Biolog Niv Sokol, wciąż dość młody by wierzyć, że dobry pomysł poparty ciężką pracą gwarantuje sukces, wynajduje wykorzystującą nanoboty technologię, która ma szansę przedłużyć ludzkie życie. Kiedy orientuje się, że firmy farmaceutyczne nie cofną się przed niczym, żeby przejąć wyniki jego rewolucyjnych badań, decyduje się na niespodziewany ruch, który ma zapewnić wszystkim równy dostęp do końcowego produktu.
Pięć lat później okazuje się, że ten szlachetny gest doprowadził do dramatycznych wydarzeń, które ponownie krzyżują losy naukowca i jego korporacyjnych adwersarzy. Bohaterowie zostają wciągnięci w sieć intryg, w której przeplatają się i ścierają interesy przedstawicieli farmaceutycznego światka i finansjery, dziennikarzy i blogerów, terrorystów i agentów tajnych służb, a także waszyngtońskich gangsterów i polityków najwyższej rangi. Czy zdołają zakopać wojenny topór i wspólnie zmierzyć się z siłami, które mogą wywrócić do góry nogami globalny ład? Czy taka współpraca jest w ogóle możliwa, jeśli na drodze do zgody stoją dawne urazy, zawodowe ambicje, a także... kobieta?
Pharmacon to pełen rozmachu, ale wciąż będący przede wszystkim opowieścią o człowieku, thriller socjologiczny. Wiele z opisanych w nim zjawisk może wydać się Czytelnikowi aż nazbyt znajomych: utrata zaufania do autorytetów, rozkwit teorii spiskowych i fake newsów, postępujące nierówności, korupcja, populizm, rozkład demokracji, czyli wszystko to, co składa się na pejzaż charakterystyczny dla schyłku epoki rozumu.
Doctor of biophysics, bioinformatician and data scientist, writer. Before she had children, Marlena was pretty cool; she hitchhiked, rode horses, trained martial arts, did mountain trekking, played RPGs and LARPs. Today, torn between motherhood and career, she decided to devote herself to writing. Marlena writes with her husband because otherwise, she would either sit still over the first empty page or clutter yet another drawer.
Fascynujący techno thriller, który być może kilka lat temu przynależałby do gatunku science fiction, a dzisiaj? Możliwe, że prorokuje przyszłość.
„Pharmacon” wypełniony jest informacjami, dywagacjami, czasem wręcz filozoficznymi rozważaniami, które zatrzymują czytelnika na dłużej i każą zastanowić się nad tym czy innym aspektem sprawy. Dotyka tematów nie tylko wspomnianej technologii, ale i etyczności wielu innych aspektów dzisiejszego świata, żeby wspomnieć tu choćby przestrzeń medialną czy zachowania wielkich koncernów farmaceutycznych. To powoduje, że czytać warto w skupieniu, powoli, wolniej niż odbywa się to w przypadku takiego czy innego kryminału… Najwięcej z lektury wyciągną oczywiście miłośnicy gatunku: ludzie którzy wychowali się na Michaelu Crichtonie czy rozkochali w „Cryptonomiconie” Stephensona, z którym Pharmacon, raczej nie bez przyczyny, dzieli ostatni człon nazwy. To właśnie ten typ przygody – z dołożonym odautorskim komentarzem odnośnie światka, któremu Państwo Siwak bacznie się przyglądają.
Nie zabrakło również akcji, pościgów i ogólnego deszczyku, jednak tym, co stanowi unikatowy element „Pharmaconu” leży niewątpliwie w techniczno-etycznych aspektach całości. Jeśli to coś, co do czytelnika przemawia – zanurzy się w lekturze z przyjemnością. Dla techno thrillerowych zajadaczy: gratka!
Pharmacon to dla mnie mnóstwo nowości. Po raz pierwszy zetknęłam się z czymś takim, jak thriller technologiczny i socjologiczny, w dodatku z elementami fantastyki, nauki i wciąż trzymający w napięciu jak porządny dreszczowiec. Poruszona tu tematyka jest bez wątpienia niezwykle rzeczywista – naukowiec odkrywa sposób na przedłużenie ludzkiego życia, o którym marzą wszyscy: zwykły Kowalski, by uratować siebie i swoją rodzinę, firmy farmaceutyczne i przedsiębiorstwa, by zarobić jak najwięcej pieniędzy, ale także mafia i ludzie z najwyższych szczebli władzy. Zaczynają się pościgi, porwania, manipulacje, byle tylko zysk był jak największy. Podoba mi się, że mimo że autorzy są naukowcami, nadal czytamy powieść fabularną, pełną akcji, a nie podręcznik do mikrobiologii. Państwo Siwiak wiedzieli, że po lekturę mogą sięgnąć również laicy, starają się więc zarysować pewną wiedzę w jak najprostszy sposób, chociaż nie ukrywam, że najlepiej będą się tu czuły osoby w jakiś sposób zaangażowane w sferę nauki, biologii czy robotyki – czy to hobbystycznie, czy też studiując pokrewne kierunki. Pełna opinia: https://youtu.be/ZsD37_xhKvY
Niv Sokol jest biologiem. Udaje się na konferencję naukową celem ogłoszenia swojego odkrycia - eterniny, pozwalającej ludziom (nomen omen) żyć wiecznie. Plotki jednak wyprzedzają jego wystąpienie i już na "dzień dobry" naukowiec zostaje zarzucony przez firmy farmaceutyczne ofertami współpracy. Propozycje początkowo grzeczne i kulturalne zmieniają się w twarde negocjacje, aż w końcu granice zostają przekroczone. Postawiony pod ścianą Sokol decyduje się na ryzykowny krok - publikuje wyniki swoich badań na otwartej licencji. Nie spodziewa się jednak, że od tego momentu świat wywróci się do góry nogami, a jego odkrycie stanie się przyczyną wielu politycznych napięć i społecznych gierek.
Czytając "Pharmacon" nie mogłam wyjść z podziwu, jak to się stało, że wynalazek tak dobry i szlachetny uwydatni jeszcze bardziej podziały na bogatych i biednych, młodych i starych, zdrowych i chorych. Pokazuje to w sposób dobitny, że nie narzędzie samo w sobie jest dobre lub złe, lecz ręce, które z niego korzystają. Niektóre sytuacje, o których czytałam robiły na mnie takie wrażenie, że na mojej twarzy pojawiał się wręcz grymas obrzydzenia (wiem, bo Mąż mówił mi wtedy "Ooo... chyba jest mocno!"). Pojedyncze wydarzenia przenosiły się też do moich snów (wolałabym, żeby nie wbijały mi się tak mocno w podświadomość, ale cóż ja mogę?🙂). Miałam ochotę potrząsnąć tą książką licząc na to, że literki się poprzestawiają, a jak znów ją otworzę, ludzie będą korzystać z eterniny w sposób uczciwy i honorowy. Złudne nadzieje!
Powieść miała swoje lepsze i gorsze momenty. Raz akcja mknęła jak szalona, żeby za chwilę zwolnić na scenach, które w moim odczuciu były nieco przegadane. Dzięki temu zabiegowi jednak można było złapać w tej gonitwie trochę oddechu, więc sumarycznie uważam to za plus. Były chwile grozy i niepokoju, ale pojawiały się także wątki humorystyczne, rozluźniające nieco atmosferę. Mimo że "Pharmacon" ma grubo ponad 900 stron, czyta się go dobrze i przyjemnie. Jeśli lubicie obserwować zachowania społeczne doprawione fantastycznonaukowym smaczkiem, jestem przekonana, że ta powieść przypadnie Wam do gustu.