Grzegorz Uzdański komentuje współczesną rzeczywistość, mistrzowsko naśladując styl największych poetów w historii.
W „Nowych wierszach sławnych poetów”, oprócz utworów znanych ze strony na facebooku, znajdują się również teksty nigdzie indziej nieopublikowane i napisane specjalnie do tego tomiku.
Co tu dużo pisać. Mistrz pastiszu Uzdański robi to co umie najlepiej, czyli mistrzowsko wciela się w mistrzów i mistrzynie królestwa liryki, aby pozwolić im opowiedzieć o świecie, którego nie doświadczyli, a niewątpliwie mieliby wiele do skomentowania. Tylko nie wiem czy umysły to nie za wzniosłe, by zniżać się do spraw tak prozaicznych jak binge watching seriali, zbieranie lajków na insta, bezmyślne skrollowanie fejsa, czy też nuda lockdownu? Cóż, jakie czasy takie problemy, skoro pół życia spędzamy w necie, to wypada o tym pisać poecie. Znajdziemy tu także wiersze o różnych innych codziennych bolączkach, komentujące sytuację polityczną i społeczną w Polsce, odnoszące się do popkultury i literatury. Na końcu książki są dodatki specjalne, gdzie różni autorzy biorą na warsztat konkretne dzieło literackie i piszą je po swojemu, na przykład Małgorzata Musierowicz tak napisała Władcę Pierścieni, że się ze śmiechu popłakałam. Bo też to jest największa siła Uzdańskiego. Chłopak ma tak błyskotliwe, inteligentne, subtelne i potężne poczucie humoru, że autentycznie zazdroszczę jego znajomym, którzy mogą spędzać czas w jego towarzystwie i doświadczać tego nie tylko na papierze, ale i w życiu. Grzegorz Uzdański daje mi jeszcze jedno - przypomina o portkach i poetach, których bardzo dawno nie czytałam i już zapomniałam jak lubiłam, a dzięki niemu marzę teraz żeby przeczytać jakiś tomik Barańczaka. Dodatkowym atutem tego zbioru jest jego przepiękne wydanie. Zachęcam was do zakupu i cieszenia się książką, a jeśli nie jesteście fankami strony Nowe wiersze sławnych poetów, to lepiej od razu to nadrobić.
Zapomniałam wcześniej wystawić ocenę. Generalnie są wiersze lepsze i gorsze, bardziej lub mniej oddające styl naśladowanego autora. Z pewnością jest to ciekawa forma i warto się z nią zapoznać, natomiast niektóre wiersze miały być chyba pastiszem, a były po prostu nieśmiesznym dowcipem.
Wiersz naśladujący Różewicza (ten o walentynkach) to majstersztyk.
Podsumowując: nie żałuję, tomik jest warty uwagi, ale, jak można było się po takiej formie spodziewać, nie zachwyca.
„Nowe wiersze sławnych poetów” Grzegorza Uzdańskiego to niewielki tomik, który zawiera utwory pierwotnie opublikowane na popularnym fanpage’u autora (i kilka innych, które nie były wcześniej tam zamieszczane).
Nawet jeśli poezja kojarzy wam się tylko ze szkolnymi rozważaniami na temat tego, dlaczego zasłonki opisane w wierszu były niebieskie albo z bezsensownym klepaniem formułki: „Mickiewicz wielkim poetą był”, nie musicie uciekać w popłochu, bo wbrew pozorom ten skromny tomik skrywa przyjemną treść. Świetnie odwzorowując styl znanych poetów (także tych żyjących przed wiekami), w swoich pastiszach Grzegorz Uzdański komentuje współczesność, otaczający nas świat. Uwielbiam literackie zabawy, a ten tomik jest ich doskonałym przykładem. Zebrane tu wiersze zostały pogrupowane tematycznie – znajdziemy utwory dotyczące m.in. różnych świąt, pandemii, filmów i seriali, książek, a nawet internetu, Facebooka i Instagrama. Poruszana jest więc jak najbardziej aktualna tematyka. Naśladując styl Wisławy Szymborskiej, Tadeusza Różewicza, Zbigniewa Herberta, Stanisława Barańczaka czy zagranicznych twórców, takich jak np. Emily Dickinson, autor – często w sposób żartobliwy – komentuje naszą rzeczywistość. Warto też zaznaczyć, że nie zabrakło tu utworów o nieco poważniejszym tonie (m.in. „Wyrok na kobiety” napisany w stylu Antoniego Słonimskiego czy wiersze na temat kryzysu klimatycznego). Bardzo ciekawe są też dodatki zamieszczone na końcu zbioru – m.in. „Jak różni pisarze napisaliby Władcę Pierścieni…” (fragment w stylu Olgi Tokarczuk chętnie przeczytałabym w pełnej, książkowej wersji!), „Jak rozmaici poeci napisaliby Sto lat…” czy prawdopodobnie moje ulubione w całym tomie: „Poeci roastują Mickiewicza”.
Wbrew pozorom wcale nie trzeba być ekspertem w obszarze poezji czy literatury, żeby się dobrze bawić podczas lektury. Myślę, że dzięki swojej dość lekkiej i przystępnej formie „Nowe wiersze sławnych poetów” mogą nie tylko przekonać osoby dość niechętnie podchodzące do poezji, lecz także stanowić dobry wybór dla kogoś, kto chciałby wrócić do czytania wierszy. Duża rozpiętość tematyczna utworów gwarantuje, że niemal każdy znajdzie tu coś dla siebie. W moim przypadku powrót okazał się bardzo przyjemny i sprawił, że mam ochotę ponownie sięgnąć po tomiki poezji moich ulubionych twórców.
Warto dodać, że zbiór pastiszy Grzegorza Uzdańskiego jest bardzo ładnie wydany – na żywo fantastycznie prezentuje się zwłaszcza usztywniona, neonowa okładka. Tomik może stać się świetnym prezentem dla kogoś, kto lubi poezję i jest fanem takich swobodnych zabaw literackich – mnie bardzo się podobało spotkanie z nietypowymi wierszami.
Czytanie tego zbioru wywołało we mnie często emocje przeciwne od zamierzonych — wkurw zamiast relaksu, grymas zamiast uśmiechu.
Pojedyncze wiersze były rzeczywiście w porządku, ale większość celowała w jedną niezbyt czułą strunę, co wydawała dźwięk nieadekwatny (obawiam się, że nie nastrojono tej gitary). Nie dałam rady zabrnąć dalej, bo nie mam z tej lektury przyjemności. Może zbyt krytycznie na to patrzę z powodu zaznajomienia z większością z tych twórców i ich frazą?
Nie każdy pisarz sprawdza się w takim sztucznie wykreowanym współczesnym terrarium literackim.
Uzdański, tyś jest miszcz nad miszcze! Wieszczu 2.0! Dawno się tak nie uśmiałam nad żadną lekturą! Skromnie chylę czoła i nawet nie wiem, co wyróżnić specjalnie, tyle było dobra! A na koniec kilka wersji Tolkiena niemalże powaliło mnie w konwulsajch na podłogę! Dziękuję i poproszę więcej!- takie upadki cenię!
Kupujcie, póki świeże, i przeżyjcie z tymi wierszami ponownie pandemię, i protesty kobiet, i seriali oglądanie, i nauczanie zdalne, i zmiany klimatyczne, i social media, i narastającą homofobię, i lasów wycinanie. Ale tym razem będzie boleć mniej, chociaż śniegu nadal bardzo żal...