W męskim świecie obowiązują twarde zasady. Kobieta, która chce w nim przetrwać, albo musi się dostosować, albo stworzyć swój własny kodeks. Abigail wybrała tę drugą opcję. I to był rzut za trzy punkty.
Teraz Abi mieszka w luksusowym apartamencie na Manhattanie, wygląda jak Scarlett Johansson, ma tupet i władzę. Negocjuje milionowe transfery zawodników NBA. A to oznacza, że mężczyźni, bardzo piękni mężczyźni, jedzą jej z ręki, choć mają świadomość, że ona nie sypia z zawodnikami...
I właśnie wtedy, kiedy wydawałoby się, że nic już nie może jej złamać, pojawia się ON. Nowy zawodnik, mężczyzna z przeszłością. Kiedyś się już spotkali... Ale tym razem Abi nie da się wystawić. Tylko czy pierwszoligowy zawodnik znowu jej nie ogra?
Eh... może pamiętacie jak bardzo nie lubię pisać opinii negatywnych, BA! Unikam tego jak ognia, bo to nie leży w moim stylu, jednak, gdy biorę książkę do opinii to muszę być szczera i podążyć za tym co mówi moje serce i odczucia, a one mówią - "no nie ma szans na więcej w tym przypadku. Nie i jeszcze raz NIE". Nasza główna bohaterka ma na imię Abi, i ma w naszym odczuciu uchodzić za super kobietę i bombową laskę, tylko czy chcą osiągnąć takie coś nie osiągniemy efektu kuriozum? Cóż... Abi ma niby wszystko - pieniądze, zsiada w zarządzie oraz mężczyźni na sam jej widok tracą wszelaki rozum i to dosłownie, cała drużyna czyni w jej kierunku niewybredne mocno czasami aluzje, tylko ona ma zasady, że z nikim z drużyny się nie prześpi... tylko... czy to przetrwa spotkanie z jej pierwszą miłością z czasów nastoletnich - Jacobem, który nagle trafia do jej drużyny. To właśnie jego postać jest zapalnikiem do przyszłych wydarzeń, ale to co miało potencjał, szybko zgasło niczym zapałka na wietrze. Wydarzeń jest sporo, to prawda i to tak po pełnym spektrum, z tym, że w większości nie wywołały u mnie one żadnych emocji, niestety. Zwłaszcza wydarzenie, gdzie dochodzi do napaści, a następie jest to zbagatelizowane i to tak porządnie, no BŁAGAM... nigdy tego nie będę pochwalać, że ten kto się tego dopuszcza dostaje tylko za karę pogrożenie palcem, no co to ma być? Na pewno nie coś co się mogło wydarzyć w prawdziwym świecie i to wszystko w początkowej fazie treści. Dodatkowo, czasem bohaterowie wiedzą nagle więcej niż powinni co było bardziej niż zadziwiające, ale może jakaś sztuczka na to pozwala? Jeśli chodzi o styl i tempo czytania to czyta się bardzo szybko, nie ma tu miejsca na coś co wymaga głębszych przemyśleń, wystarczy czytać i już, jeśli taka lektura jest Wam teraz potrzebna to Zagrywka się sprawdzi. Tylko pamiętajcie, też, że nasza bohaterka przynajmniej w moim odczuciu jest jedną z bardziej irytujących i myślę, że mogę to określić mianem infantylnej, co niestety, ale nie współgra z moim podejściem do dorosłej kobiety, która miała osiągnąć sukces na takim poziomie. Wcześniejsze książki K.N. Haner, czy nawet "Skandal" Katarzyny Nowakowskiej bardzo mi się podobały i chciałam więcej, jednak nie mogę tego samego powiedzieć o Zagrywce, przez co jest mi niezwykle żal, bo liczyłam na coś na prawdę fajnego, ale tego tutaj nie znalazłam.
Książkę dosłownie pochłonęłam! Pióro autorki jest tak przyjemne, że kartki same się przerzucały. W niektórych momentach książkę czytałam z wypiekami na policzkach, a w innych kwestionowałam życiowe wybory głównej bohaterki i jej infantylność. Trzeba jednak zaznaczyć, że jest ona bardzo młodziutka, a każdy wiek ma swoje prawa! Historia opisana w książce bardzo mi się spodobała, w szczególności ukazanie męskiego świata, w którym obowiązują twarde zasady i jednej kobiety, która musi się w nim odnaleźć.
W minioną środę swoją premierę miała druga książka K.N. Haner, którą autorka wydała pod swoim prawdziwym nazwiskiem. Przyznam, że zeszłoroczny „Skandal” Katarzyny Nowakowskiej zdecydowanie trafił w moje gusta i już nie mogę się doczekać, mającej pojawić się jeszcze w tym roku kontynuacji. Jak zatem sytuacja ma się z nową duologią, którą rozpoczyna „Zagrywka”, co do której miałam spore oczekiwania?
Główną bohaterką książki jest dwudziestoczteroletnia Abigail Jefferson, która na co dzień porusza się w świece zdominowanym przez mężczyzn. Jako prezes nowojorskiego klubu koszykarskiego New York Hunters, każdego dnia otoczona jest testosteronem, który wprost bucha z każdego zawodnika jej drużyny. Dziewczyna często wykorzystuję (oczywiście w granicach rozsądku) swój seksapil i wygląd, aby dominować na spotkaniach zarządu oraz negocjacjach z klientami. Nasza bohaterka kieruję się w swoim życiu jedną żelazną zasadą - nie sypia z zawodnikami. Mimo częstego flirtowania oraz dwuznacznych komentarzy z ich strony, nasza bohaterka traktuję ich jak braci i przyjaciół - bardzo przystojnych, bardzo pociągających, ale jednak … braci. Abigail nie sądziła, że kiedykolwiek przyjdzie jej walczyć z przestrzeganiem tej jednej jedynej zasady. No coż ... Nie mogła bowiem przewidzieć, że zarząd New York Hunters sprowadzi do drużyny nowego koszykarza – teraz mężczyzny, a lata temu chłopaka, który zawiódł ją na całej linii, a któremu oddała ona swoje serce. Ale wiecie co jest preludium do tej historii? To, że Jacob Huntsman … jej w ogóle nie poznaję.
„Mężczyzna odwrócił się, a ja omal nie spadłam z krzesła.
O rany, to nikt inny jak Jacob Huntsman. Mrugnęłam szybko, myśląc że mi się przewidziało, ale gdy mężczyzna zamknął drzwi i podszedł do mojego biurka, nie miałam wątpliwości. To on w pełnej krasie. Wyglądał dokładnie tak, jak go zapamiętałam, tyle, że był osiem lat starszy i … Bóg mi świadkiem, chyba jeszcze przystojniejszy. Zmężniał, ale w brązowych oczach miał dokładnie ten sam błysk. Wyrósł na naprawdę pięknego faceta. Wysoki brunet, z szerokimi ramionami, długimi palcami, które idealnie chwytały piłkę... O Boże. Dodatkowo chyba się nie ogolił, co doskonale podkreśliło jego męską szczękę, a to dodało mu ze dwa punkty ponad jakąkolwiek skalę.”
Kasia jest jedną z niewielu polskich autorek, której książki czytam i naprawdę lubię. O ile, jako Haner dała się poznać z pisania w mrocznych i niebezpiecznych klimatach, o tyle styl Nowakowskiej kręci się już wokół lżejszych historii. Zakochałam się w tym cięższym klimatycznie piórze autorki, a i „Skandal” - jako pierwsza książka wydana pod własnym nazwiskiem skradła mnie po całości. Dlatego z tak ciężkim sercem, ale i w zgodzie z własnymi odczuciami, muszę stwierdzić, że „Zagrywka” totalnie mi nie podeszła. Ta książka miała duży potencjał, bo pomysł na fabułę był świetny, a kiedy już na drugiej stronie dostałam świetny humor w postaci dialogu (a raczej monologu) głównej bohaterki z jej kotem, pomyślałam, że Kasia znowu mnie zdobyła. Jednak im dalej w las tym...
Liczyłam na pewną siebie, ambitną i elokwentną główną bohaterkę, a dostałam pewną siebie … infantylną i dość słabo wykreowaną żeńską postać.
W wielu momentach zachowanie Abigail było niedojrzałe, a i jej decyzję nieprzemyślane, a chwilami naiwne. Miałam ochotę dosłownie nią potrząsnąć. Zmienność charakteru dotyczyła nie tylko jej, ale i Jacoba, który raczej nie zapadnie mi w pamięci, jako ulubiony główny męski bohater.
Chcę cię, ale zostaw mnie. Pożądam cię, ale wynoś się. Tymi dwoma krótkimi zdaniami mogłabym streścić sporą część tej książki.
Mam też ogromny problem z tym, że sama akcja pędzi tu z prędkością światła, a wątki w fabule są opisane szybko i pobieżnie. Winę za to, może ponosić fakt, że „Zagrywka” to jedynie … trzysta stron, co jak na tego typu historię zwyczajnie wydaję się za mało. Jako czytelnik pozostałam z całą masą pytań odnośnie niektórych wątków, na które nie dostałam odpowiedzi i choć szykuję się kontynuacja książki, to nie sądzę, abym tam akurat je znalazła. Po kilku pierwszych stronach lektury zaczęłam się za to zastanawiać - jakim cudem główna bohaterka w tak młodym wieku, piastuję intratne stanowisko prezesa w drużynie NBA? Myślę, że gdyby Abigail była trzydziestokilkulatką byłoby to bardziej wiarygodne – przynajmniej dla mnie.
Ta historia przeorała mnie emocjonalnie na tysiąc możliwych sposobów. Nie dała mi chwili wytchnienia. Gdy już myślałam, że będzie spokojnie, emocje ponownie brały górę. Szczerze mówiąc, nie spodziewałam się, że zrobi na mnie tak duże wrażenie! Pióro Autorki znałam jedynie z opowiadań w antologiach, mimo że na półce już mam kilka jej powieści. Teraz jestem pewna, że przeczytam wszystko, co Autorka wyda!
Historia od początku wywoływała we mnie masę emocji. Z pierwszym przeczytanym rozdziałem poczułam, że to będzie niezwykła książka. Główna bohaterka zaskarbiła sobie moją sympatię od pierwszych stron, sprawiając, że uśmiech nie schodził mi z twarzy nawet na moment! Jej charakter, sposób bycia i ten ognisty temperament, to obietnica niezapomnianych wrażeń. I dokładnie tak było! Z każdą przeczytaną stroną zatracałam się w tej lekturze, pochłaniała mnie całkowicie. Nie byłam w stanie jej odłożyć na bok. Czytając, czułam się wspaniale. Mogłam na chwilę zapomnieć o otaczającym mnie świecie i żyć chwilę życiem bohaterki.
Nie była to cukierkowa przeprawa, gdyż Abi skrywała pewne sekrety. Bolesne chwile z przeszłości miały do niej niedługo zawitać z nową mocą. Tu zaczęła się prawdziwa jazda bez trzymanki! Wcześniej emocje nie chciały mnie opuścić, ale tutaj to już był istny ich rollercoaster! Nie zliczę, ile razy płakałam, co chwila musiałam ocierać łzy, gdyż zalewały mi twarz. Jak początkowo towarzyszyło mi szczęście, tak później rozpacz grała tu główną rolę. Moje serce zaczęło się rozpadać na miliony kawałków. Były momenty, gdy składało się w całość, by po chwili ponownie się rozpaść...
Autorka oczarowała mnie swoim piórem, kreacją bohaterów oraz całą gamą emocji, które włożyła w tę powieść. Gorącymi scenami rozpaliła moje policzki do czerwoności. Potrafiła niejednokrotnie mnie rozśmieszyć i sprawić, bym ryczała jak małe dziecko. Złamała mnie na każdy możliwy sposób. Rozkochała w swoim piórze i w historii, która była dosłownie nieziemska. Cieszę się, że miałam możliwość przeczytania jej i że to jeszcze nie jest koniec, gdyż drugi tom tylko czeka na to, bym mogła ponownie zatracić się w historii bohaterów. Myślałam, że pomiędzy dwoma tomami będę mogła sobie zrobić małą przerwę, ale "Rewanż" dosłownie mnie woła. Patrzy na mnie i krzyczy "Przeczytaj mnie!". Długo się nie dam prosić. Liczę na równie emocjonującą przeprawę, tak, jak przy pierwszym tomie. Ptaszki ćwierkają, że będzie jeszcze goręcej i jeszcze bardziej emocjonalnie! Trzymam je za słowo!
Dziękuję serdecznie Autorce oraz wydawnictwu za tą cudowną książkę! Polecam całym serduszkiem, obiecując, iż nie będziecie mogli nawet na chwilę się od niej oderwać!
Książka to dość ciekawa historia. Znajdziemy tu dość zabawne, pikantne oraz dość dramatyczne scenki. Czy historia Abi przypadłą mi do gustu? Nie do końca urzekła mie ale ma w sobie to coś, co sprawi, że czyta się ja szybko i lekko.
Abigail to młoda kobieta, która prezes klubu koszykarskiego. Pewna siebie, wzbudzająca pożądanie ma jedną zasadę: nie sypia z zawodnikami. Co nie przeszkadza jej z nimi flirtować, i utrzymywać dość przyjacielskie relacje. Abi ma za sobą nieciekawa przeszłość. Jak młoda dziewczyna jak młoda dziewczyna przeżyła miłosny zawód, który miał spore konsekwencje i wpływ jej życie. Gdy w drużynie pojawia się nowy zawodnik Abi dopada przeszłość. Kim jest Jakob? Co go łączy z Abi i jej przeszłością?
Jakob to młody mężczyzna, który ma za sobą sukces zawodowy. Jest znanym i cenionym zawodnikiem, kobieciarzem i ciągle się za nim nieciekawa opinia. Gdy pojawia się w drużynie wzbudza mieszane uczucie. Z jednej strony podoba mu się pani prezes, z drugiej nie rozumie czemu jest na niego zła. Gdy poznaje prawdę okazuje się, że nic nie jest takie, jakim się wydawało. Co odkryje Jacob? Czy zdobędzie serce pani prezes?
Historie czyta się lekko i przyjemnie. Jest pełna intryg i zawiłości, które autorka dawkuje nam stopniowo. Dodatkowo mamy rozdziały z punktu widzenia teraźniejszości i przeszłości. Bohaterowie są świetnie wykreowani, nie są przelukrowani. Abi to twarda sztuka, choć tylko z pozoru. Początkowo nie do końca ją polubiłam. Jej zachowanie trochę wydawało mi się puste i egoistyczne. Wykorzystywała atuty urody w pracy. Potem z czasem gdy odkryłam co się za tym kryje, a Abi puściły mury okazało się, że ta twarda babka ma w sobie dużo smutku i ciężkich przeżyć. Choć muszę przyznać, że jej zachowanie czasem było dziecinne. Jeśli chodzi o Jakoba, to ciężko było wyrobić sobie o nim zdanie. Możemy go nie polubić ze względu na to co zrobił jako młody chłopak, ale czy aby na pewno? Nie wiemy jak to było z jego punktu widzenia. Znamy tylko od strony Abi.
Historie czyta się dość lekko, choć momentami pojawiają się wątki, które nie do końca pasują w całości. Choćby wątek Alana, męża Abi i związana z nim historia. Co ma wspólnego z prezesem klubu i czemu pojawia się niespodziewanie w życiu Abi? Kim jest Alan? Do minusów należy także zachowanie zawodników. Chociaż to typowi faceci nie bardzo mi podchodziła ich relacja z Abi. Na plus są gorące i intrygujące sceny erotyczne, które zadowolą czytelniczki. Zakończenie emocjonujące, szalone, intrygujące i pozostawiające nas z niedosytem. Nie pozostaje mi nic innego jak przeczytać tom drugi.
Przeczytałam i idę ocenić na Lubimy Czytać. Patrzę i wychodzi na to, że dostałam jakiś podmieniony egzemplarz (oczywiście to ironia), bo jak inaczej wytłumaczyć te ogromnie zachwalające 10-gwiazdkowe opinie, skoro to powieść bardzo słaba?
Abi jest super, przynajmniej tak twierdzi. Jest członkiem zarządu koszykarskiego klubu, na co dzień spotyka się zawodowo z całą drużyną. Wszyscy zawodnicy chcą się z nią przespać, aż pojawia się Jacob, który też chce. Ona też chce, ale w sumie to nie chce. Potem wychodzą na jaw dziwne i nic nie wnoszące do fabuły tajemnice i to tyle jeśli chodzi o pomysł na akcję. Niby dużo się dzieje, bo są wakacje w Meksyku, spisek, napaść, chory brat, zaginiony mąż, próby romansu, a nawet zawał i to wszystko na 300stronach. Tyle że to nic nie znaczy. Obawiam się, że przypadkowy harlequin będzie miał lepszą fabułę niż ta powieść.
Zacznę od tego, że czyta się to bardzo szybko, styl jest lekki i oprócz wzroku przy czytaniu nie musimy aktywować nic więcej. Żadnych emocji. Główna bohaterka jest głupiutka i infantylna, co chwilę czytamy o tym co ma na sobie i jaka jest zadowolona ze swoich naturalnych piersi. No i o tym, że faceci się za nią oglądają. I chcą się bzykać. Bo w tej książce chodzi tylko o seks. Twój ojciec umarł? - chodź się bzykać, zostałaś napadnięta? - chodź się bzykać, zaginął ci pies? - chodź się bzykać! (To tylko przykłady, wydarzenia w książce są inne, ale nie chcę spojlerować.) Naturalne reakcje? Nie słyszałam.
Książka jest żenująca, dziecinna, nieprzemyślana, a nawet momentami toksyczna. Nierealna, przerysowana i irracjonalna. Gdyby pojawił się tam nagle smok i zjadł Abi, nawet by mi powieka nie drgnęła. Jest mi ogromnie przykro, że musiałam to przeczytać.
Abigail Jefferson to mistrzyni pozorów. Obecnie pani prezes dużego klubu koszykarskiego. Mieszka w luksusowym apartamencie na Manhattanie i stać ją niemal na wszystko. Jednak nie zawsze tak było. W dzieciństwie życie jej nie rozpieszczało... Teraz Abi wyrosła na piękną, niezależną kobietę, kobietę sukcesu. Jest świadoma swego wyglądu i tego jak działa na mężczyzn. Bez skrupułów z nimi flirtuje ale na grach słownych się kończy. Ci którzy zdążyli ją poznać znają także granice których nikomu nie wolno przekroczyć. Abi bowiem ma jedną żelazną zasadę- nie sypia z zawodnikami. Jej świat wywraca się do góry nogami kiedy pewnego dnia w progu jej biura staje nowy zawodnik. Jacobs Huntsman mężczyzna z jej przeszłości. Facet z którego nie wyleczyła się pomimo upływu lat. Jej serce rozpada się po raz kolejny kiedy uświadamia sobie że Jacob jej nie pamięta.
Bardzo podoba mi się pióro autorki. Lekki styl @k.n.haner sprawia że historie przez nią tworzone po prostu się pochłania. Tak samo jest w przypadku „Zagrywki”. Jest to powieść o silnej, niezależnej i pewnej siebie kobiecie która gdzieś głęboko skrywa w sobie ból i próbuje ukryć powstałe na sercu rany które pomimo lat nie chcą się zagoić. To historia pełna emocji i pożądania które nie zawsze idzie w parze z rozumem.
Nie podobała mi się tylko jedna rzecz, mianowicie zbagatelizowanie wątku próby gwałtu i przemocy w małżeństwie. Nie rozumiem jak bohaterka mogła tak traumatyczne wydarzenia zamieść pod dywan i szybko o nich zapomnieć, przecież tak nie powinno być... Może się czepiam ale mi to zgrzytało.
Ogólnie rzecz biorąc książkę będę wspominać dobrze, a czas z nią spędzony uważam za udany.
“Zagrywka” opowiada o Abi, doświadczonej w młodości przez los prezes klubu sportowego. Jest ona pewną siebie kobietą, która wie jak wykorzystać swój wygląd w firmie pełnej mężczyzn. Sprawia, że mężczyźni jedzą jej z ręki, lecz nigdy nie pozwala na zbyt wiele. Pewnego dnia musi podpisać kontrakt z nowym zawodnikiem, którego jak się okazuje zna z przeszłości lecz on jej nie pamięta. Czy przeszłość znów dopadnie Naszą Panią Prezes? Co do jej życia wniesie nowy zawodnik, który kiedyś znaczył dla niej tak wiele?
Gdy sięgnęłam po tą pozycje, ona pochłonęła mnie bez reszty. Przerywałam czytanie gdy już naprawdę musiałam. Wciągnęła mnie od pierwszych stron! Ujęło mnie zdecydowanie to, że główna bohaterka jest wyjątkowo silną i pewną siebie kobietą. Nie jest zdecydowanie cichą myszką, która siedzi potulnie w świecie mężczyzn! Potrafi pokazać pazurki! Co prawda pojawienie Jacoba, wytrąciło ją z równowagi, ale ostatecznie odzyskała rezon. Jacob jest postacią, którą niezwykle łatwo polubić. Jest typem lekkoducha. Za wszelką cenę chce zdobyć Panią Prezes, lecz nie wie, że już się dobrze znają z przeszłości. Cała historia mnie niesamowicie wciągnęła! Bardzo szybko się ją czyta. Gdy już skończyłam, nie mogłam się pozbierać. Chciałam więcej. Od razu oceniłam ją na 10/10, lecz teraz gdy już ochłonęłam zdecydowanie dam jej 9/10. A dlaczego? Niestety przy końcówce Nasza Abi troszkę zaczęła mnie irytować. Wysunęła pochopne wnioski i do końca książki nie dała sobie jej wytłumaczyć. Moim zdaniem zachowywała się jak niedojrzała nastolatka. Lecz i ta nie zmienia to faktu, że ta powieść jest niesamowita. Z wielką niecierpliwością czekam na kolejny tom. Serdecznie POLECAM!
Abigail Jefferson jako nastolatka zadłużyła się w przystojnym, kilka lat starszym Jacobie. Teraz jako dorosła kobieta, prezes klubu koszykarskiego New York Hunters jest nieugięta, zimna i nie do zdobycia. Na drodze Abi znowu pojawia się Jacob. Po nieudanych związkach Abigail, stara się trzymać wszystkich mężczyzn na dystans, ale Jacobowi udaje się przebić przez jej skorupę, przez co nieźle namiesza jej w życiu. Jednak nie tylko on wrócił, jest ktoś jeszcze, a razem z nim - wszystkie tajemnice, które skrywa Abi wyjdą na jaw. 💌💌💌💌💌💌💌💌💌💌💌 Ciekawa odskocznia, lekki romans z dużą dawką humoru, wiele zwrotów akcji, nie zabrakło też gorących scen miłosnych. Zakończenie to jedna wielka niewiadoma, z ciekawości sięgnę po kolejną część