Maciej Hen, autor powieści takich jak "Solfatara" i "Deutsch dla średnio zaawansowanych", tym razem zwraca się ku swojej pasji muzycznej. Słuchaczem Beatlesów był od dziecka, pół wieku po rozpadzie zespołu manewruje wśród podobnych sobie fanatyków. Spotyka ludzi chorych na czwórkę z Liverpoolu, takich, którzy prowadzą dziesiątki zeszytów z danymi o zespole, chronologie muzyczne i filmowe, wreszcie bohaterów polskiej muzyki mocno zadłużonych od Beatlesów. Oprócz Lecha Janerki, muzyków (i menedżera!) zespołu Republika i kompozytorki Katarzyny Gaertner, spotkamy więc aktorkę Joannę Szczepkowską, niedawno zmarłego polityka Jana Lityńskiego czy pisarkę Sylwię Zientek. Laureaci "Wielkiej gry" z wiedzy o Beatlesach sąsiadują z nastolatkiem marzącym o karierze muzycznej, marynarzem, pracownikiem Telewizji Polskiej i fanami jeżdżącymi po świecie za prawie 79-letnim już Paulem McCartneyem.
Są takie książki, że widzisz i chcesz je mieć. Są też książki, które słyszysz i chcesz je mieć (i nie chodzi mi tu o #audiobooki). Co powstaje z takiego połączenia?
Książka, obok której nie możesz przejść obojętnie.
Muzycznie mogłabym spokojnie żyć w latach 60 - 90 ubiegłego wieku. Obecne popowe “hity” są dla mnie niczym w odniesieniu do hymnów tamtych lat. A jedną z ikon bezsprzecznie byli The Beatles.
Ni wnikam w tej recenzji, jak szczegółowe są informacje dotyczące zespołu. Urzekł mnie za to kontekst społeczno- polityczno- kulturowy. Osobnik młodszy być może nie wie, że The Beatles nigdy w Polsce nie wystąpili, a mimo to ich fanklub rozrósł się do naprawdę zacnych rozmiarów. Czwórka z Liverpoolu połączyła młodych i starych, ludzi różnych zawodów, partyjniaków i opozycjonistów wobec ówczesnej władzy. Łączyła ludzi.
Maciej Hen z ogromną fascynacją opisał fenomen The Beatles w Polsce, nie szczędząc szczegółów. Uwielbiam to, z jakim oddaniem i zaangażowaniem rozpisywał się o zespole.
Dla fana zespołu to z pewnością przyjemna i interesująca lektura, prezentująca być może kolejne smaczki z życia zespołu i ubierająca je w inny kontekst sytuacyjny. Dla osoby, która z Beatlesami żyje sobie w zgodzie, jeżeli chodzi jedynie o muzykę - to wydaje się być intrygująca encyklopedia podstawowej wiedzy.
P. S. Nie będę kłamać, podczas lektury towarzyszyły mi piosenki zespołu <3
“Hey Jude, don't make it bad. Take a sad song and make it better. Remember to let her into your heart, Then you can start to make it better.”
nie wjem czy takie uczucia wzbudza we mnie fakt, ze george harrison jest moim ulubionym beatlesem, ale tak zirytował mnie w tej ksiazce przepych i chwalenie wylacznie johna i paula?? caly rozdzial posiwecony smierci lennona i tym jak to wydarzenje wplynelo na fanow, a absolutnie nic o smierci harrisona. rozumiem ze w historii popkultury lennon i mccartney sa bardziej rozpoznawalni, ale to jest jednak kurde ksiazka o beatlesach, o zespole?? skupia sie na jakichs historiach wspomnieniach fanow z polskim i szczerze watpie ze nie znalazl sie jakis fan harrisona, w szczegolnosci ze osoby wypowiadające sie byly takimi ekstremalnymi fanami. give george his respect!!!
no i tyczy sie to tez ringo w pewnym stopniu, ale tak jak mowie - przemawia przeze mnie faworyzacja georga.