"Chemia śmierci" to książka, która przedstawia małą znaną, ale nie mniej tragiczną i brutalną historię obozu w Dyhernfurth (dzisiejszy Brzeg Dolny, plus minus 35 km drogi od Wrocławia). Nikogo to nie dziwi, bo, bądźmy szczerzy, prawie każdy obóz koncentracyjny o jakim słyszeliśmy, czy to Auschwitz-Birkenau czy to Groß-Rosen, to były piekła na Ziemi. Mimo wszystko dobrze też pamiętać o tych bardziej zapomnianych historiach, jak w książce Tomasza B. właśnie.
Książka w bardzo szczegółowy sposób przedstawia życie w obozie w Dyhernfurth, bazując zarówno na źródłach z archiwów, zapisków czy nawet wywiadach z dawnymi więźniami. Na pewno należy docenić wkład jaki został włożony w zbieraniu tych wszystkich informacji do kupy i napisaniu na jej podstawie całej książki.
Cały twór przedstawi nam procedury produkowania broni chemicznej w miejscu gdzie stoi obecna siedziba PCC Rokita, to jak zostały wynalezione przez przypadek w laboratorium śmiertelne związki chemiczne, co działo się za kulisami, jakie tortury i nieludzkie traktowanie musieli na co dzień znosić więźniowie, a także co stało się z częścią ich katów. Informacji i szczegółów jest dużo, ale nie za dużo, więc autor może skutecznie je przedstawia w taki sposób, aby czytelnik nie poczuł się przytłoczony.
W skrócie: polecam tą książkę. Nie tylko dlatego, że porusza temat tych mniej znanych zbrodni i obozów, ale także dlatego, że jest to zwyczajnie kompetentnie napisane dzieło, które czyta się szybko i można się nauczyć rzeczy, których na pewno się nie wyniesie z typowych lekcji historii.