W czasie II wojny światowej funkcjonowało na ziemiach polskich kilka obozów zagłady, których jedynym celem było wymordowanie ludności żydowskiej. Do dziś pokutuje przekonanie, że Żydzi się nie bronili, „szli jak barany na rzeź”. Tymczasem żydowski opór to mało znana karta tej wojny. We wszystkich tych obozach istniała konspiracja, która doprowadziła do zbrojnych wystąpień i buntów. Dzięki heroicznej postawie więźniów, walczących z minimalną ilością broni, często na noże i gołe pięści, dwa z nich uwieńczone zostały spektakularnym sukcesem. Również za sprawą kobiet – żydowskich bohaterek.
Dzięki wnikliwym badaniom Michał Wójcik, autor nagradzanej i bardzo dobrze ocenianej „Treblinki’43”, przedstawia w swoim intrygującym stylu te mało znane fakty. Niemniej interesujące są wątki poświęcone rotmistrzowi Witoldowi Pileckiemu oraz kontrowersyjna kwestia pomocy Żydom ze strony AK i struktur państwa podziemnego.
Poruszająca i dramatyczna historia, pełna nadziei i wiary w lepszą przyszłość. Relacje wielu ofiar są dowodem na to, że nie da się ludzi zamienić w zwierzęta, ani złamać ich ducha. Tak wielka tragedia nie mogła zostać zapomniana, a wspomnień nie spali nawet ogień lazaretów.
Treść dostarczyła mi mnóstwo emocji na które liczyłam trzymając ją po raz pierwszy w rękach. Żadne słowa nie są w stanie opisać ogromu tragedii i cierpienia które wydarzyło się w obozach zagłady. Najbardziej uderzyło mnie to, że Niemcy zrobili z ofiar swoich pomocników. Przez co Żydzi żywili nienawiść do samych siebie.
Opis powstań jest bardzo chaotyczny, co oddaje sposób w jaki czuli to jego uczestnicy. Każdy zapamiętał daną sytuację inaczej. Jednak uważam, że można to było opisać odrobinę przystępniej dla czytelnika. Nie jestem też fanką legend na początku każdej części, ale rozumiem, że dla autora mogło to być spójnikiem pomiędzy kolejnymi obozami.
Już od samego początku czytania dostaje się dreszczy. Znam historię Holokaustu więcej niż dobrze myślę, przeczytałem o tym niezliczoną ilość lektur i zawsze facynowało mnie, że nikt do tej pory nie napisał, że przecież tam też zdarzały się bunty. Oczywiście o ucieczkach pisano i to dość sporo, ale jednak o buntach, czyli swoistych powstaniach, w których Polak ma przecież bardzo duże doświadczenie, choć przyznać trzeba, że nie do końca udane, nie pisano wcale. Tymczasem okazuje się że nie tylko były, ale wręcz niektóre zakończyły się spektakularnym sukcesem o czym jakoś zapomina się na lekcjach historii czy nawet na studiach tego przedmiotu. Ja wiem, że patrząc na historię jako całość jest to ledwie niewielki wycinek, jednak jakże podniosły i ważny, bowiem ukazuje ludziom, że ofiary nie były tylko niepodnoszącym głowy stadem, ale ludźmi z krwi i kości, wśród których jednostki nie są tylko owcami, a zdarzają się najprawdziwsze wilki.
Książka traktuje o historii, którą warto poznać. Historii o której wielu z nas nie ma pojęcia, bądź którą kojarzy w odmienny sposób. Opiera się również na prawdziwych zeznaniach więźniów obozów, przez co jest niesamowicie autentyczna. Napisana łatwym, zrozumiałym językiem, ale dla głowy ciężka do przyswojenia…bo jak to się mogło wydarzyć. Zdecydowanie polecam.
Michał Wójcik precyzyjnie prowadzi czytelnika po powstaniach w obozach zagłady. Jest po prostu świetny w swoim rodzaju. Od początku do końca, od A do Z, nie pomijając tematów trudnych, przemilczanych i często niewygodnych. Brawo ! Kolejna książką, która wywiera wrażenie na czytelniku.