Megan Donell ma wszystko: urodę, talent, kochających rodziców i gigantyczną fortunę. Jej rodzina jest jedną z najbogatszych w Nowym Jorku. Mimo to Meg nie zachowuje się jak typowa miliarderka. Nie lubi luksusu i przepychu, chce do wszystkiego dojść sama i ciężko na to pracuje. Kończy studia w najbardziej prestiżowej szkole kulinarnej na świecie, zamierza zostać szefem kuchni. Nagle na jej drodze staje przystojny Erick Evans,który zmienia jej życie o 180 stopni. I wszystko byłoby dobrze, gdyby Evans nie miał tylu tajemnic, a w jego spojrzeniu nie czaiłby się niepokojący mrok.
1¾/5 ⭐ To była ostatnia szansa dla tej autorki, mój ogromny zawód; czuję się tak cholernie rozczarowana tendencją spadkową Katarzyny, że po prostu nie mogę...
Mam mieszane uczucia do tej książki, ale i tak bardzo się wkręciłam w czytanie tej historii. Bardzo polubiłam główną bohaterkę bo jest „inna niż wszyscy” i mimo, że jest jedna z najbogatszych rodzin w Nowym Yorku to zachowuje rozsądek. Gdy poznajemy głównego bohatera Ericka Evansa to zachowuje się jak natręt, bardzo mnie odrzuciło jego zachowanie i jego obleśne teksty, dobrze, że główna bohaterka wiedziała czego chciała i umiała mu wprost zwrócić uwagę. Co mi się podobało, to, że sprawił, że główna bohaterka pokochała siebie i zwróciła uwagę na swoją kobiecość i seksapil. Dobrze, że w książce pojawił się temat akceptacji ciała, bo jest to ważny temat i ważne jest to by każda kobieta czuła się dobrze w swoim ciele. Z kolei Evans mimo tego, że pomaga głównej bohaterce, skrywa pewne tajemnice, które powinny od razu sprawić, że bohaterka się od niego odsunie jednak ona świadoma w to brnie - to mi się niekoniecznie podobało, ale plot twist na końcu książki sprawił, że z chęcią sięgnę po kolejne części 🥰 i mimo paru rzeczy które mi się nie podobały, to świetnie bawiłam przy tej książce ☺️
„Dziedziczka” to jedna z tych książek, które ani mnie nie zachwyciły, ani nie rozczarowały. Ot, przeciętniak jakich wiele.
Do połowy było naprawdę okej, polubiłam główną bohaterkę i chociaż została wykreowana zgodnie ze schematem „jestem inna od innych”, to jednak podobało mi się, że rzeczywiście miała charakterek i wiedziała, czego chce od życia. Reszta bohaterów była stereotypowa do bólu, ale fabuła rozwijała się w ciekawym kierunku.
Druga połowa skupiała się praktycznie całkowicie na scenach łóżkowych, które nie były opisane źle czy niesmacznie, ale było ich trochę za dużo.
Za to zakończenie znowu przyciągnęło moją uwagę ciekawym plot twistem, dzięki któremu chętnie sięgnę po kontynuację. Chociaż podejrzewam, że do czasu aż wyjdzie, mogę już kompletnie nie pamiętać fabuły „Dziedziczki”.
Oceniam tak wysoko, bo to mój pierwszy taki erotyk w sumie. I nie miałam poczucia pt. ,,Yy rzyg". Fakt bohaterowie są dosyć płascy, historia sama w sobie też... Ale tego właśnie potrzebowałam - rozrywki niezobowiązującej, przyjemnej lektury. Jest to pozycja raczej na jeden wieczór. Ale koniec jest taki, że od razu zamówiłam 4 kolejne części 😅. Myślę, że to będzie takie moje guilty pleasure.
To było tak złe że aż nie wiem jak to ocenić! Eric to totalnie red flag a Meg głupia jak but. Fabuła tej książki dzieje się dosłownie w ciągu paru dni a bohaterka przeżywa że zakochała się w kimś o kim nic nie wie....hmmmm CIEKAWE DLACZEGO ???
Straszne rozczarowane. To nie jest TA Haner, której książki czytałam i chciałam więcej i więcej. Zabrakło głębi, tajemnicy, czegoś co przykułoby na dłużej moją uwagę. Jestem na nie.
Sięgnęłam po tę książkę tylko dlatego, że miała dobre oceny i jest dosyć krótką książką, jak ja się rozczarowałam. To nie tak, że oczekiwałam wiele, ale oczekiwałam szybkiej i dobrej rozrywki Szybka to może była, ale bohaterka, a nie historia. Książka szła mi jak krew z nosa, a nie jak dobra rozrywka, Nie znalazłam żadnych pozytywnych aspektów. Płytka główna bohaterka a główny bohater jeszcze gorszy. Nawet sceny erotyczne kijowo napisane.