychoanalizę i poprzestając wyłącznie na wypowiedziach epistolarnych samego bohatera biografii, Gwizdalanka wysuwa tezę, że dla samego Szymanowskiego komponowanie nie było zawodem, ile finansowym sposobem na zabijanie wolnego czasu, wytykając mu braki w wykształceniu, mankamenty instrumentalizacji i nader częste jej cedowanie na barki przyjaciół po fachu. Szymanowski zasiadał przy fortepianie, kiedy czuł wenę, a nie czuł jej regularnie, a nawet gdy była, to zdarzało się jej przegrać ze stanem kompozytora, który pić nie powinien, lecz czynił to nader chętnie i zdecydowanie za często. Być może te wady dałoby się trzymać w ryzach, gdyby Szymanowski dał sobie szansę na stały związek z partnerem życiowym, który rozumiałby jego potrzeby i potrafił zmobilizować do regularniejszej, bardziej wytężonej pracy. Katot był jednak kochliwy i nie potrafił wejść w dłuższą relację miłosną. Lista jego znanych wybranków pozwala na stwierdzenie, że najchętniej widział siebie w roli sugar daddy dla ślicznego twinka dopóty, dopóki nie znudził mu się chłopiec lub chłopczyk nie uznał, że ekonomiczne perspektywy dla eksploatacji tej relacji uległy wyczerpaniu. I nie ma tu sensu litować się nad biednym Katotem – każda strona wiedziała na co się pisze i czym to pachnie. A wypominanie w listach, jak to powyciągał on niektórych chłopców z błota, za co odpłacili mu niewdzięcznością nie pozwala zaświadczać o altruistycznym rysie jego osobowości.

Z biografii Danuty Gwizdalanki wyłania się postać artysty targanego sprzecznymi uczuciami. Z jednej strony pragnął lokować swoją muzykę po stronie awangardy, jako rzucającą wyzwanie dotychczasowym tradycjom i modom, z drugiej zaś uskarżał się na brak zainteresowania publiczności i głosy krytyki, nie dostrzegając lub nie chcąc dostrzec, że ta konserwatywna w swych gustach publika nie otworzy swych uszu i serc na muzykę nie wpisującą się w to, do czego była przyzwyczajona i czemu hołdowała. Nie jest jednak prawdą, że monografia została obliczona na całkowitą anihilację osoby Szymanowskiego i zdyskredytowanie jego dorobku. O muzyce Szymanowskiego Gwizdalanka zawsze wypowiada się z szacunkiem. W samej jego osobie dostrzega również i pozytywne cechy charakteru: absolutne przywiązanie do rodziny, skłonność do bezinteresownego niesienia pomocy i niesamowity urok osobisty, dzięki któremu większość jego przywar uchodziła mu na sucho. Niektóre zaś mankamenty charakterologiczne biografka rozmiękcza jak np. jego antysemickie wypowiedzi dowodząc, że nie były one wynikiem sądów głęboko zakorzenionych, ile powierzchownym powtarzaniem niefortunnych poglądów, z których kompozytor potrafił szybko się wycofać. Myślę, że podobną miarę można przyłożyć do jego mizoginistycznych wypowiedzi, skoro tylko z kobietami potrafił wchodzić w emocjonalne, osobiste i szczere rozmowy.

Układ pracy nie ma charakteru chronologicznego, lecz problemowy i w nim tkwi i siła i słabość recenzowanej pracy. Niesztampowe ujęcie problemowe sprawia bowiem, że do tych samych wątków biografka wraca kilkakrotnie przy różnych okazjach, zamiast kompleksowego omówienia w jednym miejscu. Taka mozaikowatość tekstu jest problematyczna, zwłaszcza w obliczu ogromu dzieła, liczącego ponad 800 stron.

Autorka zadeklarowała, że nie dała się uwieść czarowi Szymanowskiego. Jedno jest pewne: wkroczyła odważnie na arenę i rzuciła rękawicę przyszłym pokoleniom badaczy i badaczek. Jego życiorys będzie bowiem jeszcze przedmiotem niejednych sporów.
Displaying 1 of 1 review

Can't find what you're looking for?

Get help and learn more about the design.