Jump to ratings and reviews
Rate this book

Słowianie #1

Słowianie

Rate this book
Opowieść snuta jest z perspektywy Joromira Pomroka – bastarda, uciekiniera z Czech i przyjaciela młodego księcia Mieszka.

Młodzi bohaterowie są świadkami walki o władzę w Poznaniu. Ojciec Mieszka, książę Siemomysł, posługuje się zbrodnią, krzywoprzysięstwem i Wareskimi najemnikami, aby zniszczyć starą arystokracje plemienną.

Jak potoczą się losy bohaterów w świecie Słowiańszczyzny oraz konfliktów pogaństwa z chrześcijaństwem?

368 pages, Paperback

First published February 24, 2021

2 people are currently reading
40 people want to read

About the author

Robert Foryś

17 books8 followers

Ratings & Reviews

What do you think?
Rate this book

Friends & Following

Create a free account to discover what your friends think of this book!

Community Reviews

5 stars
2 (6%)
4 stars
10 (32%)
3 stars
11 (35%)
2 stars
6 (19%)
1 star
2 (6%)
Displaying 1 - 3 of 3 reviews
Profile Image for Justyna.
160 reviews14 followers
April 18, 2021
Czyta się dobrze, ale wydanie, które mi się dostało było naznaczone literówkami i błędami w takim stopniu, że robiło się to miejscami naprawdę irytujące. Jest to pierwszy tom, czego nie byłam świadoma, jak zaczynałam.
Jeśli kolejne trafią się na fajnej promocji, to może się skuszę, ale jakiegoś wielkiego parcia nie mam.
Profile Image for Emilia Duda.
1 review
December 5, 2024
Porażająca liczba błędów interpunkcyjnych, ortograficznych ("bież" zamiast "bierz", "tępo" zamiast "tempo", "kucną" zamiast "kucnął", "zwarzywszy" zamiast "zważywszy"...) i literówek. Nie da się tego czytać. Sama fabuła chaotyczna, dużo bohaterów, z którymi ciężko nawiązać jakąś więź. Zamysł może i ciekawy, ale ja po kolejne tomy na pewno nie sięgnę, jeśli też mają tyle błędów.
Profile Image for Ola (Wiewiórka w okularach).
277 reviews48 followers
August 23, 2022
Człek winien cieszyć się tym, co ma i dziękować za to bogom. Choć niedobrze też jest, gdy mąż osiada w miejscu jako kamień i obrasta mchem, przyzwyczaja się do tego, co jest mu znane i nie szuka innych dróg.

Joromir Pomrok to bastard i uciekinier z Czech, który zaprzyjaźnia się już w młodości z księciem Mieszkiem, synem Siemomysła. Splot nieszczęśliwych dla niego okoliczności zmusza go jednak do ucieczki z państwa Polan. Początkowo trafia do Obodrytów, ale później przewrotny los rzuca go dalej na Zachód, do cesarstwa niemieckiego. A że życie bywa złośliwe, to i Joromir powraca po długim czasie pod Poznań, do kształtującego się coraz pewniej państwa polskiego, gdzie czeka go jeszcze wiele przygód.

Obecnie panuje istny trend na szeroko pojętą słowiańszczyznę: począwszy od powieści fantasy osadzonych w pseudosłowiańskich czasach przez te, które czerpią garściami inspiracje ze słowiańskich wierzeń, po historyczne, starające się jak najwierniej odzwierciedlać ówczesne realia. Nie wspomnę już o serii wznowień tytułów popularnonaukowych, które rozszerzają naszą wiedzę o tamtych czasach. Słowianie Roberta Forysia to powieść przygodowo-historyczna: realia są całkiem wiernie oddane, autor mniej-więcej trzyma się wydarzeń i chronologii tamtych czasów i uzupełnia je swoją fantazją tam, gdzie historia milczy. To, co mi najbardziej w fabule przeszkadzało, to fakt, że w sumie o samej słowiańszczyźnie wbrew tytułowi było tu mało co. Większość akcji dzieje się u Obodrytów, a zaraz potem na przygranicznych terenach Cesarstwa z państwem Polan. Właściwie czysto słowiański jest sam początek i zakończenie historii. Może tom drugi będzie pod tym względem lepszy.

Niestety, lekturę totalnie zepsuła mi redakcja i korekta tekstu. A raczej, żeby być precyzyjnym, jej brak. Na błędy ortograficzne jestem w stanie przymknąć oko, gdy zdarzają się raz albo dwa, ale nie wtedy, gdy są nagminne. Ludzie, jak przeczytałam o tępie jazdy konnej albo o zborzu, to ręce mi opadły, a czytnik o mały włos, a wylądowałby za oknem. Urwane w pół zdania i przeniesione do linijki niżej były normą. Przecinki chyba korektor stawiał na zasadzie celowania rzutkami – gdzie się taka wbije, tam będzie przecinek, nawet jeśli nie będzie to gramatycznie poprawne. Nie jestem może jakimś specem od gramatyki języka polskiego, ale to były tak oczywiste błędy, że wprost kłuły w oczy i nie sposób było przejść obok nich obojętnie.

O bohaterach nie jestem w stanie wiele napisać. Niemal od razu po zamknięciu e-booka, którego czytałam, zlali mi się w jedno. To słowiańscy, obodryccy bądź niemieccy wojowie, pojawiają się chyba tylko dwie albo trzy postaci kobiece. Zazwyczah kobiety służą raczej jako ozdoby i realizacja popędu seksualnego mężczyzn. Mam wrażenie, że to ogromna słabość naszych powieści pisanych przez mężczyzn, no, ale cóż... Można przywyknąć do czytania czegoś takiego.

Czy polecam? I tak, i nie. Powieść jest napisana prostym, nieskomplikowanym językiem, dzieje się w niej sporo, ale jeśli szukacie tutaj słowiańszczyzny, to nie dostaniecie jej za dużo. Dodatkowo przyjemność z lektury psuje brak redakcji i korekty, dla których naprawdę nie mam wytłumaczenia. Obecnie można trafić na dużo więcej lepszych, słowiańskich książek, które będzie czytało się łatwiej i przyjemniej. Drugi tom już został wydany i zapewne po niego sięgnę z ciekawości, ale nie obiecuję sobie po nim zbyt wiele. A szkoda, bo pióro Roberta Forysia przypadło mi całkiem do gustu w jego poprzedniej książce, jaką czytałam, a było nią Z zimną krwią – polecam dużo bardziej niż Słowian na pierwsze spotkanie z autorem.

Więcej recenzji: https://wiewiorkawokularach.blogspot....
Displaying 1 - 3 of 3 reviews

Can't find what you're looking for?

Get help and learn more about the design.