„Szkoła klasztorna” Barbary Frischmuth wpisuje się w nurt cieniutkich powiastek o mocnym ładunku emocjonalnym. Grupa dziewczynek mieszka i pobiera edukację w tytułowej placówce. Odcięte od świata, dryfują przez życie sterowane przez system oparty na religii. Każda aktywność - jedzenie, spacer, zabawa - podlegają ścisłym rygorom. Stale orane poletko nie sprzyja kiełkowaniu swobodnych idei. Jeśli się pojawią - zostaną natychmiast wyplenione.
Czytając książkę, momentami bardzo przeszkadzały mi rasistowskie, ksenofobiczne i/lub seksistowskie uwagi. To część klasztornego wychowania, bazującego na maksymalnym zamknięciu - także umysłowym. Ich istnienie w ramach tekstu czytam na korzyść autorki - jako formę ich kontestacji.
Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości Austriackiego Forum Kultury.