Zbiór nowel Władysława Orkana wydany w 1927 roku. Władysław Orkan, właśc. Franciszek Ksawery Smaciarz (1875-1930) to pisarz tworzący w okresie Młodej Polski, chociaż do nurtu modernistycznego ani on sam, ani współcześni go nie zaliczali.
Może to jedno z przegapionych arcydzieł polskiej literatury? Powieść Orkana (to nie jest zbiór nowel, jak podano w opisie) za temat ma głód i zarazę, które zdziesiątkowały Galicję - chyba głównie Podhale w latach 1847-50.
Klęska ma wymiar apokaliptyczny. Ostatnie rozdziały, gdy zaraza pustoszy wsie i wtrąca ludzi w krwawe szaleństwo, są literacko i emocjonalnie - dla mnie - powalające.
Orkan pisze z wewnątrz chłopskiej społeczności. Wreszcie to nie głos inteligenta, jak Orzeszkowa czy Sienkiewicz, który "pochyla się" z empatią nad losem ludu. Język częściowo stylizowany na gwarę, oszczędny, skondensowany, ma wielką moc wyrazu. Akcja bez dłużyzn, bez naiwności i sentymentu, skupia się na losie pojedynczej rodziny: Łukasza, Tekli oraz czworga ich dzieci. Bez przesady napiszę, że narracja sprowadza czytelnika na dno piekła, w absolutny koszmar, gdzie rozprzęga się ludzka społeczność i ludzka psychika, w obłęd - dosłownie, choć nie chcę zdradzać zakończenia.
W dobie zwrotu ludowego i traumalandu powieść Orkana zasługiwałaby na przypomnienie opatrzone solidnym esejem. Nie mam wątpliwości, że temat, który przedstawił Orkan (czytałem czwarte wydanie tej powieści z 1949 roku) to zapomniany wątek naszej polskiej kolektywnej pamięci.