Jezus Niechrystus to książka łamiąca gatunkowe konwencje i światopoglądowe stereotypy. Autor odwołując się do osobistych doświadczeń wiary i jej porzucenia, a także do swojej filozoficznej erudycji proponuje bardzo odważne, współczesne odczytanie słów historycznego Jezusa. W oparciu o nie Augustyniak formułuje oryginalną filozofię życia, która odrzuca instytucjonalny Kościół i podważa fundamenty chrześcijańskiej wiary. Jednocześnie ukazując przesłanie Jezusa jako inspirację do twórczego odnalezienia się w nowoczesnym świecie i wyzwolenia od jego mielizn.
Ta książka jest jak zjedzenie czerwonej pigułki. Po niej nic już nie jest takie samo, a Chrystus od dziś jest dla mnie genialnym mistykiem, trochę szaleńcem, trochę jurodiwym. Więcej o nim myślę. To jest olśnienie. Świetne odniesienia do literatury. Dziękuję za tę książkę.
Mnie ta książka stymuluje i mobilizuje do dyskusji. Nareszcie ktoś na własny rachunek przemyślał Jezusa poza obezwładniającym intelektualnie kontekstem katolickim. Zmartwychwstanie? Tak, ale za życia, a nie po śmierci, pisze Augustyniak. "Bóg Ojciec"? To właściwie synonim anarchicznego żywiołu Życia, który grecka filozofia określała jako "dzoe", to mroczna energia, fascynująca i nieokiełznana, niebezpieczna, stojąca poza dobrem i złem. Jezus, monomaniak Życia (to mniej więcej pisze Augustyniak!), czerpał swoją siłę z komunikacji z kairotycznym wymiarem egzystencji, który pozwalał mu występować przeciw patriarchalno-hierarchicznej, dominującej kulturze swoich czasów. Sądzę, że nawet jeśli dla kogoś w części lub całości interpretacje Augustyniaka wydadzą się od czapy, odleciane, prowokacyjne, heretyckie lub po prostu nie do przyjęcia, to i tak jest to książka warta lektury. Pisana w oparciu o własne, bolesne doświadczenie człowieka, który kawał swojego życia oddał "sprawie Kościoła", by przeżywszy kryzys odejścia od religii odnaleźć własną drogę do duchowości, rozumianej zupełnie pozareligijnie. Są też wątki dla mnie wątpliwe lub całkiem nie do przyjęcia, ale nie widzę potrzeby tu o nich pisać. Panie Piotrze! Trzymam za Pana kciuki! I naprawdę doceniam gest napisania i wydania takiej książki w polskiej kruchcie!
Autor bierze na warsztat różne potoczne wierzenia, twierdząc, że to oficjalna nauka KK, a później sprzedaje oficjalną naukę jako swoje odkrycie (np. prezentowanie Boga jako złego sędziego, u którego trzeba zasłużyć na nagrodę vs. Bóg jest w nas i nie musimy na zasłużyć na Jego łaskę, albo ubóstwo jako nieposiadanie niczego vs brak przywiązania do rzeczy materialnych). Dałoby to się wybaczyć, gdyby był zwykłym laikiem, który Pismo sw, widział może trzy razy w życiu, a o filozofii nie wie nic. Ale biorąc pod uwagę życiorys autora (chociażby te fragmenty zaprezentowane w książce) to kłamstwa są stosowane z pełną premedytacją. Do tego brak źródeł, autor powołuje się na jakieś badania, których podobno dużo, ale w zasadzie to nie wiadomo, a wypowiedzi Jezusa są dobrane według jego uznania, po prostu jedne uznał, za wiarygodne, a innych słów Jezus na pewno nie powiedział, bo dla autora są niewiarygodne.
potworne rozczarowanie. Byłam przekonana, że książka skupi się na pokazaniu nam jak kościół dorobił wokół Jezusa historie, przesłania, interpretacje służące budowaniu jego rangi, a Autor pokaże nam jak Jezus był człowieczy i dużo “prostszy” niż nam się go przedstawia. Tymczasem książka ta mam wrażenie zaspokaja egoistyczne potrzeby autora w docenieniu jego erudycji i inteligencji. Odwołuje się do prozy, filozofów, używa epitetów takiego kalibru, że co chwilę muszę sięgać do słownika po wyjaśnienie, a mam wyższe wykształcenie i bardzo dużo piszę w swojej pracy. Myslę że ten cel osiągnął. Ale zrazil czytelnika do siebie. miałam wrażenie że napisał tę książkę tylko dla siebie.
Książka rzuca światło na zagadnienie duchowości, które w naszym rejonie zawłaszczył sobie Kościół katolicki. Autor pokazuje, że duchowość nie jest tożsame z religią, a już w szczególności z KK. Mimo, że na niektóre na niektóre sprawy mam inny pogląd niż autor, uważam że jest to dobra pozycja dla wszystkich „sierot” po polskim katolicyzmie, zrażonych (a może zdradzonych) działaniem instytucji, która przywłaszcza bycie sędzią w sprawach moralnych i duchowych. Można by jeszcze dużo napisać. Polecam.
Nie jestem w stanie ocenić tej książki - była dla mnie za trudna. Spodziewałam się esejów, a to twarda filozofia 😁 Wiele ciekawych spostrzeżeń, doczytałam do końca; wielki plus za rozdział o koronawirusie - świetny!
Bardzo ciekawa interpretacja postaci Jezusa pozwalająca zachować jej historyczne i kulturowe znaczenie w dobrym świetle a nie tylko jako element kontry do obecnych poczynań Kościoła. Cieszy mnie, jeżeli podczas deifikacji potrafimy dostrzec dobro, nie trzeba rozbijać posągu zdejmując go z cokołu.
Świetna reinterpretacja postaci Jezusa i jednoczesna dekonstrukcja chrześcijaństwa. Niepotrzebny jest jednak tutaj ten cały dodatek związany z pandemią.