En una sociedad vacía y marcada por las diferencias de clase, casi todos aceptan sin oposición la pérdida de libertades y las prohibiciones. Nadie se hace preguntas. Tras la Gran Pandemia, ya son muy pocos quienes se atreven a recordar que un mundo mejor fue posible.
Julia Romero es una joven periodista que se niega a aceptar la versión oficial de que su padre, un reportero que abandonó repentinamente el oficio años atrás, se ha suicidado. Cuando Julia descubre que todo rastro de los artículos de su padre ha desaparecido, su investigación la conducirá hacia el todopoderoso Ministerio de la Verdad, el organismo responsable de controlar y manipular la información que llega a los ciudadanos. ¿Qué había descubierto su padre? ¿Quién le ha asesinado?
Mientras, una red clandestina de resistencia vigila a Julia desde la distancia. Son ellos quienes a menudo dejan viejos ejemplares de 1984, la gran novela de George Orwell, en los buzones de quienes están en peligro. Es la señal de que los sicarios del Ministerio están ya muy cerca.
Carlos Augusto Casas nació en Madrid, España, en 1971. Comenzó su carrera periodística en Diario 16. Ha trabajado en la agencia EFE y como periodista de investigación para TVE, Antena3, Cuatro y Telecinco.
Actualmente compagina el periodismo con la dirección de la colección de novela negra y policiaca Estrella Negra, de la Editorial Cuadernos del Laberinto. Ha participado en numerosas antologías de relatos de género negro en Ediciones Irreverentes y M.A.R. Editor. En 2017 publico Ya no quedan junglas adonde regresar. Obtuvo el XIV Premio Internacional de Relato Sexto Continente, organizado por Radio Exterior de España.
—Vivimos en un mundo donde la literatura acaba en la basura y la música pide limosna en la calle —dijo el mayor—. Cada vez es más difícil mantener la esperanza. Cada vez es más difícil pensar que las cosas pueden cambiar.
Han logrado que la máxima aspiración del ser que creó el Partenón, que pintó Las Meninas, que esculpió El Pensador, que escribió el Libro del desasosiego sea tener un trabajo estable. Esclavos felices, que abrazan las cadenas porque se han convertido en un privilegio.
Siento ser tan dura, pero no he leído un thriller tan malo en mi vida. La trama está fatalmente construida, la historia es un sinsentido, no tiene ni pies ni cabeza, los personajes y las escenas son poco creíbles, todo muy mal resuelto. Parece estar leyendo a un niño escribiendo un relato.
No soy mucho de leer distopías, aunque siempre suelen parecerme interesantes. En este caso nos encontramos ante una distopía que la verdad podría no serlo. Año 2030 (¡¡a la vuelta de la esquina!!), la sociedad española vive imbuida en un estado de bienestar plagado de redes sociales, juegos y ocio. Las cadenas comerciales de todo tipo inundan las ciudades y homogeneizan el país.
Los libros han dejado de tener sentido, el contacto social se realiza principalmente a través de medios digitales.
Hasta aquí pinta bien y creíble ¿no? Pero... a partir de aquí comienzan algunas cositas que no me han parecido creíbles porque no casan con lo que el autor cuenta. Trabajo presencial, personas que se cuelan con el carnet de otro (carnet de los de toda la vida, con fotito etc), flautistas de Hamelin que hacen aparecer y desaparecer ratas de la nada, amores a primera vista… son pequeñas cositas que a mi me han sacado bastante de la sociedad que pretende el autor mostrarnos. Igual me decís que son licencias literarias y vale, os lo compro pero yo necesito más congruencia.
Aparte de esto, la historia esta bien contada, el argumento sin ser original no está mal y el estilo es bueno pero como ya os imaginareis a mi no me ha llegado. Puede ser que tenga demasiado reciente Todo va a mejorar que tiene un trasfondo similar pero mucho más complejo.
nie jestem pewna, jakie uczucia towarzyszyły mi podczas lektury tej książki. "rok 1984" orwella jest niewątpliwe przełomową książką, która znacznie wybiegła poza swoją epokę. nic dziwnego więc, że "ministerstwo prawdy", które jest pewnego rodzaju odświeżoną wersją klasyka, nie wydało mi się wyjątkowe ani nowatorskie. natomiast zaczęłam zastanawiać się nad motywacją tej książki - bo przecież nie było nią dorównanie geniuszowi "roku 1984" ani marna próba naśladownictwa pióra mistrza. wobec tego czy taki eksperyment nie jest ciekawy? początkowo sceptyczna wobec oczywistości i trywialności tej książki, z czasem zaczęłam zauważać, że większą przyjemność niż sama fabuła sprawia mi doszukiwanie się i świadome zauważanie paraleli między tymi dwoma pozycjami.
Za prosta, zbyt przewidywalna, napisana przezroczystym językiem. Da się przeczytać bez zgrzytania zębami, ale żadnej z tego przyjemności ani satysfakcji.
Voy a empezar diciendo que me ha flipado. Me ha encantado. Una de las mejores lecturas del año. . Se trata de un thriller que nos sitúa en el año 2030, no muy lejano al 2021 en que estamos. Sin embargo, la situación política, económica y la vida en sí, es completamente distinta (¿o no?). A través de la historia de Julia y su padre nos describe una sociedad conformista, vacía y con la pérdida de libertades y prohibiciones aceptadas sin oposición. . Nos muestra una sociedad manipulada, egocéntrica, materialista, dominada por el miedo. ¿Verdad que no es tan descabellado decir que ya está pasando? . Me ha gustado muchísimo porque a través de la historia de lucha de Julia por sacar a la luz la verdad, hace una crítica brutal a nosotros, a la sociedad, y a cómo hemos perdido la capacidad de discernir lo importante de lo que no lo es. . Ya sólo el título del libro debe deciros mucho de lo que podéis encontrar en él. ¿Por qué es necesario un Ministerio de la Verdad? . La pluma del autor es ágil, sencilla y se lee con mucha facilidad. Me ha costado mucho dejar de leer. Es un libro que bien podría haberme leído de una sentada. No os dejará indiferentes y os hará reflexionar seguro. Se podría decir que es el 1984 moderno. . . No puedo más que deciros que leerlo. . . ¿Te atreves a pensar por ti mismo?
Pamiętam, gdy po raz pierwszy przeczytałam „Rok 1984” Orwella. Nie byłam już taka najmłodsza, bo jako osoba, która nie miała tego w spisie lektur, nie czułam większej potrzeby, żeby po to sięgnąć. Byłam wtedy na takim etapie życia, że czytałam głównie kryminały, a klasyka i literatura piękna kojarzyły mi się głównie z lekturami. No ale jak przyjaciółka książkę poleca, to przyjaciółce się nie odmawia. Przeczytałam, zachwyciłam się i mur między mną a literaturą inną niż kryminały został zburzony. Można wręcz powiedzieć, że to był początek ery, gdy zaczęłam czytać wszystko.
I może stąd wziął się mój sentyment do tego tytułu, bo w końcu otworzył w literackim życiu pewną furtkę. Dlatego gdy w poszukiwaniu ciekawych zapowiedzi na nowy rok natrafiłam na „Ministerstwo Prawdy”, to zaświeciły mi się oczy. I to dosłownie. Czy to udany hołd dla kultowej już powieści Orwella? I czy jednocześnie wnosi do literatury coś nowego?
W roku 2030 świat jest już w zupełnie innym miejscu. Na ulicach można zobaczyć elektryczne samochody, a takie rzeczy jak paczki, listy odeszły w zapomnienie. Internet przejął kontrolę nad ludźmi. Książki odeszły w zapomnienie. Natomiast nad harmonią w nowym bycie czuwa Ministerstwo Prawdy, które z poziomu pokoju 101 kontroluje wszystko i wszystkich. Niebezpieczne jednostki są od razu lokalizowane i likwidowane. Młoda studentka dziennikarstwa Julia Romero po śmierci ojca podejmuje próbę rozwikłania jego zabójstwa. Bo choć oficjalnie Gabriel Romero popełnił samobójstwo, Julia nie ma wątpliwości, że ojcu ktoś pomógł. Lata wcześniej Gabriel sam pisał do gazet i opublikował serię artykułów o Ministerstwie Prawdy, próbując udowodnić, że coś, co przez młodych było postrzegane jako błogosławieństwo, tak naprawdę było śmiertelnym zagrożeniem.
Nie będę ukrywać, naprawdę mi się ta książka podobała. Miałam oczywiście parę zgrzytów, trochę zbyt nachalne wydało mi się pokazywanie, że młodzi ludzie nie zwracają uwagi na protesty w obronie wolności, i ich wręcz uzależniające oddanie się internetowi, ale ostatecznie na tyle wciągnęłam się w akcję, że byłam w stanie przymknąć na to oko. Zwłaszcza że ostatecznie autor opisywał wszystko oczami młodej bohaterki. Carlos Augusto Casas rozkręca się dość powoli, ale gdy już wciśnie gaz do dechy, nie sposób go zatrzymać. Gdy akcja pędzi na łeb na szyję, gwarantuję wam, że nie będziecie w stanie odłożyć tej książki.
Jedna z ciekawszych pozycji, pokazująca, że można zrobić coś ciekawego, czerpiąc z innych dzieł literatury, nie tworząc przy okazji czegoś wtórnego. Ogromnie polecam tę książkę nie tylko fanom Orwella, ale też tym, którzy lubią poczuć dreszcz niepokoju przy okazji czytania dystopii. Bo w końcu o to chodzi, żeby literacka wizja przyszłości dała radę nas ostrzec, gdy jeszcze będziemy w stanie jako ludzkość zmienić kierunek jazdy.
Una distopía que se desarrolla en el año 2030 en la que la sociedad (nada alejado de la realidad) consume únicamente la información que las redes sociales presentan sin dudar de su veracidad.
Julia Romero, una becaria de periodismo cuyo padre muere en extrañas circunstancias sospecha que no fue un suicidio como lo han intentado hacer pasar. Al investigar se da cuenta de que todo ha sido manipulado por el Ministerio de la verdad, un organismo que se encarga de controlar y manipular la información que llega a los ciudadanos, al que le denominan. “El Gran Hermano”, homenajeando a 1984 de George Orwell.
El Misterio de la Habitación 101 lleva a Julia a arriesgarse a correr la suerte de su padre.
Boże, jakie to było dobre. Dobre przez to, jak prawdziwe i przerażające i przez to, że sama zastanawiam się nad tym, ile kontroli nad swoim życiem oddaje na co dzień komuś innemu. Genialnie napisana, brutalna ale otwierająca oczy. Dla niektórych to spisanie pracy domowej od Orwella, ale dla mnie to jest powielanie prawdy, za którą zawsze będę stała.
„Nic już naprawdę nie ma, wszystko tylko się wydaje. Istnieją wyłącznie pozory“.
Książka, którą oddał nam w ręce Carlos Augusto Casas jest ponadczasowa. Czytając ją, wciąż zadawałam sobie pytania, czy nie do tego zmierza nasze życie, nasz świat? Zdigitalizowana rzeczywistość spowodowała, że ludzie przestali dostrzegać to, co najważniejsze – prawda, odszukiwanie faktów, które mogłyby dać światło na to, co tak naprawdę się dzieje. Skłamane informacje, świat w komórce to tylko kilka z faktów, które w „Ministerstwie Prawdy” odbijały się głośnym echem. Chęć zawładnięcia umysłami obywateli i śledzenie każdego ich kroku to tylko schyłek prawdy wychodzący z kartek tej książki. Ponadczasowa, mocno kontrowersyjna, do bólu prawdziwa, patrząc na świat, w którym żyjemy już teraz.
Pochłonęłam ją na raz. Bez skrupułów rzuciłam wszystko, aby dowiedzieć się, jakie zakończenie będzie miała ta historia, książka, która swoją brawurą powinna zapisać się na listę każdego obywaleta, czytelnika, człowieka tego, który czytać nie lubi. Jestem pod wrażeniem jak autor sprawnie manewrował językiem z każdą kolejno przeczytaną stroną, jak mocno ta książka otworzyła mi oczy – tym bardziej, że niektóre z sytuacji opisane były w 2023 roku. Pomimo że z początku nie podchodziłam do niej z wielką zachętą to opłaciło się dać jej szansę, aby dowiedzieć się co przyszykował dla nas autor.
„Ministerstwo Prawdy” to jednak nie tylko zdigitalizowany świat opisany w książce, ale też prawda, która ukazuje, co dzieje się z osobami, które 'węszą' za głęboko – bo z Ministerstwem Prawdy nie da się wygrać, a Poeta już o to zadba, aby wyglądało to na nijaki wypadek 😉. Julia Romero, nasza główna bohaterka jednak chce dowiedzieć się, jaka jest prawda. Nie wierzy w samobójstwo swojego ojca, z każdym kolejnym tropem okazuje się, że do prawdy o pokoju 101 nie tak łatwo dotrzeć, a ślady niebezpieczeństwa otulają ją niczym mackami. Paranoja i obłęd okazują się nie tylko zwykłą wymówką, ale namacanym 'szczurzym' zapachem, który dotyka ją samą…
Jak dla mnie jest to zdecydowanie książka, obok której przejść obojętnie nie można.
Original libro entre novela negra y ficción. Nos plantean una situación bastante fácil de asumir y de aceptar a la que se entra muy fácilmente. Está escrita de forma que hace que se lea muy fácil y casi sin darte cuenta te acabas el libro. No le he puesto la quinta estrella porque hay un par de cosas dentro de la trama que no me convencen
Es el segundo libro del autor y me ha confirmado la originalidad que tiene al escribir. Su forma de narrar es un poco especial, tiene ciertos toques de ironía que le hacen destacar.
El ministerio de la verdad es un relato distópico de una sociedad absorbida por las nuevas tecnologías y donde la información está totalmente controlada por un organismo del gobierno. Lo controla todo desde la información que aparece en la prensa hasta de forma invisible la vida de las personas.
Es verdad que es una idea muy manida, pero en esta ocasión me ha resultado muy cruda por lo posible y parecido a lo que estamos viviendo en muchas ocasiones en la actualidad. Muestra la desidia de la sociedad, un arma que puede llegar a ser muy peligrosa. Tiene una gran cantidad de crítica social que me ha gustado mucho.
Quizá el relato al final es un poco repetitivo y la trama se vuelve un poco lenta. Hay partes en las que casi no ocurre nada nuevo, aunque compensa que la lectura sea rápida.
Si ya no puedes distinguir entre la verdad y la mentira, es que los mentirosos han ganado. Vivimos una ficción, una libertad de cartón piedra.
⚖️ España, 2030 una situación no muy distinta a nuestra situación actual, dónde la tecnología predomina y controla las vidas de la mayor parte de la población. En parte el autor creo que busca una crítica a la sociedad en la que nos estamos convirtiendo y nos presenta una versión de dónde podríamos llegar.
⚖️ Julia es nuestra protagonista y periodista, que descubre que a su padre lo han asesinado por querer desenmascarar la verdad de "La habitación 101". Ella investigará el suceso y aún sabiendo que puede tener el mismo final que su padre, demostrará ser una mujer empoderada, fuerte y segura de sí misma.
⚖️ Una lectura con un ritmo muy rápido, que hace que necesites leer más y más, hasta que sin darte cuenta hayas terminado el libro.
✒️ Es la primera vez que leo al autor y de hecho no lo conocía pero puedo asegurar que nos trae un thriller con acción desde el primer capítulo. La tensión es constante durante todo el libro, hecho que te garantiza una muy buena lectura.
Lo malo de este libro, para mí, han sido las expectativas. Los libros que rinden homenaje a los grandes clásicos al final resultan decepcionantes porque salen perdiendo en la comparación, como es el caso. Esperaba mucho más en general de la novela: no pensé que fuera una historia tan concreta sino un desarrollo más completo de lo que parecía una distopía. Pero la distopía se queda muy poco desarrollada (y algunas cosas que nos cuenta parecen ideas sacadas de los mejores tuits conspiracionistas) y con una base bastante pobre que sirve de escenario a un thriller. La historia, ligera y entretenida, para pasar un buen rato sin más pretensiones.
Como amante de las distopías, cogí El ministerio de la verdad casi con ansias. Quizá por las grandes expectativas que tenía en torno a él, me ha sabido a poco. Me explico; la historia es muy buena, Carlos Augusto tiene una pluma que me parece casi poética (maravillosa) pero a la historia le falta "chicha".
Los personajes están construidos de una forma superficial, a menos en mi opinión. Para ser una distopía, falta detalles sobre la realidad de la sociedad, el día a día, la forma en la que viven, cómo llegaron a ciertas circunstancias políticas... y la construcción y sobre todo el último tramo, me ha parecido precipitado. En resumen, le falta fondo.
Seguiré leyendo a Carlos Augusto porque como comentaba antes, su forma de escribir me ha parecido sublime (las descripciones de sentimientos, de circunstancias cotidianas, son maravillosas) pero ojalá saque pronto una novela de 500 o 600 páginas donde sumergirse de lleno.
Трябваха ми няколко часа за да си събера мислите след прочитането на тази книга. "Министерството на истината", буквално преведено заглавието на български, е роман- трибют към "1984" на Джордж Оруел. Този факт разкрива много за сюжета на книгата. :) Действието се развива през 2030 година, в Мадрид, Испания. Едно недалечно бъдеще, на което можем да станем свидетели. Много се надявам въпросното бъдеще да не е като описаното в романа на Касас, но всичко води точно натам. Биг Брадър действа в крак с времето, чрез всички технологии- телефони, лаптопи, таблети и каквото се сетите. Всеки бива следен непрестанно чрез устройствата, манипулацията е огромна, хората са заслепени за лъжите на Министерството, зомбирани с всякакви игри, материални придобивки и забавления. Истината се е изгубила някъде в миналото, хартиени книги и преса не съществуват, защото всичко е дигитализирано и контролирано. Оцелелите книги биват изхвърлени в контейнерите и унищожавани, освен ако не ги спаси някой бездомник. А бездомници са всички, които са се опълчили на системата и живеят скрити от нейните виртуални очи. Всеки следи останалите, дори без да си дава сметка, и ги предава на властта за нарушения на правилата. Забранени са захарта, цигарите и свободното мислене, не се гледа с добро око на нормалните човешки отношения и търсенето на истината и справедливостта. Няма да разказвам през какво минава главната героиня- Хулия, как се бори срещу Министерството на истината, до къде я довеждат търсенията и борбата ѝ. Няма и да издам дали има хепи енд. Книгата си заслужава да бъде прочетена от възможно повече хора. Мислещи хора. Заслужава си да бъде преведена и на български език. Пожелавам и препоръчвам да я прочетете.
Na poziomie rozrywki ta pozycja sprawdza się jako trzymający w napięciu thriller/kryminał, od którego ciężko mi było się oderwać i z dużą dozą ciekawości śledziłam poczynania głównej bohaterki. Równie ciekawe było porównywanie „Ministerstwa prawdy” z dziełem Orwella, do którego autor niewątpliwie nawiązuje (chociaż w kreacji świata nie wychodzi to zbyt dobrze), doszukiwanie się podobieństw i nawiązań. I na tym, według mnie, plusy się kończą. Sam tytuł wymusza porównanie z Orwellem i ciekawi mnie, do czego autor aspirował, bo wiadomo, że tak przełomowemu utworowi dorównać ciężko. Autor stara się stworzyć podobnie opresyjny świat/system, jednak używa do tego bohaterów, którzy wygłaszają długie monologi o szkodliwości konsumpcjonizmu i mediów, które czynią ludzi niewolnikami. I o ile za pierwszym razem było to ciekawe, to kiedy czytałam o tym samym po raz piętnasty, wydało mi się na siłę i sztuczne. Bo poza monologami bohaterowie żyją jakby nigdy nic, jakby ten opresyjny system nie istniał. U Orwella każdy aspekt życia obywateli był kontrolowany, natomiast tutaj poza przydługimi monologami tego nie widać. Kolejnym niekorzystnym według mnie zabiegiem są rozdziały z perspektywy Wielkiego Brata, które odbierają tej postaci całą tajemniczość, która u Orwella czyniła go tak przerażającym. Tutaj to jest budowane tylko „złowrogimi” tekstami o potędze strachu. Może gdybym nie miała porównana ta książka wypadłaby w mojej głowie lepiej, ale sam tytuł i jej forma wymusza to porównanie.
Es un libro entretenido entre ficción y suspense ambientado en un mundo distópico, el cual me ha gustado pero me ha sabido a poco y sinceramente me esperaba más dado el hype que ha tenido. Lo que si puedo garantizar es que te hace pensar en hacia dónde nos lleva el mundo de la tecnología y las RR.SS y en qué nos puede convertir (pese a que ya vamos camino de ello).
Llibre genial, la veritat és que m’ha encantat descobrir a aquest escriptor. No el coneixia i els dos llibres que ha escrit i acabo de llegir els considero genials. Malauradament, l’argument del llibre és molt actual, les pràctiques d’alguns polítics es veuen reflexades en moltes de les pàgines d’aquest llibre. El pitjor és que, malauradament, no és un tema d’ideologies, abans la dreta havia copat les dictadures ideològiques, què podia saber, pensar, fer, etc. la societat, ara, per desgràcia, se li ha afegit l’esquerra, també se n’ha adonat de les ventatges polítiques de controlar la societat. Tant uns com els altres estan supeditats al poder de les grans corporacions que són els que controlen els diners i són els que realment mouen els fils de les titelles. Els polítics volen conservar els seus càrrecs el màxim de temps possible per omplir les seves butxaques i les corporacions volen acaparar cada vegada més i més diners per tenir més poder sobre els polítics i la societat. I la societat, be crec que no hi és, crec que ja s’ha acostumat als rentats de cervell. El final de la novel.la reflexa aquesta equació i, per desgràcia, tal i com passa en la vida real, qualsevol intent de canviar-la acava en fracàs, dos parts d’aquesta triada són massa poderoses. L’autor denúncia aquest fet que està passant en tot el món, els paísos autoritaris no han deixat de parcticar-lo mai però els paisos “democràtics” ja fa temps que s’han afegit al carro. Jo soc català/espanyol i puc parlar en primera persona. Espero amb ànsia el proper! Totalment recomenable!
Wydawnictwo Mova rozpoczęło Nowy Rok z mocnym przytupem, najpierw wstrząsająca historia o ukraińskim głodzie - "Wiek czerwonych mrówek", a teraz dystopijny thriller będący hołdem złożonym kultowej powieści Orwella 1984. Prawda zatraciła tu swój wymiar, a społeczeństwo wkroczyło w objęcia ignorancji i nadmiernego konsumpcjonizmu nadając w rytmie radosnej głupoty i zabawy, całkowici pozbywając się myślenia. Obserwujemy świat, w którym demokracja zmieniła się w przypudrowaną dyktaturę, a wszelkie próby dociekania prawdy kończą się brutalnym rozliczeniem. Wszystkie instytucje zostały podporządkowane centralnej władzy, a życie w kłamstwie wydaje się najbardziej bezpieczne. Oto rzeczywistość jaką kreśli Carlos Augusto Casas. Aby historia nabrała pełnego brzmienia autor posługuje się niepokorną bohaterką, która w poszukiwaniu prawdy o śmierci ojca zagra władzy na nosie. Trudno było mi odłożyć książkę - wartka akcja i ciekawie rozwijająca się fabuła stanowiły wystarczającą zachętę by nieustannie brnąć w stronę zakończenia. Być może niektóre wydarzenia wydawały się nazbyt przewidywalne, a dialogi infantylne, jednak mogę przymrużyć na te wady oko. Ten dystopijny thriller ma zdecydowanie więcej do zaoferowania i zdecydowanie wymyka się wszelkim ramom gatunkowym, poza wciągającą historią i wartką akcją mamy tu piękny, metaforyczny język i odrobinę poetyckości. Chciałoby się napisać na końcu - oby ten scenariusz 2030 roku nigdy się nie ziścił, ale czy to po części już nie jest nasza rzeczywistość?
Nos encontramos ante un thriller adictivo y trepidante, que no sólo recuerda a 1984, sino que parece rendirle homenaje teniéndole tan presente que ese libro es un elemento muy importante en esta historia. La gran diferencia radica en que El ministerio de la verdad se sitúa en nuestro país, en un futuro bastante cercano y describiendo la situación y la tecnologia que conocemos.
La pluma del autor es ágil y sencilla, una vez que empiezas a leer es difícil parar. Pero tengo que confesar que me ha dado mucha angustia, por verlo todo tan factible y lejano, tanto que muchas de las cosas descritas las tenemos ya sobradamente asimadas
No puedo más que recomendar este libro, tanto por la historia en sí como por la reflexión a la que invita.
"Ministerstwo prawdy" to dobra powieść, która zapewnia rozrywkę. Czyta się ją bardzo szybko a poziom zainteresowania nią wzrasta z każdym kolejnym rozdziałem.
Młoda i początkująca dziennikarka traci ojca. Jednak sposób tej straty nie zgadza jej się z tym co widzi i czego się dowiaduje. Postanawia znaleźć odpowiedź na nurtujące ją pytania.
Przewracając kolejną kartkę odkrywamy coraz to większe komplikacje. Ukryta sieć, nieznane zaułki, dziwni ludzie. Wszystko zaczyna ulegać pewnej iluzji, która okazuje się być realną i przerażającą prawdą.
Przyznam szczerze, że czytało się dobrze. Było ciekawie i interesująco. Mogłabym się przyczepić o pewne "banalne" zdarzenia czy dialogi ale to mi w niczym nie przeszkadzało. Jestem zaskoczona zakończeniem, które gdzieś mi się rozmyło bo oczekiwałam innego rozwiązania całej tej sytuacji. Jednak, to też nie było przeszkodą w odbiorze wręcz przeciwnie, autor daje tu możliwość interpretacji przedstawionej historii.
Mądra, zmuszająca do myślenia i nie ufania we wszystko co podają nam portale informacyjne, momentami przerażająca, ale wciągająca od pierwszych stron. Inspirująca do tego, żeby samemu szukać i sprawdzać, ale przede wszystkim nie oceniać nigdy i nikogo i pamiętać, że rzeczy mogą wyglądać zupełnie inaczej niz nam sie wydaje.....