Tamten upalny koniec lata oboje zapamiętają na długo...
Carla w środku nocy odchodzi od męża i nie oglądając się za siebie, pod wpływem spontanicznej decyzji, wsiada do pociągu do Warszawy. Michał, chirurg, niespodziewanie traci wszystko, dowiadując się o czymś, co wywraca do góry nogami jego dotychczasowe życie. Nie znają się, jednak los sprawi, że na siebie wpadną. Oboje są w trudnym momencie, zamknięci na drugiego człowieka i ostrożni. Jednak miłość otwiera nawet najbardziej zlęknione serca. Zakochują się w sobie niespodziewanie, chociaż wciąż boją się zranienia. Ona jest zagubiona w obcym mieście, on nie do końca wierzy w dobre zakończenia. W końcu jednak pojmuje, że nie potrafi przestać o niej myśleć.
Carla, wiedziona impulsem, odchodzi od męża w środku nocy. Michał nagle traci wszystko. Ich drogi pewnego dnia się skrzyżują.
Ta książka ma w sobie wszystko, czego nie lubię: romans, sceny erotyczne, politykowanie i poglądy autorki. I tak, wiedziałam po co sięgam i zrobiłam to z premedytacją, bo bardzo lubię pióro Kasi Misiołek i byłam ogromnie ciekawa jak poradzi sobie w takiej formie. I wiecie co? Mnie się to wybitnie dobrze czytało!
Na tyle znam autorkę, że wiem jak bardzo lubi wkładać kij w mrowisko w swoich powieściach. Tutaj znów zrobiła to koncertowo. I chyba też dlatego przemycanie poglądów nie przeszkadzało mi w tej powieści jak to bywa w innych książkach. Tutaj, mam wrażenie, Misiołek chce zmusić czytelnika do myślenia. To samo z bohaterami. Ich historie nie są proste. Poruszają, dają do myślenia, dają nadzieję. Nie dostajemy jednak gotowych rozwiązań. I to do mnie przemawia.
Czyli co? Jednak się da napisać romans, dla romansowego nieluba 😉