Gabrielę Gargaś nazywa się "czarodziejką kobiecych uczuć", w Lunie udowadnia, że jest znawczynią ludzkiego życia.
Luna i Daniel dwie samotne, cierpiące i naznaczone piętnem przeszłości dusze. Ona samotnie wychowuję synka i pracuje, jako pilot śmigłowców ratunkowych. On wybrał zawód, w którym jeden błąd może decydować o życiu i śmierci jego oraz drugiej osoby. Pewnego dnia ich drogi przecinają się. Między nimi rodzi się szalone i namiętne uczucie tyle, że los szykuje już swoje niespodzianki, a świat stanie na głowie.
Gabriela Gargaś szykuje sporo niespodzianek, którymi zaatakuje czytelnika. Już sam początek zbija z tropu i kompletnie nie jest się w stanie przewidzieć, jak potoczą się losy bohaterów. Kiedy wydaje się, że już można przewidzieć, to wszystko komplikuje się i przybiera inny od zakładanego obrót. Już dawno stwierdziłem, że jej proza jest niczym życie, raz radosne i otula promykami słońca, aby za chwilę sypnąć piaskiem w oczy. Nie inaczej jest w Lunie, a może nawet jeszcze bardziej. Smutek przeplata się z uśmiechem, nie ma żadnych stałych, można snuć mnóstwo planów na przyszłość, a ostatecznie i tak wszystkie zostaną mocno zrewidowane. Dotyka trosk zwykłych ludzi, takich jak: lęk o ukochaną osobę i strach towarzyszący wielu podczas pandemii, trudy izolacji i utrudnionego kontaktu, przede wszystkim pragnienie i pogoń za szczęściem, nawet kiedy do końca nie zdajemy sobie z tego sprawy. Nie ustannie gra na emocjach i dotyka najczulszych strun czytelnika. Próżno szukać u Gabrieli Gargaś zbędnego sentymentalizmu i przesłodzonych scen, zamiast ich pojawią się trudne społecznie kwestie, a autorka nieustannie bardzo blisko jest realnego życia. Oczywiście, nie ukrywam, tym razem nieco mnie to drażniło, że nie wszystko toczy się według moich założeń i oczekiwań, ale szybko zdałem sobie sprawę, że przecież takie totalnie nieprzewidywalne jest życie. Bohaterowie to nie wzory wszelakich cnót, ale ludzie pełni zalet i wad. Popełniają błędy, czują wstyd z powodu bolesnej przeszłości i wyrzuty sumienia, nie posiadają żadnej recepty na szczęście, tylko po prostu dają szansę losowi i w tym chyba najbardziej tkwi ich siła. Czytelnik mimo tego miałby wielką ochotę się z nimi zaprzyjaźnić w prawdziwym życiu. W tą powieść, w przeciwieństwie do innych znanych mi opowieści spod pióra pisarki, nie wchodzi się łatwo. Stopniowo zdobywa uwagę czytelnika, a i zakończenie pozbawione jest fajerwerków, za to pełne wątpliwości.
Gabriela Gargaś jest mistrzynią poruszania trudnych kwestii, przy czym otwarcie wali prawdę z mostu, ale jednocześnie zachowuje delikatność. Snuje melancholijną opowieść o nas samych, poszukiwaniu szczęścia i bratniej duszy, którą jak to u niej bywa, przeplata refleksją pełną życiowej mądrości. Wskazuje na wartość życia, uniwersalne wartości rodziny i przyjaźni, brak na świecie ideałów, a błędy młodości nie oznaczają, że ktoś jest dobry lub zły. Każda decyzja niesie za sobą konsekwencje, od których nie sposób uciec. Mogę tylko zagwarantować, że potrafi skruszyć najtwardsze serca, a kto raz ją poznał, chętnie będzie do niej powracać. mniej