Mysłowice, lato 1939 roku. Poznajemy historie Ewy, młodej Żydówki, której życie ma całkowicie się zmienić, za sprawą małżeństwa z ortodoksyjnym Żżydem Dawidem, które przygotowali dla niej jej rodzice. Dla Ewy to koniec jej normalnego życia, związek z chasydem oznacza całkowite podporzadkowanie i odebranie swobody. Nie ma jednak pojęcia, że to co czeka ją jeszcze przed ślubem, zabierze jej nie tylko wolność, ale również rodzinę, a nawet poczucie własnej godności. Jedyne co jej pozostanie, to życie, życie o które zamierza walczyć, gdy tylko pojawi się ku temu okazja.
Jeśli jesteście na bierząco z moimi postami, to na pewno wiecie, że nie przepadam za wojennymi klimatami. Jednak postanowiłam sięgnąć po „Skradzione życie" chcąc trochę się przełamać i nie żałuje. Bardzo płynnie czyta się historię Ewy, ponieważ wszystko dzieje się naprawdę szybko, co uważam trochę za minus, ponieważ przez takie tempo było mi ciężko przywiązać się do bohaterki. Zdecydowanym atutem książki, jest dokładne przedstawienie tego, jak ciężko było ludziom w czasach II wojny światowej, którym udało się przeżyć mimo tego ile kilometrów musieli pokonać, w najgorszych warunkach, jak tylko się dało, na piechotę, w zimnie i strachu przed tym to wydarzy się kolejnego dnia. Duży plus za przedstawienie Żydów którzy mimo szalejącej wojny starają się dotrzymać obrzędów i obyczajów. Przyznam, że spodziewałam się czegoś wzruszającego, być może zbyt dużo oczekiwałam, ale myśle, że gdyby nie postacie, które są moim zdaniem bez głębi i pozbawione charakteru, zdecydowanie bardziej poruszająca mogłaby być ta historia.
@theravenbook