Przejmująca historia lwowskiej rodziny Szubów tuż przed wybuchem oraz w czasie II wojny światowej.
Pierwszy tom to obraz życia Ady, córki kolejarza, i jej rodziny na tle lwowskiego przedmieścia w przededniu wojennej apokalipsy. Adela, praktykantka w ochronce, przemierza lwowskie ulice, pokazując ich uwodzicielski koloryt, a także ciemną stronę miasta. Razem z rodziną Szubów czytelnik będzie zmagał się z okrucieństwem wojennej i powojennej rzeczywistości, w końcu razem z nimi bydlęcym wagonem opuści Lwów, udając się na Zachód do nowej Polski.
Przedstawiona historia jest niesamowicie dopracowana, pióro Moniki jest niesamowicie lekkie, pomimo poruszania ciężkich i nieprzyjemnych tematów. Opisy są bardzo malownicze i sprawiają, że czytelnik od razu ma przed oczami opisywane sceny. Słowa zmieniają się w wyraźne wyobrażenie, rozgrywające się tylko dla nas, niczym seans w prywatnym kinie. Lwów, koniec lat trzydziestych… Nikomu nie trzeba przedstawiać tła historycznego. Zostajemy początkowo oprowadzeni po przedwojennym Lwowie. Poznajmy historię rodziny Szubów. Okazuje się, że ich przeszłość nie jest tak oczywista, jak mogłoby się wydawać. Początkowo nie miałam pojęcia, czego mogę się po tej książce spodziewać. Muszę powiedzieć, że akcja rozwija się bardzo dynamicznie, pojawiające się wątki tajemnic sprawiają, że powieść staje się jeszcze bardziej ciekawa. Wybuch II Wojny Światowej sprawia, że życie rodziny Szubów, jak i pozostałych mieszkańców Lwowa i nie tylko, zostaje zachwiane. Codzienność zostaje zaburzona, tak naprawdę nic nie jest do przewidzenia, a jedyne co pozostaje Szubą to nadzieja. Nadzieja na przeżycie, nadzieja na lepsze jutro, na nowe życie, na nową Polskę. Jest to jedna z tych historii, które jak się zacznie, to naprawdę ciężko jest się oderwać. Potrzebowałam zaledwie dwóch wieczorów, aby poznać powieść od deski do deski i się nią zachwycać. Jest jak rodzinna opowieść, której słucha się z zafascynowaniem.
3,5/5 Ciekawa historia, na którą dość długo się czaiłam. Nie znam Lwowa, chyba nie czytałam żadnej książki, która działaby się w tym mieście, więc przyjemnie mi było się coś o tym miejscu dowiedzieć. Bardzo przypadła mi do gustu historia młodości Julii i jej lwowskie perypetie. Do momentu wybuchu wojny byłam bardzo wciągnięta w lekturę i chyba ten czas podobał mi się najbardziej. Przedwojenny Lwów i przygody rodziny Szubów zauroczyły mnie. Liczę, że kolejne tomy będą jeszcze lepsze ;)
"Lwowska kołysanka" Moniki Kowalskiej była dla mnie podwójną zagadką. Sięgając po pierwszy tom cyklu Dwa miasta, zastanawiałam się, czy spodoba mi się książka, będąca debiutem, a także czy przypadnie mi do gustu miejsce akcji, czyli Lwów. Motywacją do lektury był wątek wojenny, jeden z najbardziej cenionych przeze mnie motywów w literaturze.
Powieść opowiada losy rodziny Szubów. Na pierwszy plan wysuwa się tutaj jedna z córek Pawła i Julii, Adela. Jest końcówka lat trzydziestych XX wieku. Ada pracuje w ochronce, gdzie z bólem serca obserwuje ubóstwo, w jakim żyją maluchy, którymi się opiekuje. Nie ma pojęcia, że wkrótce ta straszna bieda i brak poczucia bezpieczeństwa staną się również jej udziałem. Na razie skrycie marzy o tym, by zawojować świat, jednak kiedy żyje się tak skromnie, jak to jest w przypadku rodziny Szubów, pragnienia i plany na zawsze pozostają tylko w sferze marzeń.
Piękne miasto, jakim był Lwów, w którym obok siebie w zgodzie mieszkali Polacy, Ukraińcy i Żydzi, z dnia na dzień stało się miejscem pełnym śmierci i nienawiści. Wybuch wojny zmienia wszystko. Naloty i wrogie wojska najpierw niemieckie, a następnie sowieckie, niszczą wszystko, co spotykają na swojej drodze. Mieszkańcy próbują uciekać, szukają bezpiecznego miejsca, jednak w czasie wojny takich miejsc po prostu nie ma. Polacy i Żydzi nigdzie nie są bezpieczni. Rodzina Szubów robi wszystko, by przetrwać, jednak czy to wystarczy?
Autorka dołożyła wszelkich starań, by wszystkie opisy zawarte w tekście były realistyczne. Żałowałam podczas lektury, że nie znam tego miasta i nie mogę sobie wyświetlić w wyobraźni ulic i budynków, o których czytałam.
Znajdziecie tutaj cały wachlarz zdarzeń, od zwykłych chwil, po te dramatyczne, wojenne, które nigdy nie powinny mieć miejsca. Uzupełnione o wiele emocji bohaterów, stały się prawdziwe, jakby rozgrywały się na naszych oczach. Przedwojenna codzienność, rodzinne chwile, dziecięce zabawy i pierwsze miłości, które nagle przeszły w rozczarowania, strach, ból, głód, poczucie straty, zbrodnie niemieckie, sowieckie i ukraińskie. Walka o życie. Bardzo plastyczny i dopracowany obraz Lwowa z lat trzydziestych i czterdziestych XX wieku.
Akcja powieści nie jest dynamiczna. Obserwujemy zazwyczaj spokojne życie rodziny Szubów, ich przyjaciół i sąsiadów. Dopiero pod koniec książki wydarzenia nabierają tempa. Napędza je wojenna atmosfera i starania bohaterów, by przeżyć.
Jeśli lubicie powieści obyczajowe z wątkiem wojennym, myślę, że ta historia przypadnie Wam do gustu.
Lwów, dwudziestolecie międzywojenne. Rodzina Szubów mieszka w jednej z biedniejszych dzielnic miasta. Najstarsza z córek - Ada, próbuje odnaleźć się z dorosłości. Wybuch II Wojny Światowej powoduje, że jej życie, a także całej rodziny zostaje zachwiane.
Uwielbiam książki, gdzie ich akcja dzieje się w okresie przedwojennym, a także związanym z samym okresem wojennym. Dlatego też “Lwowska kołysanka” bardzo przypadła mi do gustu. Sama historia rodziny Szubów od początku nie jest łatwa i miła. Zresztą większość przedstawionych mieszkańców Lwowa takiej nie ma. I to mi się bardzo podobało. Nie ma niepotrzebnego lukrowania, a postacie naprawdę mają się z czym mierzyć. Poza tym świetnie przedstawiono tutaj rodzinę, która bez względu na wszystko działa razem.
Sam sposób napisania tej historii jest prosty. Zawiera on wiele opisów Lwowa, co dla mnie jest dużym plusem. Zwłaszcza że w mieście tym nie byłam. Dodatkowo atutem okazało się wplatanie tamtejszej gwary, przez co dodało to autentyczności. Na wspomnienie zasługuje również przedstawienie wszystkich osób. Większość z nich ma swój charakterek, dzięki czemu wydają się jeszcze ciekawsze. W szczególności Ada, która umie powiedzieć to, co myśli. Całość powoduje, że naprawę można wyczuć klimat lat dwudziestych.
“Lwowska kołysanka” to debiut Moniki Kowalskie, który dla mnie jest jak najbardziej udany. To zdecydowanie ciekawa i realistyczna historia, gdzie szybko wyobraźnią można się przenieść do przedwojennego Lwowa. Z niecierpliwością wyczekuję kolejnej części tej serii! Myślę, że fani połączenia literatury obyczajowej z historyczną na pewno będą zadowoleni. Ja tymczasem daję książce 7,5/10.
Za egzemplarz recenzencki bardzo dziękuję Publicat.S.A!
Może trochę na wyrost, bo to takie między 4 a 5 gwiazdek. Ale żywię do tej serii bardzo ciepłe uczucia. Lektura porwała mnie od pierwszej strony. Z początku zachwycił mnie prosty lekki styl i opisy życia w przedwojennym Lwowie, tamten klimat. Czym żyła młodzież, jak spędzano wolny czas, jak wyglądały obowiązki domowe, ale też jakie było to miasto i ludzie w nim żyjący. Później wciąga historia rodziny Szubów, a konkretniej kobiet. Trochę czytało się to jak obyczajówkę, czasem z elementami romansu. Niesamowite jest dla mnie z jaką łatwością przebiega się przez historie dwóch pokoleń, które wciągają, a jednocześnie w pewnym momencie zostają zepchnięte na dalszy plan, gdy rozpoczyna się wojna. Opisy czasów wojny momentami są brutalne i trudne, dające jakieś minimalne wyobrażenie jak straszne to były lata. Jestem pełna podziwu dla tego w jaki sposób autorka opisała te sceny - bezpośrednio, a jednocześnie z pewnego rodzaju szacunkiem. Ogólnie niezbyt często sięgam po literaturę typowo wojenną, ale w tym wypadku wciągnęła mnie ona całkowicie.