Czas się przyznać, że jestem fanem Maryli Szymiczkowej i ubolewam, że ta jakże sprawnie, wręcz niezauważalnie, poruszająca się w literackim środowisku autorka, napisała dopiero dwie powieści, ale kumy mówią mi, że zbliża się trzecia - wyczekuję.
Jest Szymiczkowa autorką spełnioną, czerpiącą garściami, ustami i bufiastymi ramionami z codzienności, z obserwacji aż nadto uczestniczącej, z podsłuchów, szumów bez zlepów, bo u Szymiczkowej nic się nie lepi, wszystko jest wypolerowane i podane ze smakiem godnym dam polskiej literatury. Jej niezrównana bohaterka, Zofia Szczupaczyńska to postać z krwi i kości, tak żywa, że aż wyłażąca poza ramy książki i stająca przed czytającymi jako żywa. To kobieta, która “nie była skłonna do łatwego wybaczania doznanych zniewag i urazy pielęgnowała starannie, dbając o nie równie dobrze jak o rododendrony, które dzięki uprzejmości szarytek hodowała w ich ogrodzie”. Tylko u Szymiczkowej spotkacie takie postaci jak Szczupaczyńska czy Kotarbina z Wytrzyszczek. Choć tej drugiej już nie napotkacie, bo rówieśnica Konstytucji 3 maja wyzionęła niestety ducha. Burdelmama Zdechlikiewiczowa i inne niezwykłe kobiety zaludniające karty prozy Szymiczkowej powinny straszyć wszystkie dzieci mające dokonać charakterystyki bohaterki - niech spróbują scharakteryzować Szczupaczyńską! O nie jest to zadanie łatwe!
Ma Szymiczkowa niezwykły dar komiczny. Czyż nie płaczemy ze śmiechu czytając, że “wiadomo było, że Wadowicach nic ciekawego się nie urodzi, a tu nagle cały świat uczynił je obiektem swojego zainteresowania”. Afera kryminalna w, pożal się Boże, Wadowicach, to było niesamowite wydarzenie! Szymiczkowa jawnie kpi sobie z Polski, domaga się feminizmu, jest kobietą w prasie oczytaną, może zbyt czasem nachalnie wkładającą w usta swoich postaci własne przemyślania i nadmiernie chwilami gadatliwa, ale ten okręt flagowy polskiej literatury zacumowany w nietypowej dla siebie przystani powinien być punktem obowiązkowym każdego i każdej miłośniczki literatury przyjemnej, rozrywkowej a mądrej i politycznie aż nadto wartościowej.
Dehnel i Tarczyński tworząc Szymiczkową, a za jej pośrednictwem Szczupaczyńską wraz z jej krakowskim światem, profesorami, Pareńskimi, Żeleńskimi, Wyspiańskimi i Matejkami, pokazali, że doskonale potrafią ożywić historię i podać ją w sosie kampowej, przezabawnej i niezwykle wciągającej opowieści. Trzeci tom przygód Szczupaczyńskiej już niedługo, nie mogę się doczekac.
Wierny fan.