Przeprowadzka, nowa praca i... nowe znajomości. Czy Laura odnajdzie szczęście w wielkim mieście?
Laura Kosińska wyjeżdża z rodzinnej wioski na studia do Warszawy i rozpoczyna pracę w agencji reklamowej prowadzonej przez apodyktyczną pracoholiczkę. Na szczęście Laura trafia na współpracowników, którzy szybko stają się jej przyjaciółmi. Grupa trzydziestolatków pracuje pod presją czasu, podejmując wciąż nowe, coraz bardziej wymagające wyzwania. Młodzi ludzie potrafią się też jednak cieszyć urokami nocnego życia stolicy. Długie, często zakrapiane alkoholem wieczory stają się odskocznią od nadmiaru obowiązków zawodowych i samotności.
W pewnym momencie na drodze Laury pojawia się ktoś, kto zmienia jej podejście do obowiązków zawodowych, pokazując jej świat, w którym ważne są zupełnie inne wartości. Nieoczekiwana znajomość kusi Laurę, ale jednocześnie wywołuje u niej huśtawkę nastrojów i nieznane dotychczas emocje.
W końcu kobieta podejmuje ważną życiową decyzję, lecz kiedy wszystko jest na najlepszej drodze do szczęścia, pojawia się przeszkoda nie do przebycia, a świat Laury nagle traci sens.
Pierwsze, co muszę powiedzieć to… Całkowite zaskoczenie. W dodatku bardzo miłe. Raz – bardzo spodobał mi się styl pisania autorki i mam ochotę nadrobić pozostałe historie Anety Krasińskiej i dwa – cholera, ta książka naprawdę jest ciekawa. Bohaterowie są bardzo ludzcy i realni. Czytając, nie czułam w ogóle, aby któraś z postaci została przerysowana, a sama powieść w jakiś sposób przesadzona. Podoba mi się samodzielność Laury, czyli głównej bohaterki. Jest silną, niezależną postacią damską. Milena, przyjaciółka Laury… Mam wrażenie, że każdy z nas ma w swoim życiu taką Milenę, co tylko utwierdza mnie w przekonaniu, że książka nie jest przesadzona. Oczywiście na drodze bohaterów pojawiają się też problemy. I to tak rzeczywiste, współczesne… Sprawiające, że trudno było się oderwać od książki. Wątki przeplatały się w taki sposób, że kartki same się przewracały, a człowiek po prostu musiał przeczytać jeszcze jeden i kolejny rozdział, aby trafić na zakończenie, które… No właśnie. Jest perfidne! Takie zakończenia powinny być ustawowo zakazane. Ile ja mam czekać do jesieni, na kolejny tom? Jedno jest pewne – sięgnę po kolejną część opowieści o Laurze, bo bardzo mi się spodobała. Co ważne, zawarta w książce historia zmusza do refleksji nad własnym życiem. Czy to, co robimy faktycznie nas zadowala? Może pędzimy po coś, czego wcale nie potrzebujemy, bo patrzymy na to, co robią i czego chcą inni? Jest to ciekawa pozycja, po którą warto sięgnąć.
Słodki smak marzeń to idealna pozycja na jeden wieczór, otwierasz książkę, pijesz herbatę, jest klimat a co najważniejsze bohaterowie, którzy umilają Twój czas. Poznajesz ich coraz bardziej i wiesz, że z chęcią usiadłabyś z nimi i wypiła filiżankę kawy, napiła się wina i po prostu oddała się przyjemności z przebywania wśród nich. Mimo, że jest ciut przewidywalna to spędziłam z nią fajny czas, dzięki czemu parę razy dałam się zaskoczyć.