Książka dla dziewczyn w każdym wieku, które mają problemy z wagą, płodnością, infekcjami intymnymi. A przede wszystkim – z emocjami i z samopoczuciem. Problemy, których korzenie zaskakująco często tkwią w ciele. Ściślej: w pracy hormonów.
Nie myślimy o hormonach, kiedy działają poprawnie i „bezszmerowo”. Jak są ważne, dociera do nas dopiero wtedy, gdy coś zaczyna się psuć i pojawiają się dolegliwości wynikające z ich dysfunkcji. Dlaczego ciągle tyję, mimo że jem zdrowo? Co sprawia, że nie mogę zajść w ciążę? Dlaczego przed menstruacją pragnę, by wszyscy zeszli mi z drogi? Jakie moje nawyki niszczą hormonalny ład? Dr Tadeusz Oleszczuk, znany ginekolog, od lat pomaga kobietom znaleźć klucz do własnego zdrowia. Ułatwia poznanie zasad pozytywnego myślenia, właściwej pracy ciała i prawidłowej wagi. Holistyczne podejście do ludzkiego organizmu i zrozumienie jak ważne dla naszego samopoczucia są środowisko oraz styl życia – to prawdziwe wyzwanie. Prościej połknąć tabletkę. Ale czy na pewno?
Bardzo mieszane uczucia po przeczytaniu książki. Na plus jest jej tematyka i ogólnie holistyczne podejście do pacjentek, podkreślenie znaczenia diety, snu i minerałów w regulacji hormonów kobiecych. Dużo konkretnych informacji przekazanych prostych językiem, sama zanotowałam sobie kilka punktów, które mnie zainteresowały i na pewno będę pogłębiać swoją wiedzę w tym temacie.
Niestety w trakcie czytania dochodziło do zgrzytu w mojej głowie, przede wszystkim przez upierdliwe nazywanie kobiet "dziewczynami". Nie wiem, co taki zabieg ma na celu, ale kiedy czytam "przychodzi do mnie dziewczyna z objawami menopauzy", to odnoszę wrażenie, że te pacjentki nie są traktowane jako dojrzałe osoby. Oprócz tego niektóre fragmenty brzmią protekcjonalnie i gdybym dostała taką odpowiedź u lekarza w gabinecie, nie czułabym się potraktowana poważnie (co jest przecież zmorą milionów kobiet). Miałam też mieszane uczucia co do zaleceń dietetycznych. Dr. Oleszczuk ma radykalne podejście i pisze, że należy całkowicie odstawić cukier, białą mąkę i mleko. Oprócz tego trzeba ograniczyć mięso, łosoś też jest zabroniony, chleb ma chemiczne dodatki, słodkich owoców należy unikać. W zamian za to należy jeść śledzie, kasze i strączki. Na papierze brzmi to fajnie i rozsądnie, ale jestem ciekawa co dr. Oleszczuk sam je, jeśli stosuje się do swoich zaleceń, zwłaszcza, jeśli uprawia sport 😅. Z jednej strony krytykuje wszystkie sztuczne produkty, które nas otaczają, czyli kremy, plastikowe pojemniki itd., a z drugiej nie ma problemu ze stosowaniem antykoncepcji hormonalnej i wprowadzaniem do ciała syntetycznych hormonów. Wprowadza też czytelniki w błąd pisząc o miesiączce w trakcie brania tabletek antykoncepcyjnych - wiele kobiet jest zszokowane, kiedy się dowiadują, że tak naprawdę od lat nie mają miesiączki, a jedynie tzw. krwawienie z odstawienia.
Podsumowując: fajnie, że jest taka książka i chciałabym znaleźć ginekologa, który ma holistyczne podejście. Ale pójdę do tego "chłopaka" tylko wtedy, jeśli będę miała pewność, że nie patrzy na mnie z góry 😉
Rewelacyjna książka! Konkretnie podane zalecenia (często restrykcyjne) jak zdrowo żyć, jak dbać o swoje ciało i zmniejszyć dolegliwości. Bardzo duża ilość informacji, z których warto sobie zrobić notatki.
Spoko ale mam wrażenie, że trochę wzięte z amerykańskich książek? Tak mi się wydaje, bo w Polsce nie ma bielonej mąki, a dużo tam o niej było 🤔 mogę się mylić!
Dużo przydatnej wiedzy, ale za mało propozycji jak można zastąpić faktycznie produkty w diecie, jedyne co zapamiętałam to buraki, śledź i kasza, a to nie brzmi jak smaczny posiłek 😭😭
W książce „Dobra Energia” była taka sama wiedza, a więcej propozycji więc bardziej mi się podobała!
Książka dra Oleszczuka jest powtórzeniem tego, co było w wywiadzie-rzece wydanej rok wcześniej. Część informacji jest nowa. Polecam przeczytać obie książki. Otwierają się oczy na to jak holistyczne podejście do naszego zdrowia może uratować nam zdrowie, życie czy polepszyć ich jakość.
Podobała mi się ta książka, dużo nowych informacji, szeroka bibliografia, ciekawostki. Da się siebie zdiagnozować, możemy dowiedzieć się co jesc a czego unikać. To co mi się nie podobało to fakt że wiele razy jest wspominane o nie jedzeniu cukru, mąki i nabiału- dwie pierwsze pozycje rozumiem, ale nabiał? że niby mleko nie zdrowe? okej rozumiem że żywność jest przetworzona i to nie to co kiedyś, ale nie każdy jest uczulony na kazeine i laktozę. Kolejny minus to opisywanie kobiety w wieku około menapauzy DZIEWCZYNĄ. NO NIE. TO JEST KOBIETA albo KOBIETA PRZEKWITAJĄCA A NIE DZIEWCZYNA. ale okey lets leave it. Z ciekawszych rzeczy aka konceptów było opisywanie poszczególnych hormonów, procesów, dolegliwości. Wszystko w przejrzysty i zrozumiały sposób. 4/5
Byłam zafascynowana doktorem od pierwszego wywiadu, który usłyszałam, być może dlatego, że przemawiają do mnie radykalne poglądy dotyczące zdrowia. Ale po przeczytaniu tej książki sama nie wiem…. to zafascynowanie chyba ostygło. Pewnie ze względu na tę szyderę, którą czuć w odpowiedziach udzielanych pacjentkom. Fragment o zapłodnieniu i o tym, że pewna dziewczyna nie wiedziała “z czym to się je” był szczególnie nieprofesjonalny. Podzielam recenzję napisaną gdzieś poniżej, że doktor zaleca wykluczenie ze środowiska wszystkiego co sztuczne, plastikowe itp, ale AH jest okej…
Większość porad oczywiście świetna, ale kluczowe były te fragmenty, które pozostawiły niesmak.
Świetna pozycja z rzetelną wiedzą. Dla mnie wiele informacji całkowicie nowych i otwierających oczy. Uważam, że każda kobita powinna ją przeczytać :) na pewno do niej wrócę!