Czy mogę ci mówić mamo to prawdziwa historia niezwykłej adopcji nastolatka. Chłopak z domu dziecka, bez ojca, z matką niezdolną do opieki nad nim i jego licznym rodzeństwem. Kobieta tuż po rozwodzie, samotna mama z niepełnosprawnym synem, adoptowaną córeczką i zbuntowanym nastolatkiem.
Autorka poznaje Michała w czasie szkolnej wigilii u najstarszego syna. Znajomość chłopców przeradza się w braterską więź, a towarzyskie wypady tej nietypowej rodziny stają się oknem do raju, o którym Michał całe życie marzył. Ten raj nazywa się rodzina. Autorka z niespotykaną szczerością opowiada o swoich doświadczeniach z dwiema adopcjami, odmowami i urzędowymi korowodami. O swoich macierzyńskich sukcesach i porażkach, o radościach i smutkach, ale przede wszystkim o wielkiej, bezwarunkowej miłości do dziecka, które pojawia się w bardzo trudnym momencie jej życia. To historia pełna emocji, ale również niezrównana skarbnica wiedzy na temat adopcji, rodzicielstwa zastępczego i roli matki.
Książka uwzględnia też i oddaje emocje, tragedie i sukcesy samego Michała. Każda część opowieści kończy się komentarzem dorastającego chłopaka, który miał na tyle dużo odwagi, by podzielić się tą poruszającą historią.
Czy mogę ci mówić mamo to jednocześnie literatura faktu, wzruszająca powieść i poradnik dla każdego, kto myśli o adopcji lub rodzinie zastępczej. To książka o wymagającej codzienności samodzielnej mamy z gromadką niezwykłych dzieci, o zdrowym rodzicielstwie i mądrym radzeniu sobie w małych i dużych kryzysach. Bezcenna pozycja na półce każdego rodzica.
Kiedyś, dawno temu, wyświetliły mi się posty Pani Agaty Komorowskiej na fejsie. Już wtedy beczałam podczas czytania. Cieszę się, że znalazłam tę książkę. Cieszę się, że pojawiła mi się wśród propozycji na GR. Dobrze było ją przeczytać i poczuć tę wielką miłość i dobro.
Piękna historia silnej kobiety i jej niezwykłych dzieci.
Książka nie tylko dla tych, którzy są zainteresowani tematem, jest dla wszystkich. Dostajemy wiele informacji o tym jak wygląda w Polsce system adopcyjny, formalności związane z rodziną zastępczą czy rodziną zaprzyjaźnioną. Widzimy to nie z perspektywy prawnej, a okiem osoby, która stara się o te uprawnienia, czyli to co najbardziej nas interesuje.
Oprócz tego dostrzegamy jak wiele różnych problemów możemy napotkać na swojej drodze wychowując dziecko rodzone i adoptowane. Przy tej merytorycznej części historia wzbudza również wiele emocji, falę wzruszeń i wywołuje ciepło w naszym ciele. Cudowna historia.
Zawarta w książce historia autorki wraz z jej adoptowanym synem jest niezwykła z wielu powodów. Autorka jest kobietą wyjątkowo silną (samotnie wychowuje dwoje swoich biologicznych dzieci, z czego jedno z zespołem Downa, adoptowaną córeczkę z ADHD oraz stara się o adopcję czternastolatka z domu dziecka), a przy tym niesamowicie wrażliwą. Wkrada się tam kilka aspektów, przez które autorytet autorki cierpi, jednak patrząc na to, że są to jej własne przemyślenia można na nie przymknąć oko. Książka pokazuje prawdziwe oblicze adopcji, a także miejsc w których przebywają dzieci, które z różnych powodów nie mogą być z własnymi rodzicami.
Ciężko o audiobooki o tematyce adopcyjnej, na szczęście "Czy mogę Ci mówić mamo" jest jedną z pozycji, które w Storytelu pojawiły mi się po wpisaniu w wyszukiwarkę słowa "adopcja". Jestem w trakcie oczekiwania na adopcję młodszego dziecka i wydawało mi się, że książka o nastolatku może nie być dla mnie.
Po przeczytaniu mogę tę pozycję serdecznie polecić wszystkim osobom, którym leży na sercu dobro jakiekolwiek dziecka w waszym otoczeniu.
Przede wszystkim autorka ma ogromne doświadczenie w pracy z drugim człowiekiem, czy to małym, czy dużym. Wszystkie relacje jej rozmów z osobami które spotyka na swoje drodze to po prostu uczta dla duszy. Tak właśnie należy się komunikować, by ludzie chcieli z nami rozmawiać. Pani Agata Komorowska, która wspomina w książce, że prowadzi różne kursy, przy okazji robi taki kurs czytelnikowi. Dowiecie się nie tylko jak rozmawiać z Waszym dzieckiem, żeby chciało współpracować, ale również jak zyskać przychylność skwaszonej pani w urzędzie :)
Mam ogromnie dużo szacunku do autorki oraz jej rodziny, którzy zdecydowali się oddać w ręce czytelników tak bardzo osobistą, wręcz intymną, historię. Pani Komorowska i Michał na kartach tej książki niczego nie ukrywają. Mówią o tym co było piękne ale i o tym co było niesamowicie trudne i bardzo bolało. A że życie to nie bajka, niektóe rzeczy nadal bolą, nawet po wielu latach.
Jedyna rzecz, która mi nie odpowiadała, to fakt, że autorka, która jest osobą wierzącą, przez całą książkę wylicza "cuda", które jej się przydarzyły. Moim zdanim zbyt lekko szafuje tym słowem. Mnie to drażniło, ale to raczej kwestia osobista. Uważam, że w tym ciemnym, zimnym świecie naprawdę istnieją ludzie gotowi do bezinteresownej pomocy lub tego by zrobić coś więcej z potrzeby serca i nie potrzebna jest do tego ingerencja sił wyższych. To nie cuda, tylko osobiste działania każdego człowieka. Może takie sytuacje nie zdarzają się każdego dnia, ale na świecie jest wiele dobra, chociaż czasem trudno nam to dostrzec.
Często jak czytam jakąś książkę brakuje mi możliwości wrócenia do miejsc i osób, o których traktowała. Na szczęście w tym wypadku wszyscy opisanie bohaterowie istnieją naprawdę i można ich zubaczyć tu: https://www.instagram.com/agata_komor... :)
To była tak piękna książka!!!!!!! Pani Agata dokonała tylu cudownych rzeczy dała mi do myślenia w wielu sprawach|| gdybym mogla dalabym wiecej gwiazdek kocham ta książkę, na długo zostala w pamięci
To książka o niezwykłej adpocji nastolatka. Chłopak z domu dziecka, bez ojca, z matką niezdolną do opieki nad bohaterem i jego licznym rodzeństwem. Autorka i zarazem narrator i bohaterka to kobieta samotnie wychowująca dwójkę własnych dzieci i jedno adoptowane, po rozwodzie z mężem. Do jej domu trafia Michał, kolega najstarszego syna. Na początku przychodzi aby wspólnie się uczyć, a potem z chęcią rozmowy, aż w końcu zostaje. Pani Agata zaczyna walczyć o chłopaka, stara się dać mu poczucie, że jest ważny dla niej i jej dzieci, że ma obok siebie osoby, które go kochają. Nie jest to łatwa droga, ale pomimo wielu przeciwności losu, wielu kłód rzucanych pod nogi, wielu problemów nie poddaje się i walczy o Michała. Jest to bardzo wartościowa pozycja, która poszerzy horyzonty wielu osobom, a jednocześnie zapozna z wszelkimi etapami adopcji dla osób chętnych wzięcia pod dach dziecka potrzebującego rodziny. Polecam.
Długo zastanawiałam się, co napisać o tej książce. I już wiem, że nie będę pisać recenzji o książce, ponieważ to nie jest książka która ma akcję, miejsce i bohaterów. Nie można się tutaj przyczepić do stylu, charakteryzacji czy sensu obsadzenia postaci w konkretnych sytuacjach. To nie jest książka. To kawałek serca, duszy i pamięci wszystkich osób pojawiających się. Jedno wiem na pewno, ta kobieta jest dla mnie wzorem matki. To jakie ona daje tym dzieciom wsparcie i zrozumienie, jest najcenniejszym darem jaki można dziecku podarować. Wszystko co bym więcej dodała, było by zbędne. Zajrzyjcie do środka. 💙
2023 nie mogłam się oderwać-śmiałam się i oburzałam i smuciłam i podziwiałam. Bo polubiłam tę babkę i tę dzieciaki. Bo mnie temat ciekawil- i mega dużo się dowiedziałam. Podziwiam jej sposob wychowywania dzieci i aż jestem ciekawa jaką sama będę matką. Pani Agata jest waleczna jak lwica. Jestem wdzięczna za uchylenie rąbka ich życia, za przytoczenie rozmów, za wzruszenia i dotknięcia serca, bo marzyła mi się adopcja, a trzeba się liczyć z tym, że to trudna robota. Nie mam tej książce ani jednej rzeczy do zarzucenia. Uwielbiam..
Ważna i potrzebna książka. Nie tylko dla tych, którzy sami myślą o adopcji. W naszym społeczeństwie świadomość tego tematu, podobnie jak pieczy zastępczej, jest niesamowicie niska, a zawsze warto wiedzieć więcej. Zresztą, autorka wyraźnie punktuje braki w naszej znajomości tych kwestii.
Widać, że Komorowska wlała w tę książkę całe swoje serce i absolutnie nie zamierzam tego umniejszać, ale w sferze technicznej nie wszystko mi tutaj siadło. Z drugiej strony ciężko w przypadku takiej pozycji oceniać kunszt pisarski czy umiejętności autorki. Irytowało mnie momentami to, że stawiała się w pozycji autorytetu bez zmazy i skazy, który wszystko robi dobrze i jest chodzącym ideałem. Niby sama się tłumaczyła, mówiąc, że absolutnie nie powinniśmy tego tak odbierać, ale przekaz podprogowy był jednak zupełnie inny. Świat, który opisuje Komorowska i jej rodzina nie są też zdecydowanie reprezentatywne dla polskiego społeczeństwa, przynajmniej z mojej perspektywy. Autorka niewątpliwie jest dobrze sytuowana, ma dużo pieniędzy (stać ją na to by samotnie wychowywać czwórkę dzieci!) i niesamowicie wkurzył mnie fragment, w którym padło coś w stylu, że w tym roku nie pojadą na żadne wielkie wakacje, bo krucho z kasą, więc będą tylko konie w Beskidach. No heloł. Zejdźmy na ziemię. Chciałabym mieć tak kiepską finansowo sytuację, by wyjazd w góry w pięć osób był tą "gorszą perspektywą".
Nie jest to książka idealna, ale tego od niej nie wymagałam. Na pewno można się z niej sporo dowiedzieć o adopcji, obserwując cały proces od początku do samego końca. Doceniam również poradnik na ostatnich stronach książki.
3.75 ⭐ Nazwanie dziecka z zespołem Downa "kosmitą" nawet jeśli miało brzmieć pieszczotliwie było nie na miejscu.
Autorka sama sobie przeczy. Mówi że to co robi wynika z potrzeby serca i nie oczekuje za to wdzięczności. A w następnym rozdziale czuje się jak bohaterka. Kolejny przykład: pół książki mówi o tym że nie można ingerować w relacje chłopca z biologiczną rodziną bo to on musi sobie z tym poradzić. Mówi że rozumie biologiczną matkę Michała chociaż nie popiera itp. Tylko po to byśmy we wspomnieniach Michała przeczytali że nakłaniała go do zerwania z nimi kontaktów i skutecznie słowami wywarła wpływ na jego decyzję. Mówi że nie należy dziecka z domu dziecka złamanego przez życie straszyć że jak zrobi coś złego to go zabiorą itp. a w następnym sama do niego pisze w taki sposób.
Oczywiście nie neguję tego jak wiele dobrego autorka robi dla tych dzieci. I ogólnie. Myślę nawet że każda rodzina która chce być rodzina adopcyjną lub zastępczą powinna zapoznać się z książką i częścią wyzwań jakie mogą ich napotkać.
Twierdzę natomiast że Pani Agata jak każdy człowiek popełniła sporo błędów które są mocno widoczne w książce w której próbuje być autorytetem.
"Czuję, że moją misją jest posklejanie tego, co popękane, poskładanie tego, co połamane, wzmocnienie tego, co dobre, karmienie tego, co piękne." To prawda - ta historia, to misja. To nie zwykła książka, czy typowy poradnik. Obok tej historii nie da się przejść obojętnie. Można tu znaleźć wszystkie skrajne emocje - ból i euforię, radość i smutek, satysfakcję i rozczarowanie, ale przede wszystkim miłość, przez wielkie "M". Miłość czystą, krystaliczną, anielską, a co najważniejsze, BEZWARUNKOWĄ. Autorka jest gotowa na wszystko, potrafi postawić na nogi wszystkich wokół siebie, by dotrzeć do wyznaczonego celu. Czytając jej zmagania z urzędniczą machiną, niejednokrotnie bezduszną, nasze problemy znikają w niepamięć. To jedna z lepszych książek, jakie przeczytałam od dłuższego czasu. Nie potrafię wyrazić tak błahymi słowami tego, co czuję. Po prostu każdy powinien poznać historię Pani Agaty i jej wspaniałych, wyjątkowych dzieci. Brawo!!
Jestem pod ogromnym wrażeniem postaci autorki, naprawdę silna babka, która oprócz dobrego serca ma również jaja ze stali. Co do samej książki - przystępna, a zaraz bardzo mądra i wzruszająca. Nie mogłam się od niej oderwać. Na plus oceniam znajdujący się z tyłu poradnik przedadopcyjny, a także wtrącenia dotyczące polskiego prawa. Wiele rzeczy z niej wyniosłam, nawet takie, na które nie wpadłabym sama. Bardzo dobry reportaż, który polecę każdemu, kto chciałby zaznajomić się w tematyce adopcji i domów zastępczych.
Płakałam na końcu. Piękna książka z ogromną ilością świetnych przemyśleń, wzruszających momentów i ociekająca miłością. A na końcu akceptacją. Nie zawsze zgrywam się z autorką, jeśli chodzi o jej wrażliwość, o spojrzenie na życie, o wiarę, ale ta książka wiele mi dała i myślę, że zostanie ze mną na dłużej. Szczerze podziwiam za otwartość, wrażliwość i odwagę w spełnianiu swojego powołania, chociaż nie lubię tego określenia. Ale to może też, że daleko mi do rodzicielstwa na moim obecnym etapie życia. Dziękuję za tę książkę
2,5/5 ta ksiazka jest mi całkowicie obojętna. Jeśli ktoś nigdy się nie spotkał z adopcja, domami dziecka i trudnymi problemami, to ok, rozumiem, że się wzruszył i było mu przykro czytając. Ale jaka osoba znająca realia i problemy nie widzę w tej książce nic nadzwyczajnego. Po prostu opowieść o życiu, ciężkim życiu, o takim które przezywa większość z nas. Oczywiście bardzo podziwiam autorkę za wszystko czego dokonała, ale nie rozumiem szumu wokół tej historii.
Ogromnie się cieszę, że przeczytałam tę książkę. Jest przepiękna, w tym jak autorka i jej rodzina dzielą się z czytelnikami swoją można powiedzieć intymnością, swoją historią, prawdziwą trudną a zarazem piękną historią. Uważam, że książka ta jest dla dosłownie wszystkich i każdy człowiek może się z niej bardzo wiele nauczyć, nie tylko osoby, które myślą o adopcji.
Wow. To co przeczytałam w tej książce zostanie ze mną do końca życia. Przekonałam się jak bardzo ważne jest to by każdy człowiek miał miłość w swoim życiu i jak wiele można osiągnąć nie poddając się. Polecam ogromnie każdemu kto pragnie zobaczyć przez co naprawę muszą przejść dzieci i młodzież skazane tylko na siebie, i rodziny, które pragną dać prawdziwy dom takim właśnie dzieciakom ❤
Bardzo poruszająca książka, pokazująca realia adopcji w Polsce, ale też jak wygląda życie po adopcji nastolatka, że nie wszystko jest kolorowe i usłane różami, a dziecko takie nie jest posłuszne i z wdzięczności robi wszystko, o co je poprosimy. Historia ta otwiera oczy na sprawy, o których się nie mówi
Nie mogę ocenić tej książki pod żadnym innym względem, niż ten, jak piękną historię opowiada. Wciąż czuję potrzebę śledzenia dalszych losów tej rodziny, inspirację, masę miłości i energii, którą mi ta lektura przyniosła. Jeśli komuś trudno być dziś wdzięcznym za to co ma, jeśli komuś wydaje się, że już przegrał swoje życie... Ta lektura jest obowiązkowa.
Jest to książka pełna emocji,wsparcia i miłości. Jestem wdzięczna za to że istnieją tacy ludzie jak autorka którzy rozprzestrzeniają miłość nie oczekując od tego żadnej korzyści dla siebie.Jestem z was wszystkich dumna❤
wspaniała książka, najlepsza polska jaką przeczytałam, a raczej przesłuchałam, bo to jest pierwszy przesłuchany przezemnie audiobook, książka zasługuje na większy rozgłos, daje dużo do myślenia, pani agata jest wspaniałym autorytetem, myślę że każda matka powinna brać z niej przykład
Mam nadzieje przeczytać ją również w przyszłości, kiedy będę chciała mieć już dzieci. Bardzo dużo się z niej nauczyłam Polecam każdemu, nawet jeśli nie chcecie mieć dzieci, to przeczytajcie aby lepiej je zrozumieć