Jump to ratings and reviews
Rate this book

Zawisza #1

Zawisza. Czarne Krzyże

Rate this book
Największe legendy spisane są krwią.

Najsłynniejszy polski rycerz, którego imię żyje do dziś: Zawisza Czarny.

Człowiek, którego słowo znaczyło więcej niż prawo. Ten, który za najwierniejszego giermka wziął syna pokonanego wroga. Stawał do walki tam, gdzie nikt już nie miał odwagi walczyć. A ludzie szli za nim, w ogień, pod deszcz strzał i bezlitosne ostrza. Po śmierć albo po zwycięstwo, ale zawsze za nim.

Dla sługi, któremu dał słowo, sam zdobył oblężony zamek. Dla brata, wziętego do krzyżackiej niewoli, spali świat.

Historia wyjątkowego człowieka spisana ze swadą właściwą prozie Jacka Komudy, dbałość o szczegóły i realia historyczne, która zapewni rozrywkę na najwyższym poziomie i wielbicielom średniowiecznej historii i czytelnikom ceniącym przede wszystkim żywą, trafiającą w serce opowieść.

450 pages, Paperback

Published April 14, 2021

Loading...
Loading...

About the author

Jacek Komuda

51 books73 followers
Polish writer, according to his higher education profile - historian, fascinated with the Polish-Lithuanian Commonwealth and History of Poland (1569-1795), author of novels and historical fantasy short stories placed in 17th century.

Co-author of computer game "Wild Fields" and of a screenplay for games "The Witcher" and "Earth 2160". Editor and contributor to the Polish edition of "GameStar" computer games magazine.

Ratings & Reviews

What do you think?
Rate this book

Friends & Following

Create a free account to discover what your friends think of this book!

Community Reviews

5 stars
21 (23%)
4 stars
39 (43%)
3 stars
24 (26%)
2 stars
2 (2%)
1 star
3 (3%)
Displaying 1 - 7 of 7 reviews
226 reviews4 followers
April 21, 2021
Więcej recenzji znajdziesz na moim Instagramie chomiczkowe.recenzje.


Zawisza z Garbowa, zwany Czarnym, to postać nietuzinkowa. Rycerz, który nigdy nie został pokonany w turnieju, a jego słowo znaczyło więcej niż przysięgi królów. Gdy dowiedziałem się, że Jacek Komuda tworzy powieść o tym bohaterze wiedziałem, że muszę po nią sięgnąć. Do tej pory czytałem kilka powieści i zbiorów opowiadań Komudy, dzięki czemu wiedziałem czego spodziewać się, jeśli chodzi o styl i język autora, ale o tym później.

Swoją recenzję zacznę może od tego co widać na pierwszy rzut oka, a mianowicie okładkę i wykonanie graficzne pierwszych stron. Okładka, pasująca stylistycznie do całej serii “Chwała Polskiego Oręża” jest dla mnie świetna. Prosta grafika, przedstawiająca rycerza z błyszczącymi elementami, a do tego drobne ilustracje rycerzy na koniach. Minimalistycznie, ale pięknie. Do tego na drugiej i trzeciej stronie okładki znajdują się proste mapy historyczne z tamtego okresu. Jednak, dla mnie prawdziwym majstersztykiem są ilustracje w środku książki. Ryciny na początku rozdziału są idealnym wstępem do akcji.

Jeśli chodzi o fabułę to na początku naprawdę się zaskoczyłem. Spodziewałem się od samego początku walczącego Zawiszy, a dostałem wstęp o jego mało znanym bracie Piotrze Kruku. Po całości lektury stwierdzam jednak, że ta wstawka idealnie sprawdza się jako wstęp do całości powieści. Pomysł na fabułę nie jest może jakiś oryginalny, bowiem sprowadza się tak naprawdę do walki z Krzyżakami przez całą książkę, ale śmiem twierdzić, że nie koncept, a wykonanie jest największą zaletą tej książki. Barwne i soczyste opisy przyrody przywodzą mi na myśl “Pana Tadeusza”, choć część ludzi pewnie złapie się za głowę po porównaniu Komudy do Wieszcza. Również wplecenie wątków fantastycznych na Żmudzi bardzo mi się podobało. Być może nie każdemu przypadnie do gustu takie coś w powieści historycznej, co prawda fabularnej, ale jednak opierającej się na historii, ale według mnie pokazanie wierzeń ówczesnych Litwinów oraz ich świętych miejsc, a także wypieranie tych bożków przez chrześcijaństwo jest świetnym zabiegiem.

Co do głównego bohatera, Komuda moim zdaniem świetnie ukazał jego stosunek do honoru oraz innych cnót rycerskich. Jednocześnie pokazał, że jest on również zwykłym człowiekiem, zdolnym do miłości oraz litości. Bardzo ciekawa była również jego książkowa kompania, w której na pierwszy plan wybija się Zbyszko, przyszły biskup krakowski Zbigniew Oleśnicki.

Jednak prawdziwym majstersztykiem pisarskim jest dla mnie bitwa pod Grunwaldem i to jaki klimat tego starcia stworzył Jacek Komuda. Czytając te fragmenty miałem gęsią skórkę. Autor tak świetnie opisał bitwę, że czytelnik ma wrażenie, iż walka rozgrywa się wokół niego, może wręcz usłyszeć szczęk stali, rżenie koni, jęki rannych...

Bardzo podobały mi się również zabiegi jakich użył autor, opisując starcie. Przeskakiwanie od jednego bohatera do drugiego, czy pokazanie walki z różnych perspektyw. Dzięki temu mamy pełen ogląd na sytuację, a opis nie staje się nudny. Niestety, ubolewam nad tym, że od rozpoczęcia opisu bitwy, Zawisza schodzi na dalszy plan. Rozumiem jednak, że autor chciał ukazać to słynne starcie z szerszej perspektywy. Podczas czytania do głowy przychodzą mi “Krzyżacy” Sienkiewicza. Czy ja znów porównałem Komudę do słynnego polskiego pisarza? Może już sobie daruję...

Wracając do wspomnianego już stylu autora, jeśli czytaliście jakąkolwiek książkę Komudy, to zapewne wiecie, że jego styl jest specyficzny. Komuda używa słownictwa historycznego, używając mnogich nazw broni oraz strojów z tamtego okresu. Może być to nieco ciężkie do czytania, ale z czasem czytelnik przyzwyczaja się, a taki zabieg naprawdę buduje klimat. Chwała przypisom na końcu książki, które naprawdę są bardzo ciekawe i rozjaśniają wiele historycznych kwestii.

Z bólem kończyłem powieść “Zawisza. Czarne krzyże”, którą dzięki uprzejmości wydawnictwa mogłem przeczytać jeszcze przed premierą (akurat w dzień premiery ją skończyłem). Dawno czytałem jakąkolwiek powieść historyczną, ale po tej nabrałem ochoty na więcej mieczy, więcej rycerzy, więcej średniowiecznych przygód. Według informacji z pierwszych stron książki Jacek Komuda ma zamiar napisać drugą część. Na “Zawiszę. Złamany półksiężyc” czekam zatem z niecierpliwością, niczym Krzyżacy pod Grunwaldem w pełnym słońcu, oczekując polskiej armii.
Profile Image for Sebastian Gebski.
1,268 reviews1,447 followers
April 26, 2021
"Typowy Komuda", czyli dwa elementy zdecydowanie na plus (tlo historyczne, "flow" akcji) i cala reszta na zdecydowany minus. Czyni to te ksiazke swietnym "mood-setterem", np. jesli ustawiasz sie mentalnie aby zagrac w Kingdom Come albo np. pen&paper RPG w settingu low-fantasy.

Co mozna powiedziec wiecej?
1. ksiazka sklada sie z dwoch czesci - pierwsza, znacznie dluzsza, to fabularna opowiesc z perspektywy przede wszystkim Zawiszy, z drobnymi wtretami (np. Olesnicki po latach); druga to historyczny epilog, podsumowujacy ... no, nie bede zdradzal, ale nie nastawialbym sie na zaskoczenie :)
2. postaci - jak to u Komudy, papierowe, bez wyrazu, wg stereotypowych wzorcow - lotrzy, bezecnicy, piekne niewiasty, rycerze bez skazy i zmazy - nuda i sztampa do obrzygania
3. rzadko mi sie to zdarza, ale przeczytalem przypisy od deski do deski - sporo smaczkow i ciekawostek
4. sama historia niczego nie urywa, ale z czasem Komuda nauczyl sie swietnie operowac dynamika przebiegu opowiesci - jest wartko, jest dynamicznie, po prostu dobrze sie to konsumuje :)
5. "jak zwykle", autor zakochal sie w kilku slowach i powtarza je srednio co trzy akapity (tak, przesadzam, ale tylko troche) - w ostatniej ksiazce Komudy, ktora czytalem (tytulu nie pomne ...), byl to "karmazyn", tym razem mamy "dextrariusa" i "pickelhaube". Normalnie memy mozna z tego robic :)

Czy dalo sie z tego zrobic lepsza ksiazke? Hmm, zdecydowanie. Np. odbrazawiajac troche Zawisze i innych rycerzy. Albo rozbudowujac (klimatyczny) watek w Pieninach. A moze koncentrujac sie na (malo znanej powszechnej publice) sluzbie Zawiszy u Luksemburczyka. Ale coz, nie tym razem.

Podsumowujac. Niezle czytadlo, zwlaszcza jak ktos lubi sredniowieczne klimaty i militaria z epoki w szczegolnosci. 2.7-3 gwiazdki.
Profile Image for Ola (Wiewiórka w okularach).
289 reviews49 followers
June 4, 2021
4,5/5

https://wiewiorkawokularach.blogspot....

Sienkiewicz i Krzyżacy to zmora każdego ucznia na języku polskim. Trudny, niezrozumiały język, podniosły ton, rozciągnięta do granic akcja na dwa tomy... Przyznam rację tym, którzy twierdzą, że można się nad tym tytułem zanudzić na śmierć, chociaż sama bardzo tę powieść lubię. Jednak co by się stało, gdyby to książka o Zawiszy Czarnym znalazła się w kanonie lektur?

Zawisza Czarny z Garbowa herbu Sulima jest polskim rycerzem, szukającym szczęścia poza granicami kraju. Walczy w służbie tego, kto da więcej, nie przekracza jednak pewnych granic i dba o swój honor. Tym samym, gdy atakuje nic niepodejrzewającego emisariusza w trakcie wojny z Bośniakami, postanawia oddalić się ze służby Zygmunta Luksemburskiego i wrócić do kraju. W ojczyźnie pozostał jego brat, Piotr z Garbowa, zwany Krukiem, który zamiast siedzieć na ojcowiźnie i dbać o nią, wyrusza na Żmudź, by pomagać jej mieszkańcom w walce przeciwko Krzyżakom. Zakon zbrojną ręką nawraca pogańskich Żmudzinów, co wywołuje w nich naturalną chęć obrony i jest iskrą do powstania. Kruk trafia jednak w łapy Krzyżaków, a Zawisza, chcąc nie chcąc, zamiast osiąść na ojcowskiej ziemi, musi jechać go ratować lub pomścić...

Na początku pytałam, co by się stało, gdyby Zawisza. Czarne krzyże znalazł się w kanonie lektur zamiast Sienkiewicza. Cóż, po przeczytaniu obu tych książek myślę, że odpowiedź jest bardzo prosta – większość uczniów chętniej by sięgnęła po Zawiszę. Jacek Komuda jak zawsze nie zawodzi – lekkie pióro w połączeniu z językiem stylizowanym na daną epokę to cechy charakterystyczne prozy tego autora. Dodatkowo tradycyjnie pisarz zaskakuje swoją wiedzą historyczną, świetnie wie, o czym pisze, a to wpływa pozytywnie na odbiór lektury. Początek każdego rozdziału jest opatrzony fragmentem z Roczników Jana Długosza, co tylko podkreśla research wykonany przez Komudę. A przypisy na końcu powieści to wisienka na torcie – co prawda nie znoszę, gdy są zredagowane w ten sposób (w treści nie ma żadnych zaznaczeń, że pojawia się przypis), ale są one obszerne i dodatkowo uzupełniają treść książki o solidną dawkę wiedzy historycznej. To z całą pewnością spodoba się fanom tej dziedziny nauki. Nie sposób też nie wspomnieć o wprowadzonych wątkach pogańskich – podczas pobytu na Żmudzi Zawisza poznaje tamtejszą religię i widzi święte gaje, a wraz z nim ten miniony świat poznaje również czytelnik.

Zawiszę poznajemy już jako w pełni ukształtowanego bohatera. To, czego mi brakowało, to wiedza, skąd wzięły się taka estyma i poszanowanie wśród rycerstwa, jakimi cieszył się Sulimczyk. To chyba jedyna wada, jaką znalazłam w kreacji tego bohatera. Do romantycznej legendy o rycerzu, który w życiu kierował się wyłącznie honorem, Komuda dopisuje opowieść o człowieku, który w imię zemsty gotów był wywołać wojnę z potężnym Zakonem Krzyżackim; który stopniowo zmienia się na naszych oczach, gdy orientuje się, że za jego decyzje odpowiada nie tylko on, ale wywierają one również wpływ na tych, którzy są w jego pobliżu. Rycerza, który targany zwątpieniem, czasami chce zawrócić z raz obranej ścieżki, ale honor i poczucie obowiązku mu na to nie pozwalają. Nie da się ukryć, że ta powieść jest pisana w takim samym stylu, jak Sienkiewiczowska Trylogia – ku pokrzepieniu serc. Z tego też wynika momentami podniosły język, a i chęć podrasowania toposu i mitu rycerskiego, który powstał wokół postaci Zawiszy: tworzenie bohatera, który z każdych opresji wychodzi zwycięsko i coraz bardziej szlachetnieje wraz z rozwojem wydarzeń. Pozostałe postaci wyraźnie pozostają w tle pana z Garbowa, chociaż wśród nich pojawiają się również ci, których znamy z podręczników historii, jak chociażby Jagiełło, książę Witold czy Ulryk von Jungingen.

Chociaż pierwszy tom dylogii o Zawiszy Czarnym to powieść o rycerstwie i o honorze, to jest to również dowód na to, że historię piszą zwycięzcy. Wydarzenia związane z Zawiszą poznajemy w formie retrospekcji i są one przeplatane tym, jak rozmyśla o nich biskup Zbigniew Oleśnicki, niegdysiejszy giermek i towarzysz rycerza. To on tworzy nową opowieść o Zawiszy – romantyczną i wyrosłą do rangi legendy – z historii o człowieku z wadami, który jednak zawsze starał się kierować w życiu honorem i danym słowem. To nie jest kolejna opowieść o powstawaniu mitu, ale raczej go obala i pokazuje, jakie mechanizmy tworzą takie legendy. Mogę jednak powiedzieć, że to również historia o przemijaniu: pogańskiego, magicznego świata, który odchodzi w zapomnienie na rzecz chrześcijaństwa, niesionego nie tylko przez wyrozumiałych mnichów czy księży, ale także przez zbrojne ramię Zakonu Krzyżackiego. Tak samo jak pogaństwo przemijają średniowieczne ideały rycerskie: honor, wierność, męstwo. Już sam Zawisza jest traktowany przez jemu współczesnych jako przeżytek dawnych czasów, relikt minionej epoki. To naprawdę smuci czytelnika.

Jeśli jeszcze zastanawiacie się nad tym, czy warto sięgnąć po Zawiszę. Czarne krzyże, to odpowiem z pełną stanowczością – ZDECYDOWANIE TAK. To książka o bohaterze z ludzkim obliczem, okraszona świetnymi ilustracjami, a w dodatku z delikatnym wątkiem fantastycznym. Z pełną wiarą w swoje słowa mogę napisać, że ten tytuł udowadnia, że Jacek Komuda dalej jest w dobrej formie jako pisarz, a ja po jego książki będę sięgać w ciemno.
1,443 reviews4 followers
Read
May 21, 2021
Tytuł książki i okres, w którym dzieje się akcja (XV wiek), dość jasno precyzuje jej tematykę. Nie jest to jednak pozycja, która skupiałaby całą swoją uwagę na Wielkiej Wojnie z Zakonem Krzyżackim. Konflikt z zakonnikami jest tutaj tylko tłem, aby pokazać, postać Zawiszy Czarnego. Wielkiego rycerza, który zawsze stawiał honor ponad wszystko.

Zanim jednak czytelnik będzie mógł śledzić jego losy, autor decyduje się ukazać brata rycerza, który parał się dostarczaniem oręża na zbuntowaną przeciwko Krzyżakom Żmudź. Czyn ten niestety okazał się dla niego brzemienny w skutki i trafił on do niewoli. Zawisza na wieść o tym natychmiast wraca do kraju w celu wykupienia członka rodziny. Niestety wszystko toczy się inaczej niż było zakładane, co staje się podwaliną do bezpardonowej walki z rycerzami ze znakiem czarnego krzyża na płaszczach.

Cała recenzja na:

https://popkulturowykociolek.pl/recen...
65 reviews
June 23, 2025
Książkę przeczytałem na urlopie, szybko poszło. To wcale nie jest zarzut. Wychodzę z przekonania, że "łatwość" czytania nie powinna być obciążeniem- nie zawsze dobra książka, to taka, przy której musimy się zatrzymać, bo tak nami wstrząsnęła. Oceniłem tę pozycję jako rewelacyjną bo świetnie się bawiłem, bo polubiłem bohaterów, bo Komuda sprawia, że historia ożywa.
Minus- no miłość autora do detali, szczegółów, po prostu żal, że i tak zapamięta się tylko część.
Displaying 1 - 7 of 7 reviews