hej jestem kasia. miło mi cię gościć w moich skromnych progach. moje książki "start a fire. runda pierwsza" oraz „start a fire. runda druga" są już dostępne w wielu księgarniach. mam na profilu kilka opowiadań. może coś cię zainteresuje :)
Pamiętam jak czytając poprzednią część zastanawiałam się czy się zawiodłam i myślałam, że raczej nie. Po przeczytaniu drugiej części już wiem, że na pewno się nie zawiodłam. Pierwsza przy tej drugiej wypadła słabo. To co tutaj się dzieje to już inny wymiar. Przede wszystkim o czym chce powiedzieć to to jak autorka świetnie napisała tą książkę. Widać ogromne postępy. To co chwyciło mnie za serce najbardziej w jej stylu pisania jest taka prawdziwość. Te wszystkie opisy były tak realne, dosłownie czuło się to samo co bohater. Emocje, przeżycia wewnętrzne były naprawdę bardzo dobrze oddane. Jeśli działo się coś smutnego to smutek wypływał z tej książki. I okej może te opisy czasami były przydługie, ale opłacało się. Dawno nie spotkałam, a nawet nie wiem czy w ogóle się spotkałam z książką która tak dobrze oddawałaby te wszystkie emocje, które siedzą w ludziach. W tej części poznajemy bardziej naszych bohaterów i zakochujemy się w nich jeszcze mocniej. Przywiązanie tutaj gra dużą role. Poznajemy tez trochę inną stronę Vic i Nate’a i naprawdę dobrze się o tym czyta. Relacja i kreacja tych ludzi to coś cudownego. Miło czyta się o ich przygodach i razem spędzonym czasie. Jeśli chodzi o wątek romantyczny to moje odczucia do niego są trochę skomplikowane, jak sama relacja głównych bohaterów. Troszkę męczy taka ciągła zabawa w kotka i myszkę, zamiast postawienie wszystkiego jasno i wyraźnie, ale taki już ich urok. Za to mamy tutaj coś nowego, bo może Vic i Nate’a łączy coś toksycznego to zarazem coś pięknego, wyjątkowego i na swój sposób innego. Nie potrafię tego wyjaśnić po prostu trzeba to przeczytać, żeby wiedzieć o co mi chodzi. I jak na początku nie działo się nic takiego wow, od tak życie nastolatków nieco innych od reszty, tak potem to już istny rollercoaster. Tyle emocji i wydarzeń, że dosłownie książka nimi przesiąka. To co jeszcze jest fajne w tej książce a w sumie całej trylogii to to że nikt nie wie co może się wydarzyć. Autorka jest zdolna do wszystkiego i naprawdę potrafi ostro zaskoczyć.Dodatkowo jest tyle wątków w których niewiadomo o co chodzi że nie mogę się już doczekać aż wszystko wyjaśni się w kolejnej części. No ale tez muszę przyznać, że książka potrafi być przytłaczająca. Zawiera ona wiele opisów, same rozdziały są naprawdę długie i przeżywamy mnóstwo emocji. To wszystko może sprawić, że po prostu poczujemy się przytłoczeni i będziemy potrzebowali chwili oddechu. Ja czasami sama tego potrzebowałam. Mimo to jest coś w tej książce co nas do niej przyciąga. Ma swój klimat i jest totalnie nieszablonowa. Jest to coś nowego. Ocena końcowa: 8,25/10 🔥
Jakby no 3 ⭐️ za sposób pisania i wszystko, ale no wciągnęłam się, rozjebało mnie to psychicznie i mega ryczałam przez ostatni rozdział i epilog. Czytałam znając spoilery ale i tak bolało.
Tak bardzo nienawidzę tej książki i jednocześnie tak ją kocham , jeśli nikt nie chce mieć załamania ani depresji przez następne kilka tygodni nie polecam czytać
Jestem ogromną fanką trylogii hell, a zdecydowanie tej części, która jest moją ulubioną. Mam ogromny senstemt do tej historii, ponieważ od niej zaczęła się moja przygoda z czytaniem, więc miała, ma i zawsze będzie mieć specjalne miejsce w moim sercu.
Nie jestem w stanie ubrać słowa i przekazać Wam, jak bardzo kocham Victorię I Nathaniela. Książkę zdecydowanie mogę polecić, jednak wiem, że nie każdemu przypadnie ona do gustu.
Pomimo wzlotów i upadków, różnych kłótni między czytelnikami, negatywnych uczuć odnoście autorki, książkę zawsze będę uwielbiać tę historię i nic nie zmieni mojego podejścia.
Burn the hell jest dopiero początkiem końca, więc radzę przygotować chusteczki, ponieważ rollercoster dopiero się rozkręca.
Moi kochani,ja wam za dużo nie powiem,tylko rzucę jednym,najbardziej trafnym do tej książki,która przetrzebiła mnie mocniej niż pierwsza część stwierdzeniem: Czuje się jakby mnie jakiś taki dowalmy walec przejechał,urwano mi cząstkę serca i wypruto z emocji. W chuj toksyczne,ale jakie wspaniałe.
napewno ta część wyszla lepiej niz pierwsza, mozna tu bardziej sie wczuc w emocje, sa dokładne opisy sytuacji wiec mozna sie wczuc w to co na przykład czuje Vic albo inne osoby z jej otoczenia. Napewno wiecej dxieje sie pod wzgledem akcji, a szczególnie końcówka była mocna, ryczalam na niej strasznie
zdecydowanie ma swój niepowtarzalny vibe. Dużo emocji tych dobrych jak i złych. Po pierwszej części może się wydawać ciekawsza, gdyż dużo rzeczy się stabilizuje, Oczywiście nie do końca ale zawsze coś.
This entire review has been hidden because of spoilers.
Well, historia, którą żyłam (i to dosłownie) kilka ładnych lat... Sentyment jest Szkoda, że nie została na waytpadzie, bo tam miała całkowicie inny wydźwięk (czytanie komentarzy ludzi, komentowanie, kurcze to było coś...)