To była pierwsza książka Gawlińskiego, którą czytało mi się zbyt ciężko - i to abstrahując od tematu. Całość bardziej przypomina wyciąg z akt bądź podręcznik studentów kryminologii.
Niesamowicie brutalna sprawa, która odchodzi w zapomnienie. I chociaż miała miejsce w moich okolicach, to dotychczas słyszałam o niej jedynie powierzchownie.
Dzięki lekturze „Władcy much” miałam możliwość dokładnego przyjrzenia się Arnoldowi i jego czterem zabójstwom. Gawliński w swojej książce ponownie przytoczył fragmenty zeznań, przesłuchań czy procesu. Zawarł również niezwykle szczegółowy opis oględzin (dosłownie centymetr po centymetrze) mieszkania mordercy - to istny majstersztyk. 🫡Dużym plusem jest również rozwianie przez autora wątpliwości i sprostowanie mitów, które z biegiem lat narosły wokół tejże sprawy. Całość tworzy doskonały obraz zabójstw, jak i portret psychologiczny Arnolda.
Niewątpliwie jest to jedna z najlepszych książek o mordercach, jakie czytałam. Praca włożona w jej powstanie jest naprawdę godna podziwu.
„W życiu codziennym, za różne swoje niepowodzenia życiowe też często obarczał innych.”
Historia Bogdana Arnolda autorstwa Andrzeja Gawlińskiego jest dopracowana w każdym detalu. Mamy tu 100% prawdy opartej na aktach sprawy, bez żadnej fikcji.
Nawet jeżeli zna się sprawę Władcy Much, warto przeczytać i dowiedzieć się kilku ciekawych rzeczy.
Osobiście uwielbiam tematy o polskich seryjnych mordercach oraz styl pisania Pana Andrzeja Gawlińskiego. Ta książka była idealnym połączeniem tych dwóch rzeczy. Reportaż zawierał same ważne informacje, żadne słowo nie było zbędne, a jednak nie był to nudny, podręcznikowy styl. Świetnie czytało mi się tę pozycję.