Dlaczego ona nie cierpi z powodu tego, co zrobiła, kiedy ja cały czas płonę w piekle, które mi zgotowała? Hulk
Jay podczas pobytu w domu rodzinnym spotyka Chloe – dziewczynę, którą znał od dziecka. Patrzy na nią jak oniemiały, ponieważ nigdy by się nie spodziewał, że podlotek zmieni się w taką piękność. I co gorsza – chyba się zakochał.
Wszystko układa się idealnie. Kiedy Chloe zachodzi w ciążę, Jay postanawia kupić pierścionek zaręczynowy i się oświadczyć. Jednak to, co stanie się później, będzie przyczyną jego cierpienia przez kilka długich lat. Chloe zrani go najboleśniej jak to tylko możliwe.
Kiedy po latach widzi ją w klubie, nie może uwierzyć w to, jakie ma szczęście. W końcu będzie mógł się zemścić. Chloe zapłaci za to, co zrobiła! Zgotowała mu piekło, a teraz sama pozna jego smak.
Od razu mówię, że nie jest to ocena uderzająca w autorkę jako osobę, ale w ten dany pomysł na serie, którego nie mogę pojąć. Od razu mówię też, że są tu SPOJLERY, ale nie zamierzam tej recenzji ukrywać, bo karty tej powieści powinny być odkryte od początku, dla każdego czytelnika. Nie wiem dlaczego to sobie zrobiłam, ale dobrnęłam jakoś do końca. Ta część jest jeszcze gorsza niż pierwsza, a już w tamtej działy się cuda. I o ile ,,Damę Paxtona'' traktowałam z przymrużeniem oka, jako coś tak głupiego, że aż śmiesznego, o tyle ten tom jest książką po prostu szkodliwą. Nie dowierzam jaką frajdę można mieć z opisywania, a potem jako czytelnik/czytelniczka z czytania, o tym w jaki sposób traktuje się kobiety w tej historii - po napadach agresji i znęcaniu się, czułe słówka tych głupkowatych motocyklistów niczego nie zmienią w mojej ocenie. Poza tym czuć, ale to chyba na tysiąc kilometrów, jak autorka chciała zrobić w tej serii rzecz naprawdę wyluzowaną i przekraczającą wszelkie granice przyzwoitości. No cóż, zrobiła to, tylko że w najgorszym możliwym wydaniu. Zastanawia mnie też szybkość z jaką dzieją się wszystkie wydarzenia. Nie jestem fanką przydługawych opisów, ale czy naprawdę nie dało rady chociażby w 3 zdaniach więcej, opisać każdą sytuację, w nieco szerszym kontekście? I zapomniałabym, Language! Mówiąc ironicznie, rozumiem jacy niebezpieczni i buntowniczy mieli być chłopcy należący do gangu motocyklowego, jak miałam się rozpływać nad każdego rodzaju wulgarnością z ich strony, ale to naprawdę ma być fascynujące? Fantazje, fantazjami, lecz gdzieś chyba leży granica pomiędzy pociągającą brutalnością, a obrzydliwym zezwierzęceniem, ordynarnością i traktowaniem kobiety jako przedmiotu, dzięki któremu można uciszyć swoje żądze. W ogóle z tej historii wyłania się obraz kobiety furiatki, którą facet jest w stanie w niewygodnym dla niego momencie uciszyć tylko stosunkiem seksualnym, a ona po seksie przestaje mieć już problem z czymkolwiek i w sumie jest okej, bo ważne, że był orgazm, jakby tylko w życiu o to im chodziło. Nie wspominając o tym, w jak ,,uroczy'' sposób chłopcy mówią o swoich ,,damach'' i jak im ,,okazują szacunek'' przy innych. A, i jeszcze creme de la creme - sposób w jaki traktowany jest temat ciąży i ogólnie zajścia w ciążę czy też zapłodnienia kobiety przez przez jednego z tych ,,słodkich'' badboyów. W tym świecie kobieta nie ma nic do gadania w kwestii założenia rodziny - facet może ją zaciążyć w każdej chwili, bo ma na to ochotę, a ona ma się na ten kaprys zawsze zgadzać i jest to całkiem normalne. Co śmieszniejsze, córka jednego z bohaterów (która jak na wiek 5 lat jest zbyt mądra) uczestniczy w rozmowach na ten temat i słyszy też każde przekleństwo i wulgarność z ust tych ludzi, a jej matka stwierdza, że ,,ojej uszy jej małej córeczki słyszały tak dużo, ale to nic, takie jest życie i świat w którym ma przebywać, bo jej ojciec taki już jest''. W sensie, ja naprawdę nie rozumiem jak coś takiego mogło pójść do druku i nikt, ani jedna osoba, nie zaprotestowała, że niektóre momenty, to ,,kurczę, chyba nie za dobry pomysł'', aby udostępniać czytelnikom. I niech mi nikt nie zarzuca, że Grey był taki sam, a ja się czepiam albo się nie znam, bo święci pańscy, tutaj naprawdę nie trzeba się za bardzo znać, żeby stwierdzić, że nie chciałoby się przez nikogo być tak traktowanym i moim obowiązkiem było to wypunktować, aby nikt nie pomyślał, że to normalne i taka miłość jest w porządku, bo nie jest.
Jay rozpoznaje w jednej z tancerek tańczących w klubie swoją wielką miłości Chole. Teraz na jej widok pragnie zemsty. Hulk nie jest w stanie zapomnieć krzywd, jakie mu ta dziewczyna wyrządziła, on był gotowy stanąć na wysokości zadania, jednak ona postanowiła inaczej i jednym ruchem wszystko przekreśliła. Jednak mężczyzna nie wie, że musiała tak zrobić, inaczej cały klub motocyklowy miałby poważne problemy.
Chole jest przerażona tym, że Jay ją rozpoznał. Teraz musi wymyślić jak sobie z tym wszystkim poradzić, ale też nie może myśleć tylko osobie zwłaszcza, że ma pod opieką swoją córkę.
Czy główni bohaterowie dojdą do porozumienia? Jakie sekrety skrywa Chole? Czy ta dwójka ma jeszcze szansę na stworzenie pary?
Po przeczytaniu pierwszego tomu z serii wiedziałam, że nie będę długo czekać aż sięgnę po kolejną część. Zwłaszcza, że wcześniejsza historia zakończyła się w takim momencie, iż chciałam jak najszybciej poznać dalszy ciąg.
Tę książkę jak i poprzednią czytało mi się bardzo szybko i przyjemnie. Autorka świetnie wprowadziła nas w świat klubu motocyklowego gdzie każdy z braci wie, co chce i jest w stanie zrobić wszystko, aby tylko osiągnąć cel. Mają też swoje zasady a przede wszystkim klub i bracia są na pierwszym miejscu.
Już w poprzednim tomie bardzo polubiłam postać Hulka, w tym jeszcze bardziej skradł moje serce. Mężczyzna ma za złe swojej dawnej miłości, że z taką łatwością przekreśliła ich związek, mimo iż na świecie miało pojawić się ich dziecko. Gdy ją spotyka krew się w nim dosłownie gotuje i ma zamiar się na niej zemścić.
Chole z jednej strony to trudna postać przynajmniej dla mnie. Zupełnie nie jestem w stanie zrozumieć, czemu ona pozostała w miasteczku, skoro zmieniła wygląd i ukrywała się przed dawnymi znajomymi, to zdecydowanie łatwiej byłoby to robić w nowym miejscu. Parę lat temu ktoś zdecydował za nią, że jej związek z Jayem musi się zakończyć, a główna bohaterka nie chciała sprowadzać na ukochanego kłopotów wiec przyparta do muru podjęła decyzje, że to koniec.
Jak do tej pory podoba mi się ta seria. Z przyjemnością zagłębiam się w świat braci z klubu motocyklowego pełnego wulgaryzmów, gorących scen łóżkowych, zabawnych dialogów, ale również wzajemnej lojalności oraz wsparcia wśród braci. Ja już niebawem mam w planie przeczytać trzeci tom, tak więc czekajcie na moje wrażenia.
Okey, chyba zostanę fanką tej serii. Nie, nadal jest schematycznie do bólu, nadal bohaterowie mają czasem mentalność pięciolatki (a pięciolatka mentalność chłopa spod monopolowego), ale przynajmniej tutaj zachowują się trochę bardziej jak istoty ludzkie, a nie wiecznie nafurane wiewiórki po przedawkowaniu kofeiny. No i nadal większość dałoby się tu załatwić rozmową, ale przecież nikt tu nie umie rozmawiać… chociaż przynajmniej nie krzyczą już tyle na siebie. Ale wiecie co? Co z tego! Tak jak w poprzednim tomie doceniam, że czuć tu, że to nie jest zupełnie na poważnie. Fakt, jak są poważne momenty, to są poważne momenty… ale całość to rozrywka w najprostszej formie i to taka, która ma po prostu bawić i odmóżdżyć. No po prostu trafia do mnie ten styl i humor (stwierdzenie o wykonywaniu pewnej czynności jak królik Duracella mnie zabiło…). I, cholercia, serio ja to czytam dla fabuły. Nie tej skupionej na czynnościach gimnastycznych wykonywanych najczęściej w pozycji poziomej, ale faktycznej historii Sinners & Reapers. W poprzednim tomie większość działa się trochę ,,poza ekranem”, ale tu na szczęście jest tego więcej. Nie jest to skomplikowanie poziom Gry o Tron, ale po prostu… bawi. I mnie ta historia autentycznie wciągnęła.
W skrócie - za przeproszeniem w dupie mam bohaterów, ale historia mnie zaintrygowała.
A co do czynności gimnastycznych wykonywanych najczęściej w pozycji poziomej - to nadal, o dziwo, tylko dodatek. Doceniam to, że zamiast paru stron wszystko potrafi czasem zmieścić się i na pół strony, a historia idzie dalej. Może dla innych to być minus, ale nie jestem domyślnym targetem romansów, więc ja jestem ukontentowana. Mnie tu ściągnęli niegrzeczni chłopcy na motocyklach i wolę czytać o tym, jak naparzają się po mordach, a nie o wykonywaniu czynności gimnastycznych wykonywanych najczęściej w pozycji poziomej. Taka już jestem...
Drugie spotkanie z motocyklistami z klubu Sinners&Reapers, to kolejny przesiąknięty zarówno humorem i erotyzmem romans. Skupiamy się na relacji Jaya, tytułowego Hulka i Chloe.
Książka zaczyna się z przysłowiowym hukiem jednocześnie kontynuując historię do miejsca, w którym zakończył się pierwszy tom. W końcu poznajemy przyczyny podejrzanego zachowania Chloe, ale to nie jedna tajemnica, którą skrywa kobieta. Hulk poznaje prawdę, która go przytłacza, a kolejne wydarzenia, sprawiają że ma wyrzuty sumienia, postanawia odzyskać Chloe, którą kochał przez lata, a teraz ma szansę na stworzenie prawdziwej rodziny.
Książka ma dynamiczną i pełną zaskakujących zwrotów akcji fabułę. Autorka dostarcza nam wiele emocji, zarówno pozytywnych jak i negatywnych, nie daje się także nudzić, mamy tu porachunki klubowe, pobicia, zemstę, porwanie, mężczyzn zachowujących się jak jaskiniowcy itp.
Jakby mało nam było emocji i natłoku wątków, mamy tu także ciąg dalszy szalonej relacji pomiędzy Nikki i Paxtonem, którzy jak zawsze robią sporo hałasu i bałaganu. Do tego Nikki bierze Chloe pod swoje skrzydła, więc dodatkowe afery i dramaty mamy gwarantowane.
Kolejna książka autorki, która bardzo mi się podobała. Jak poprzednia część jest dosyć krótka, ale dynamiczna akcja i fabuła, wzbogacona o sporą dawkę humoru oraz fajny i lekki styl pisania Agnieszki sprawiają, że książkę czyta się ekspresowo jednocześnie dobrze się bawiąc. Fajna i szybka lektura na jedno posiedzenie.