Sommer 1943: Der dreiundzwanzigjährige Filip, knapp aus sowjetischer Gefangenschaft entkommen und mit falscher Identität nach Deutschland geflohen, taucht als französischer Fremdarbeiter in Frankfurt am Main unter. Frech und von sich eingenommen, verschafft er sich eine Anstellung als Kellner im renommierten Parkhotel, das als Luxusherberge für Nazi-Bonzen gilt – in der Absicht, den Krieg »im Auge des Orkans« zu überleben. Filip ist ein temporeicher Schelmen- und Hotelroman über einen ›jüdischen Felix Krull‹, der leichthändig und aus einer wenig bekannten Perspektive ein lebendiges Stimmungsbild einer deutschen Großstadt während des Kriegs entwirft. Dieser fabelhafte wie wichtige autobiographische Roman des rebellischen polnischen Bestsellerautors, der nun erstmals auf Deutsch vorliegt, lädt dazu ein, einen weltoffenen europäischen Erzähler zu entdecken.
I'm giving it three stars because the book was written in an interesting and rather funny way, but the plot deserves two stars. Nothing important happened there really. The book is about a bunch of horny young guys, mostly Poles, who work in in Nazi Germany in a classy restaurant. They are mostly interested in scoring women and stealing food coupons from the guests as well as some good food. They don't help anyone, they don't cooperate with opposition, they just care about themselves. But when Filip's girl sleeps with her fiance he is heart-broken and decides to find this guy and punish him. It doesn't matter he sleeps with other women while meeting that girl. He finds some guy with the same name as the fiance and sends police after him, hoping he's the one. The police kills him as he's run off from the army. The end of the book. I'm serious.
Dodatkowa gwiazdka za realizację słuchowiska, książka jest co najwyżej znośna - kolejna męska fantazja o hulaszczym życiu pełnym chętnych do przygodnego seksu kobiet.
Arcyciekawe spojrzenie na wojnę. W ogóle nie czuć, żeby książka się zestarzała – język, myśli i problemy bohaterów wydają się zaskakująco współczesne. Może przeszkadzać brak wyraźnego zakończenia, ale czyta się świetnie.
Nie podobało mi się zakończenie, ale klimat wojenny, portret psychologiczny bohaterów, humor i całość przykuwa uwagę. Słuchowisko majstersztyk. Parę głosów delikatnie ciszej ale nie przeszkadzało to w zrozumieniu całości. Generalnie polecam.
Niezwykle ciekawe spojrzenie na wojnę, które nie jest powszechnie znane w XXI wieku, wzbogacone wieloma intrygującymi przemyśleniami. Postaci zbudowane bardzo precyzyjnie, intrygująco. Tylko otwarte zakończenie pozostawia drobny niedosyt, ale rozumiem ten zabieg.
hmmm. Po oglądaniu filmu setki razy spodziewałam się trochę czegoś innego, ale nadal czytało mi się wspaniale. Fabuła trochę się różni ale książka jest napisana tak absolutnie przepięknym językiem, ze podkreślałam co drugie zdanie. (nie zmienia to faktu i niestety muszę się zgodzic ze wszystkimi, ze jest momentami mega szowinistyczna.....)
Miło zanurzyć się w rozmyślaniach młodego mężczyzny na obczyźnie, ostentacyjnego hedonisty i zawadiaki, który zdecydował się pracować w kraju, którego nienawidzi — zwłaszcza skrojonych tak wyśmienitą polszczyzną, jaką posiłkuje się Tyrmand. Sama narracja jest strasznie detaliczna i flegmatyczna; Filip pomimo braku akapitów między dialogami, myślami i czynnościami — pozbawiającego statyczności — zbyt wiele uwagi poświęca na powtarzające się opisy urody męskiej czy kobiecej, kartki żywnościowe, losowe rozpamiętywania czy nader częste żmudne wyliczanki przedmiotów w tle, które odtrącają uwagę od tekstu. Fabułę w najlepszym wypadku należałoby uznać za znośną. Kobiety, a może „facetki”, które zawracają głowę Filipowi przez większość czasu, w powieści są przedstawione powierzchownie i protekcjonalnie, co się tyczy zarówno przypadkowych kochanek, jak i o dziwo wybranki serca, Helli; ich kartonowe kreacje i ukierunkowany na nie ślepy, niedojrzały seksizm zwyczajnie drażnią i ujmują z prozy wartości. Wątki, wytaplane z porozrzucanymi drobinkami tła społeczno-kulturowego III Rzeszy i kosmopolitycznej atmosfery Frankfurtu, mieszają się i chaotycznie przechodzą z jednego do drugiego, zwalniają, rozpędzają, znikają. Historia miłosna, wokół której rozkręca się powieść, choć angażująca, jest pozbawiona ostrzejszych barw i pozostawia niedosyt, zwłaszcza pod kątem zakończenia. Przedstawiona treść jest raczej miałka, postaci zaś, poza zbyt dumnym z siebie, przebiegłym, acz melodramatycznym protagonistą o krzywym światopoglądzie — który, obnażając się przed czytelnikiem, zaskarbia sobie pewną sympatię — gubią się w jego cieniu. Nie wiemy nic na przykład o Piotrze, Piotrusiu, który, jak to często bywa, pozostaje zaledwie potulnym, choć trzeźwo myślącym giermkiem głównego bohatera i którego główne czynności polegają na ubieraniu czy zdejmowaniu koszuli bądź kładzeniu się na łóżku. Mimo wszystko, powstał absorbujący i wart uznania portret polskości w czasie II wojny światowej, dumnie sprzeczny z uzusem patriotycznej szkoły martyrologii.
„Dziennik 1954” Leopolda Tyrmanda przeczytałem trzy razy, „Złego” z powodu braku czasu i nawału nauki przed laty przerwałem w połowie. Niemniej przy okazji tych lektur byłem pod wrażeniem (i jestem ciągle), że można tak pisać: z ogromną wiedzą o literaturze i kunsztem intelektualnym oraz z tak drobiazgowym podejściem do opisywania rzeczywistości. I to zarówno w „Złym”, jak i w dzienniku. Później podczas zbierania materiałów do pracy przeczytałem wywiad z pierwszą żoną Tyrmanda, gdzie mówiła o warsztacie męża, właśnie o tym przywiązywaniu uwagi do szczegółu, do jak najbardziej wiernego oddania klimatu czasów. Dlatego jego książki są doskonałym obrazem opisywanych realiów i miejsc.
To widać również w „Filipie”. Czytając tę książkę, przenosimy się w czasie do Niemiec w 1943 r. i ja sam miałem wrażenie, jakbym oczami widział tamte sceny. „Filip” to opowieść o losach młodego Polaka, urodzonego w 1920 r., którego 23 lata później wojenne drogi zawiodły do Frankfurtu nad Menem. Tytułowego Filipa możemy utożsamiać z samym Tyrmandem, który w swojej książce opisał bardzo dużo własnych przeżyć z tamtego czasu. I choć sam autor mówił wprost, że „Filip” jest jego najlepszą pozycją i święcie wierzył, iż właśnie dzięki niej przejdzie on do historii powojennej literatury, trudno nie zgodzić się z jego krytykami (abstrahując już, czy krytykowali rzetelnie, czy z zawiści), bo nie jest to najlepsza książka Tyrmanda.
Przede wszystkim trudno określić, czym „Filip” jest. Awanturniczą historią Polaka, który swoją postawą rzuca wyzwanie hitlerowskim Niemcom? Dramatem miłości Niemki i Polaka? Jeśli już to jakąś hybrydą tych problemów. Nie jestem też do końca przekonany, czy można z „Filipa” wyciągnąć głos pokolenia Polaków urodzonych w 1920 r. (co sugerują wydawcy). Za mało jest tu bowiem momentów, w których główny bohater sięga głębiej do tych spraw. Ostatnie trzy zdania (mocne, dające do myślenia, jeśli znamy biografie tych pisarzy, którzy przeżyli wojnę) wbijają w fotel, ale w tym wątku pozostawiają duży niedosyt. Jest to jednak na pewno ciekawa, nieznana pokoleniu Tyrmanda perspektywa II wojny światowej.
Sporo zastrzeżeń mam też do samego wydania. Nie wiem, czy tak jest też w innych wersjach, ale tutaj dialogi są zlane z przemyśleniami bohatera, w związku z tym mamy blisko 400 ścian tekstu. Trudno też tutaj doszukać się akcji znanej ze „Złego”, stylem pisania „Filip” bardziej przypomina „Dziennik 1954”, ale tutaj jednak widzimy już innego Tyrmanda. Język autora jest jakby zmanieryzowany, za często moim zdaniem sili się on na wyszukane porównania, co tylko szkodzi tej powieści. Podczas pisania pracy licencjackiej o Tyrmandzie użyłem takiego sformułowania, że jest to pisarz-dziennikarz, który doskonale potrafi oddać aktualny stan, gorzej już jest z pisaniem z perspektywy czasu. I wydaje mi się, że tutaj mamy tego przykład. Niemniej „Filip” to książka, momentami genialna w opisach i porównaniach, a przede wszystkim wciąż aktualna w ocenie literatury, relacji międzyludzkich i wojny.
Na początku chciałabym napisać, że wydanie z MG bez cenzury jest o-kro-pne i bardzo go nie polecam. Ilość akapitów w tej książce jest znikoma. Przemyślenia bohatera mieszają się z czynnościami, które wykonuje, a większość dialogów nie została wyodrębniona. Ponadto: literówki i znaki interpunkcyjne, które pojawiają się znikąd i bez powodu (np. wykrzyknik albo górny cudzysłów). Ktoś ewidentnie odpuścił sobie pracę przy tej powieści, bo ilość redakcyjnych błędów jest rażąca.
Jeśli chodzi o samą treść to... Sięgnęłam po ,,Filipa'', ponieważ planuję obejrzeć film nagrany na podstawie tej powieści, a jednak zawsze lepiej jest najpierw zapoznać się z literackim pierwowzorem. Starałam się podejść do tej książki z zerowymi oczekiwaniami, aby się nie rozczarować, ale mimo mojego nastawienia, chyba i tak odrobinę się zawiodłam. Moimi największymi zastrzeżeniami do ,,Filipa'' są brak akcji i brak przemiany bohatera. Coś się w tej książce działo, ale było to pozbawione głębi, uczucia i dynamiki. Były momenty, kiedy myślałam: "o! teraz tempo przyspieszy i akcja nareszcie się rozkręci!", po czym scena się kończyła i wracaliśmy do tej samej flegmatycznej narracji. Relacja Filipa z Hellą była... Nawet nie wiem, jak ją określić. Na pewno nie była to miłość. Oni znali się zbyt krótko, a ich związek ograniczał się do rozmów na temat ubrań Helli. Plus oczekiwania Filipa... Nie, nie, nie. To był bardzo bardzo kiepski wątek. Filip podejmował mnóstwo irracjonalnych decyzji i myślałam, że pod koniec najdzie go jakaś refleksja, ale... Tak się nie stało. Rozwoju postaci nie było tu żadnego.
Książka nie składa się jednak z samych minusów. Bardzo doceniam postać Piotra. Był moim ulubionym bohaterem i stanowił przeciwieństwo Filipa. Piotr był nowoczesny, rozsądny i... Nie robił takich głupotek jak Filip. Często jego opinie stanowiły opozycję do poglądów Filipa, co bardzo mnie cieszyło, bo Filip był... Kontrowersyjny (to chyba dobre słowo), a Piotr myślał w trzeźwy i racjonalny sposób i naprawdę ratował tę książkę. Ciekawe było też osadzenie powieści w czasie II wojny światowej, bo... Stanowiła ona jedynie tło dla wydarzeń. Filip (ani żaden inny bohater tej książki) nie był typem człowieka, który z bronią w ręku ratowałby swój kraj. Bohaterowie w jakiś sposób sabotowali Niemców, ale tak naprawdę chcieli po prostu żyć. Filip nie raz zapomniał, kim jest i gdzie się znajduje i dawał się ponieść swoim uczuciom. To dało mi nowe spojrzenie na tamte czasy. Niektóre refleksje Filipa były bardzo interesujące... Na przykład ta na temat tego, dlaczego wojny w ogóle istnieją.
Może to nie była moja książka? A może po prostu to nie był na nią czas? Nie wiem. Na ten moment uważam, że była to bardzo średnia powieść, ale nadal nie mogę się doczekać filmu i... Kto wie? Może jeszcze kiedyś wrócę do tej książki i przeczytam ją z zupełnie innymi przemyśleniami?
Kiedyś już wspominałam, że uwielbiam, kiedy wydawnictwa nie zapominają o swoich autorach/książkach i co, jaki czas wydają stare książki w nowych okładach i tym samym trafiają do nowego młodszego pokolenia, przez co dany tytuł jest nieśmiertelny. W moje ręce trafiła książka, którą przyznam szczerze nie wybrałabym do przeczytania, ale myślę sobie „Ania przecież miałaś dawać szansę i przekonać się właśnie do tych, które nie wzbudzają twojego zainteresowania” kolejnym plusem, który był ZA to opis, którego też rzadko czytam. Wiecie co…? Bije się w pierś, że chciałam z niej zrezygnować. To było moje pierwsze spotkanie z autorem i przysięgam nieostatnie. Mam w planach nadrobienie twórczości Leopolda Tyrmanda.
W wasze ręce trafia książka, która mogłaby opisywać każdego młodego obywatela polski, ale też obywatela krajów, w którym trwa wojna. Nikt nie godzi się na atakowanie własnego kraju, nikt nie godzi się na nowe rządy, nakazy, zakazy itp. ale żyć trzeba i jakoś starać się odnaleźć w tej nowej często ciężkiej rzeczywistości oraz starać się odnaleźć ludzi, którzy mogą pomóc w tych okupywanych przez Niemcy krajach. Już teraz zachęcam do odwiedzenia strony np. wydawnictwa MG i zapoznanie się z opisem książki, ale od razu mówię, że to, co jest w książce porwie was dogłębnie. Każdy z nas pozna losy Filipa, który jako Polak pracuje w hotelu jako kelner. Nie spodziewa się, że znajdzie wielu sojuszników, ale kim są te osoby to już pozostawiam do waszego poznania.
Posiadam wydanie z okładką filmową, a w niej mnóstwo zdjęć, kadry z filmu, jaki premierę ma na marzec 2023, więc jeżeli planujecie wybrać się na seans, to polecam najpierw zapoznać się z książką. Co do samego Filipa, to chłopak nie miał lekko, ale mimo wszystko widać, że pozytywne nastawienie go nie omija. Ile razy miałam uśmiech na twarzy, gdy podczas czytania pewnych scen ubaw miałam po pachy, choćby sceny, takie jak paskudzenie potraw, które wydawane były osobom nielubianym przez kelnerów albo które były opryskliwe dla personelu. Kolejnym dla mnie niepojętym tematem były karteczki przydziałowe na mięso, tłuszcz itp. Zagadka! Jak można zjeść coś dobrego i żeby zapłacił za to klient? No poznacie, jakie sztuczki nasi bohaterowie mieli, ale najważniejsze to autora wciąga nas w świat o którym niektórzy woleliby zapomnieć.
Polecam całym sercem i wieźcie mi nie będziecie się nudzić.
Bereits 1960 erschienen, liegt der sehr lesenswerte Roman „Filip“ des polnischen Autors Leopold Tyrmand nun auch auf deutsch vor. Zu verdanken ist dies der Frankfurter Verlagsanstalt und dem Übersetzer Peter Oliver Loew… Tyrmand, der 1939 nach dem Einmarsch der deutschen Wehrmacht nach Wilna floh und sich dort dem Widerstand anschloss, wurde zu acht Jahren Gefängnis verurteilt, konnte jedoch fliehen. Aufgrund gefälschter Papier gelang im 1943 eine Anstellung als Kellner im exklusiven Parkhotel am Wiesenhüttenplatz in Frankfurt/Main – so konnte er in diesem Roman ein wohl sehr authentisches Bild Frankfurts zu jener Zeit entwerfen. Natürlich lebt auch sein Protagonist Filip ständig in Angst vor der Entdeckung und doch bietet der Roman viel Komik und ist stellenweise sehr amüsant. Fast liest es sich wie ein klassischer Schelmenroman und man hat wahre Freude an der Lektüre. Und es ist auch mal eine etwas andere, fast schon wohltuende, Sichtweise auf diese Zeit. So schwankt man als Leser immer etwas hin und her zwischen Betroffenheit, grossem Interesse am wohl authentisch geschilderten Zeitgeschehen samt zeitgenössischer Sprache und Redewendungen und unterhaltsamen Lesevergnügen.
A Polish resistance fighter is trying to weather the ravages of the Second World War by working as a waiter in Frankfurt in Nazi era Germany. Picaresque novel about a charming lothario. A bawdy tale about possibilities and limits of resistance that doubles down as a portrait of masculine insecurity and yes, toxicity. It’s also gives you a very interesting idea of what everyday life might have been like in WW2 Germany.
Natrafiłem na tego audiobooka na storytel. Zaintrygował mnie. Tym bardziej, że nie jest to do końca audiobook, lecz nagranie w formie słuchowiska z efektami dźwiękowymi oraz w wykonaniu kilku lektorów. Zainteresowała mnie również historia młodego człowieka który podczas okupacji pracuje jako kelner w głebi trzeciej rzeszy. Wydawało mi się to niemożliwe aby wyjazd w głąb trzeciej rzeszy I podjęcie tam pracy w hotelu jako kelner były możliwe. Książka podobno ma motywy autobiograficzne.
Fesselnde Beschreibung des Lebens im Frankfurt der Nazizeit kurz vor dem Untergang. Ich mochte das Gefühlschaos des jungen Protagonisten zwischen Arroganz und Selbstzweifeln, Liebe und Hass, Leichtsinn und Chuzpe, nie verzweifelnd, voller Lebenslust, unbesiegbar, selbst wenn sich die Nabelschau manchmal über viele Seiten zog. Erstaunlich genau bis ins Detail die Beschreibung von Straßen und Gebäuden in Frankfurt, Mainz und Umgebung.
Bardzo fajnie zrealizowane słuchowisko. Chętnie zobaczę film, chociaż sama fabuła mnie nie zachwyciłam. Podoba mi się perspektywa tej opowieści czasów wojny - inna niż kojarzyłam do tej pory. Zabawa, kobiety, bardzo odległe tło nalotów bombowych. Nie podoba mi się stosunek do kobiet głównego bohatera, jego niedojrzałość, pogarda i wyższość. W ogóle go nie polubiłam. Zabrakło mi też jakiejś puenty.
4.25 Oryginalne spojrzenie na wojnę, można wręcz powiedzieć że kontrowersyjne. (Tyrmand napisał ją w 1959 roku). Tytułowego Filipa nie da się polubić do końca, m swoje wady i zalety, nie ma lekko i często reagowałam negatywnie/sceptycznie na jego światopogląd - ale właśnie to czyni tę książkę świetną. Życie jest bardzo złożonym tworem prawda?