Gdy pewnego ranka policjanci z wydziału zabójstw pukają do jego drzwi, Daniel Adamski nie wydaje się zaskoczony. Zaniepokojony, zestresowany, zdenerwowany – tak. Ale tej wizyty akurat się spodziewał. W końcu to dopiero pierwszy raz, kiedy ktoś zabił człowieka dokładnie tak, jak Adamski opisał to w jednej ze swoich książek.
Daniel Adamski jest nie tylko autorem kryminałów. To przede wszystkim samotny ojciec wychowujący śmiertelnie chorego Leosia. Kiedy los uśmiecha się do nich w najbardziej szkaradny sposób, zsyłając mordercę psychopatę, Adamski postanawia zrobić wszystko, by uratować syna. Tego dnia rozpoczyna się przewrotna gra między policją, pisarzem i jego najbardziej zabójczym fanem...
Przemysław Piotrowski, autor rewelacyjnie przyjętej przez czytelników trylogii o komisarzu Igorze Brudnym, powraca z zupełnie nowym tytułem. Krew z krwi to poruszająca książka o ojcowskiej miłości, która nie zna żadnych granic.
Były dziennikarz sportowy, a potem śledczy w „Gazecie Lubuskiej”. Absolwent Uniwersytetu Zielonogórskiego, studiujący również w Hiszpanii i USA. Kocha podróże i nowe wyzwania. Pasjonat sportu, podróży, geografii i historii. Wychowany na Stephenie Kingu, Grahamie Mastertonie, Connie Igguldenie i Bernardzie Cornwellu. Zadebiutował entuzjastycznie przyjętym thrillerem Kod Himmlera, następnie wykreował mroczny świat w ciężkiej gatunkowo Drodze do piekła. Najnowsza powieść – Radykalni. Terror, pierwsza część cyklu Radykalni – to thriller political fiction, podejmujący niezwykle trudny i kontrowersyjny temat radykalnego islamu. To książka o miłości, stracie, bólu i cierpieniu. I nienawiści, która często kwitnie powoli i niepostrzeżenie, ale zawsze prowadzi nas w otchłań zła.
Piszę to z ciężkim sercem, ale tym razem książka autora mnie nie porwała. Próbowałem i naprawdę bardzo chciałem żeby mi się spodobała. Jestem ogromnym fanem trylogii z Igorem Brudnym. Z dużym napięciem czekałem na najnowszą powieść autora. Opis Krwi z krwi wydał mi się szalenie ciekawy. Dlatego z dużymi oczekiwaniami zasiadłem do lektury. I niestety odbiłem się od ściany. W swojej opinii postaram się wytłumaczyć, co mi nie zagrało w tej książce.
Chciałbym przede wszystkim nakreślić dwie kwestie. Nie uważam, że Krew z krwi to zła książka. Jest to książka zupełnie inna od trylogii z Igorem Brudnym praktycznie w każdym aspekcie. Zarówno w sposobie kreacji głównego bohatera, fabuły oraz sposobu narracji. I nie uważam, że to wpłynęło na moje rozczarowanie. Chciałem dać szansę powieści i z szacunku do autora brnąłem w fabułę. Aczkolwiek po mniej więcej 30% e-booka zwyczajnie uznałem, że to nie ma sensu. O ile cała historia mnie ciekawiła, tak wszystko przekreślał sposób narracji głównego bohatera. Sposób jego myślenia oraz kreowania świata dla czytelnika był nie dla mnie. Wszelkie emocje, które miał wywoływać stan śmiertelnie chorego syna bohatera, spojrzenie na kwestie związane z rynkiem wydawniczym, czy kondycją kryminału w naszym kraju, były dla mnie po prostu źle przedstawione. W dialogi a raczej monologi wewnętrzne bohatera wkradał się chaos i sposób jego wypowiedzi bardzo mnie męczył. Domyśliłem się także rozwiązania całej historii i specjalnie przeczytałem ostatnie rozdziały, by sprawdzić czy miałem rację. Czy było to dla mnie pójście po linii najmniejszego oporu? Trochę tak. Zbyt grubą kreską były podkreślane pewne kwestie, żebym aż nie pomyślał sobie, że przecież pewnie jest zupełnie inaczej. Zabrakło mi zaskoczenia i tego, co odczuwałem w trylogii z Brudnym. Poczucia ciągłego napięcia i oczekiwania na nieoczekiwane.
Opinia jest z gruntu subiektywna i subiektywnie Krew z krwi mi się nie podobała. Na ile mogę obiektywnie napisać to Krew z krwi jest powieścią dobrze napisaną i poruszającą ciekawe kwestie. Przecież autor nie mógł stracić warsztatu po którejś z kolei napisanej książce. Pewne przemyślenia przemycone w książce były bardzo ciekawe i z pewnością pochodzą z pierwszej ręki, czyli samego autora. Jednak wszystko to zostało przedstawione z perspektywy postaci, która nie zaskarbiła sobie mojej sympatii. A skoro niosła ona na barkach całą książkę to i siłą rzeczy ona mi nie podeszła. Dlatego zostawię moją opinię bez oceny książki. Po pierwsze nie przeczytałem całości, więc nie czuję się do tego uprawniony. Po drugie każda taka ocena wydaje mi się nie do końca sprawiedliwa. Nie jestem wielkim fanem powieści psychologicznych w pierwszoosobowej narracji. Nie zamierzam także wymuszać na autorze pisania w dalszym ciągu przygód Brudnego. Zwyczajnie mam nadzieję, że kolejna książka autora spodoba mi się jak poprzednie trzy powieści.
Los nie jest zbyt łaskawy dla Daniela Adamskiego, pisarza i autora kilku kryminałów. Pierwsza diagnoza jego syna - nowotwór mózgu - uderza go prosto w serce, ale to ta druga - SMA - zmiata go z nóg. Wkrótce potem zostawia go żona, która psychicznie nie daje sobie rady z zaistniałą sytuacją, i mężczyzna zostaje sam z chorym, ciężko chorym synem, krwią z jego krwi. Gdy dochodzi do zabójstwa inspirowanego książką Adamskiego, cień podejrzenia od razu pada na głównego bohatera.
Czy zdesperowany mężczyzna byłby w stanie zostać mordercą aby uratować własne dziecko...?
Uprzedzam lojalnie, ,,Krew z krwi" pana Przemysława Piotrowskiego w niczym nie przypomina trylogii o komisarzu Brudnym. Nie znaczy to jednak, że ta książka jest gorsza od swoich poprzedniczek - jest po prostu inna i ta inność nie wszystkim może przypaść do gustu. Jeżeli chodzi o moje odczucia, to muszę przyznać, że wątek okołorodzicielski był jak dla mnie nieco zbyt rozwinięty i nie potrafiłam się w pełni wczuć w akcję - może czytelnicy, którzy są również rodzicami docenią go bardziej. Niemniej, autorowi udało stworzyć się naprawdę wciągający i przejmujący kryminał, w którym zbrodnia jest tylko tłem, dodatkiem, a nie głównym wątkiem fabularnym. Chęć poznania rozwiązania tej niecodziennej intrygi sprawiła, że nie umiałam się od tej powieści oderwać. Podsumowując, pomysł na fabułę - oryginalny, bohaterowie - przekonujący, wykonanie - na piątkę, co najmniej. Cóż mogę więcej napisać - po prostu czekam na więcej!
Książka niestety do bólu przewidywalna, rozwiązania głównej zagadki domyśliłam się już po pierwszych kilku stronach. Główny bohater zarysowany jest ciekawie, szczególnie ze względu na to, że widzimy go w różnych rolach, jednak pojawiające się nader często wątki dotyczące nieokiełznanej żądzy seksualnej, epatujące brzydotą i wulgarnością, zdecydowanie mnie zniechęcały do kontynuowania lektury. Książkę doczytałam wyłącznie po to, żeby dowiedzieć się, co stanie się z chłopcem.
Daniel Adamski, autor kryminałów, podejrzany o zbrodnie, które ktoś popełnia wzorując się na jego książkach. Daniel Adamski, tata śmiertelnie chorego Leosia. Tata, który dla syna zrobi wszystko.
I po tym opisie może Wam się wydawać, że już wszystko wiecie, a ja Wam mówię, że jednak nie. Ta powieść mnie zaskoczyła. To jest zupełnie inny Piotrowski niż ten znany nam z serii o Igorze Brudnym. Inny - nie mylić z gorszym.
Muszę przyznać, że w psychologiczne thrillery to autor potrafi. Mocno przeżywałam historię Daniela. Podobały mi się powtórzenia - wiem jak to brzmi, ale Piotrowski wiedział jak ich użyć, żeby podkreślić to, co ważne i dać do myślenia. Brawo! Podobało mi się oczko puszczone do czytelnika związane z rozmową z Modrym. Rozbawił mnie Pan mocno, to było dobre! Podobał mi się zabieg, który odkrywamy dopiero w ostatnim rozdziale. To było dla mnie coś zupełnie nowego i po prostu mnie zachwyciło. Niestety więcej zdradzić nie mogę, bo spoilerować nie lubię.
Powiem krótko, to jest kawał wybitnie dobrej literatury. Łapcie i czytajcie, nie pożałujecie.
Bardzo różni się ta książka od serii z Igorem Brudnym i zwyczajnie nie kupiła mnie ta historia. Jest emocjonalna, gra na najmocniejszych uczuciach, ale jakoś długo nie mogłam się wgryźć, a potem nie uwierzyłam w rozwiązanie. Może to wyolbrzymienie miało jakiś cel, ale dla mnie było to zbyt obyczajowe, nie poczułam niestety dreszczu. Zabrakło mi pazura, jakiegoś mocniejszego charakteru. Wydawało mi się długo, że właściwie ani kryminały ani thrillera wcale nie czytam. Dodatkowo język był taki dosyć pospieszny, prosty, nieco chaotyczny, niczym taki trochę trans szaleńca, ale to zapewne miała być kreacja. Która również do mnie nie przemówiła. Generalnie nie było źle, ale trochę się nudziłam, trochę zabrakło mi dreszcze. Najbardziej podobały mi się podziękowania, bo w nich autor zdradza dużo swojej motywacji i pewne zabiegi z książki nabierają nowego znaczenia.
Po trylogii byłam tak entuzjastycznie nastawiona do Piotrkowskiego, że kupiłabym jego wszystkie przeszłe i przyszłe książki w ciemno. Pierwsza myśl jaka nasunęła mi się po lekturze to, że ta książka mogłaby mieć dla mnie tylko epilog. Przede wszystkim nie jest to thriller/kryminał a raczej dramat obyczajowy z wątkiem kryminalnym. Dużą część książki zajmują opowieści o beznadziejności opieki nad synem i roli samotnego ojca. O! Nie zapomnijmy także o kilkukrotnym wspominaniu, że żona Danka biegała w Runmageddonie ! Serio? Nie pamiętam, aby jakaś pozycja z sekcji thriller/kryminał tak mnie nużyła.
Rozwiązanie tej historii jest dla mnie satysfakcjonujące, ale główny bohater został wykreowany w tak kiepski i męczący sposób, że przez większość książki czułem irytację narastającą do tego stopnia, że gdybym miał gościa przed sobą, który opowiada coś tak, jak prowadzona była tutaj narracja pierwszoosobowa, to chyba strzeliłbym sobie w głowę.
Bardzo dobry trzymający w napięciu thriller, którego bohaterem jest ojciec ciężko chorego syna. Autor zmusza nas do zadania sobie pytania, co byśmy zrobili, żeby ratować chore dziecko?
„Krew z krwi” hmm co by tu napisać. Może zacznę od tego, że do połowy tej powieści miałam mieszane uczucia. Myślałam „to jest taki sobie kryminał/ thriller”. Czytając dalej i poznając prawdę opadły mi szczęki. Upadłam na kolana i nie mogłam się pozbierać. To co wymyślił Przemysław Piotrowski jest genialne. Ten plan na zwodzenie czytelnika było niesamowite. Brawo. Tego się nie spodziewałam. Bomba. Z przeciętego kryminału/ thrillera stała się całkiem niezła powieść. Jeżeli lubicie niespodziewane zakończenia, po których ciężko się pozbierać to zapraszam do przeczytania „Krew z krwi”. To co tutaj się dzieje to głowa mała. Po poznaniu zakończenia lepiej zrozumiecie sens całej powieści. Główny bohater Daniel Adamski jest przeciętnym pisarzem kryminałów. Dodatkowo jest ojcem śmiertelnie chorego Leosia. Wychowuje go samotnie, ponieważ żona go zostawiła. Nie umiała sobie poradzić z chorobą synka. Nie tak wyobrażała sobie rodzinne życie. Ślad po niej zaginął. Kolejna chemia nie przynosi rezultatów. Jedyną nadzieją na przeżycie Leosia jest zagraniczna operacja, na którą nie stać Daniela. Poświęcilibyście życie innego człowieka, aby uratować chore dziecko? Swoje dziecko? Swojego ukochanego syna? Jestem mamą i zrobiłabym wszystko co w mojej mocy, żeby uratować własne dzieci. Ktoś morduje mężczyzn na wzór mordercy z książki Adamskiego. Nazywa siebie „Motylem”. Policja aresztuje Adamskiego, czy to on morduje? Ma silne alibi. „Motylowi” się to nie podoba. Pisze, że będzie dalej mordował. Powstrzymać go może jedynie kolejna część powieści Adamskiego. Musi się dalej ukazywać w gazetach. Czy posłuchają” Motyla”? Kim jest „Motyl”? Dlaczego morduje? Na jakiej podstawie wybiera ofiary? Ile osób ma na sumieniu? Poznając „Motyla” byłam w głębokim szoku. Chyba o to chodziło autorowi. Współczułam Adamskiemu choroby Leosia. Kiedy choruje dziecko – choruje cała rodzina. Nie mogłam pogodzić się z faktem, że mama zostawiła synka w jego najtrudniejszym momencie życia. Chłopiec wie, że mama go zostawiła przez jego chorobę. Cały czas ma nadzieję, że wróci jak tylko pokona chorobę. Czy wróci? Przekonajcie się sami. Ojciec dla syna zrobi wszystko. Do czego jest zdolny? Gdzie podziewa się jego żona? Powieść „Krew z krwi” czyta się jednym tchem. Genialna fabuła. Dobrze wykreowany główny bohater. Dobra akcja. Rozpoczyna się przewrotna akcja między policją, pisarzem i jego psychopatycznym wielbicielem. Czy wchodzisz do gry i wytypujesz „Motyla”?
„Jak daleko byście się posunęli, gdyby w grę wchodziło życie własnego dziecka?” Daniel Adamski jest pisarzem kryminałów oraz ojcem śmiertelnie chorego Leosia. Pewnego dnia do jego drzwi puka policja. Daniel nie jest zdziwiony tą wizytą. Spodziewał się jej, w końcu ktoś zamordował człowieka w sposób, który został opisany w jego książce. Wkrótce sprawa ponownie się komplikuje.
Bardzo ciężko było mi zacząć tę recenzję. Nie wiem, jak finalnie wypadnie, ale mam nadzieję, że coś rozumiecie z mojego tekstu. Ta książka poruszyła we mnie niesamowicie wrażliwą strunę. Jeżeli do tej pory sądziliście, że Przemysław Piotrowski to świetny pisarz, to po tej pozycji będziecie pod jeszcze większym wrażeniem. Książka mnie rozwaliła, rozkleiła, rozemocjonowała. Nawet teraz pisząc recenzję mam łzy w oczach. Staram się nadać sens temu tekstowi, ale emocje, które we mnie buzują, są świeże. Dopiero co skończyłam czytać tę książkę. Historia niezwykła. Całkiem inna niż trylogia z Igorem Brudnym. Tam dostaliśmy kawał kryminału, który był dosyć brutalny. Tutaj dostajemy emocjonalny rollercoaster. Emocje wylewają się z każdej strony. Książka pisana jest z pierwszej osoby, więc dodatkowo możemy wejść w emocje głównego bohatera, który jest ojcem śmiertelnie chorego chłopca. Możecie to sobie wyobrazić? Te emocje szaleją, trafiają prosto do serca i zostają. Autor idealnie pokazał emocje głównego bohatera i zrobił to tak przejmująco, że w nie uwierzyłam. Miałam wrażenie, że słucham opowieści udręczonego człowieka. Ta książka jest brutalna, ale nie w sposób fizyczny. Nie ma tam rozlewu krwi, flaków i mięsa. Jest brutalna w swej prawdziwości. Takie historie się zdarzają. Niestety. Książka niesamowita, życiowa, dająca do myślenia. Sprawiła, że łzy stawały mi w oczach co chwila. Takiego ładunku emocjonalnego się nie spodziewałam. Autor tak zręcznie budował zdania, że miałam wrażenie, że książkę faktycznie napisał inny autor. Myślę, że taki był zamysł. Styl jest niesamowity. Tak inny od poprzednich książek autora. Książka wywarła na mnie ogromne wrażenie. Nie wiem co napisać. Zatkało mnie, jestem w kawałkach. Chwyciła mnie za serce. Tym bardziej że córeczka moich znajomych również choruje na SMA. Im akurat udało się zebrać 9 milionów na lek. Więc te emocje, ten świat zbiórek jest mi bliski. Emocje wciąż we mnie buzują. Szczerze polecam. Wielkie brawa. Moja ocena? 10/10 to za mało.
Znacie trylogię z Igorem Brudnym? Moja przygoda i wielka sympatia do Przemysława Piotrowskiego zaczęła się właśnie od niej i dlatego również po "Krew z krwi" sięgnęłam w ciemno mimo obietnic, że to jednak coś innego, ale kto powiedział, że gorszego, prawda? Założyłam, że autor się rozwija, bo przy każdej części od "Piętna" swojej trylogii zaczynając według mnie robił ogromne postępy i każda kolejna była lepsza. Więc jak to jest z tą najnowszą?
Najpierw Wam opowiem co znajdziecie w środku, a później czy mi się podobała i czy polecam :)
Poznajemy głównego bohatera, Daniela Adamskiego, który pisze powieści kryminalne, ale poza tym, w życiu prywatnym wychowuje śmiertelnie chorego syna. Los jest przewrotny i żeby mało było nieszczęść, okazuje się, że pewnego dnia policja zjawia się w jego mieszkaniu, bo ktoś dokonał makabrycznego zabójstwa i choć sam nie ma nic z tym wspólnego, to okazuje się, że jest to zbrodnia dokładnie taka sama, jak on opisał w jednej ze swoich książek. Daniel jest samotnym ojcem, co tylko utrudnia mu opiekę nad dzieckiem i paskudną grę z psychopatycznym zabójcą.
Szczerze mówiąc, gdyby nie wplecione śledztwo i dziwnego rodzaju właśnie gra z psychopatą, to ja bym w tej książce dla siebie nie znalazła nic. Nie lubię i nie czytam ckliwych powieści o ratowaniu dzieci, czy innych chorych osób właśnie w takim kontekście jak to jest przedstawione tutaj, bo tu wplecione zostało w całe to cierpienie jeszcze coś więcej, a niestety, często w dramatach autorzy skupiają się na cierpieniu. Oczywiście sytuacja głównego bohatera jest okropna i bardzo mu współczuję, ale jest to jedyne co mi zapadło w pamięć. Zabrakło mi rozwinięcia bardziej wątku mordercy i tego, że zabija w dokładnie taki sposób, jak Daniel opisał w swojej powieści. Tu widziałabym coś ciekawszego i prawdopodobnie jest to wina tego, że trylogią z Brudnym Przemysław Piotrowski przyzwyczaił mnie do nieco innego tempa i innej opowieści.
Czy polecam? Tak, ale nie jeśli szukacie kryminału czy thrillera, bo to jest bardziej dramat psychologiczny niż dreszczowiec. Nie zachwyciłam się, co nie znaczy, że "Krew z krwi" napisana jest źle. Co to, to nie. Każda scena jest przemyślana i zaplanowana i to widać! Uwielbiam język bohatera, ale ta historia to nie jest coś, co przypadło mi do gustu, tak po prostu.
Wydawnictwu Czarna Owca bardzo dziękuję za egzemplarz!
Ile w stanie są poświęcić rodzice i jakie działania podjąć, żeby uratować życie własnego dziecka? Nikt, kto na co dzień nie żyje ze śmiertelnie chorym dzieckiem nie zdaje sobie sprawy ile lęku i strachu jest w każdym takim dniu, jak trudno jest rodzicom, dla których jedynym sposobem na podjęcie kosztownego leczenia jest wsparcie finansowe obcych ludzi o dobrym sercu. To przerażające, że rodzice w takich chwilach pozostawieni są sami sobie i nie mogą liczyć na wsparcie ze strony państwa.
Było to moje pierwsze spotkanie z autorem, ale muszę przyznać, że nie dziwię się tym wszystkim zachwytom nad jego twórczością, bo pozycję tę przeczytałam z przyjemnością i z pewnością sięgnę również po poprzednie tytuły.
„Krew z krwi” opowiada historię pewnego ojca - pisarza kryminałów, który na pozór samotnie wychowuje 5-letniego, śmiertelnie chorego syna. Po napisaniu jednego z kryminałów zostaje podejrzany o dokonanie morderstwa, gdyż było identyczne jak w opisanej przez niego książce. Od tego czasu toczy jeszcze bardziej zacięta walkę i za wszelką cenę próbuje udowodnić swoją niewinność. Czy dzięki rosnącej popularności uda się zebrać fundusze na leczenie Leosia? Czy nasz bohater faktycznie jest niewinny?
To było naprawdę świetne! Całość napisana prostym i zrozumiałym językiem, jakby w formie pamiętnika, co pozwalało zarówno wczuć się w emocje głównego bohatera, jak i w łatwy sposób przyswoić sobie kolejne następujące po sobie zdarzenia. Autor rewelacyjnie przedstawił relacje ojciec - syn a także codzienne zmagania z czasem w przypadku śmiertelnej choroby dziecka. Bardzo cieszy mnie fakt podjęcia przez autora tak trudnego i wymagającego tematu. W mojej ocenie sprostał temu zadaniu, a była to niezwykle trudna sztuka, gdyż jednocześnie był to bardzo dobrze poprowadzony wątek kryminalny.
Zakończenie było bardzo nieprzewidywalne i mocno mnie zaskoczyło, a z drugiej strony jakoś bardzo nie zdziwiło. Jedyna rzecz, która trochę mi przeszkadzała to wstawki autora, że wróci do tego później, że jeszcze to opisze. Myślę, że bez tego książka by nie straciła na wartości, ale to tylko jedyny taki mały minusik.
Głównym bohaterem jest pisarz Daniel Adamski. Życie Daniela nie jest usłane różami. Żyje z chorym pięcioletnim synkiem Leosiem. Żona zostawiła męża i synka. Pojechała zwiedzać świat. Nagle w życiu Adamskiego pojawia się morderca, który likwiduje jego dawnych znajomych. Mordercę inspiruje główny bohater książek pisarza. Staje się Motylem, a sam pisarz staje pod ścianą wyborów. Motyl szantażuje go, opinia publiczna zaczyna hejtować, a chory syn nie ma szans na przeżycie, a zbiórki na leki jak stały w miejscu tak stoją. Czy pisarz zdecyduje się na grę z mordercą?
Powieść ta jest napisana w formie pamiętnika. W pewnym momencie przechodzi ona w spowiedź, dzięki czemu odkrywamy bardzo ciekawe fragmenty z życia Adamskiego. "Krew z krwi" to książka napisana emocjami, które siedzą w każdym z nas, gdy dziecku dzieje się krzywda. Mimo, że mamy tutaj wątki kryminalne, to Piotrowski w głównej mierze pisał o rodzicielskim bólu, niemocy, która towarzyszy podczas nieuleczalnych chorób dzieci. Ciężko nie uronić łzy przy tej historii. Książka daje do myślenia. A ja lubię takie wymagające książki. Finał może zwalić z nóg. Zakończenie mnie po prostu rozwaliło. Może podświadomie się tego spodziewałam, ale mimo wszystko było mocno. Tym końcem książki, Piotrowski pokazał, do czego może być zdolny zrozpaczony rodzic, by pomóc swojemu dziecku. Takie zakończenia w powieściach jednotomowych bardzo cenię. Są mocne, dają lekcję dla Czytelnika.
Czy jest coś czego mogłabym się uczepić? Owszem. Czasem stylistycznie było źle. Wiele powtórzeń, które może miały na celu uświadomienie tego w jakim położeniu znalazł się główny bohater, były zbędne.
Czy polecam książkę? Oczywiście, że tak. Jest to zupełnie inny Przemysław Piotrowski. Bardzo emocjonalny, który wczuł się w emocje swojego głównego bohatera. Zrobił to tak dobrze, że ciężko jest przejść obojętnie obok tej historii. Obok historii, która dotyka tak wielu ludzi. "Krew z krwi" to powieść, która z Czytelnikiem pozostanie na dłużej. To lektura, po której rodzic pozostanie z pytaniem "a Ty do czego będziesz zdolny by ratować życie swojego dziecka?".
Mężczyzna, autor kryminałów, a zarazem dzielny ojciec, który ma pod opieką śmiertelnie chorego syna. A przed nim straszna i wyniszczającą rzeczywistość, a także niechybny los, który przysparza tylko więcej problemów. Daniel, bo tak ma na imię, chce zrobić wszystko, by jego syn mógł wyzdrowieć... Ale czy na pewno wszystko? Do czego tak naprawdę jest zdolny?
Po znakomitej serii kryminalnej o Igorze Brudnym, także z pod pióra Pana Piotrowskiwgo, nie mogło się obyć bez sięgnięcia po kolejną książkę tego autora! Historia "krew z krwi", niezwykle różni się od wcześniej wspomnianej trylogii, nie tylko samą fabułą, stylem prowadzenia narracji, ale i sposobem kreacji bohaterów. Jeśli chodzi o pióro autora, jak zawsze, jest bardzo lekkie i książkę się czyta bardzo szybko. Cała historia jest nam opowiedziana narracją pierwszoosobową i wszystko widzimy z oczu głównego bohatera. W tekście pojawia się mnóstwo powtórzeń przymiotników i nie tylko, ale sądzę, że to idealnie wpasowało się w styl bycia i wypowiedzi bohatera. Na ogół historia jest bardzo mocna, pod względem emocjonalnym. Mamy tu bardzo dokładnie uczucia bohatera, to jak przeżywa chorobę swego syna, bardzo ale to bardzo mocno dotyka czytelnika. Mną to wstrząsnęło i długo nie umiałam przestać o tym wszystkim myśleć. Zagadka kryminalna budowana jest także na dość wysokim poziomie, jednak znając poprzednie książki tego autora, uważam, że cała intryga mogłaby zostać przeprowadzona lepiej. Zakończenie historii, wbiło w fotel, miałam gdzieś z tyłu głowy myśli, dotyczące tego co może się wydarzyć, jednak tak czy inaczej, zrobiło to na mnie ogromne wrażenie. Nie patrzcie na tę książkę pod pryzmat tego jak powinien wyglądać kryminał... Bo uważam, że to jest tak naprawdę poboczny wątek. Strona obyczajowa książki jest znakomita, wstrząsająca czytelnikiem, wzruszająca i pozostawia po sobie wiele pytań. Odczuwałam naprawdę przeróżne emocje i już po kilku dniach od jej skończenia, stwierdzam, że jest to jedna z najlepszych książek, jakie miałam okazję czytać. 10/10!
Daniel Adamski to niezbyt znany pisarz krwawych kryminałów, w wolnych chwilach dorabiający jako kierowca Ubera. Przede wszystkim jest jednak ojcem. Jest bardzo dobrym ojcem. Jest ojcem Leosia - śmiertelnie chorego sześciolatka. U Leoś od urodzenia choruje na SMA (rdzeniowy zanik mięśni), który powstrzymać może podanie horrendalnie drogiego leku. Gdyby tego było mało - u chłopca zdiagnozowana także raka mózgu - szyszyniaka zarodkowego. Sytuacja rodziny Adamskich uległa pogorszeniu także poprzez Dankę - przytłoczona kobieta z dnia na dzień zostawiła męża i syna, uciekła od nich w nieznane. By pokonać chorobę syna Daniel jest w stanie zrobić wszystko. Uczestniczą w rehabilitacji, ćwiczą, Leoś poddawany jest wycieńczającej chemii. Ponadto organizowane są zbiórki pieniędzy. Wszystko jednak na nic... Nagle Damian, a precyzyjniej mówiąc - jego kariera pisarska, nabiera rozgłosu. Wszystko przez brutalne morderstwo, które okazuje się być inspirowane książkowym bohaterem wykreowanym przez Daniela - Motylem. Morderca praktycznie odtworzył sceny opisane w książce. Wkrótce u Adamskiego pojawia się policja...Okazuje się, że Daniel znał ofiarę. Kim była? Czy to on zabił? Kto jest mordercą? Śledztwo nabiera tempa, pojawiają się kolejne ofiary, a także psychofan Daniela, który żąda napisania przez niego następnej, jeszcze bardziej brutalnej książki ( w innym przypadku będzie dalej zabijał). Co na to policja? Co zrobi Daniel? Jak sprawa wpłynie na Leosia? Co człowiek jest w stanie zrobić i poświęcić, by ratować własnie dziecko? Ciekawy thriller (lub może bardziej obyczajówka z rozbudowanym wątkiem kryminalnym), chwytający za serce, przejmujący i zaskakujący. Zakończenie ciekawe, choć częściowo udało mi się je przewidzieć. To moje pierwsze spotkanie z P. Piotrowskim, ale z wielką chęcią sięgnę po jego serię z I. Brudnym.
Do napisanie tej recenzji podchodziłem trzykrotnie i nadal nie jestem pewien czy w tej już finalnej wersji dobrze będzie ujęte to co czułem i jakie emocje towarzyszyły mi podczas czytania. Już na wstępie chcę zauważyć, że historia opisana w książce dla mnie ma więcej z dramatu niż kryminału jednak nie jest to jej wadą. Powieść czytało mi się trudno i nie jest to wina autora, a bardziej tematu bo czy może być uczucie gorsze niż bezsilność względem chorego dziecka, jak ukoić ból śmiertelnie chorego potomstwa... Czy jest coś gorszego niż usłyszenie od dziecka, że jest gotowe na śmierć? A dla mnie właśnie ten temat, a nie intryga kryminalna zdominował książkę. „Krew z krwi” to zdecydowanie inna powieść niż poprzednie autora jednak dla mnie inna nie znaczy gorsza. Ta książka nie bazuje na brutalności, a po prostu gra na emocjach czytelnika (a przynajmniej na moich zagrała - a chyba szczególnie emocjonalny nie jestem). Co do samego zakończenia to jest równie trudne jak cała fabuła i pomimo, że moje przypuszczenia częściowo się sprawdziły to całościowo zakończenie jest zaskakujące i bardzo mocne. Domyślam się, że ta powieść będzie ludzi polaryzować i to mocno na tych rozczarowanych i tych ujętych prawdziwością tej historii, jednak nie wydaje mi się żeby ktoś mógł obok tej powieści „przejść” obojętnie. Przyznaję, że oczekiwałem czegoś innego, wręcz zupełnie innego jednak autor po raz kolejny mnie kupił. Dla wielu ta recenzja może być niejasna czy nieoczywista wiec niech podsumowaniem będzie to zdanie - W „Krew z krwi” otrzymałem pakiet emocji, których w literaturze absolutnie nie szukam, a po przeczytaniu mogę tylko stwierdzić, nie szukałem a jednak tak bardzo ich potrzebowałem.
Daniel Adamski jest autorem kryminałów, który samotnie wychowuje śmiertelnie chorego syna, Leosia. Mężczyzna jest gotowy zrobić wszystko, by uratować życie chłopca. Dlatego, gdy na jego drodze staje morderca, Adamski postanawia podjąć niebezpieczną grę z psychopatą. Popularność jego książek wzrasta, a wraz z nią szansa na uzbieranie kilkunastu milionów na ratowanie życia Leosia.
Nie będę ukrywała, że mam ogromny problem z oceną tej książki. Widziałam opinie i wiedziałam, że nie mam się nastawiać na kolejną historię z brutalnymi i krwawymi opisami, jednak nie spodziewałam się historii aż tak spokojnej, żeby nie powiedzieć momentami przegadanej. Jak dla mnie za dużo było tu opisów i przemyśleń bohatera, które nie wnosiły niczego do opowiadanej przez Autora historii. Rozumiem też, że niezliczona ilość powtórzeń była celowym zabiegiem, jednak mnie ona przerosła. Ciężko czyta się o bólu i cierpieniu śmiertelnie chorego chłopca. Nie ma chyba nic gorszego, niż bezsilność rodzica próbującego uzbierać nierealną wręcz kwotę na ratowanie życia swojego dziecka. Niestety, jak dla mnie za dużo było tego dramatu, a za mało kryminału. Szkoda, że wątek mordercy nie został bardziej rozwinięty. Dużym atutem jest za to zakończenie. Myślę, że właśnie ono jest najciekawsze z całej książki. Ostatnie strony czytałam z wypiekami na twarzy. To było coś naprawdę dobrego i niezwykle zaskakującego. Tutaj Autorowi należą się ogromne brawa! Nie da się ukryć, że "Krew z krwi" to książka diametralnie różniąca się od trylogii z komisarzem Brudnym. Wiem, że wielu czytelników będzie nią zachwyconych, ja niestety jestem trochę rozczarowana. Nie zmienia to jednak faktu, że Pan Przemysław Piotrowski jest jednym z moich ulubionych Autorów i czekam na kolejną jego powieść.
Miałam sobie fajnie ustaloną kolejkę książek do przeczytania - bo stosik nie chce zmaleć ani na chwilę. Ale jak tylko przyszła paczka z zakupami z Empika, kolejkę szlag trafił.
Tym sposobem przed szereg wskoczyła “Krew z krwi” @przemyslawpiotrowski.
Cieszę się, że nie przeczytałam tej książki w momencie jej wejścia na rynek. Poczytałam trochę recenzji i dzięki temu nastawiłam się na to, że będzie to zupełnie inna historia, niż w trylogii z Igorem Brudnym.
Czułam się bezradna podczas czytania. Ból emanował praktycznie z każdej strony. Cholernie ciężko czyta się słowa pięciolatka, który mówi, że chce umrzeć, byle go już nie bolało. To skupiło moją największą uwagę w tej powieści.
Sam aspekt kryminalny kojarzy mi się ze scenariuszem filmowym. I zapewne, gdyby ekranizacji podjął się ktoś odważny, to mogłoby wyjść to niesamowicie. Tak tylko mówię, nic nie sugeruję ;)
Bardzo podobała mi się narracja w tej książce, chociaż ciężko było mi się w nią wgryźć z takiego względu, że jest narracją niejako mówioną. Zdania pisane w książce są urywane, nie zawsze do końca przemyślane, czasami nielogiczne - ale przez to naprawdę wiarygodne.
“Krew z krwi” to doskonały dowód na to, że Autor odnajduje się nie tylko w pisaniu krwawych kryminałów, gdzie motywem przewodnim są wyprute flaki, ale potrafi też wciągnąć czytelnika emocjonalnie w trudną historię o poświęceniu. Wciągnąć, zmielić i wypluć.
I naprawdę marginalne znaczenie miało to, że dość szybko czytelnik może domyśleć się, o co chodzi w wątku kryminalnym, i kto jest seryjnym mordercą.
"Krew z krwi" dla ułatwienia sobie zrecenzowania podzieliłam na dwie warstwy: kryminalną i obyczajową. Obie przeplatają się w tej powieści, wydaje się, że jedna powinna napędzać drugą. W tym przypadku jednak warstwa obyczajowa wybija się na pierwszy plan i to na nią warto zwrócić uwagę.
To opowieść Daniela Adamskiego – głównego bohatera. Jest on narratorem i wszystkie wydarzenia poznajemy tylko z jego perspektywy. Akcja opiera się na jego przemyśleniach, opisach wydarzeń, wewnętrznych dialogach. Dowiadujemy się tylko tyle, na ile sam nam pozwoli.
Akcja początkowo toczyła się dość powoli, jednak nie nudziła czytelnika. Na pierwszym planie jest przez cały czas to, co dzieje się w głowie mężczyzny. Załamanie, bezradność, niemoc wobec kolejnych problemów. Widać mnogość emocji i zmienność nastrojów: od ekscytacji i woli walki o syna po rozpacz i bezradność.
Tak zresztą prowadzona jest narracja. Są liczne powtórzenia, bardzo długie i chaotyczne zdania. Bohater niejednokrotnie odnosi się do jakiegoś wydarzenia z przeszłości, ale zapowiada, że dopiero później jeszcze o tym opowie. Te zabiegi autora jeszcze bardziej wyłuszczają to, co czuje bohater. Ale przy tym język jest zrozumiały, a styl nie zakłóca odbioru powieści.
"Krew z krwi" uzmysławia, z czym borykają się rodzice chorych dzieci, co dzieje się w ich głowach. Pod tym względem jest to z pewnością książka, którą warto przeczytać.
To bardzo emocjonująca książka, która sprawia, że samemu zaczynasz się zastanawiać ile jesteś w stanie poświęcić dla swoich bliskich, dla dziecka. Mocno odczuwałam te wszystkie emocje, którymi targały samego Daniela z powodu tego, że w mojej rodzinie była podobna sytuacja z chorym dzieckiem, tyle że odrobinę starszym, bo tu jest 5 letnie, a u nas w rodzinie było dziesięcioletnie.
Ta bezradność, ten ból jest tak przesiąknięty, że naprawdę miałam problem ze skupieniem się by patrzeć na sprawę kryminalną, która powinna być na pierwszym miejscu. Ale właśnie w tej książce to czytelnik tak naprawdę musi sam sobie odpowiedzieć na pytanie czy sprawa kryminalna to jest główny punkt czy może choroba syna głównego bohatera.
Nie czytałam wcześniejszych książek pana Przemysława, ale ta mną wstrząsnęła i była naprawdę świetna. A koniec? Koniec w pewnym momencie od razu mi się skojarzył z pewnym filmem i nawet jest to wspomniane, choć kończy się całkiem inaczej to i tak było “wow”. A epilog? Epilog wiele tłumaczy, ale jak bardzo zaskakuje.
Moja ocena to 4/5 - w pewnych momentach się dłuży, ale naprawdę to nie przeszkadza w odbiorze całej książki, bo z kartki na kartkę się rozkręca tak, że koniec wbija w fotel. Naprawdę świetna książka i choć przypadkowo wpadła mi w dłoń w bibliotece, nie żałuję w ogóle, że ją wzięłam i przeczytałam, bo na pewno zostanie ze mną na długo.
Daniel Adamski jest mało znanym autorem kryminałów. Jednak ma jednego wielkiego fana. A on jest tak zapatrzony w twórczość Adamskiego, że postanawia popełniać morderstwa w sposób przedstawiony w jednej z książek autora. Daniel postanawia wykorzystać rozgłos, aby uzbierać pieniądze na leczenie ciężko chorego syna. Czy mu się to uda, musicie sprawdzić sami.
Jeżeli ktoś się spodziewa, że “Krew z krwi” będzie podobna do trylogii o Brudnym, to niestety się zawiedzie. Nie znajdzie tu brutalnych zabójstw, dużej ilości krwi. Ale to nie znaczy, że ta pozycja jest zła. Przeciwnie jest naprawdę dobra, tyle że inna.
Dla mnie ta książka była bardzo emocjonalna, parę razy popłynęły łzy. Ale ja tak reaguję, gdy cierpi dziecko. Gdy były opisane napady bólu u Leosia, ja płakałam razem z nim.
Jednak obok walki o dziecko, miłości ojcowskiej, pojawia się też zagadka dotycząca mordercy. Komu aż tak spodobało się pióro Adamskiego?
Zaskoczyło mnie też zakończenie. Bardzo późno zaczęło mi świtać w głowie, kto stoi za morderstwami.
Kurczę tak sobie myślę, że “Krew z krwi” jest bardziej obyczajówką z wątkiem kryminalnym niż typowym kryminałem.
Osobiście wolę bardziej krwawe, brutalne kryminały, ale i tak uważam, że książka jest dobra i godna polecenia.
Każdy kto miał okazję poznać twórczość Przemysława Piotrowskiego wie, że autor gwarantuje duże emocje. Krew, brutalność - na to jesteśmy przygotowani. I w końcu pojawia się nowa powieść, która to nasze wyobrażenie zburzy, ale według mnie w świetnym stylu.
Jest to historia pisarza, który daje się wplątać w intrygę przygotowaną przez psychopatycznego fana. Musi pisać, bo z każdym brakiem rozdziału wzrasta szansa na to, że ktoś zginie. Ten pisarz jest też ojcem. Ojcem, któremu umiera dziecko. Te dwie z pozoru nie polączone sprawy, bedą się nawarstwiać, a pisarz będzie musiał odpowiedzieć na pytanie do czego jest zdolny rodzic, gdy chodzi o życie dziecka?
Tym razem Piotrowski zagrał na uczuciach, zagrał tak, że po przeczytaniu ostatniej strony zostawi nas z niedowierzaniem i mętlikiem w głowie. Nie ma tu brutalności złych ludzi, za to jest brutalność życia. Nie ma krwi wywołanych pistoletami, za to jest krew potrzebna do badań. Giną źli ludzie, po których nikt nie bedzie płakał.
Powieść jest napisany w inny sposób, w innym stylu niż trylogia o Brudnym. Jednak czyta się ją błyskawicznie, a kartki przewracają się same. A zakończenie jest nie do przewidzenia. Dla mnie świetna pozycja. Bez oczekiwań, bez uprzedzeń, bez znajomości fabuły - trzeba przeczytać.
Przemysław Piotrowski wszedł na wyżyny kryminału i zaserwował nam coś niewyobrażalnie strasznego. Prawdziwość wydarzeń, ich wielkie prawdopodobieństwo, sprawiły, że czułam prawdziwy stres. Stres, że mogłoby mi się to przytrafić. A jest to możliwe: w kraju gdzie zmusza się kobiety do chorych dzieci, gdy zabiera się kolejne refundacje na leki, gdy rząd nie wspiera młodych rodziców. Ale tym razem nie o tym.
Narrator Daniel Adamski zwraca się do czytelników bezpośrednio, co zmusza ich do dokładniejszego wgłębienia się w tekst, do zrozumienia emocji i wydarzeń. Poznajemy myśli narratora, nawet te najmroczniejsze, dotyczące myślenia o śmierci syna. Każde słowo było jak nóż w moje serce, płakałam nad losem Leosia, nad losem ojca, któremu umiera dziecko.
A w tym wszystkim jeszcze on- morderca Motyl, który zabija w taki sam sposób jak bohater książek Adamskiego. Rozpoczyna się gra między pisarzem, mordercą oraz policją.
Kryminał, który prawdziwie napełnia grozą, którego naprawdę się bałam, który trzymał w napięciu do ostatnich stron, ponieważ chciałam wiedzieć czemu i jak.
Czułam, że ta powieść będzie świetna. Jest inna niż trylogia o komisarzu Brudnym, nie ma tutaj krwii, wyścigu z mordercą. Jest za to cisza, napięcie i nieopokój.
Do czego jesteśmy zdolni aby ratować własne dziecko? Autor serii komisarzu brudnym przychodzi do nas z nowa powieścią. Tym razem mamy do czynienia z pisarzem którego dzieła nie sprzedają się w zawrotnych ilościach. Dodatkowo jest samotnym ojcem chorego dziecka. Przez całą książkę ciągle słyszymy o chorobie chłopca i tym jak ciężko zebrać miliony na leczenie, jak to rodzice śmiertelnie chorych dzieci zostają sami. W tle pojawiają się morderstwa, o których popełnienie oskarża się naszego głównego bohatera.
Z jednej strony mamy typowy kryminał z próbą rozwiązania zagadki, jednakże po przeczytaniu całości mam wrażenie że głównym tematem miała być choroba, a nie morderstwa. Pan Przemysław nie wiem czy specjalnie czy przypadkiem irytuje czytelnika postawą głównego bohatera. Niektóre sytuacje są prawdopodobne ale momentami miałam ochotę potrząsnąć głównym bohaterem i powiedzieć tak wiem już to mówiłeś przed chwilą. Teoretycznie jest wszystko ok, ale jak się chwilę człowiek zastanowi, to nic się nie zgadza. A zakończenie niestety mocno naciągane i jak to niektórzy mówią "przyleciało UFO i wszystko się wyjaśniło"
Ciągłe powtarzanie jak to żona Danka, silna kobieta co trenuje fitness i krav mage oraz biega w runmagedonach odeszła od Daniela i ich syna, który jest jak krew z jego krwi to tak jakby był nim, który ma w głowie raka, bardzo złośliwego szyszyniaka oraz SMA jest strasznie denerwujące. Czytelnik nie potrzebuje ciągłego przypominania o takich rzeczach, nie potrzebuje wiecznych powtórzeń, ponieważ to nie tylko denerwuje ale również nudzi, bo ileż razy można czytać to samo w kółko w jednej książce? Mimo że książkę czytało się łatwo to wiele razy wolałam ją odłożyć i jej nie ruszać, bo wizja kolejnego czytania o tym jak żona od niego odeszła nie napawała chęcią sięgnięcia po tę lekturę. Najlepszy z tej książki był ostatni rozdział i epilog. Ciekawe jest to jak dokładnie sobie zaplanowali razem zbrodnie, które miały zapewnić im piętnaście milionów tak bardzo potrzebnych do wyleczenia syna.
This entire review has been hidden because of spoilers.
Bardzo udana książka, aczkolwiek jeśli ktoś oczekuje tutaj kontynuacji przygód Igora Brudnego, to niestety się rozczaruje. Autor podejmuje wątek ostracyzmu społecznego, a także problemów, z którymi muszą mierzyć się rodzice walczący o życie swoich śmiertelnie chorych dzieci. Książka napisana jest w innym stylu niż cykl o Brudnym, jednak mnie jak najbardziej przypadła do gustu.
Rozwalił mnie już pierwszy rozdział... Choroba małego dziecka, to temat, obok którego nie jestem w stanie przejść obojętnie 🙄 Historia jest bardzo emocjonalna i ciężko coś o niej powiedzieć bez zdradzania fabuły. To moje pierwsze spotkanie z Piotrowskim, ale nie ostatnie. W tej książce czegoś mi zabrakło, nie wciągnęłam się mocno, byłam obok. Zamierzam jednak dać szansę "Piętnu" 🙌
Koncept całkiem niezły, czuje się już trochę pomysły w pełni wykorzystane w Piętnie. Natomiast jeśli chodzi o wykonanie to chyba najsłabsza w dorobku pisarza, zamierzone powtórzenia nie wyszły tak dobrze jak miały, warsztat to jeszcze nie to, i z powodu powyższych napięcie nieustannie znika. Nie polecam czytać po serii z Brudnym, która jest o wiele dojrzalsza i po prostu lepsza.
Najbardziej osobista książka autora - ciężka, realna i bardzo smutna.
Powieść o poświeceniu i miłości.
Książka rzuca światło na wszystkie osoby, które zmagają się z ciężka chorobą u swoich bliskich, ukazuje jak takie osoby sobie radzą i ile w stanie są poświecić.