"Pod złą gwiazdą" ma jeszcze swoją kontynuację w książce "Ogniste serca" więc krótki komentarz do obu. Sięgnąłem po nie że względu na historyczne tło, którego niestety nie było zbyt wiele. Okazało się, że to takie historyczne romansidło. Mimo to można przeczytać. Zastrzeżenia mam tylko do stereotypów rodem z podręczników do historii pisanych w PRL. Ile razy można powtarzać jak to bardzo chłopi byli uciskani i bici przez możnych? Już dawno udowodniono że dzisiejszy przymus podatkowy, bezkarność urzędników i policji jest niczym w porównaniu do życia chłopa w XVII wieku! Poza tym trudno mi również przejść obojętnie obok bzdur nt. procesów o czary w Rzeczpospolitej, purytańskiej obyczajowości czy wieszaniu kobiet. Nic takiego nie miało miejsca, a autorka przenosi fakty które być może zna z książek osadzonych w realiach krajów protestanckich na ziemie katolickiej Polski.