Jump to ratings and reviews
Rate this book

Wojenka. O dzieciach, które dorosły bez ostrzeżenia

Rate this book
Wojna? Nikt nam tutaj szyj nie sprawdza i nie każe mówić pacierza na dobranoc. Do szkoły chodzić nie trzeba i nikt nie pilnuje, kiedy kładziemy się spać. Podoba mi się tutaj.

Magdalena Grzebałkowska przedstawia poruszający obraz wojny widzianej oczami jej najmłodszych uczestników. Trzyletni Arthur trafia do domu dziecka, gdzie będzie wychowywany na idealnego nazistę. Lilia w łagrze pokocha Stalina, choć jest córką wrogów narodu. Mały Minoru, Amerykanin japońskiego pochodzenia, pozna życie za drutami, choć żyje w kraju wolności. Czy Jose Maria, którego rodzice odsyłają z pogrążonej w krwawym konflikcie Hiszpanii, w Związku Radzieckim znajdzie raj? A może i tam w końcu dopadnie go wojna?

By dotrzeć do ostatnich świadków największego konfliktu w dziejach świata, Magdalena Grzebałkowska wyruszyła m.in. do Hiszpanii, Niemiec, Stanów Zjednoczonych i w najodleglejsze krańce dawnego Gułagu. Opisuje też wstrząsające historie tych, którzy żyją wśród nas – małych partyzantów, dzieci pułków i nastoletnich powstańców warszawskich. W Kazachstanie spotyka dziewczynkę – dziś ponad osiemdziesięcioletnią – której wojna zabrała wiedzę o tym kim jest, skąd pochodzi i jakie były losy jej rodziców. Reporterka chce jej pomóc odzyskać pamięć. A nam wszystkim pomaga zrozumieć, dlaczego wydarzenia sprzed tylu lat wciąż są tak żywe i wpływają na naszą codzienność.

480 pages, Hardcover

First published May 19, 2021

26 people are currently reading
865 people want to read

About the author

Magdalena Grzebałkowska

17 books111 followers
Magdalena Grzebałkowska ukończyła historię na Uniwersytecie Gdańskim, jest reporterką "Gazety Wyborczej".

Ratings & Reviews

What do you think?
Rate this book

Friends & Following

Create a free account to discover what your friends think of this book!

Community Reviews

5 stars
280 (42%)
4 stars
303 (45%)
3 stars
65 (9%)
2 stars
10 (1%)
1 star
1 (<1%)
Displaying 1 - 30 of 45 reviews
Profile Image for Wojciech Szot.
Author 16 books1,432 followers
August 26, 2021
- Zajmuję się tylko dorosłymi, historii dzieci nigdy nie badałam - mówi Magdzie Grzebałkowskiej kazachska dziennikarka, autorka kilku książek o Karłagu, Jekatierina Kuzniecowa.

I nie mam w tym nic złego, każdemu jego zainteresowania, ale historia dzieci i dziecięca perspektywa, choć tak nadużywane w wątpliwej jakości powieściach, dla pracowników i pracowniczek historii wciąż są wyzwaniem.

Grzebałkowska szuka nie tylko bohaterów, którzy będą opowiadać swoje historie, ale też historii, które pokażą, że pamięć to narzędzie bardzo zwodnicze.

Kilkanaście opowieści o bohaterach, którzy wspominają swoje dzieciństwo z odrobiną nostalgii, ale nie unikają trudnych tematów, podpytywani przez Grzebałkowską mówią niektóre rzeczy pewnie po raz pierwszy w życiu. I o ile osobiście nie jestem wielkim miłośnikiem reportaży zbudowanych na zasadzie - opowiem wam kilkanaście historii - to Grzebałkowskiej udaje się dzięki temu pokazać, że nie ma jednego sposobu na pamiętanie dzieciństwa, a jednocześnie, że wszystkie wojenne dzieci mają ze sobą coś wspólnego. Jakiś rodzaj tęsknoty, życiowej wyrwy, którą próbują wypełnić nowym, już dorosłym życiem.

Grzebałkowskiej - jak zwykle - udaje się coś bardzo ryzykownego w tej książce. Sięga po historie nieznane i te są bezpieczne - opowiadane po raz pierwszy łatwo poddają się reporterskiej, literackiej obróbce. Ale co zrobić z historią, która już wiele razy była opisywana?

Niklas jest synem Hansa. Hansa Franka. I od lat opowiada swoją historię, “nigdy nie uchyla się od udzielenia wywiadu” bo w jego przypadku nazwisko naprawdę zobowiązuje. Jak zobaczyłem w spisie treści, że Magda pojechała do Niklasa, to jęknąłem przerażony. Co nowego można powiedzieć w tej historii? Czy to nie jest takie zaliczanie “najciekawszych dzieci wojny”? Wybór prosty, oczywisty, niekoniecznie dobry na ambitny reportaż? A jednak znowu jej się udało. Wciągnęło mnie i choć miałem wrażenie, że ja już znam tę historię, to jest w niej coś nowego, coś przerażającego. Niklas mimo tego jakim jest wielkim orędownikiem “prawdy” potrafi powiedzieć polskiej reporterce, że jego ojciec “był karierowiczem, ale nie był tak naprawdę antysemitą”. Nieprawdopodobne, ale jest na papierze. Tu nawet unikająca ocen Grzebałkowska pisze: “Trudno w to uwierzyć”. Ale właśnie to jest najważniejszym tematem wszystkich tych opowieści - ludzie w nich mówią to, co myślą, co pamiętają, po prostu to, co chcą. A przecież mógłby Niklas Frank mówić o swoim ojcu tylko to, czego oczekujemy. Mógł powiedzieć - mój ojciec był antysemitą - i wszyscy byśmy przyklasnęli. Reportaż na szczęście nie jest koncertem życzeń.

Jestem wielkim fanem tego z jaką świadomością Grzebałkowska używa akapitu i zdania. Opowieści o kolejnych bohaterów zbudowane są z krótkich, rozdzielonych śródtytułami rozdziałów, co przywodzi na myśl reportaż prasowy. Niekiedy podział tekstu zaznaczony jest tylko pauzami, dzięki czemu reporterka nie musi nadbudowywać swojej opowieści niepotrzebnymi łącznikami. Tworzy to napięcie, a czasem zwyczajnie daje oddech. Taka konstrukcja pozwala też na odchodzenie na chwilę od głównej opowieści, opowiedzenie dygresji, zaznaczenie jakiejś osobistej refleksji bez psucia tempa i rytmu historii. Grzebałkowska jest reporterką o zaskakującej wręcz skłonności do skrótu, ufającą czytelnikom i temu, że nie wszystko musi być opowiedziane. I tu nie chodzi nawet o to, że coś pozostaje w domyśle, jest powiedziane między słowami czy zdaniami, a o to, że zwyczajnie zupełnie nam to nie jest potrzebne.

Spójrzmy na reportaż o Dinie Michajłownie, kobiecie, która nigdy nie gubi się w swoim życiorysie, bo za każdym razem wymyśla nowy - dla niej prawdziwy. “Dla Diny Michajłowny nie ma rzeczy niemożliwych”, pisze reporterka. Grzebałkowska nie opisuje domu Diny, scenografię traktuję umownie, czytającym musi wystarczyć kilka szczegółów, dołączone zdjęcie zamiast opisu fizyczności bohaterki, niewiele tu szczegółów dotyczących tego gdzie i jak żyje Dina. Najważniejsza jest ona i to, co ma do powiedzenia. Jednocześnie Grzebałkowska wychodzi w tej opowieści poza ramy relacji, bo postanawia pomóc Dinie odnaleźć jej prawdziwą historię. “Dina Michajłowna napluła już wystarczająco”. DNA z zebranej w fiolce śliny ma pomóc w ustaleniu pochodzenia Diny Szulkiewicz, bo takiego nazwiska używa bohaterka reportażu Grzebałkowskiej. Misja niemożliwa, ale czemu nie spróbować?

Grzebałkowska też świetnie ogrywa reporterskie klisze. Jest w tym tekście moment bardzo melodramatyczny, pozornie wydający się zupełnie niepotrzebnym, nadmiernym. Gdy reporterka rusza spod domu Diny, pisze: “widzę coraz mniejszą sylwetkę Diny w fartuchu i białym berecie wspartej o lasce”. Kończenie reportażu pisaniem o tym, że się żegna z bohaterem i od niego wychodzi to wyjątkowy banał, zużyta klisza. Ale tu chodzi o coś innego - próba opowiedzenia o czyimś dzieciństwie właśnie na tym polega, na zobaczeniu tej samej osoby z innej perspektywy. Podobnie jak Dina Michajłowna, która cały czas widzi i opowiada siebie jako inną osobę, a żaden jej obraz nie jest jedynym. Grzebałkowska dokłada kolejny - starszej kobiety na progu domu. Z banału robi metaforę, a to się chwali.

Fantastyczny jest ostatni reportaż, którego jedną z bohaterek jest Władzia. Osobista babcia reporterki. I tu znowu Grzebałkowska pokazuje jak doskonale potrafi ustawić perspektywę tekstu. Pierwszy akapit rozpoczyna od zdania: “Moja babcia ma szesnaście lat”, drugi - “Czternastoletnia córka zagląda mi przez ramię…”. A pośrodku tego jest autorka książki. I w takie gry i zabawy z tekstem to się ze mną jako czytelnikiem można bawić.

“Jej koniec wojny miał kilka wersji”, pisze Grzebałkowska w opowieści o swojej babci. I trochę tego zdania nie wykorzystuje. Dodaje, że pod koniec życia babci Władzi mieszały się czasy, nakładały historie. “Nagrania nadawały się do skasowania”. I to jest akurat fragment, w którym widać, że jest jednak różnica pomiędzy prywatną, rodzinną historią, a tym co słyszymy od innych jako reporterzy. Przecież właśnie o pamięci i problemach z nią jest ta książka. Może te nagrania wcale by się nie nadawały do skasowania, gdyby to nie była historia osobista? Gdybam, bo mam poczucie, że to był właśnie ten moment tekstu o babci Władzi, w którym jeszcze coś się mogło zadziać, czytelnik pogubić, a nie każda historia musi mieć jedno zakończenie.

Nie da się ukryć, że Grzebałkowska świetnie sobie radzi na przecięciu dwóch światów reporterskich - ambitnego, literackiego reportażu, a ludzką historią, którą tak bardzo lubi szczególnie prasa. Dla każdego coś tu się znajdzie - są wzruszające opowieści, są emocje, jest historia, ale też rozważania nad tym jak działa pamięć, jak wygląda świat widziany z dziecięcej perspektywy. A wszystko to napisane mądrze, bez kiczu, o który nietrudno w opowieściach “z dziecięcej perspektywy”. Grzebałkowska pisze zarówno dla tych, którzy lubią potaplać się w emocjach, angażować i przeżywać, jak i dla tych o chłodniejszym spojrzeniu na świat. Z tej książki zapamiętacie nie tylko to, że 1 września 1939 roku dzieci nie szły do szkół. Ale warto sięgnąć po “Wojenkę” już choćby dla tej opowieści o przewrotności naszej historii.
Profile Image for Joanna.
262 reviews315 followers
January 5, 2025
Grzebałkowska to już marka sama w sobie. Nic więc dziwnego, że i tym razem nie zawodzi i kolejny raz serwuje czytelnikom lekturę z najwyższej półki. „Wojenka” wprawdzie wypada nieco słabiej od doskonałego „1945”, jednak to nadal kawał znakomitej reporterskiej roboty. obrazów największego konfliktu w dziejach świata widzianego oczami jego najmłodszych uczestników - obrazy wstrząsające i zatrważające, przepełnione bólem i smutkiem, poruszające i wzruszające, ale i z rzadka występującymi cieplejszymi i pogodniejszymi nutami.

„Wojenka” wybrzmiewa głosem dzieci. Raz krzyczy, wyje z bólu, raz nieśmiało szepcze, próbując wyklarować, które wspomnienia są rzeczywiste, a jakie traumy ukryte głęboko w podświadomości pamięć zmodyfikowała by eksponować osłodzone i uprzyjemnienie wersje. To słyszymy kilku i kilkunastoletnie niewinne dzieci, które wojna brutalnie zmusiła do przedwczesnego dorośnięcia i pozbawiła sielankowego dzieciństwa. To głosy ofiar wojny z całego świata - wstrząsające świadectwa końca dzieciństwa nie ograniczają się wyłącznie do mieszkańców Polski, Niemiec czy Republik Sowieckich. Bohaterowie reportaży z “Wojenki” rozsiani są po różnych państwach i kontynentach. Poza synem Niklasa Franka, dziećmi urodzonymi i wychowanymi w sowieckich łagrach czy żydowską rodziną wydostającą się z getta warszawskiego za sprawą „polskiego” wyglądu i fałszywych dokumentów Grzebałkowska odkurza opowieści z najgłębszych kart historii - dawno zapomniane, powszechnie nieznane, pomijane w szkolnych i masowych opracowaniach. „Wojenka” przywraca pamięć o rozproszonych na kilka stanów obozach dla internowanych Amerykanów pochodzenia japońskiego, o tysiącach baskijskich dzieci - dla ich bezpieczeństwa - wysłanych do Rosji, o tragicznym położeniu Mischlingów w hitlerowskich Niemczech. Nieprawdopodobna jest historia Diny - urodzonej w łagrach kobiety, która praktycznie od zawsze nie zna swojej prawdziwej tożsamości, rodowodu. Pytana o swój życiorys - przedstawia 6 różnych, bo nie ma pojęcia, który jest tym prawdziwym, a każdy wydaje jej się prawdopodobny. Dina nie jest w stanie nawet określić swojej narodowości - wspomnienia i skrawki informacji sugerują jej, że może być Rosjanką, Polką, ale i Żydówką. Zdumiewająca i nieprzeciętnie intrygująca historia, która nadal nie doczekała końca.
Szokować, a na pewno zaskakiwać może fakt, że nie we wszystkich wspomnieniach wojna nieodłącznie wiąże się z terrorem, bólem, stratą, a niektórzy wspominają ten okres jako najciekawszy i jeden z piękniejszych (sic!) momentów życia. Zdarzają się i osoby, które wraz z końcem wojny straciły chęć czy sens życia - wtedy żyły dla konkretnego celu (np. musiały zapewnić ochronę i opiekę dzieciom), miały motywację, a gdy nagle całe niebezpieczeństwo minęło popadły w marazm, otępienie, nie wiedziały co z sobą zrobić, czym się zająć. Wśród rozmówców Grzebałkowskiej są i tacy, którzy wojnę uznawali za świetną przygodę, swoistego typu „zabawę”, a trzymanie broni w swoich niewielkich dziecięcych rączkach wspominają z rozrzewnieniem. Niepojęte? Cóż, i takie przypadki się zdarzały.

„Wojenka” nie jest zbiorem bezbłędnym, pozbawionym słabszych elementów. Parę historii porządnie mnie wynudziło, z utęsknieniem wyczekiwałam ostatniej kropki. Zestawione ze stanowiącymi większą część objętości książki mocnymi, druzgoczącym reportażami te o mniejszym kalibrze ciężkości wypadają przeciętnie, nie wywierają tak dużego wrażenia i intensywnych emocji. Te historie są zbyt „zwyczajne”. Jednak przymykając oko na te nieliczne mankamenty całościowo „Wojenka” wypada bardzo dobrze. Grzebalkowska znów dostarczyła mi ogromną porcję nowej wiedzy, rozbudziła ciekawość i dala impuls do dalszego zgłębiania co bardziej intrygujących zagadnień.

instagram
Profile Image for Katarzyna Nowicka.
636 reviews25 followers
June 11, 2021
"Rok szkolny 1939/1940 miał się nie zacząć już nigdy. Wybuchła wojna."
Reportaż Magdaleny Grzebałkowskiej to poruszający obraz wojny w oczach dorosłych, którzy wtedy byli dziećmi. To emocjonalna podróż w najmroczniejszy czas.
To co mnie najbardziej ujeło w tych historiach to, to, że autorka nie skupia się tylko na martyrologii narodu polskiego, czy żydowskiego, ale zabiera nas w odległe zakątki świata, przedstawia bohaterów i ich wojenne losy wielowątkowo, wielowymiarowo.
Dzieci, które miały stać się narzędziem ideologii nazistowskiej.
Dzieci zdrajców ojczyzny, pozbawione dzieciństwa, których domem stał się Gułag i wroga Syberia.
Dzieci zbrodniarzy wojennych.
Dzieci z japońskich rodzin z amerykańskim obywatelstwem, znienawidzone, pozbawione wszystkiego, zsyłane do obozów przejściowych.
Tysiące hiszpańskich dzieci, ofiar wojny domowej, ewakułowanych do ZSRR, do "sowieckiego raju".
Dzieci z getta.
Warszawskie dzieci, młodzi powstańcy.
Mali żołnierze na froncie wschodnim
Dzieci pozbawione tożsamości, dzieci dla których słowo "matka" jest obce.
Dzieci głodujące, sieroty wojenne, dzieci tułacze.
Dzieci, którym dorośli odebrali dzieciństwo. Dzieci, które musiały przejść przyspieszony kurs dorosłości.
Wojna to największe zło jakie człowiek mógł uczynić drugiemu człowiekowi.To czas, gdzie śmierć powszechnieje, a głód wyzwala najgorsze instynkty i włącza tryb przetrwania, pozbawiając wszelkiej radości z życia.
Tyle już zostało opowiedziane, a jeszcze to wciąż za mało by do końca zrozumieć.
"Wojenka..." to przejmujące historie, to doskonały reportaż.
Profile Image for Anna.
253 reviews14 followers
January 6, 2022
Rozpoczynam prawidłowo ten 2022!
Zasłużone 5 ⭐️
Chyba podeszłam do tej książki mając w głowie, że to będą historie polskich dzieci.
I tu się miło zaskoczyłam. Bo mamy historie różnych narodowości. Szalenie ciekawy wątek japoński i hiszpański. Chyba również ze względu na to że zupełnie mi nie znany.
Profile Image for Ta.
395 reviews20 followers
May 20, 2022
Fascynujące, poruszające historie. Życiorysy, które były udziałem zbyt wielu. Jednak nie wszystko w tej książce mi się podobało - rwanie historii na kawałki, by pokazać równoległe losy bohaterów, sprawiło, że często gubiłam się w tym, czyje życie śledzę w danej chwili. Ale być może to tylko mój problem, bo nie mam pamięci do imion.
Profile Image for Anna.
1,118 reviews
May 8, 2024
Zaskakujący reportaż o dzieciach, których okres dorastania przypadł na czas II wojny światowej. Grzebałkowska wybrała historię nietypowe, osadzone w przeróżnych okolicznościach – zupełnie nie takich treści się spodziewałam, sięgając po tę książkę.

Autorka opisuje jednostkowe historie dzieci z różnych zakątków świata, pokazując, w jak różny sposób wojna je doświadczyła, jak wpłynęła na ich losy, ale także w jak różny sposób zapamiętały wydarzenia z tego okresu.

Ciąg dalszy: https://przeczytalamksiazke.blogspot....
Profile Image for _natyn_.
8 reviews35 followers
May 13, 2023
“Děti v místech, kam nepatří.” Presne o tom je Vojenka. O nevinných deťoch v časoch vojny, kedy by mali prežívať bezstarostné chvíle, užívať si detstvo, učiť sa, hrať sa. Namiesto toho utekajú, sú prenasledované, z niektorých sa stali siroty, alebo skončili v cudzích domovoch/krajinách, niektoré ani netušia mená svojich rodičov, ba ani to svoje. Jedno však majú spoločné; dospeli rýchlejšie, než by chceli. Kniha je súborom reportáží o týchto “vojnových deťoch”, pátraní po pravde a spomienok, pri ktorých vidíme, aká krehká a zradná dokáže byť ľudská pamäť. Vynikajúce!
Profile Image for Adam.
71 reviews9 followers
June 15, 2021
Kawał dobrej roboty. Mnóstwo zwięzłych historii dzieci wojny, także bardzo zaskakujących, a przynajmniej takich, o których się nieczęsto wspomina. Dzieci japońskich imigrantów, wątek Basków i ZSRR - pojęcia o tym nie miałem, a jest tego więcej. I wbrew pozorom nie jest to lektura przytłaczająca.
Profile Image for Denisa Ballová.
429 reviews326 followers
May 12, 2023
Cítila som sa nesvoja ako pred každým rozhovorom. Keď mi pri našom zoznámení Magdalena stisla ruku, môj zvláštny pocit sa ešte umocnil. Taký silný stisk, vravela som si. Keď som ale zapla diktafón, všetky moje pochybnosti sa v rušnej pražskej kaviarni rozplynuli. Zostali sme len my tri – Magdalena, prekladateľka Lucia a ja. A keď som ten diktafón po hodine vypla, mala som pocit, že sa rozprávali tri kamarátky, ktoré sa dopĺňali, pokyvovali hlavami na znak súhlasu, a ani raz tú hlavu nesklonili, hoc sa rozprávali o príšerných veciach.

Deti v časoch vojny – deti opustené, poväčšine hladné, sklamané, utrápené. Hlavne o nich je kniha Vojenka, ktorú vydalo skvelé vydavateľstvo Absynt a ktorú napísala poľská reportérka Magdalena Grzebałkowska. Tá pozbierala príbehy tých, ktorí dospeli skôr ako sa stihli unudiť svojimi hračkami. Museli, nemali na výber. Niektorí skončili v detských domovoch alebo v lágroch, ďalšie v armáde, iné v cudzích krajinách medzi ľuďmi, ktorí nehovorili ich jazykom.

„Sú to akoby úplne iní ľudia, pretože ich zmenila prežitá trauma, podobne ako vo svojej podstate nepochybne zmení Ukrajincov a zmení aj nás. Hoci sa vojny na Ukrajine priamo nezúčastňujeme, akoby ju zažívame aj my. Všetci ľudia, s ktorými som sa pri tvorbe svojej knihy rozprávala, rýchlo prestali byť deťmi, oveľa rýchlejšie, než by mali byť,“ povedala mi Magdalena počas nášho rozhovoru. Priznala, že vo Vojenke neuviedla všetko, čo sa dozvedela, pretože nechcela vytvoriť reportérsku pornografiu. Chcela hlavne napísať knihu, aby sa história neopakovala a aby sme vedeli, aké hrozné veci sa diali. Vydala ju pred totálnou ruskou inváziou na Ukrajinu, nevedela, že mnohé sa bude diať znova. „Občas mi stoja dupkom vlasy z toho, čo všetko z mojej knihy je stále aktuálne a že sa to deje znova, že je to rovnaký príbeh, len v iných kulisách.“

Veľmi vám jej knihu odporúčam.

„Pořád, i v těch nejhorších chvílích, jsem myslela na to, kdo byl můj táta, kdo moje máma, kde je moje sestra. Odkud jsem?“

O jej písaní, hľadaní príbehov a respodentov sa môžete dočítať v rozhovore na Denníku N: https://dennikn.sk/3352781/do-konca-z...
Profile Image for Sabi.
64 reviews24 followers
January 6, 2023
Detská realita je častokrát úplne iná než tá dospelácka. Deti sa síce boja rovnako ako dospelí, keď naokolo vybuchujú granáty, lietajú strely a zasypávajú ich sutiny, avšak majú v sebe určitú nevinnosť prepojenú s nevedomosťou, ktorá im v pohnutých časoch zaisťuje istú nadnesenosť prežívania.

Mohli sme sa o tom presvedčiť v reportáži Vojenka od poľskej reportérky Magdaleny Grzebalkowskej. Tá vyspovedala desiatky svedkov udalostí v horizonte druhej svetovej vojny, ktorí boli v tom čase deťmi. Pohľad na svet zmietaný vo vojne skrz detské oči bol mrazivý. Od knihy sa nedalo odtrhnúť, avšak každá ďalšia strana, každé ďalšie slovo sa mi hlboko vrývalo do duše. A bolelo to.

Tak sa mi vidí, že každá absyntovka, ktorú som kedy prečítala, vo mne zanechala stopu. Ale predsa bola Vojenka jednou z tých, ktoré na mňa zapôsobili najviac.
132 reviews3 followers
August 12, 2022
Ta książka otworzyła mi głowę na wiele zagadnień o których wcześniej nie miałam pojęcia. I niestety pokazała mi jak bardzo - pomimo wszelkich chęci - myślę polskocentrycznie. 4,5.
Profile Image for black_thunder ⚡.
55 reviews
March 9, 2025
Czy każda książka mogłaby być tak rewelacyjnie napisana? Historie znane z wielu nagłówków, książek i artykułów ale opowiedziane hmm ... inaczej? Mam wrażenie, że trochę tak jakby czytającego umieścić pomiędzy tymi wydarzeniami, wehikuł czasu. Poruszająca, empatyczna i otwierająca głowę pozycja.

"Raz i dwa, raz i dwa dziewczynka Wojenka na imię ma ..."

O ile przyjemniejsze i ciekawsze byłyby lekcje historii, gdyby tak były napisane podręczniki?
Profile Image for paulina.
64 reviews
July 27, 2021
5/5 ⭐️

Jak zawsze w przypadku reportaży o trudnym temacie - nie oceniam tych wstrząsających historii, tylko wykonanie, które moim zdaniem jest świetne. Bardzo doceniam podejście autorki do kwestii pamięci bohaterów oraz jej pomysł z ukazaniem historii wielu różnych ludzi, pochodzących z odmiennych rodzin czy regionów świata.

Styl także wpływa na mój odbiór książki - jest ona napisana w sposób przystępny, bez patosu, przez co mimo trudnego tematu, lektura nie przytłacza aż tak bardzo, tylko ciekawi jeszcze bardziej.

Na sam koniec dodam jeszcze, że samo wydanie, oprawione zdjęciami i rysunkami, jest cudowne i stanowi niesamowite dopełnienie opowiadanych relacji.
Profile Image for Alicja Ryś.
34 reviews
April 4, 2022
Znakomita praca dziennikarska ukazująca całkiem odmienną od dominującej perspektywę II wojny.
Profile Image for Katie.
25 reviews1 follower
July 15, 2022
Ta książka uderza trochę inaczej gdy okazuje się, że jedną z bohaterek jest matka twojego śp ojca chrzestnego.
Profile Image for L.L..
1,030 reviews19 followers
June 20, 2025
Historie kilkorga ludzi, którzy byli dziećmi w czasie IIWŚ i są to bardzo różnorodne historie. Dzieci ofiar ale i dzieci sprawców.

Tak trochę jakby pobocznie książka zahacza o kwestię fałszywych wspomnień - też może ze względu na wiek wspomnienia niektórych bohaterów "się zmieniają". Ale też świetny jest początek - taka konfrontacja tego co ludzie sobie wyobrażają (albo nawet niektórzy faktycznie "pamiętają"!) - no że dzieci wcale nie szykowały się do szkoły... a z resztą, zacytuję ze "Wstępu":

"Jest ostatni dzień sierpnia 1939 roku, nazajutrz rozpoczyna się nowy rok szkolny.
Jeden z bohaterów tej książki wspominał: – Zamykam oczy i znów stoję w kuchni. Mam na sobie granatowe spodenki, marynarkę i kołnierzyk à la Słowacki wyłożony na wierzch, jest już 1 września. Nagle mama mówi: „Słuchaj, coś się dzieje w kraju, jest specjalny komunikat prezydenta o wojnie”. Zaraz po nim ktoś przemawia, że z uwagi na napaść Niemców początek roku szkolnego zostaje przełożony na czas po zwycięskim zakończeniu wojny.
To niepokojąca, filmowa scena. Szkoda, że nie mogła się wydarzyć.
1 września 1939 roku przypadał w piątek. Wojciech Świętosławski, minister wyznań religijnych i oświecenia publicznego, z wyprzedzeniem zarządził, że rok szkolny rozpocznie się w poniedziałek, 4 września. (…)
Jednak jeszcze pod koniec sierpnia „Kurier Warszawski” na siódmej stronie informował czytelników: „Ministerium W. R. i O. P. zawiadamia, że data rozpoczęcia roku szkolnego [...] ulega odroczeniu na kilka dni i będzie ustalona osobnym zarządzeniem”.
Rok szkolny 1939/1940 miał się nie zacząć już nigdy. Wybuchła wojna. Mimo to w zbiorowej pamięci Polaków obraz dzieci, którym Hitler właśnie tego dnia pokrzyżował plany, jest niezwykle wyraźny. Istnieją dziesiątki spisanych wspomnień i setki artykułów, w których świadkowie potwierdzają niemożliwe. Dlaczego? Kłamią? Zatajają prawdę? Czy zmyślają, nie mając świadomości, że to robią? Czy mam prawo im to powiedzieć? Ponad osiemdziesiąt lat później wytknąć, że się mylą?
To prawda uniwersalna, dotyczy każdego z moich bohaterów i nas samych – nasza historia zmienia się za każdym razem, gdy ją opowiadamy. Fakty są jedynie szkieletem, na który nawlekamy własne wersje zdarzeń."

(pdf.str. 7-8)


Wiadomo - historie z książki są różne, takie bardziej i mniej ciekawe, niektóre już słyszałem... A inne bardzo mnie zaskoczyły, bo to nie są tylko historie z Europy - np. historia Japończyka dorastającego w USA w momencie kiedy Japonia zaatakowała Pearl Harbor - pierwszy raz spotkałem się z taką historią i było to bardzo ciekawe! Jeśli chodzi o historię, to zdaje mi się, że my w Europie bardzo często zapominamy, że ona nie toczyła się tylko w Europie ;) A historia IIWŚ to nie tylko historia Polaków, Niemców i ewentualnie Żydów... (są w książce też np. Hiszpanie wysłani do ZSRR - też nowość dla mnie).
Ale te bardziej powiedzmy "klasyczne" historie też były ciekawe, np. historia mężczyzny z niemiecko-żydowskiej rodziny:

"– Kogo pan zobaczył wtedy w odbiciu? Żyda czy Niemca? – pytam Michaela Wiecka pewnego zimowego popołudnia 2019 roku.
– Nie sądzę, żebym umiał wówczas oddzielić moją niemieckość od żydowskości – odpowiada i głaszcze po łbie dużego berneńczyka.
– A teraz kim pan jest?
– Zawsze mówię, że Żydem.
– Przecież jesteś Niemcem – mówi jego żona Miriam.
– Oczywiście – Michael drapie psa za uchem. – Ale kiedy sam sobie stawiam to pytanie, za każdym razem odpowiadam, że Żydem. Zaraz jednak zastanawiam się, jaka jest naprawdę różnica między Niemcem a Żydem. I dochodzę do wniosku, że nikogo to nie obchodzi."

(pdf.str. 351-352)

- jakoś sympatyczne :) no i rzeczywiście nikogo zdrowego na umyśle to nie powinno obchodzić ;)

"Nie umiałem poradzić sobie z tym, że należę jednocześnie do narodu sprawców i ofiar."
(pdf.str. 376)


Książka nie była dla mnie jakaś rewelacyjna, ale ogólnie oceniam wysoko.

(czytana/słuchana: 23.05-11.06.2025)
4+/5 [7/10]
Profile Image for Nina.
1,718 reviews42 followers
June 26, 2021
Magdalena Grzebałkowska wykonała kawał roboty i pisze bardzo ładnie, a Magdalena Cielecka okazała się doskonałą interpretatorką audiobooka. Natomiast do samego pomysłu opisania przeżyć wojennych zbiorowego dziecięcego bohatera w jednym tomie odnoszę się z pewną rezerwą.

Historie niektórych dzieci były już nieźle wcześniej znane dzięki ich własnym wspomnieniom, analizom bądź fabularyzowanym dziełom literackim. Nic na to nie poradzę, ale na mnie większe wrażenie - bez względu na formę przekazu - robią losy jednostki, rodziny, grupy przyjaciół bądź sąsiadów przekazywane na tle konkretnych scenerii wojennych lub w warunkach powojnia, kiedy chodzi o odzyskiwanie pamięci. Mają one na ogół większą głębię i siłę oddziaływania niż antologia, w której bardzo szerokim kryteriom pt. wojna i dzieciństwo podporządkowane są tak różnorodne sytuacje wyjściowe i konsekwencje, że nie potrafię ich traktować inaczej niż jako zbioru ciekawostek, o bardzo różnym zresztą ładunku informacyjnym i emocjonalnym.

Najbardziej interesujące wspomnienia, jak te żydowskiego chłopca lepiej czującego się w rodzinnym Königsbergu za czasów Hitlera niż po tym, gdy nastała w mieście władza sowiecka, zasługiwałyby, moim zdaniem, na osobną opowieść. Ciekawe, choć w dużym stopniu, „ideologicznie” przewidywalne, są dzieje małych hiszpańskich uchodźców w Związku Radzieckim czy bagatelizowanie dzisiaj własnych dziecięcych przeżyć w obozach internowania dla obywateli amerykańskich pochodzenia japońskiego. Panorama losów czterech najliczniejszych grup dzieci, które „dorosły bez ostrzeżenia” w getcie, podczas powstania warszawskiego, na zsyłce i w sowieckich łagrach oraz w niemieckiej niewoli jest na tyle szeroka i zróżnicowana, że jej wartość, choćby czysto poznawcza, jest trudna do przecenienia. Jednak znowu, w konfrontacji z innymi znanymi mi świadectwami miałam podczas lektury odczucie niewykorzystanej szansy. A czas na dobre historyczne reportaże o dzieciach wojny dobiega końca. Także o tych, którzy uczestniczyli w niej po drugiej stronie, ale swoimi wspomnieniami dzielą się niechętnie. Przynajmniej z reporterami - tacy jak Niklas Frank (ur. 1939) należą do wyjątków.

Magdalena Grzebałkowska znana jest ze swojego reporterskiego pazura, ma pasję, talent i sporo chyba wydeptanych już ścieżek ułatwiających zbieranie materiału. Tym razem jednak poszła, moim zdaniem, zbyt szerokim frontem, ze szkodą dla jakości książki.
Profile Image for NerwSlowa.
782 reviews65 followers
June 8, 2021
Mądrzejsi i bardziej elokwentni ode mnie recenzenci będą tę książkę już niebawem opisywać - a przynajmniej taką mam nadzieję, że nie przejdzie ona wśród polskiej krytyki bez echa. Bo te niby dość krótkie (ale wyczerpujące), różnorodne historie o dzieciach, które doświadczyły czegoś, czego żadne dziecko nie powinno widzieć, powinny być czytane, rozsławiane, omawiane, tłumaczone i przede wszystkim pamiętane. Być może przede wszystkim teraz, w roku i w czasie podziałów i napięć.

Znakomity jest warsztat Grzebałkowskiej i wspaniałe (i trudne!) jest jej podejście do historii. Nie każda opowieść jest tutaj zakończona, nie na każde pytanie znajdzie się definitywna odpowiedź, w kilku miejscach bardziej to czytelnik towarzyszy Autorce, a nie na odwrót. Historie są ciężkie - tak bardzo, jak nigdy, mam szczerą nadzieję, nie będę w stanie z własnego doświadczenia zrozumieć - ale tak opisane, że właściwie fizycznie nie da się od nich oderwać. (Otworzyłam "Wojenkę..." późno w nocy, jako pierwszą pozycję po rozpakowaniu nowego pudła z książkami, i przepadłam). Atutem jest dla mnie też różnorodność perspektyw - jasne, większość historii w jakiś sposób łączy się lub wynika z drugiej wojny światowej, ale kontekst jest tutaj o wiele szerszy. Co ważne, często "Wojenka..." mówi mimo wszystko o wydarzeniach niezbyt przeciętnej osobie znanych.

Bardzo cieszę się, że ta książka powstała. A jednocześnie wolałabym, żeby mimo wszystko nigdy nie musiała powstać.

Jeżeli chcecie czytać dobre, ważne, wspaniale napisane i samoświadome książki, to bardzo, bardzo, bardzo polecam.
Profile Image for Katika.
671 reviews21 followers
October 16, 2021
W "Wojence" Magdalena Grzebałkowska rozmawia z bardzo już dziś dorosłymi ludźmi, którym wojna przerwała dzieciństwo, dla których jest najwyraźniejszym wspomnieniem z dzieciństwa i dla których stała się cezurą między dzieciństwem a dorosłością. Autorka nie skupia się tylko na Polsce, mamy tu wspomnienia z Rosji, USA, Niemiec i Hiszpanii. Są też zdjęcia rozmówców oraz rysunki dzieci z 1946 r. Wszystko składa się na bardzo ciekawą książkę, świetne uzupełnienie szkolnej wiedzy historycznej, pokazujące wojnę nie jako bohaterski czas, lecz z perspektywy dziecka, swoisty "koniec niewinności".
Jedyne ale, to to, że treść książki nie zaskakuje nowymi faktami. To ubranie w dobrą formę i uchwycenie z konkretnej perspektywy opowieści, które inni ludzie opowiadali już w innych książkach. Nie odbiera to wartości "Wojence", ale po genialnych "Beksińskich" I otwierającym oczy "1945" Grzebałkowska miała wysoko zawieszoną poprzeczkę.
Profile Image for natan.
29 reviews
July 30, 2021
ocena: 6/10

Książka swoją formą przypominała mi nieco bardziej "przystępną" wersję "Ostatnich Świadków" Swietłany Aleksijewicz, przez co niekiedy męczyły mnie opisy i tłumaczenia niektórych terminów, miałem wrażenie jakby autorka pisała dla ludzi zupełnie nieświadomych historycznie lub uczniów podstawówki. Ponadto niepotrzebnie duża czcionka, wielkie marginesy i zdjęcia trochę odejmowały moim zdaniem tej pozycji poważnego wydźwięku. Zdaję sobie jednak sprawę, że jest to książka adresowana do większej rzeszy czytelników i dlatego forma jest jaka jest, a przede wszystkim liczy się jednak przekaz, ważny i poruszający.
Profile Image for Kasia.
53 reviews
May 6, 2025
Pomyślałam, że to kolejna książka o wojnie, ale bardzo mnie zaskoczyła. Czytało się świetnie i pragnę przeczytać inne dzieła Grzebałkowskiej! Dowiedziałam się nowych rzeczy, takich jak los dzieci Hansa Franka, dzieci-Baskowie, przyjęci do Leningradu, gdy uciekali przed Frankiem, los japońskich emigrantów w USA po ataku na Pearl Habour. Ale chyba najbardziej uderzył mnie rozdział "Wszystko cacy", w którym opisane są historie dzieci uczestniczących w wojnie. Zupełnie nie zdawały sobie sprawy z niebezpieczeństwa, gdy np. brały udział w marszu na Berlin!
Profile Image for Ula.
20 reviews17 followers
May 29, 2021
Książka bardzo mi się podobała. Na początku miałam wrażenie chaotyczności, ale później gładko zagłębiałam się w każdą nową historię. Skojarzyła mi się z książką Aleksijewicz, ale była lepsza pod tym względem, że autorka opisała historie ludzi z różnych części Europy. Bardzo ciekawa opowieść o dzieciach Basków. Również interesujący wątek poszukiwania korzeni po latach i próby docierania do prawdy... Polecam!
Profile Image for Natalia Sypuła.
569 reviews357 followers
June 29, 2021
Jedyny minus:
Miałam drobne problemy, zeby zaangażować się w poszczególne historie (jest ich chyba troszeczkę za dużo + na bieżąco musiałam doczytywać informacje z innych źródeł, żeby dobrze połapać się w aktualnie przedstawianych realiach).
Profile Image for Adri Dosi.
1,953 reviews27 followers
January 12, 2023
Nejde zrovna o snadné čtení...je těžké nejen svým obsahem, ale i způsobem psaní. Nejde o jeden příběh. Příběhů je hodně a z různých stran. Některé byste ani nečekali. Dozvíte se z ní spoustu zajímavých věcí. Pokud se o danou věc zajímáte, jde o další střípek do mozaiky.
Profile Image for Zuzia.
45 reviews
June 20, 2025
Poruszyła mnie ta książka. Jej treść sama w sobie jest przygnębiająca, ale tym, co uderza najmocniej, jest jej niepokojąca aktualność. Warto ją przeczytać, by spojrzeć na konflikty zbrojne oczami dzieci oraz zadać pytanie: jak to możliwe, że świat wciąż pozwala na to samo?
Profile Image for Monika.
35 reviews
July 14, 2021
Bardzo dogłębna praca reporterska, poznajemy losy dzieci, które radziły sobie jak dorośli. Obyło się bez łez, czuję ogromny podziw a nie żal dla bohaterów i ich historii.
Profile Image for Aleksandra Szranko.
862 reviews63 followers
July 28, 2021
No Grzebałkowska to jest fiiirma. I z każdą książką się rozwija. Każda następna podoba mi się bardziej i bardziej, a jednocześnie trzyma poziom i styl.

A Cielecka przeczytała idealnie.
Displaying 1 - 30 of 45 reviews

Can't find what you're looking for?

Get help and learn more about the design.