Katastroficzny poemat Juliana Tuwima, przez wielu krytyków oceniany jako arcydzieło XX-wiecznej literatury polskiej oraz najwybitniejsze ówczesne dzieło satyryczne; napisany w 1936, w całości wydany dopiero w 1982 roku.
Przyczyną powstania poematu był ostry sprzeciw Tuwima wobec rodzącego się w latach dwudziestych faszyzmu i sanacji, a według Czesława Miłosza także obrzydzenie zaobserwowanym przez Tuwima zezwierzęceniem współczesnego mu świata, pogoń władzy za „pieniądzem, seksem i obżarstwem”. Dzieło wywołało w swoim czasie kontrowersje w związku z postawieniem obok siebie treści religijnych, czerpanych z Apokalipsy świętego Jana, oraz licznych wulgaryzmów, scen wyuzdania czy moralnego zepsucia. Miłosz sugeruje, że w ten sposób poeta pragnął stworzyć nowoczesną odmianę prowokacyjnych zawołań pierwszych chrześcijan do opuszczenia marności tego świata. Szczególnie podkreślanym walorem utworu jest warstwa językowa i kompozycyjna; obok fragmentów realistycznych występują zupełnie fantastyczne, często zaś od tonu błazenady i żartu słownego autor przechodzi do ekspozycji przemocy i destrukcji.
Julian Tuwim (September 13, 1894 – December 27, 1953), known also under the pseudonym "Oldlen" when writing song lyrics, was a Polish poet of Jewish descent, born in Łódź, Congress Poland (then, part of the Russian Empire). He was educated in Łódź and in Warsaw where he studied law and philosophy at the Warsaw University. In 1919 Tuwim co-founded the Skamander group of experimental poets with Antoni Słonimski and Jarosław Iwaszkiewicz. He was a major figure in Polish literature, known especially for his contribution to children's literature. He was the recipient of a prestigious Golden Laurel of the Polish Academy of Literature in 1935.
Takiego Tuwima nie znałam. Krótki utwór o bardzo ciężkim ładunku. Miałam wrażenie, że zaraz na balu pojawi się sama Małgorzata w towarzystwie Behemota. Gorzki, brutalny, wulgarny, a wręcz obłędny obraz elit, a w tle zwykły szary świat. Trudno się oprzeć tej apokaliptycznej narracji. Liczne, rytmiczne powtorzenia dodatkowo wzmacniają ten "psychodeliczny" klimat.
Tuwim średnio Tuwimuje w tym poemacie (bul serca). Luźne zasady dźwiękowości i czasem są momenty, że brzmi super, a potem jedno słowo wybija i trzeba się po nim pozbierać przez następne kilka wersów. A takto to taka satyrka polityczna, ze wyższe sfery świnie, niby ponadczasowa, no ale bawiłabym się lepiej, jakbym to czytała w roku wydania.
Klamki, zamki lśnią na glanc, W blasku las ułańskich lanc, Szef policji pierś wysadza I spod marsa sypiąc skry, Prężnym krokiem się przechadza… Co za gracja! Co za władza! Co za pompa! Jezu Chry…!
5/5 znam „Lokomotywę” na pamięć, a w czwartej klasie liceum dowiedziałam się, że Tuwim wiersze nie tylko dla dzieci pisał i teraz te fragmenty, które były w podręczniku również klepię co jakiś czas.
„Ostro gra orkiestra-kiestra, Z czterech rogów, czterech estrad Pryska ekstra bluzgi grzmiące, Miedzią pluska i mosiądzem — (…) solo! solo! małpa! nie po…! buch magnezja foto ślepo uda uda da mi da mi gene orde dzwoni rami zęby śmiechem do maestra i gra orkiestra, gra orkiestra…!”
atp he’s rapping. that’s a szprycer one. „bistro wisła czysta disco miałem pisać dziś nie wyszło”. (porównuje tylko dźwiękowość, nie całokształt twórczości ;))
„lari fari lafirindia budibidibindia budibindia” is a vocal stim now.
Tuwim to oczywiście mój idol, a to jego kolejne fantastyczne dzieło. Analiza tego poematu była dziką przyjemnością, ilość nawiązań i kontekstów niesamowicie satysfakcjonująca w odkrywaniu, a zabawy językowe idealnie trafione. Ideolo 😌
"Komu dziś dać? Promieniejąca Kurwa—Mać Kurwa — Mieć Kurwa — Brać! Jak bal, to bal! Maestro, wal! Grubasku, teraz solo! O, IDEOL! O, IDEAL! Takie małe, słodkie IDEOLO!"
Szczerze, mega mocne.. niektóre wersy brzmią jak Italian brainrot jak np. „W cyc grafini Macabrini” Nie jestem fanką Tuwima, ale myślę, że nie mogę powiedzieć bardzo źle o tym wierszu. Tekst ma swój mocny charakter i nie jestem pewna po prostu czy on mi odpowiada. Bardzo podobał mi się natomiast element jazzowy. To, jak poeta za pomocą głosek odzwierciedla te linie melodyczne jest jedynie dodatkiem do całej stylistyki utworu. Bardzo dobra robota Warte przeczytania 👍🏻
Która godzina? Piąta kurwo, piąta Mam silną potrzebę kupienia tego w papierze i przeczytania jeszcze raz. Jak na moje 1 spotkanie z Tuwimem jestem pod ogromnym wrażeniem jego pióra.
Chyba nie lubię Tuwima. Mam wrażenie że jest okropnie powtarzalny w swoim stylu i w żaden sposób jego styl mnie nie przyciąga do utworu. Powiem jednak, że podoba mi się ta drapieżność, ostrość i narkotyczność tego wiersza. Ta forma bardzo zdynamizowana i powtarzalna w tym kontekście tutaj działa, ale dało się to zrobić inaczej, nie tracąc u czytelnika zaciekawienia.
Uwielbiam, kiedy artyści się na coś wkurzają, wtedy powstają prawdziwe arcydzieła. Słowa są jakby wypluwane przez Tuwima, ale jednocześnie dobitne i przemyślane. Autor dał popis swoich umiejętności we władaniu językiem. Jest w tym poemacie coś niepokojącego, a zarazem prawdziwego. Daje też trochę vibe Witkacego.