Emilia, matka niesfornych bliźniąt, próbuje stanąć na nogi po rozwodzie. Pomocną dłoń wyciąga do niej ekscentryczna staruszka i dzięki niej kobieta trafia do domu gburowatego pisarza oraz jego charakternej... kotki! Współpraca przebiega burzliwie, szczególnie gdy między pracodawcą a Emilią zaczyna działać chemia...
Pisarka, żona, mama. Miłośniczka kawy, czekolady i dobrej książki. Autorka dwóch serii komediowych: Kalina w Malinach i Kronika pechowych wypadków oraz bestsellerowych Czterech płatków śniegu i ich kontynuacji – Anioł na śniegu oraz Choinka cała w śniegu.
Najchętniej pisze o świcie, gdy cały dom pogrążony jest we śnie. W swojej twórczości stara się nieść uśmiech i nadzieję. Przez lata związana z Fundacją Miasto Słów oraz Klubem z Kawą nad Książką. Mieszka pod Krakowem wraz z mężem, córeczką oraz gangiem niesfornych czworonogów.
Książka z fabuły jest naprawdę ciekawa, ale dość wolno się rozwija akcja. Owszem, wątek romantyczny jest, jednak trochę się zawiodłam, że tak zakończyła się relacja Emilii z pisarzem, plus nie jest powiedziane co się z nimi dalej działo, a pozostaje się jedynie domyślać.
Na początku książka mnie nudziła, ale z kolejnym rozdziałem robiła się naprawdę ciekawa, aż doszło do tego, że nie mogłam się od niej oderwać.
Myślę, że w niedalekiej przyszłości sięgnie po więcej książek tej autorki, ponieważ Joanna ma świetne poczucie humoru, co oddaje na papierze. Dlatego zamiast trzech gwiazdek daje jej cztery.
Kot na okładce? Jestem kupiona. Czy recenzja jest tutaj w takim przypadku potrzebna? 😅
A tak już całkowicie na serio, to jest to drugi tom „Na tropie miłości”, w której tym razem ważną rolę będzie odgrywać nie pies, a kot! A dokładnie kot o raczej nietypowym imieniu. Nazwanie kota Cholerą może być dosyć problematyczne, gdy trzeba wyjść przed dom i go zawołać… Cóż możecie być pewni, że zagwarantuje Wam to niezbyt przychylne spojrzenia ze strony sąsiadów. 😉
„Wymruczane szczęście” jest luźno powiązane ze swoją poprzedniczką. Jest to historia zupełnie nowych bohaterów, a jednak Ci, których ja osobiście pokochałam w „Wyszczekanej miłości” również się pojawiają! Babcia Trudzia powraca i będzie mieszać jak nigdy dotąd!
W tej książce poznacie niesfornych ośmioletnich bliźniaków, którzy podbiją Wasze serca i nie raz rozbawią Was do łez! Możecie być tego pewni! Oczywiście jest jeszcze ich mama, Emilia, która przez malutką myszkę w końcu postanowiła odejść od męża (brzmi intrygująco, co? 😎) i tak trafia pod skrzydła swojego kuzyna i właściciela Kulawego Bociana…
Z drugiej strony bliżej poznamy trochę gburowatego pisarza, który miał pecha (a może jednak szczęście?), że płot wynajmowanego domu dzieli akurat z babcią Trudzią.
Jeżeli podobał Wam się poprzedni tom, to możecie być pewni, że ten spodoba Wam się jeszcze bardziej. Mam wrażenie, że pomysły i humor Joanny Szarańskiej na absurdalnie śmieszne sytuacje nigdy nie przestanie mnie bawić, i jednocześnie zadziwiać.
To idealna książka na chwilę relaksu i stuprocentowe lekarstwo na cięższe dni.
Na upartego możecie ją czytać bez znajomosci poprzednich, ale polecam zacząć od samego początku!
Nie mogłam się doczekać tej książki, a kiedy się na coś czeka, to oczekiwania rosną i łatwo się zawieść. Jednak nie tym razem. To przecież jest Joanna Szarańska, więc można i należy spodziewać się wyłącznie czegoś najlepszego.
Drugi tom serii jest równie dobry jak pierwszy. Lekką i dobrą książkę napisać niełatwo, ale autorka raz za razem udowadnia, że się da. Przy „Wymruczanym szczęściu” udało mi się odpocząć, zrelaksować i zaśmiać nie raz. Postać babci Trudzi uwielbiam i cieszę się, że pojawiła się i w tej historii. Szarańska ma wybitną umiejetność budowania naprawdę fajnych postaci. To, co dla mnie najbardziej zaskakujące, to postaci dzieci, których nie da się nie lubić! A te zwykle - wstyd przyznać - budzą we mnie niechęć. Tym razem dzieciaki namieszały równo i przykładnie, a ja miałam ubaw po pachy :D Pod płaszczykiem komedii autorka przemyca jednak kilka życiowych prawd i w zabawny sposób pokazuje co w życiu jest ważne.
Nie ma co się rozpisywać, to jest po prostu dobra książka, dobre pióro i najlepszy sposób na spędzenie kilku godzin. Ja polecam z całego serca. I czekam teraz na książkę z królikiem jako bohaterem ;)
Ps. Nie polecam czytać po nocy, jeśli nie śpi się samemu. Ja się tak chichrałam, że prawie zostałam wyrzucona z sypialni ;)
Komedie @joannaszaranska mają w sobie coś takiego, że moja wyobraźnia nie ma najmniejszych problemów,by pracować pełną parą... wszystkie sceny, a najbardziej te rozbrajające, mam wrażenie dzieją się obok mnie, a ja w nich uczestniczę jako żywy obserwator.
Naprawdę nie mogę nic złego powiedzieć o "Wymruczanym szczęściu" a nie przepraszam jest parę punktów: za szybko się czytało, za szybko się skończyła i jak to tak, że przygód Cholery już nie ma...
Szczerze polecam dla każdego. Styl autorki jest tak lekki i przyjemny, że książka czyta się sama. Dodatkowo jeśli chcesz wiedzieć jak spiknąć dorosłych, jak nazywa się królowa polskich rzek (nie,to nie jest Wisła) i jeszcze wiele innych rzeczy, a przy tym dobrze się bawić. Zatracić się w przygodach bohaterów, trzymać za nich kciuki i razem z nimi śmiać się i płakać to koniecznie musisz mieć ją w swojej biblioteczce.
Cóż więcej rzecz mogę jak tylko to, że żałować możesz, iż ta lektura przed Tobą. A jeśli ja przeczytałaś to rozpaczaj ze mną...
P.S. Podczas lektury nie zalecane jest spożywanie wszelakich płynów 🤪, gdyż grozi zniszczeniem książki, a po drugie polecam czytać w domowym zaciszu, bez świadków...
A Cholera to już szczególnie zdobyła moje serce. Oryginalne imię dla kota, nie powiem. I ponownie losy tego małego zwierzaka zawładną życiem kilku osób…
Chociaż muszę przyznać, że niesamowicie irytowały mnie bliźniaki. Ośmioletnie dzieci, aby zyskać kota, postanawiają zeswatać mamę z pisarzem, u którego pracuje Emilia. Pomysł, żeby związać matkę z pisarzem uważam za tak absurdalny, że nawet późniejsze zaginięcie dzieciaków nie wpłynęło na moją niechęć do Sebastiana i Sabiny.
Polubiłam za to postać pisarza - choć przerysowana, wręcz karykaturalna, to jego osoba odnalazła się w tym towarzystwie naprawdę zacnie.
Czy Emilia odnajdzie szczęście? Jej dzieci nie pozwolą, by Cholera została sama. Chcą mieć kota w rodzinie i zrobię wszystko.
Po raz kolejny to książka luźna, pełna (czasami tworzonego na siłę) humoru. Bardziej podobała mi się pierwsza część tej serii z psinką Terpentyną, ale “Wymruczane szczęście” też nie jest złe.
Kociarą nie jestem, ale już fanką autorki - jak najbardziej. Chociaż nie ma co ukrywać, że ten słodki pyszczek z okładki umilał lekturę.
Książka to dobra mieszanka powieści obyczajowej i komedii romantycznej. Problemy dnia codziennego przeplatają się z sytuacyjnym humorem, a całość doprawiona jest obecnością pewnej kotki. I pewnie tutaj prawdziwe kocie mamy będą mieć używanie, bo wydaje mi się, że wiele sytuacji wzięto z życia. Powieść czyta się bardzo przyjemnie, jest to idealna pozycja do relaksu i odpoczynku. Niewymagająca, zabawna i pełna takiej pozytywnej energii (i sierści). Może nie jest to lektura, która odmieni wasze życie, ale na pewno na chwilę je uprzyjemni. Oprócz fajnego pomysłu to i styl autorki jest bardzo udany. Lekki, wciągający i niewymuszony. Ja bardzo dobrze spędziłam z nią kilka wieczorów.
Rzadko sięgam po książki obyczajowe, bo rzadko do mnie trafiają ich opisy oraz sama konwencja. Tutaj sięgnęłam faktycznie po przeczytaniu opisu, bo recenzji żadnych nie widziałam, ot po prostu nie rzuciły się w oczy. I... Muszę się przyznać, że mi się podobało. Ta książka jest momentami tak ciepła, że aż się dobrze robi na serduchu. Napisana z poczuciem humoru, które kojarzy mi się z twórczością Marty Kisiel. Niesforne bliźniaki, które w swoich psotach i tekstach są małymi geniuszami, babcia Trudzia, która widzi więcej niż inni, a także kotka Cholera, dzięki której ta powieść nabiera innego znaczenia. Czytając ją śmiałam się pod nosem i wiem, że dzięki tej książce przełamałam swój zastój czytelniczy, który się aktualnie u mnie pojawił.
Pani Jaoanna Szarańska znowu porwała mnie do swojego świata.Cudownie lekka obyczajówka - Przerysowane postacie bohaterów których nie da się nie lubić, ciepło, humor i nieprawdopodobne zwroty akcji. W bonusie rozdziały napisane są z perspektywy zwierzaka. To wszystko składa się na lekką i przyjemną lekturę. Uwielbiam książki Pani Joanny, powieści obyczajowe i komedie romantyczne. To jest autorka której książki kupuję w ciemno.
Lekka, przyjemna powieść, idealna na szare, jesienne wieczory. Otula jak ciepły kocyk, pachnie domowym ciastem i pozwala poczuć miękkość kociego futerka. Sympatyczni bohaterowie, choć niektóre postacie mogłyby być bardziej wyraziste – np. Emilia. Ale babcia Trudzia to diament tej powieści! Chętnie sięgnę po kolejne tej autorki.
Lekka, zabawna powieść, ale raczej taka z gatunku do przeczytania i zapomnienia. Trochę za dużo powtarzania tych samych gagów, romans wydawał się przyspieszony na siłę, przeklinające ośmiolatki też niespecjalnie mnie bawią. Generalnie książka nie była zła, ale raczej jedna ze słabszych tej autorki.