Bardzo doceniam tę książkę za bezpośredniość, szczególnie w kwestii pseudohodowli (!!!) i cen usług weterynaryjnych. Nie ma tu owijania w bawełnę, tylko czyste fakty, mimo że z pewnością będą one niewygodne dla niektórych właścicieli.
Jako osoba, która całe życie interesuje się kynologią, a przed zakupem psa zrobiła ogromny research, przyznaję, że nie dowiedziałam się z niej niczego odkrywczego. Jest to jednak wspaniałe kompendium wiedzy, do którego mogę sięgnąć, gdy będę potrzebować informacji na jakiś konkretny temat.
Poza tym książkę czytało się świetnie i z pewnością będę polecać ją innym właścicielom. Autorka przytacza mnóstwo interesujących historii, a przy tym jest zabawna i rzetelna. Dodatkowo dała mi do myślenia w kwestii kastracji, nad którą od dłuższego czasu dość intensywnie się zastanawiam.
Na koniec dodam, że jako właścicielka owczarka szkockiego, przy czytaniu podrozdziału o MDR-1 mogłam tylko uśmiechnąć się przez łzy 😑 Oczywiście nie chcę generalizować, ale z moich doświadczeń wynika, że jest to temat, z którym lekarze zapoznani są tylko pobieżnie i chodzenie z listą leków zakazanych w książeczce to mus.