Przymusowa zmiana nazwisk bułgarskich Turków w połowie lat osiemdziesiątych XX wieku, która miała doprowadzić do ich wynarodowienia i likwidacji jako mniejszości narodowej, była jednym z najbardziej traumatycznych wydarzeń nowej bułgarskiej historii. Do tej pory w samej Bułgarii sprawa jest zmiatana pod dywan, pisze się i mówi o niej nadzwyczaj mało.
Wielowątkowa powieść Enewa jest pod wieloma względami ewenementem jako pierwsza poważna, rzetelnie udokumentowana, a zarazem posiadająca wysokie walory literackie próba zmierzenia się z tym tematem. Jej trzon stanowi panorama życia prowincjonalnego miasteczka w końcowych latach reżymu totalitarnego. Postaciami są partyjni dygnitarze, urzędnicy, uczniowie, niemiecka nauczycielka, gospodynie domowe – Bułgarzy, Turcy, Cyganie... Korupcja, zakłamanie i podłość osiągają niebywałe rozmiary. Każdy przejaw przyzwoitości traktowany jest w najlepszym razie jako dziwactwo, a najczęściej jako poważne wykroczenie lub zbrodnia. Sposób, w jaki jest represjonowany, nadaje mu rangę bohaterstwa.
W latach 90. akcja powieści wykracza poza granice Bułgarii. Jej bohaterowie uczestniczą m.in. w wojnie na terenie Jugosławii, stykając się bezpośrednio z całym jej niewyobrażalnym okrucieństwem i brutalnością. Tu powieść nabiera niemal dokumentalnego charakteru.
Enew stworzył przejmującą opowieść o sprawach, które do dziś stanowią obiekt przemilczeń i przeinaczeń.
Златко Енев е роден през 1961 година в Преслав. През 80-те години следва философия в Софийския университет. От началото на 90-те години живее и работи в Берлин
W „Requiem dla nikogo” Złatko Enew opowiada o losach mieszkańców małego prowincjonalnego bułgarskiego miasteczka w latach 80 i 90-tych. Pierwszym bardzo ważnym motywem tej powieści jest przumusowa zmiana nazwisk bułgarskich Turków, odzierania ich z kultury i nasilających się w stosunku do nich prześladowań. Rosnący w siłę nacjonalizm uderza zresztą nie tylko w Turków, ale też w Romów. Drugim motywem jest transformacja - państwo wyrywające się z biedy socjalizmu i wchodzące w nowy system, na którym bardzo wielu chce szybko i dużo ugrać, bez wzgledu na krzywdy jakie może wyrządzić innym. Trzeci motyw to zepsucie, ludzkie zepsucie w najgorszej możliwej formie. To książka z tych, która uderza w Ciebie tak mocno, że trudno uwolnić się z myśli o niej. To książka, w której czekasz, czekasz, czekasz, by w końcu wydarzyło się coś dobrego, ale tak się nie dzieje. Książka, w której nawet historia miłosna nie może się dobrze zakończyć. Złatko Enew po brzegi wypełnił tę powieść frustracją i gniewem, a brutalność i trup ściele się w niej gęsto. Czytając wielokrotnie było mi niedobrze, autor nie stroni bowiem od szczegółowych opisów przemocy, w tym przemocy seksualnej, i jak mniemam robi to celowo, by uderzyć w czytelnika najmocniej jak się da. Zszokować, przestrzec, uświadomić. A nie jest to fikcja całkiem wyssana z palca, takie czy podobne historie faktycznie mogły się wydarzyć te 30 lat temu. Ja polecam, to bardzo dobra powieść, ale ostrzegam przed tą brutalnością i przemocą - jeśli nie chcesz i nie lubisz o niej czytać to trzymaj się z daleka od „Requiem dla nikogo”. Swoją drogą bardzo jestem ciekawa jak ta powieść została odebrana w Bułgarii? Jak Bułgarzy reagują na opisanie tak mrocznego fragmentu ich historii?
To wstrząsająca powieść o systemowej przemocy wobec mniejszości - Turków i Cyganów, o patriarchalnym systemie, w którym kobiece ciało jest jedną z cenniejszych walut, ale też o mężczyznach, którym wali się świat. W finale to opowieść o ludzkiej naturze, w której autor zastanawia się nad fenomenem bałkańskiej przemocy. Znajduje dwa źródła - patriarchat i zmowę milczenia. Czy kobiecy głos, który wybrzmiewa w zaskakującym finale, może zmienić rzeczywistość?
Złatko Enew wielowątkowo przedstawia nam losy bułgarskich Turków, gdzie próbuje zdeptać się ich tożsamość zmuszając do zmiany nazwisk.
„Requiem dla nikogo” jest historią, która dotyka do żywego, pełno w niej bólu, frustracji, nienawiści, która przechodzi przez pokolenia, praktycznie nie widać nadziei na nic pozytywnego. Każda strona ocieka cierpieniem, opisy są dosadne, uwierają, sprawiają, że czujesz się niepewnie, przerażenie jest coraz większe, czuć ogromne napięcie i to nie zmienia się do samego końca. Enew stworzył książkę żywą, przerażającą, prawdziwą.
Nie potrafię ocenić tej książki w gwiazdkach i kategoriach "podobało mi się; była świetna" itd. Ona chyba nie może się "podobać", to nagromadzenie okrucieństwa, podłości, strasznej przemocy i beznadziei było dla mnie bardzo przytłaczające. Czułam się w jakimś sensie brudna podczas lektury. I mimo że na końcu wybrzmiewa w jakimś sensie pozytywny głos, który daje promyk nadziei, to jednak całość jest mocno przygnębiająca. Autor nie porusza tu tylko kwestii bułgarskich Turków i ich nazwisk, jest też wojna na Bałkanach, potworna przemoc wobec kobiet, Cyganie, dysfunkcyjne rodziny... Myślę, że to ważna książka, pokazująca naprawdę ciemną stronę bułgarskiej rzeczywistości, ale trzeba mieć dość mocne nerwy, żeby ją przeczytać do końca. Autor będzie na Festiwalu Literacki Sopot, na który również się wybieram, jestem bardzo ciekawa tego spotkania.
Od pierwszych stron czekałam aż coś się stanie. I stało się na lekcji języka niemieckiego, kiedy to nauczycielka SZANUJE zdanie uczennicy i zwraca się do niej używając tureckiego, a nie bułgarskiego imienia. Ta scena wywołała we mnie niepokój, wiedziałam że teraz będzie już tylko gorzej. I było. Dalej mamy już tylko ogrom przemocy (fizycznej, psychicznej, seksualnej), strachu, gniewu, napięcia i jakiejś bierności wobec narastającego nacjonalizmu. Tu nic nie może skończyć się dobrze.
Lektura bardzo dobra. Choć wszędobylna brutalność momentami tak mnie paraliżowała, że odkładałam książkę i wracałam do niej dopiero po kilku dniach.
Bułgarska powieść historyczno-obyczajowa i esej o ideologii, przejawach i skutkach etnicznego szowinizmu w jednym. Emocjonalnie miażdży, ale przeczytać trzeba. A czyta się, paradoksalnie, bardzo dobrze.
Druga połowa lat 80. i polityka przymusowej bułgaryzacji etnicznych Turków. Zmiana tureckich imion i nazwisk na słowiańskie. Napiętnowanie w kraju, w którym żyło się od pokoleń i stygmatyzacja w ojczyźnie tych, którzy zdecydowali się wrócić. Przemoc wobec mniejszości – Turków, ale też Cyganów, ta zmilczana karta historii komunistycznej Bułgarii, nieobecna w literaturze pięknej, stanowi społeczno-polityczne tło REQUIEM DLA NIKOGO.
Zlatko Enew portretuje doskonale. W krótkich rozdziałach wwierca się w umysły swoich postaci i nam każe robić to samo. Życiorysy osadza w precyzyjnie oddanych czasie i przestrzeni. REQUIEM to także opowieść o bałkańskim patriarchacie, losy kobiet zajmują słuszną część tej historii. Zaskakujące zakończenie, w którym Złatko oddaje głos jednej z bohaterek, piekielnie doświadczonej Marii, to symboliczne zwrócenie podeptanej godności kobiecie poniżanej, gwałconej, stanowiącej przedmiot handlu. Na zbrukanych krwią Bałkanach współczucie i miłość stanowią akcydentalne odstępstwo od normy. W imię opacznie rozumianego patriotyzmu i rządu bałtyckich dusz zwolennicy reżimu gotowi są podjąć najbardziej radykalne środki.
Okropnie mało u nas bułgarskiej prozy, choć Gospodinow trochę przeorientował nasze zainteresowanie na tamtejszą literaturę. A ja bym się cieszyła, gdyby i Złatko Enew zgarnął statuetkę Angelusa, bo napisał ważną książkę o Europie, jej bestiach i woli życia.
Rozumiem przedstawienie przemocy i relacji wśród różnymi grupami etnicznymi czy ukazanie tragicznych losów kobiet w tamtych czasach, ale zakończenie to dramat...
Рядко чуждо ревю ме е спъвало така. Златко Ангелов е написал текст за “Реквием за никого”, който просто ме обезсилва, отнема думите и образите, които ме изпълниха след последните страници на книгата на Златко Енев. Мда, имам още доста да уча, докато започна да пиша по този начин, да осъзнавам и пресъздавам нещата, които съм чел, по достоен начин. Но все пак е хубаво да имам цел, нали?
Златко Енев наистина е създал страхотен роман. Ръбат, остър, гаден, гнусен на места, когато например невинно цигане (не, това не е оксиморон, мили сънародници) бива изкормено от чужда бяс. Когато влюбена девойка е изпратена да проституира в чужбина, дисекцирана от безфоременото и скрито зад маска зло на извращенията. Когато туркинята се опитва да отнеме живота на изнасилвача си и когато до полуда се влюбва в него. Много “когато”-та има сред тези страници, много.
Meh. Dobry początek, ciekawy wątek wsi bułgarskiej, komunizmu, polityki wobec mniejszości narodowych, nawet dzikiego kapitalizmu lat 90-tych. Potem autor robi coś dziwnego, pewnie ze względu na zabawę z formą. Stosuje efekt czwartej ściany i oddaje głos bohaterce, która zwraca się bezpośrednio do czytelnika, wspominając o autorze. Rozumiem, że chodziło o oddanie głosu kobiecie - ofiarze przemocy seksualnej, ale nadal grubymi nićmi szyte. Do tego dochodzą wątki dramatu jednostkowych bohatarerów, które są oczywiście bałkańskimi dramatami przez grube D, ale na końcu i tak wszyscy na siebie wpadają w przypadkowym mieście, do którego trafiają. I totalnie niepotrzebny naturalizm. Bardzo też na siłę spinającą klamrą zakończenie, któremu nie uwierzyłam, a wygląda na mix romansu i ektermizmu bałkńskich opowiadań. No,tak, z pewnością czuć, że autor pochodzi z Bałkanow. 2/5, bo sentyment do Bulgarii.
This entire review has been hidden because of spoilers.
Много харесвам начина, по който пише Златко Енев. Харесвам анализите му и статиите му и след тази книга смея да каже,че си намерих още един пример за умение да запазиш смисъла във форма, по-дълга от статия. Имах определени очаквания за книгата и я чаках да стигне до мен повече от две години. Случи че са така,че я прочетох, докаот бях в чужбина и това някак си подсили 'вкуса' и. Не очаквайте да препоръчам книгата. Тя не е ваканционно четиво, не е и четиво за преди лягане. Тя не разказва за определен исторически период толкова, колкото разказва за злото. В този разказ няма добро. Част от повествованеито се развива в косовски публичен дом - е, за мен тази книга е като наблюдение през шпионката на вратата на този публичен дом. И няма надежда това отвъд вратата да спре, и няма светлина през прозорците, и виковете на хората вътре не се чуват и не знаеш кога това ще свърши...и всъщност знаеш,че няма да свърши. Това, за което разказва Златко е такова и ще бъде такова, историята се повтаря и времето, в което сме живели идва пак и няма измъкване от него. Адмирации за изграждането на образите - не знам дали Златко Енев лично е познавал хората, за които пише, но всички са истински, пълнокръвни, такива,че ти се иска да им шибнеш един шамар или да ги хванеш за ръка и да им говориш, та белким те чуят. Героите, структурата и стила на книгата и дават четвъртата звездичка. И ми се ще ��я да можеше да даде повече светлина на хората в книгата и на тези, които я четат.
Когато учех за кандидат-гимназистки изпити след 7ми клас, в преразказите с елементи на разсъждение и отговорите на литературен въпрос които пишехме имаше едно клише, което съм запомнил. Много често се завършваше с някакво изречение, че творба писана от даден автор, въпреки че е от преди 100тина години, съдържа идеи валидни и днес.
Не знам защо, но се сетих за същото клише като прочетох "Реквием за никого". Няма някакво съвременно произведение, било то филм или книга, написано за днешна България, което да отразява проблемите с които се сблъскваме ежедневно по-добре от този роман. Златко Енев успя някак си да намери някаква жажда у мен да прочета нещо подобно, и да я утоли.
В много голяма част от днешното Българско изкуство, героите на прехода са едни такива... развалени, обезнадеждени субекти. Всички или стават престъпници, отказват се от малкото идеали, които са имали, или пък точно обратно - има положителни герои прекалено нереални за този свят със своя оптимизъм. Не и в тази книга. В нея има истински хора които живеят както могат, въпреки рушащия се свят около тях.
Освен прекрасно представената грозота на "възродителния процес" и престъпленията от преди и малко след 89-та, тази книга съдържа една голяма истина за това какво представлява идентичността, и стремежа към попълване на кратерите в тази идентичност, на съвременния Български народ.
Дали тогава тия бетонни глави ще се постреснат малко? Ха! Къде ти? От сто години насам се повтаря едно и също, от сто години насам тия тук си връщат за робството, тъпкано. От сто години насам тукашните мюсюлмани са хора от втора ръка, вечно гледани накриво, вечно потискани, вечно преследвани. И никой, както изглежда, не дава пет пари. Никой български писател не е надигнал глас да разкрие позора на нацията, никой български политик не се е опитвал да защити правата им, сякаш ония са някакви говеда, а не хора. Няма видна българска фигура, която да е прогледнала през всичко това, поне не публично. Навсякъде едно и също – или ставайте българи, или…
Предполагам, че авторър вече е бил бит устно и писмено, бит и претръпнал. Като чета новините от българските медии, чувствам увеличаването на ксенофожия, шовинизъм и омраза на всякакво ниво. Това което чета в тази книга е не само исторически коректно представяне на корените за множество отрицателни явления на Балканите, България в частнност, но една старшна и депресираща антология от проблеми, толкова големи, сложни и отчаващи, че обикновено се анализират поотделно в художествената и научната литература
Покъртителна история. Брутална във всички смисли, за които се сещам. България в залеза на соц-а и изгрева на това, което трябваше да бъде демокрация. Жестокости, интриги, възродителен процес, отваряне на граници, падане на Берлинската стена, изтезания, изнасилвания, раждането на 'новобогаташите'... Всичко това на фона на малко забито забравено от света провинциално градче... От онези книги, които те удрят като гръм. Но все пак, самите истории в детайли са просто една гледна точка. Всички сме чували и за други, някои са ги преживели. Не ми се влиза в детайли. Личи си, че е в суров вид книгата и не разбирам защо се е появила преди да е поизлъскана малко. Пише, че е първата от трилогия; очаквам следващите с надеждата да са изпипани, но не мисля, че ще са ми толкова интересни, защото вече действието стъпи в началото на 90-те, а соц-а ми е по-интересен - много по-малко знам за и почти нищо не помня от него.
Powieść bułgarskiego pisarza, mieszkającego w Berlinie, Złatko Enewa "Requiem dla nikogo" (Książkowe Klimaty 2021; przełożyła Hanna Karpińska). Skusił mnie temat - prześladowania bułgarskich Turków, które miały miejsce w latach osiemdziesiątych - bo doskonale rymował się z inną lekturą - "Granicą. Na krawędzi Europy" Kapki Kassabovej. Autorka w swojej znakomitej książce poruszała między innymi ten problem. W "Requiem dla nikogo" weszłam jak w masło - od pierwszych stron czytało się tę powieść znakomicie i tak pozostało właściwie do końca, co może wydawać się paradoksem. Dlaczego? Bo dalej jednak nie będzie tak różowo - dawno, a zaryzykuję mocne stwierdzenie, że może nawet nigdy, nie zdarzyło mi się czytać książki z takim nagromadzeniem okrucieństwa, przemocy i nienawiści, książki, w której prawie nie ma światła, a jedyna pozytywna i sprawcza bohaterka, Marion, która zawsze staje po stronie uciemiężonych i chce im pomagać, nie bacząc na koszty, jest postacią papierową. Trudno mi było zbliżyć się do niej, tym bardziej, że potwornie drażniła mnie jej egzaltacja. A temat, który mnie skusił - prześladowania bułgarskich Turków - właściwie nie okazał się wiodący. Jest ważny w pierwszej części powieści, potem znika zupełnie. Czy to wszystko oznacza, że żałuję lektury? Nie, tak powiedzieć nie mogę, chociaż uczucia mam mieszane. Gdyby autor darował czytelnikowi chociaż trochę okrutnych scen i tak wymowa książki byłaby porażająca. Bo "Requiem dla nikogo" to opowieść o wielopiętrowej przemocy, fizycznej i psychicznej. Bułgarów wobec obcych, Turków i Cyganów, rodziców wobec dzieci, przełożonych wobec podwładnych, ale przede wszystkim mężczyzn wobec kobiet. To, jak traktowane są w tym patriarchalnym świecie kobiety, przeraża. Dla mężów właściwie nie istnieją - nie trzeba się z nimi liczyć, nie są partnerkami do rozmowy, mają wykonywać swoją robotę, zajmować się dziećmi i domem, nawet w łóżku nie są potrzebne, bo przecież taki macho może mieć każdą inną kobietę. Zaczyna się już w szkole. Wtedy szkolny macho wykorzystuje jej naiwność. Zwykle odbywa się to na imprezach, a chętnych, aby przelecieć dziewczynę uważaną za piękność, jest wielu. Dziś powiedzielibyśmy, że to gwałt zbiorowy, ale w tamtym świecie takie pojęcie zapewne nie istniało. Nawet gdyby którejś z tych dziewczyn przyszło do głowy się poskarżyć, to pewnie i tak sprawie ukręcono by łeb. Bo miejscowy śledczy i sędzia wcale nie są lepsi. Ten pierwszy, Angeł, wykorzystując fakt, że ma władzę, szantażem zmusza do seksu przesłuchiwaną Turczynkę. A kiedy ona się w nim zakocha, marny będzie jej los. Ten drugi co prawda wdaje się w romans ze swoją stażystką za jej przyzwoleniem, ale kiedy sprawa pójdzie za daleko, nie okaże się dżentelmenem. To oczywiście eufemizm. I tak z tych wszystkich bezwzględnych i obleśnych samców jest najbardziej ludzki, kołacze się w nim odrobina przyzwoitości, pewnie dlatego w tym męskim świecie uważano go za mięczaka. Kobiety są także seksualnymi ofiarami bałkańskich wojen, bo i o tym jest ta powieść. Autor nie oszczędza czytelnikowi opisów gwałtów, znęcania się, bicia, tortur i krwawej zemsty. A jeśli już zdarzyła się w tym świecie miłość czysta i szalona, to niestety była z góry skazana na porażkę, bo takie zakazane uczucie, jakie połączyło Bułgarkę i Cygana, nie miało prawa się zdarzyć. Kochankowie zapłacili za nie nieprawdopodobnie wysoką cenę. Ale to nie wszystko. Bo jest to także opowieść o świecie prowincjonalnej polityki przeżartej korupcją i układami. Tu każdą zbrodnię, każde świństwo da się ukryć, jeśli jest się tylko odpowiednio umocowanym. Wówczas bezkarność gwarantowana. Akcja pierwszej części toczy się w latach osiemdziesiątych w małym bułgarskim miasteczku. To wtedy władze zmuszają miejscowych Turków do zmiany imion i nazwisk, co miało prowadzić do ich slawizacji, a mówiąc bez ogródek - do wynarodowienia. Kto nie chce się podporządkować, musi Bułgarię, w której się przecież urodził, opuścić. Ale w Turcji wcale nie jest mile widziany. Kto próbuje stawiać opór i domaga się przestrzegania praw człowieka, ten skończy w więzieniu, a tam nikt się nie będzie z nim patyczkował. Bułgarzy nie rozliczyli się z tamtych zbrodni do dziś. Równie gorzkie są lata dziewięćdziesiąte, w których rozgrywa się akcja drugiej części. Dawni komunistyczni aparatczycy teraz robią interesy, początkowo ciemne i nielegalne, potem próbują wyprać zdobyte majątki i uwiarygodnić się jako poważni biznesmeni. Ale ich zewnętrzny polor to tylko pozory. Dalej pozostają tacy, jacy byli. Dzicy, gwałtowni, bezwzględni, okrutni. Podziwiają braci Serbów, którzy toczą krwawą wojnę. Ale cywilizowani ludzie zachodniego świata nie są wcale lepsi. Amerykańscy żołnierze, którzy są na misji w Kosowie, bez skrupułów wykorzystują tamtejsze kobiety. Bardzo czarny to obraz. I nie pomagają postmodernistyczne sztuczki, które mają zapewne chociaż odrobinę zneutralizować żartobliwym, lekkim tonem okrucieństwo rozlewające się szeroką falą na kartach powieści. Jestem przyzwyczajona do książek poruszających trudne tematy, bo tak jakoś jest, że dobra literatura rzadko bywa krzepiąca, ale "Requiem dla nikogo" jest na ich tle wyjątkowo dojmujące. I nie mam przekonania, czy musiało być aż takie. Kiedy skończyłam lekturę, miałam poważnym problem z wyborem kolejnej. Jak kania dżdżu łaknęłam czegoś lekkiego, a w moim czytniku o takie książki niełatwo. PS. Było jeszcze gorzej. Niektóre brutalne obrazy wryły mi się w pamięć tak mocno, że wyskakiwały w nieoczekiwanych momentach.
W ramach literackich eksperymentów z pisarzami pochodzącymi z mniej popularnych krajów sięgnęłam po powieść Złatko Enewa „Requiem dla nikogo”, która opowiada o życiu w niewielkiej rumuńskiej miejscowości w latach osiemdziesiątych XX wieku, kiedy władze komunistyczne zdecydowały się na zmianę nazwisk mniejszości tureckiej na rumuńskie. To chyba pierwsza w tym roku lektura o tak trudnej treści i gęstej, okrutnej atmosferze.
Książka dotyczy wielu wątków, których bohaterami są przedstawiciele lokalnych władz komunistycznych, skorumpowani i usłużni policjanci, niemiecka nauczycielka, członkowie prześladowanych mniejszości narodowych – Turkowie i Cygani, wykorzystywane, gwałcone i poniżane kobiety. Pokazuje życie lokalnej społeczności, pełne podziałów, jawnej i niesprawiedliwej wrogości, tragizm sytuacji ludzi, którym odmawia się możliwości życia zgodnego z własnym systemem wartości, zwyczajami i tradycją. Obnaża obłudę partyjnych watażków, którzy niby znają wartość i znaczenie posiadania korzeni, a jednak pozbawiają ich znaczną część ludności, która buntuje się przeciwko jawnej dyskryminacji.
Nienawiść narodowa realizuje się poprzez gwałty na kobietach, bezkarność w przypadku morderstw dokonywanych na przedstawicielach mniejszości, niezgodę na jakiekolwiek manifestowanie swojej odmienności. Pokazano również butę władz oraz jej umiejętność dostosowania się do zmian ustrojowych, jakie zaszły na początku lat dziewięćdziesiątych.
„Requiem dla nikogo” jest książką brutalną, pełną opisów przemocy, również seksualnej, która szokuje. Autor opisał ją w sposób tak sugestywny, że niejednokrotnie czułam obrzydzenie i pomijałam niektóre fragmenty. Pełno tu krwi, pełno trupów, bezprzykładnego okrucieństwa.
Dramatyczne losy poszczególnych bohaterów, nie mają końca, zmienia się tylko ich lokalizacja. Brakuje jakiegokolwiek happy endu. Tam, gdzie pojawia się miłość, wkracza również brutalność i niszcząca złość. Autor świetnie poradził sobie z kreacją bohaterów, którzy są autentyczni, zbudowani z prawdziwych emocji, zarówno tych dobrych, jak i złych, z prawdziwego bólu. Wyrazisty styl bezbłędnie oddaje duszną, piekielną atmosferę tamtych miejsc i społeczności.
Trudno zachęcać do czytania „Requiem dla nikogo”, bo to lektura specyficzna, pesymistyczna, przygnębiająca, wstrząsająca, obnażająca okrutna prawdę o człowieku. Jeśli po nią sięgniecie, nie odczujecie przyjemności. Trudno się wchodzi w jej atmosferę, trudno ją zaakceptować. Skupiając się jednak na warstwie literackiej trzeba docenić, że opisanie tak odpychającego świata, tak blisko nas i w niedalekiej przeszłości, świadczy o wyjątkowych zdolnościach.
Warto sięgnąć po tą lekturę, ale bądźcie przygotowani na trudną przeprawę.
REQUIEM DLA NIKOGO to książka niesamowicie mocna, zapadająca w pamięć, wartościowa. Przedstawia straszną historię, którą wypada znać. Losy kobiet, które nie są posłuszne mężczyznom są tu naprawdę wstrząsające. Kary wywołują dreszcze i przerażenie. Turcy i Cyganie są skazani na cierpienie i nie są mile widziani w Bułgarii. Ta historia współczesna budzi grozę, bo choć działa się niedługo po wojnie, to przypominała o niej na każdym kroku. Żądza władzy przysłania człowieczeństwo. Ludzkość ginie, bo brakuje człowieka w człowieku. Bo pieniądze i przywództwo grają pierwsze skrzypce. Więzy rodzinne nie mają znaczenia. Miłość nie istnieje. Współczucia i empatii zwyczajnie nie ma. Jest kraj, który dąży do potęgi, do jednolitego społeczeństwa. Jest kraj, który nie zna litości.
REQUIEM obrazuje proces bułgaryzacji, który miał miejsce w połowie lat 80tych XX wieku. Proces ten zakładał nadanie obywatelom imion bułgarskich, a wszelkie tureckie elementy etniczne były zakazane i usuwane. Tępiono obrzędy, tradycje i język inny niż bułgarski. Bułgaria prowadziła swój proces odrodzeniowy nie zważając na konsekwencje. Po prawdzie była to „pierwsza masowa czystka etniczna w powojennej historii kontynentu”. Była to forma „skrajnego, wojującego i bezkompromisowego nacjonalizmu, nieprzebierającego ani w środkach, ani w ofiarach.” Władza dążyła do wypędzenia i unicestwienia mniejszości narodowych w kraju. Nie przebierała w środkach cechując się podłością, zakłamaniem i tuszowaniem zbrodni. Ich bezwzględność i okrucieństwo nie miały granic. Gwałcono, mordowano i torturowano tych, którzy się nie podporządkowywali. Wypędzano ich z kraju chcąc zachować jednolity i spójny obraz państwa bułgarskiego odrodzonego z popiołów. Cyganie i Turcy byli traktowani „jak zadżumieni”, a to, co ich spotykało ze strony reżimu totalitarnego budzi strach, zdziwienie i zostawia ślad już na zawsze. REQUIEM DLA NIKOGO jest dla każdego. Każdy powinien poznać ten niesławny etap historii i wyciągnąć z niego lekcję. Polecam bardzo.
Nie przekonuje mnie problematyzowanie każdego rodzaju przemocy poprzez przemoc seksualną lub morderstwo. Rasizm, czystki etniczne, mizoginia, brutalność komunistycznego systemu, wojna, ostracyzm w małych społecznościach wiejskich, brak dostępu do edukacji, bieda, brak dobrego systemu opieki zdrowotnej i wynikające z tego choroby i śmierć - każdy z tych tematów został w książce przedstawiony przez pryzmat albo przemocy seksualnej, albo mordu. W moim odczuciu taki zabieg na dobrą sprawę spłyca wszystkie te problemy i sprowadza do wspólnego mianownika.
Przez to nie wiem, co tak naprawdę powinnam wynieść z tej książki. Że człowiek jest z natury zły do szpiku kości? Że nie ma na świecie miłości, sprawiedliwości, dobra ani bogów? Że wszystko to wina komuny? Że każdy Bułgar po sześćdziesiątce to gwałciciel lub morderca? A może że każdy mężczyzna ma w sobie jednego z tych dwóch wilków? Być może miała to być próba demaskacji okrucieństwa systemu; jeśli tak, to jak dla mnie jest to próba dość nietrafiona.
Po prostu trzeba to przeczytać, darujmy autorowi zakończenie… Jednym z „bohaterów” jest taki bułgarski Putin. Czytając książkę i oglądając relacje z Ukrainy, nie sposób było nie mieć takich skojarzeń. Naprawdę byliśmy „najweselszym barakiem w obozie”, pora poznawać rzeczywistość w innych. I robić co w mocy, by nigdy i nigdzie to się nie powtórzyło. Nim będzie za późno.
3,5/5 - trudno ocenić gwiazdkami czy w jakiejkolwiek skali. Ciekawy wątek bułgaryzacji Turków i transformacji lat 90., ale przez powracający temat przemocy wg kobiet (niektóre sceny tak brutalne, że aż mnie ściskało) to była bardzo ciężka lektura
Романът е добър - оценката ми реално е някъде между 3 и 4. Разглежда познати до болка, "болни", родни теми. Много е трудно при такива теми да се надскочи баналното и да се напише нещо разчупено. Отначало започва в стил почти "а ла" Георги Марков („романа му "Мъже"), а после преминава в стил Христо Калчев. Не ми допадна особено този реализъм - не говоря само за убийствата или порно-сцените, а изобщо като начин на писане - целия роман е твърде реалистичен - така се пишеше преди 50, 40, 30 години. Ако Енев съумее да излезе от този равен стил и вкара малко модерни похвати, ще може да сътвори чудеса - той го може. Умее да пише, ерудиран е и личи, че цени всяка дума.