Mrocznie, duszno i nieprzewidywalnie – Joanna Opiat-Bojarska opracowała wzór na thriller, od którego przechodzą dreszcze. Doskonale skonstruowana, pochłaniająca intryga to gra z czytelnikiem na najwyższym poziomie. A zakończenie zaskoczy nawet najbardziej wytrawnych miłośników gatunku.
Szum wody. Ciepło otaczające zanurzone w wannie ciało. Blask migoczącego płomienia. To jest właśnie reset. Tylko tak Marcin może się uspokoić. Wyciszyć nadwrażliwy na bodźce umysł. Utrzymać w ryzach tę część siebie, która nie mieści się w ogólnie przyjętych normach. Kiedyś popełnił błąd. Myślał, że tak będzie lepiej. Dla wszystkich. Ale bardzo się pomylił, życie to nie jest bajka z morałem. Nie wystarczy odpokutować. Choć spłacił swoje długi, piętno winy zostanie z nim na zawsze. Zwłaszcza że jest ktoś, komu zależy na tym, by prawda nigdy nie wyszła na jaw. Nawet za cenę życia.
To była historia, która miała dziwny, klaustrofobiczny i duszny klimat. Zaczyna się niepozornie, a potem krok po kroku wszystkie klocki trafiają na miejsce tworząc całą, poukładaną i spójną konstrukcję; wystarczy trochę cierpliwosci. Momentami klimatem przypominała mi thrillery tworzone przez Harlana Cobena, a to jest coś, bo autor jest mistrzem w swoim gatunku. Autorka ciekawie skonstrułowała fabułę, przeplata to co było, z tym co jest i robi to sprytnie i bardzo umiejętnie. Strona po stronie wciąga czytelnika w wir wydarzeń, z wolna podsyca ciekawość, nie spieszy się z odpowiedzią na narastające pytania, ale w finale domyka wszystkie drzwi, które pootwierała. Dużym plusem są też ciekawie wykreowane postacie, a w szczególności główny bohater, wokół którego rozgrywa się cała akcja. Marcin to skomplikowana osobowość; nadpobudliwy emocjonalnie, nadwrażliwy na bodźce zewnętrzne, chaotyczny w swoim działaniu, naznaczony traumami trudnego dorastania, z piętnem winnego. Jako nastolatek został uznany przez sąd i społeczeństwo winnym popełnionych czynów. Wydaje sie, że w dorosłości jego życie się poukładalo, ale kiedy po latach odwiedza go dawny znajomy wszystko znowu zaczyna sie sypać. Powraca mrok przeszłych dni, a w jego świat wkrada się chaos i destrukcja. Marcin czuje, że nadszedł czas, aby uporządkować przeszłość i odszukac tego, kto jest odpowiedzialny za to, że 17 lat temu wylądował w zakładzie poprawczym z wyrokiem za zabójstwo. Miałam poczucie, ze wkradłam się w życie bohatera i uczestniczę razem z nim w jego historii poznając go coraz lepiej i odkrywając to, co doprowadziło go do sytuacji, w której się znalazł. "Winny" to naprawdę dobry, oryginalny i intrygujący thriller, który polecam miłośnikom tego gatunku. Tylko proszę nie zrażajcie się początkiem, warto brnąć w tę historię.
Mężczyzna przeprowadza się do Inowrocławia, żeby zacząć nowe życie. Ma tam przyjaciela z dawnych lat, który miał pomóc mu na starcie. Niestety, okazuje się, że przyjaciel nie żyje – być może został zamordowany. Ciekawy kryminał, bardzo mnie wciągnął, choć wciąż nie chce mi się wierzyć, że jedna osoba mogła zmanipulować tylu ludzi. Warto przeczytać.
Macie takie serie, a może autorów, po które sięgacie w ciemno? Często jak zadaję takie pytania, to czytelnicy wskazują zagranicznych pisarzy i wielotomowe serie, a co z polskimi autorami? U mnie jest ich naprawdę wielu i wręcz dzielą się na gatunki :) W przypadku kryminałów, thrillerów to właśnie Pani Opiat-Bojarska, ale chętnie sięgam po powieści Klaudii Muniak, Hanny Greń, Kingi Wójcik, ale i Remigiusza Mroza! Serio, mogę wymieniać nazwiska, które na polskim rynku książki są warte tego, aby zwrócić na nie uwagę. Oczywiście i zagraniczne uwielbiam i mam całe mnóstwo w swojej biblioteczce, ale uważam, że warto na naszym rodzimym rynku szukać cudowności. I dzisiaj właśnie o jednej z nich :)
"Winny" to thriller. Czemu o tym wspominam? Osobiście uwielbiam tego typu książki i z przyjemnością sięgam po thrillery psychologiczne, medyczne, a także klasyczne. I to jest również powód, dla którego w momencie kiedy zobaczyłam tę książkę w zapowiedziach... przepadłam i wiedziałam, że muszę ją przeczytać Już Wam mówię o czym ona jest.
Marcin, nasz główny bohater to człowiek, który ma swoje za uszami. Co to oznacza? A no, wiele lat temu trafił do poprawczaka i to nie za jakiś tam wyskok, a za zabójstwo młodszego kolegi. Teraz, kiedy siedemnaście lat minęło ma już inne problemy, a mianowicie chciałby wrócić do żony i syna, z którymi relacje zrobiły się skomplikowane, bo wyszła sprawa z poprawczakiem. Co z tego wyjdzie? Czy faktycznie jest niewinny?
To kolejny raz, kiedy Autorka po prostu buduje stopniowo napięcie i taki ciężki, duszny wręcz klimat, ale tym razem wydawałoby się, że nieco spokojniej. Czemu tak uważam? Akcja nie mknie czym prędzej do końca, ale za to czytelnik ma o wiele większe poczucie, że nadciąga coś złego. Z każdą stroną dosłownie czuje się uciska w klatce piersiowej przez to oczekiwanie i mimo, że to jest takie powolne, stonowane, to nie można się oderwać od czytania.
A co z bohaterami? Przede wszystkim tutaj pierwsze skrzypce gra Marcin. Choć nie miał w życiu lekko, a nawet powiedziałabym, że przeżył nie jedno gorsze wydarzenie niż przeciętnie się przydarza człowiekowi, to jednak gdzieś tam próbuje wszystko naprostować i chyba za to go polubiłam. Za tę determinację. Myślę, że kiedy przeczytacie tę książkę i go poznacie, podzielicie moje zdanie. A może właśnie odwrotnie? Każdy w końcu ma inny gust, poczucie humoru, przyzwoitości, a nawet strachu.
Czy to thriller? Oj tak, taki najprawdziwszy, ciężki, mocny dreszczowiec, a przy tym psychologicznie skonstruowany tak, że ciężko stwierdzić kto jest faktycznie winny choć rozum podpowiada rozwiązanie, później Autorka podaje je na tacy, a jednak... nadal gdzieś tli się pewnego rodzaju niepewność czy to aby na pewno ten właśnie człowiek.
Polecam! Fenomenalny thriller, po który warto sięgnąć i poczuć odrobinkę niepokoju. W końcu również po to je czytamy, prawda? No i żeby później w nocy odpływać myślami tam, gdzie nie powinniśmy wizualizując sobie treść i rozmyślając nad losem bohaterów.
Czy kiedykolwiek po opublikowaniu recenzji mieliście poczucie winy? Dlaczego? Czy dlatego, że nieco naciągnęliście rzeczywistość, żeby nie urazić autora i wydawnictwa, od którego dostaliście książkę za darmo? A może dlatego, że książka Wam się nie podobała i pod wpływem impulsu postanowiliście przelać swój jad na autora bądź wydawnictwo? (Znane gównoburze pod tytułem „jak można było coś takiego napisać, a w ogóle jak można było to wydać?”).
Po takim wstępie pewnie zastanawiacie się, jakimi piorunami zacznie rzucać Dzikuska? Czuję, że kilka osób już pobiegło po popcorn. Chyba trochę Was rozczaruję.
Jakiś czas temu miałam szansę przeczytać i zrecenzować poprzednią książkę Joanny Opiat-Bojarskiej „Chodź za mną”. Spodobał mi się jej styl pisania, więc kiedy tylko zobaczyłam tę piękną, soczystą okładkę „Winnego”, od razu napisałam maila do wydawnictwa z prośbą „dej mi”.
W sobotę razem z @loving_suspense_books i @jasminowaksiazka zaczęłyśmy buddy read. Uwielbiam taką formę wspólnego czytania książek, niezapomniane przeżycia. Bardzo polecam i dziękuję Wam dziewczyny!
Ok, dość bicia piany – przechodzę do sedna.
Akcja „Winnego” toczy się głównie w Inowrocławiu. Już na samym początku autorka zdobyła u mnie za to dużego plusa. Jak wszyscy wiemy, stolica naszego kraju jest cudowna ale... Oklepana. Klimat małego, sennego miasteczka został tutaj świetnie przedstawiony.
Główny bohater, Marcin jest osobą nadwrażliwą na bodźce. Najlepiej wycisza się w wannie, ciepła woda i blask płomienia działa na niego niezwykle kojąco. W Inowrocławiu jednak nie było mu jednak dane zaznać spokoju. Błędy młodości ciągną się za nim jak smród. Żadna ilość lawendy nie jest w stanie zabić tego drażniącego zapachu winy.
Po raz kolejny w powieści pani Opiat-Bojarskiej pojawia się ciekawa postać, odbiegająca nieco od norm społecznych. Bardzo podobał mi się sposób, w jaki przedstawiony był Marcin i jego zmagania z codziennością.
Pomysł na fabułę był świetny. Mrocznie, niejasno, pełno drażniących pytań. Kilka elementów rzeczywiście wywoływało duże emocje ale...
No właśnie, w tym miejscu budzi się we mnie Dzikuska i jej żądza krwi. Mam wrażenie, że niektóre wątki było mocno przeciągnięte. Nie mogłam skupić się na czytaniu, bo w przeciwności do Marcina, ja potrzebuję mocnej stymulacji i bodźców przez cały czas, a tutaj akcja toczyła się dość gładko. Tylko bez brudnych myśli proszę, mówię o stymulacji czysto czytelniczej.
Winnego wytypowałam dość szybko ale to zdarza mi się często. Może to dlatego, że myślę jak psychopata? Ten fakt nie zawsze jednak wpływa negatywnie na moją ostateczną ocenę. Czasami, mimo że jako tako udaje mi się przewidzieć zakończenie, to ciągłe zwroty akcji ratują sytuację.
Niestety w przypadku „Winnego” leżałam z Marcinem w wannie pełnej lawendowych bąbelków i czekałam na komfortowe zakończenie.
Jestem pewna, że wielu osobą ta książka się spodoba. Ja nie jestem totalnie na nie i z pewnością sięgnę po kolejne (jak i poprzednie) książki autorki ale akurat „Winny” mi nie pyknął.
Dziękuję za możliwość zrecenzowania książki @wydawnictwo_slowne
„Poczucie winy jest złym uczuciem. Trzeba go unikać jak samego diabła. Kiedy czujesz się winny, to nienawidzisz nie swoje grzechy, lecz samego siebie”.
Poczucie winy — czy jest ktoś, kto kiedykolwiek NIE doświadczył tego uczucia? Chyba nie. Poczucie winy pojawia się często, kiedy sprawimy komuś przykrość. Szczególnie bliskim osobom. Kiedy więc dopadają nas wyrzuty sumienia, staramy się wynagrodzić krzywdy, które wyrządziliśmy. W wieku kilkunastu lat życie Marcina się rozpada, zostaje postawiony przed sądem i spędza kilka lat w zakładzie poprawczym. Po latach, gdy już myślał, że jego życie się ułożyło, przeszłość go dopadła. Tym razem postanowił z nią walczyć. Jak prawda wpłynie na jego życie? Co tak naprawdę wydarzyło się na obozie harcerskim? Czy sprawca został ukarany? Odpowiedzi na te pytania znajdziecie w książce. Jeżeli czytaliście moją recenzję książki „Chodź za mną”, to wiecie, że byłam zachwycona stylem autorki. Książkę oceniłam bardzo wysoko, a co za tym idzie, moje oczekiwania były bardzo duże. I chyba przez te oczekiwania, „Winny” mnie lekko zawiódł.
Książka biegnie dwutorowo, poznajemy historię bohatera z roku 2002 i toczącą się aktualnie. Jest to świetne rozwiązanie, bo możemy poznawać ją z różnych perspektyw. Jednocześnie jest to minus, bo wytrawny czytelnik szybko domyśli się zakończenia. Największym minusem jest przewidywalność. Bardzo szybko domyśliłam się zakończenia. Chociaż nie powiem, sam pomysł na fabułę był świetny, ale gdzieś uciekło napięcie. Przez całą książkę to napięcie biegło równomiernie. A ja lubię, jak się dzieje! Kiedy zwroty akcji są wyczuwalne i są prawdziwymi zwrotami akcji. Niemiej, książka jest napisana świetnie. Język jest prosty, czyta się ją z przyjemnością, historia wciąga. Bohaterowie są napisani świetnie, chociaż ich zachowanie momentami drażni. Mimo wszystko książkę czytało mi się przyjemnie, ja przeczytałam ją w jeden wieczór. Nie dłużyła mi się, wątki były zgrabnie poukładane, styl był świetny. Z tego względu, polecam, aby każdy zapoznał się z książką i przekonał na własnej skórze.
Poznajemy Marcina tuż po jego przeprowadzce z Poznania do Inowrocławia. Poszedł na umówione spotkanie z kolegą Słoniną, ale ten nie odpowiada na telefony, nie reaguje na pukanie do drzwi mieszkania, jakby zapadł się pod ziemię. Marcin coraz bardziej denerwuje się nieobecnością znajomego, szybko wpada w gniew i... w innej scenie siedzi z dzieckiem w taksówce, chłopczyk woła, że chce do mamy. O co tu właściwie chodzi?!
To nie jest prosta powieść poprowadzona od A do Z. Gdyby fabułę przedstawić jako literki alfabetu, to niestety abecadło spadło z pieca, a my podnosimy z podłogi pokruszone elementy i pomalutku łączymy w całość. Linie czasowe się mieszają, tajemnice nawarstwiają, jedyną "kotwicą" w tym wszystkim jest główny bohater. Ba, ta historia jest tak enigmatyczna, że nie wiemy nawet, czy Marcin jest tytułowym winnym czy nie! No i... winnym czego?
Od samego początku coś wisi w powietrzu, ale żeby dowiedzieć się, o co chodzi, czytelnik musi po prostu uważnie czytać dalej. Dlatego, jeśli już ktoś się wciągnie i nie zrażą go nawet te nagłe zmiany miejsc i czasu, może wsiąknąć w tę powieść na kilka godzin. Autorka ma świetny styl, dialogi są wiarygodne, szczególnie dobrze jej idzie z opisywaniem psychologii postaci.
Według mnie "Winny" to thriller godny uwagi, o którym powinno być głośniej. Jest bardzo dobrze napisany, daje do myślenia, fabuła rozwija się w niecodzienny sposób, a przede wszystkim rozbudza ciekawość czytelnika. Opisy są bardzo plastyczne, np. kiedy bohater wchodzi do wanny, aż można poczuć tę wodę dotykającą jego karku.
W recenzjach innych czytelników widziałam, że trochę irytowała ich postać Marcina, ja nie czułam nic takiego. Był w centrum uwagi, więc z nim podświadomie sympatyzowałam, ale chwilami wydawał mi się niezrównoważony psychicznie... Nie wiedziałam, jak się do niego ustosunkować, dlaczego taki jest, to jeszcze pogłębiało zainteresowanie jego tajemnicą.
Książkę polecam szczególnie miłośnikom thrillerów psychologicznych, osobom, które lubią zagadki i mierzenie się z trudnymi problemami.
Czytałam „Chodź za mną”, zrobiła na mnie dobre wrażenie, więc liczyłam na kolejną świetną historię.
O ile początek był nawet w porządku, tak potem zaczęłam się gubić. Nie do końca wiedziałam o czym czytam, chociaż usiłowałam maksymalnie się skupić. A historia ma potencjał. „Winny” opowiada o mężczyźnie, który wiele lat temu, praktycznie w dzieciństwie, został uznany za sprawcę morderstwa. Jeden obóz harcerski przekreślił jego beztroskie dzieciństwo. Trafił do poprawczaka. Po latach stara się odkryć prawdę. Zastanawia się, kto tak naprawdę zabił jego rówieśnika i dlaczego matka nalegała, by się przyznał. Podejmuje próbę rozliczenia się z demonami przeszłości.
Zapowiada się naprawdę ciekawie. Jednak sposób przedstawienia mi się nie spodobał. Zabrakło mi wartkiego i zręcznego języka, który mógłby mnie skutecznie wciągnąć i zainteresować, a nie znudzić. Jaki jest jeszcze jeden zarzut? Bohaterowie. Marcin irytował mnie niesamowicie. Z jednej strony, miałam wrażenie, że jest marionetką w rękach niewidzialnej siły, a z drugiej, że jest bezbarwny, nudny i nie wie, czego chce. Drażniły mnie bezsensownie prowadzone dialogi, które nic nie wnosiły do akcji. Myślę, że od thrillerów jednak oczekuje się dość mocnych i szczegółowo scharakteryzowanych bohaterów. Teoretycznie jest tutaj wszystko, co powinien mieć thriller. Brakowało mi jednak emocji, które tak lubię w książkach z tego gatunku. Biorę pod uwagę to, że przeczytałam dużo thrillerów i jestem bardzo krytyczna, ale naprawdę, nic mnie tutaj nie zaskoczyło. Nawet dość nieprzewidywalne zakończenie nie zrobiło na mnie wrażenia, bo byłam znudzona tym, co działo się wcześniej.
Niestety, muszę przyznać, że mi się nie podobało. Wiem, że wiele osób ma inne zdanie. Dla mnie „Chodź za mną” było lepsze. Ta książka mnie rozczarowała, ale wiem, że znajdzie zwolenników ;)
Joanna Opiat-Bojarska to autorka powieści kryminalnych (na swoim koncie ma 23 książki). Z wykształcenia ekonomistka. Sama siebie nazywa „Mistrzynią researchu i specjalistką od brudnych spraw”. W najnowszej powieści „Winny” opowiada historię Marcina, który po życiowych perturbacjach próbuje stanąć na nogi w nowym miejscu. Mężczyzna z przeszłością i bagażem doświadczeń. Niesłusznie powiązany z morderstwem próbuje dociec prawdy. Ale jest ktoś, kto nie chce, by ta prawda wyszła na jaw…
„Tłumaczysz się, jesteś winny. Nie tłumaczysz, też jesteś winny.”
Fabuła powieści koncentruje się na historii Marcina, to on jest w centrum wydarzeń. Co zaskakuje, to nie ma zbyt wielu pobocznych wątków, do czego przyzwyczaili nas inni autorzy. Dużym plusem jest to, że akcja osadzona jest w małym polskim mieście. Opiat-Bojarska prowadzi z czytelnikiem specyficzną grę, wodzi za nos, wymusza analizowanie. Nic nie podaje na tacy, ba! na początku nawet dokładnie nie wiadomo o czym jest ta powieść i na czym warto się skoncentrować. Lubię takie książki!
"Nigdy nie uda mi się uciec. Zawsze będę inny."
Postać Marcina może irytować. To facet, który chyba nie wie czego chce od życia. To momentami takie ciepłe kluchy, a z drugiej strony kukiełka sterowana niewidzialną ręką. Czasem odzywają się w nim natręctwa. To dziwak, ze skłonnością do przyciągania dziwnych ludzi. Z drugiej strony intryguje i przyciąga.
Tajemnice i niedopowiedzenia to główna cecha „Winnego”. Do tego powrót do zakurzonych wydarzeń sprzed lat, niebezpieczne zagrywki ze strony mordercy, układy i wpływy, zmowa milczenia i kumulowane przez lata uprzedzenia. Może i jest przewidywalnie, bo dość szybko zorientowałam się kto jest sprawcą, jednak warto czytać do samego końca. Szczególnym zaskoczeniem jest niesztampowe zakończenie. Jest klimat, jest napięcie, jest niebanalnie – warto!
Myślał, że gdy zatai demony swojej przeszłości wyjdzie mu to na dobre. Jednak wracają do jego życiu w najmniej odpowiednim momencie i wywraca wszystko do góry nogami i nic już ma nie wrócić na właściwe tory.
"Winny" Joanny Opiat Bojarskiej, to moje pierwsze spotkanie z twórczością autorki i przyznam, że jestem naprawdę zaskoczona. Książka jest bardzo dobrze skonstruowana, historia wciąga czytelnika już od pierwszych stron. Opowiedziana jest nam narracją pierwszoosobową. Poznajemy w niej Marcina, ułożonego mężczyznę, który jest szczęśliwym mężem i ojcem. Jednak pewnego dnia, jego demony przeszłości przerywają całą sielankę. Od samego początku książki autorka wprowadza do historii, bardzo tajemniczy klimat, a nawet wywołuje u czytelników uczucie, nieustającego niepokoju. Fabuła powoli pnie do przodu, dobrze poznajemy bohatera i wszystkie jego próby dowiedzenia się tego, co tak naprawdę stało się kilkadziesiąt lat wcześniej. Mamy tu przedstawiony naprawdę dobrze profil psychologiczny bohatera. Wraz z kolejnymi postępami fabuły, historia staje się jeszcze bardziej zawiła, tajemnicza i nieprzewidywalna. Autorka nieźle wodzi czytelnika za nos, dając mu mnóstwo podpowiedzi do rozwikłania zagadki, po to, by następnie wywrócić całą fabułę o 180 stopni. Przeszłość bohatera jest naprawdę trudna i autorka nam zaserwowała tu bardzo trudne, jednak ważne tematy. Jednak opowiadać o nich Wam nie będę, ponieważ nie chce psuć Wam zaskoczeń podczas czytania książki! Książka mnie wciągnęła bez opamiętania, chociaż przyznam też, że na samym początku trudno było mi się wgryźć w tę historie. Niemniej jednak polecam serdecznie i oceniam tę książkę na 7/10 !
"Prawda jest taka, że jesteś winny. Zdenerwowałeś się i zabiłeś. Tak powiedziałbyś policjantom, gdybyś nas kochał."
Marcin przez całe swoje życie dźwiga brzemię błędów, które popełnił w przeszłości. Młodzieńcze lata spędził na odsiadce w zakładzie poprawczym, który odcisnął piętno na jego psychice. Szykanowanie, agresja i przemoc, to główne elementy codziennego życia, jakiego miał przyjemność tam zaznać.
W pewnym momencie swego życia, już jako dorosły człowiek z poniekąd poukładanym życiem rodzinnym staje w niezręcznej sytuacji, w której to wszystkie brudy wychodzą na jaw. Jego domniemana wina, za którą poniósł największą z możliwych kar jako młodociany, okazuje się być wielką niewiadomą.
Tajemnice z przeszłości, morderstwo na obozie harcerskim, oraz niewiadomy sprawca. Kto tu jest winny? Przekonajcie się sami.
Thriller z wartką akcją, która toczy się dwutorowo - teraz, oraz w roku 2002, kiedy to doszło do tragedii. Rodzinne dramaty wręcz osaczają czytelnika, odczuwamy żal i skruchę wraz z głównymi bohaterami. Książka jest napisana bardzo przystępnym językiem, czyta się ją szybciutko - połknęłam w jeden dzień. Jakkolwiek, poprzedni thriller autorki bardziej mnie kupił, był totalnie nieprzewidywalny. Co do tego gatunku mam bardzo wysokie wymagania, swoje ulubione schematy, tematykę, po prostu musi być flow. Tutaj niby nie wiemy co się wydarzy, a jednak jakoś się domyślamy. Proponuję, aby każdy sięgnął i przekonał się na własną rękę, bo jest to ciekawa pozycja. Wielu z Was z pewnością przypadnie do gustu. Moja ocena 6,5/10 (3,5/5)
Przesłuchałam tę książkę i realizacja naprawdę przyjemna. Mogę tylko polecić :)
Moja przygoda z Joanną Opiat-Bojarską zaczęła się tak sobie. Potem jednak sięgnęłam po kolejną książkę i mi się spodobało. Teraz sięgnęłam po najnowszą i... mi się spodobała :)
Początek powieści jest dość niespieszny. Trochę się bałam, że tak będzie do końca, ale autorka nagle przyspieszyła i pognała z fabułą jak szalona. Przyjemnie zaskakujący obrót sprawy. Fabuła dobrze skonstruowana. Naprawdę trudno było mi jednoznacznie określić kto i dlaczego stoi za sprawą morderstwa. To było dobre. Lubię tajemnice z przeszłości, lubię klimat ponurego thrillera/kryminału, wreszcie lubię dobre pióro i to wszystko dostałam w „Winnym”. Polecam.
To była mega wciągająca historia. Znów autorka częstuje nas bohaterem z problemami co dodaje wyjątkowego smaczku całej książce. Bardzo podoba mi się pomysł na poruszenie morderstwa sprzed lat i tajemnice, które piętrzą się wokół bohaterów. Każdy ma coś za uszami i jak nie skrywa mrocznej tajemnicy to nie mówi całej prawdy. W ten sposób podejrzenia przenoszą się z osoby na osobę zamiast od razu wytypować winnego.
Ja domyśliłam się kto za tym stoi praktycznie od samego początku, ale nie miałam pojęcia jak tę postać autorka aplecie w fabułę. Zrobiła to niesamowicie dobrze.
Tak samo, jak w przypadku Chodź za mną, autorka przedstawia nam niebanalnych bohaterów i niesamowicie oddaje klimat miasta, w którym toczy się akcja, w Winnym jest to Inowrocław. Książka porusza wiele ciekawych wątków, a historię dobrze się czyta. Polubiłam się z bohaterami tej historii, którzy są świetnie wykreowani 🧡
Lekka lektura na długie wieczory. Przyjemnie spędziłam czas z tą książką i nawet nie wiedziałam, kiedy "przelatują" strony. Jak dla mnie jest to totalny comfort reading. 😇