Jump to ratings and reviews
Rate this book

Rozrzucone

Rate this book
Długo wyczekiwana powieść pierwszej laureatki Nagrody Conrada.

Rozrzucone — fabuła tej międzypokoleniowej i wielogłosowej powieści rozgrywa się w XX i XXI wieku na terenie trzech krajów. To rodzinna historia, w której tajemnica przeplata się z rozpracowywaniem polskich kompleksów.

Marię wojenna zawierucha rzuciła do Alzacji, gdzie wraz z mężem Francuzem prowadzi restaurację, starając się zapomnieć o przeszłości i zapuścić korzenie na nowej ziemi. Jednak los skonfrontuje ją z wieloma wyzwaniami.

Przez cały okres PRL-u Maria odwiedza swoje ciotki na Podkarpaciu. Zaprasza krewnych do Francji, próbując mimo skomplikowanych relacji utrzymać kontakt z rodziną i zachować tożsamość.

Kim naprawdę jest Maria? Czym są granice dla niej i dla kolejnych kobiet w rodzinie, czy da się je przekroczyć? „I co to jest właściwie ta ojczyzna?”

Najnowsza powieść Liliany Hermetz intryguje zarówno formą, jak i językiem. Każda z bohaterek dźwiga swoją tajemnicę i mówi w niepowtarzalny sposób: polszczyzna miesza się z językami ukraińskim, francuskim i alzackim, a kompleksy ubogich krewnych ze Wschodu — z bólem wykorzenienia i samotnością emigracyjnego życia.

Od biednej podkarpackiej wsi po współczesną Warszawę i pracę w polsko-francuskiej korporacji — ponad pół wieku historii Europy, od drugiej wojny światowej, odbija się w losach kilku zwykłych, a zarazem wyjątkowych kobiet. Liliana Hermetz nie pozwala o nich zapomnieć.

396 pages, Paperback

First published May 19, 2021

4 people are currently reading
75 people want to read

About the author

Liliana Hermetz

5 books1 follower

Ratings & Reviews

What do you think?
Rate this book

Friends & Following

Create a free account to discover what your friends think of this book!

Community Reviews

5 stars
10 (22%)
4 stars
17 (38%)
3 stars
12 (27%)
2 stars
4 (9%)
1 star
1 (2%)
Displaying 1 - 5 of 5 reviews
Profile Image for Monika Barrera.
192 reviews14 followers
June 14, 2021
Historie rodziny poturbowanej przez wojenne losy, które czyta się z zapartym tchem i łezką w oku. Doskonała lektura o ważnych wydarzeniach, których raczej nie zapomnę.
Profile Image for Librarianna.
57 reviews2 followers
October 20, 2024
Saga rodzinna to dla mnie temat przetworzony na wszystkie możliwe sposoby. Przyznam szczerze, że jako czytelniczka unikam od pewnego czasu powieści, w których pierwsze skrzypce grają rodzinne traumy, pamięć wojny i dziedziczenie opresji. Z pewnością unikać jest łatwiej, ale każdy potrzebuje czasem oddechu i ja potrzebuję go teraz. Dlatego z pewnymi obawami sięgałam po "Rozrzucone" Liliany Hermetz, chyba spodziewając się trochę Magdaleny Tulli, trochę Joanny Bator, a może gdzieś w tle Ałbeny Grabowskiej... To skojarzenia bardzo dobre, jednak nie na ten czas w moim czytelniczym życiu.
Saga Liliany Hermetz jest jednak nieco inna, być może dlatego że pozwala zaczerpnąć powietrza i poczuć się nie jak obserwator Wielkich Historycznych Wydarzeń, ale jak gość w kuchni ciotecznej babki. Niewiele wiedząc o "tych sprawach", które tutaj oznaczają wojenne przejścia, biedę, wykorzenienie i bycie niczyim czy najduchem, wyłapujemy je gdzieś między wierszami, w trwającym przecież cały czas obecnym życiu, w którym częściej pijemy kawę i gdzieś się spieszymy niż rozliczamy się z nieżyjącymi albo starzejącymi się krewnymi. Bohaterowie "Rozrzuconych" są jak tacy członkowie dalekiej rodziny - lubimy ich, choć nie zawsze i nie wszystkich, tęsknimy za nimi, chociaż są trochę męczący, dobrze im życzymy, ale z zainteresowaniem śledzimy ich koleje życiowe i patrzymy na porażki.
Życie na emigracji i życie nie na emigracji, relacje polsko-francuskie, siostrzane więzi i zerwane więzi, niechciane dzieci, zagubione i wyczekiwane... W "Rozrzuconych" dużo jest rodziny, dużo Polski i sporo Francji. Jest też sporo literatury na różnych poziomach, dobrego słuchu i cierpliwości do ludzi.
Profile Image for Marta.
115 reviews7 followers
January 27, 2022
Sama historia (zwłaszcza w pierwszej części książki) była wciągająca i miała duży potencjał. Różne miejsca, różne kraje, narodowości, wszystko to dawało bardzo ciekawą mieszkankę, niestety konstrukcja książki była w moim odczuciu dość chaotyczna. Maniery językowe głównej bohaterki, niepoprawne zdania polsko-niemiecko-francuskie (Miałam wrażenie, że"joh! Ja! Noh!" pojawiają się w co drugim zdaniu) na dłuższą metę zaczęły mnie irytować. Choć rozumiem potrzebę zaznaczenia, że bohaterka mówi swoim własnym językiem, wypadło to dość sztucznie. Dużo wątków rodzinnych zostało nierozwiązanych i pozostawiło niedosyt. Plus za kilka regionalizmów z Przemyśla i za akcję, która dzieje się momentami w moim mieście.
This entire review has been hidden because of spoilers.
Profile Image for Magota.
15 reviews1 follower
October 8, 2022
Dawno już żadna powieść nie urzekła mnie do tego stopnia, co „Rozrzucone” Liliany Hermetz. Ta rozciągnięta na kilka głosów, dekad i trzy kraje historia Marysi tudzież Irene oraz jej krewnych jest nie tylko wciągającą, pełną powoli odkrywanych tajemnic opowieścią o życiu pewnej rodziny, ale też i lustrem w którym my jako Polacy możemy, a wręcz powinniśmy się od czasu do czasu przejrzeć.

Powieść rozpoczyna wątek oczekiwania na paczkę z Francji. Miejsce akcji: wiejska polska chata. Czas: bliżej nieokreślony, ale z pewnością już powojenny. Rodzina przy stole czeka na dary od Madame Irene, swojej krewnej. Zastanawiają się jakie ciuchy i smakołyki otrzymają tym razem. A może i nawet pieniądze się tam znajdą? Czekają i rozmawiają. O sobie, o Irene, o życiu. I wątek ten, z pozoru tak błahy okaże się w całej historii znamienny. Bo emigracja Irene, a raczej Marysi, bo tak się ona nazywała przed wyjazdem będzie tu motywem przewodnim. Paczki natomiast, staną się pierwszym łącznikiem między nią, a członkami jej rodziny, kóry z czasem sprawi, że będą się oni wzajemnie odwiedzali, odkrywali nieznane rodzinne historie, a i w pewnych kwestiach te nowo nawiązane stosunki naznaczą losy poszczególnych członków rodziny na długie lata.

Jak łatwo się już domyślić, na kolejnych kartach tej powieści będziemy śledzili losy tejże rodziny. I to na przestrzeni wielu, wielu lat - od przedwojnia po czasy współeczesne. Jest to podróż równie fascynująca, co przytłaczająca. Bo jak to w życiu każdej rodziny bywa, momenty piękne przeplatają się z tymi smutnymi, ale tu mamy znacznie więcej. Marysia jak i jej bliscy pochodzą z terenów przygranicznych i tygiel polsko – ukraiński ma się w ich życiu w najlepsze. Przesiedlenia, wywózki do łagrów, wykluczenie, niezrozumienie i traumy sprawiły, że w starszym pokoleniu wiele jest niedopowiedzeń i chyba jeszcze więcej niezrozumienia. Każda z postaci jest na swój sposób specyficzna. Również Ci z młodszego pokolenia, bo z kolei na ich dorastanie przypadł okres licznych przemian ustrojowych, co często prowadzi do zagubienia i kompleksów. A jaką rolę w tym wszystkim odgrywa Marysia vel. Irene?

Początkowa jest ona dla nich kimś poza zasięgiem. Tajemniczym i niezrozumiałym bytem. Wysłana w wieku piętnastu lat na roboty przymusowe do Niemiec nigdy już do Polski nie wróciła, ale co się z nią później działo nie wie nikt. Ten wątek poznamy w drugiej części książki. Póki co jawi się ona rodzinie jako wielka dama, Madame z Francji, której się powiodło i której zazdroszczą, wyobrażając sobie jak piękne prowadzi życie. Ale życie to wcale nie było usłane różami, a jak się z czasem okazuje to właśnie ta najdalej po świecie rozrzucona kobieta staje się swego rodzaju łącznikiem międzypokoleniowym i paradoksalnie sprawia, że więzy rodzinne splatają się jeszcze ciaśniej.

Świat, który zbudowała autorka fascynuje, wciąga i nie pozwala o sobie zapomnieć. Zarówno na płaszczyźnie fabularnej jak i pod względem tła historycznego. Co prawda mnogość wątków i bohaterów bywa momentami przytłaczająca, jednak nie nie dzieje się tak bez przyczyny. Bo to, co definiuje bohaterów tej książki, co wpływa na ich decyzje, to właśnie czas i ludzie. I sposób w jaki pani Hermetz o tym pisze sprawia, że śledzimy to wszystko z pewną czułością, zrozumieniem i podglądamy te małe – wielkie życia naszych bohaterów ze wzruszeniem, czasem złością, ale też i podziwem. Do tego sami niejednokrotnie zastanawiamy się jak my byśmy się w danej sytuacji zachowali bądź też sięgamy pamięcią do naszych korzeni. Dlatego też we wstępie napisałam, że jest to lustro w którym od czasu do czasu warto się przejrzeć.

Na koniec jeszcze warto wspomnieć o jednej jednej – jak dla mnie - szalenie ważnej kwestii, a jest to język, którym operuje autorka. Piękny, melodyjny, pełen smaczków. Dopasowany nie tylko do czasu, ale i do bohatera. Znajdziemu tu zarówno piękną wspołczesną polszczyznę jak i język dawny, a i ten dawny bywa bardzo różnorodny – raz z lokalnymi powiedzonkami, raz z ukraińskim zaśpiewem, raz z francuskimi naleciałościami. Fantastycznie się to czyta!

Dla miłośników dobrej prozy, pozycja obowiązkowa!
Displaying 1 - 5 of 5 reviews

Can't find what you're looking for?

Get help and learn more about the design.