Miłość, zdrada, walka o władzę, rozstania i powroty. A obok dramatów zwykłe sprawy – troska o dzieci, dom, o to, by było co do dzioba włożyć. To nie streszczenie tysięcznego odcinka telenoweli, tylko opis ptasiego życia.
Wszystkie okna dla oknówek to wciągająca opowieść o codziennych zmaganiach ptaków żyjących w miastach, tuż obok nas. Śmigające po niebie jaskółki i jerzyki, dobierające się do śmietników wrony, coraz mniej liczne wróble i wszędobylskie gołębie. A obok nich te rzadziej spotykane i słabiej znane gatunki: śpiewające pokrzewki, bębniące dzięcioły, sokoły gniazdujące na wieżowcach i kominach, a nawet bocian biały, puszczyk i bielik – oto główni bohaterowie tej książki.
Paweł Pstrokoński z prawdziwą pasją przekonuje, że spotkanie oko w oko z ptasim sąsiadem jest możliwe zawsze i wszędzie – w drodze do pracy, kawiarni czy sklepu, na spacerze w centrum miasta, w parku lub w nadrzecznych łęgach. Dzięki niemu nawet betonowe miasto może zmienić się w fantastyczną dżunglę idealną do podglądania przyrody.
Kilka lat temu, po lekturze "Dwunastu srok za ogon" Stanisława Łubieńskiego, zaczęłam dostrzegać w moim otoczeniu ptaki. Odtąd mam oczy i uszy otwarte, i częściej patrzę do góry. Paweł Pstrokoński jest ornitologiem i pasją stara podzielić się z nami w swoich esejach. Są tu bardzo ciekawe fragmenty o ptakach w mieście, są też mniej ciekawe, chaotyczne obserwacje. Nie jest idealnie, ale ptasiarze znajdą tu coś dla siebie.
Jaka to jest cudowna książka! Z każdej strony wylewa się miłość autora do ptaków i przyrody, lecz nie ma w tym niczego przesadzonego czy przesłodzonego. Czasami miałam wrażenie, że wręcz słucham sobie historii znajomego, bo autor w tak przyziemny sposób przekazuje masę wiedzy i ciekawostek. 100 % zainteresowania, 0% nudy. Wincyj!!!
Czy książka o ptakach może być ciekawa? No pewnie, że może! Jest tylko jeden warunek: autor musi naprawdę kochać ptaki i przy okazji nie być sztywniakiem i literackim beztalenciem ;). Pawłowi Pstrokońskiemu na szczęście bliżej do Petera Wohllebena niż do przynudzającego emeryta z lornetką, dlatego „Wszystkie okna dla oknówek” to prawdziwy przyrodniczy rarytas.
Sama ptakami zafascynowałam się stosunkowo niedawno. Do tej pory były raczej neutralnymi towarzyszami mojej codzienności, czyli dokarmiałam zimą, słuchałam z przyjemnością ich śpiewu, czasem jakiś mnie szczególnie zaciekawił. Nic poza tym. Wszystko zmieniło się za sprawą sokołów, które w ostatnim sezonie lęgowym obserwowałam z zapartym tchem w live streamingu, kibicowałam przy wykluwaniu, karmieniu, nauce latania, przeżywałam śmierć i inne pomniejsze katastrofy. Okazało się, że sokoły są niezwykle fascynujące (Paweł Pstrokoński poświęcił im sporo miejsca w swojej książce!), a kiedy to zrozumiałam, zaczęłam zupełnie inaczej patrzeć na inne fruwające stwory. Niestety, moja bazowa wiedza była tak mała, że aż mi było wstyd i niewiele by się w tej kwestii zmieniło, gdyby nie fascynaci, tacy jak Paweł.
„Wszystkie okna dla oknówek” to książka, która pozwala bliżej przyjrzeć się naszym popularnym ptasim sąsiadom i ich obyczajom, a wszystko podane jest w formie lekkiej i wciągającej opowieści, napisanej z wielką czułością. Nie sądzę, żeby to była pozycja, która zachwyci każdego czytelnika – myślę, że trzeba mieć w sobie choć trochę zainteresowania otaczającą nas przyrodą, żeby z przyjemnością zatopić się w tych historiach. Życzyłabym sobie jednak, żeby ludzie po ten tytuł sięgali, bo przy okazji miliona anegdot, otwiera oczy na wiele spraw, np. dlaczego zalepianie otworów w blokach jest złe, podobnie jak karmienie gołębi i kaczek chlebem i zbyt częste koszenie trawników.
Ciekawa lektura o ptakach i przyrodzie w naszym miejskim sąsiedztwie. Lubię kiedy w książkach o ptakach/opisujących różne gatunki zwierząt są fotografie - tutaj niestety ich nie ma. Natomiast wielkim plusem tej opowieści jest przedstawienie trudnych tematów (ludzkiego wpływu na ptaki czy koegzystencji człowiek i ptaków) bez zbędnego dramatyzmu. Autor wskazuje co może się uda jeśli tylko pozostaniemy świadomi w tematach związanych z naszymi skrzydlatymi sąsiadami. To napawa optymizmem i pokazuje, że los nie jest przesądzony i warto działać w dobrej inicjatywie.
Jaka to jest fantastyczna książka! Bardzo lekko, wciągająco napisana (szacunek dla Pana Autora, naprawdę!), podrzuca tak wiele ciekawych informacji na temat ptaków nam najbliższych, zwraca uwagę na ich sytuację w miastach... Rewelacja absolutna! Tylko zdjęć brakuje, szczególnie że Pan Autor czasem pisze, że jakieś zdjęcie zrobił, aż żal, że nie zawarł w książce ;)
Świetna książka! Debiut literacki autora jest bardzo poczytny. Pstrokoński ciekawie snuje opowieści o miejskich ptakach.
Dodatkowym miłym akcentem jest to, że w swoich opowieściach wspomina o osobach, które znam, ponieważ tak się składa, że wszyscy studiowaliśmy na tym samym wydziale Uniwersytetu Warszawskiego :)
Niestety forma luźnych rozdziałów przypominających bardziej bloga niż książkę mi się nie podobała. Autor ma dużo wiedzy i pełno pasji do ptaków, ale powinien swoją książkę powierzyć lepszemu redaktorowi.
Bardzo przyjemna książka z dużą ilością naukowych ciekawostek. Autor jest ornitologiem, więc książka ma trochę większą wartość poznawczą niż “Dwanaście srok za ogon” S.Łubieńskiego.