Tak wszyscy się zachwycają tą trylogią, że chcąc nie chcąc jakieś oczekiwania były względem tej książki. Czy się rozczarowałam? Raczej nie. Słyszałam, że pierwsza część jest najgorsza, także mam wrażenie, że najlepsze dopiero przede mną.
Fajnie obserwowało się to jak pióro autorki na przestrzeni tych kilkunastu rozdziałów się rozwijało. Na początku nie było najlepiej ale czym dalej tym o niebo lepiej. Te późniejsze rozdziały czytało się jak nie jedną dobrze napisaną książkę.
Może i była to wattpadowa historia, ale naprawdę szło się wciągnąć. Cały czas tak naprawdę się coś działo, co naprawdę jest na plus. Oprócz akcji towarzyszyło mi masę emocji, od pozytywnych do negatywnych. Czasami musiałam sobie robić przerwę od czytania na jakiś czas, bo ja się łatwo irytuje przy takich książkach, także co za dużo to niezdrowo.
Sama relacja dwójki głównych bohaterów, czyli Nate’a i Victorii, no cóż nie oszukujmy się, no ale była ona dosyć toksyczna. Ale przy tym od początku było czuć między nimi taka chemię, że ja nie mogę. Przede wszystkim nie jest to taka typowa para, którą możemy spotkać w wielu książkach. Oni to zupełnie coś innego,a ich docinanie sobie to cudo. Jestem ciekawa jak potoczy się ich historia dalej, ale coś czuje, że jeszcze wiele przede mną.
Sztuką jest stworzyć bohaterów z którymi czytelnik czuje więź i się do nich przywiązuje. Tutaj autorce się to udało. Bo co jak co ale bohaterów naprawdę polubiłam. Każdy jest na swój sposób inny i ma swój charakter. Dodatkowo przyjemnie obserwowało się ich przyjaźń.
Tez fajne było to, że ich życie nie było przekoloryzowane, a pokazane zostało z jakimi problemami czasami muszą sobie radzić nastolatkowie.
Może i nie zakochałam się w tej książce, ale jeszcze wiele przede mną, więc kto wie? Czegoś mi tutaj zabrakło, ale może właśnie TO dostanę w kolejnych częściach. Sama nie jestem pewna o co dokładnie mi chodzi, ale przynajmniej dostaliśmy fajnych bohaterów, ciekawe relacje, trochę plot twistów i dużo humoru. Chociaż czasami miałam wrażenie, że autorka w kryzysowych sytuacjach szła momentami bohaterom na rękę i o np zgubili klucze i policja może ich za to złapać? No niech jakaś losowa osoba je im odda, bo przypadkiem znalazła. Ale wiecie to już taki szczegół, który jakoś zbytnio nie wpływa na przyjemność czytania.
Przed kolejną częścią zrobię sobie chyba małą przerwę, bo coś czuje, że spotka mnie masa irytacji hahah
Na koniec powiem, że mimo to, że książka na pewno nie była idealna i czasami trzeba było sobie robić przerwy w czytaniu, to miała ona taki swój vibe, który na maksa wciągał. Chcąc nie chcąc siedziała mi ona w głowie i myśle, że na plus jest to, że nie jest to taka typowa opowieść o życiu nastolatków.
Ocena końcowa: 7 lub 7,5/10❤️🔥