Zasadniczo wszystkie zalety tej książki (nie było ich jakoś szczególnie wiele, w znacznej części to arkusz Excela prozą) zostały starannie zamordowane w przekładzie, wykonanym przez osobę, która o języku rosyjskim słyszała, natomiast nie zna go ni w ząb - co widać za każdym razem, kiedy myliło się jej "primierno" z "na primier" i zamiast pisać "około" czy "w przybliżeniu" dawała "na przykład", pozbawiając kolejne zdania i akapity wszelkiego sensu. Z polszczyzną wcale nie szło tłumaczce i redaktorom lepiej, zmieścić dwa "nawiasem mówiąc" w jednym zdaniu to już niejaki wyczyn. Do tego mylenie dywizjonów z dywizjami i wariacje wokół innych związków taktycznych, zrobienie z rumuńskiej Konstancy niemieckiej Konstancji, no, cuda. Gratulacje dla wszystkich zaangażowanych.