Chcesz znaleźć spokój i ciszę? Chcesz w tym zwariowanym świecie trafić do wymarzonego miejsca, w którym otoczą cię życzliwość, miłość i ciepło płynące wprost z serca? Każdy ma prawo do zasłużonego odpoczynku po ciężkiej pracy. Ty również możesz mieć to wszystko na wyciągnięcie ręki. Niebiańskie Osiedle czeka na ciebie.
Czy można sprzedawać miejsca w niebie? Czy ktoś skorzysta z takiej oferty? Ile to kosztuje? Czy to uczciwe? Moralne?
Ryszard Ćwirlej, prawdziwy mistrz kryminału, odsłania zupełnie nowe oblicze! Poznajcie Marcina Engela – mistrza świata w kłopotach, genialnego dziennikarza śledczego, przed którego czujnym okiem nie umknie żadna sprawa!
Nowa seria i nowy bohater wielokrotnie nagradzanego autora!
Bardzo spodobało mi się, że autor nawiązał do obecnej sytuacji w kraju. Książka jest intrygująca, wciągająca oraz niepowtarzalna. Porusza często niewygodne temty - polityczne oraz religijne, z którymi autor rozprawia się bez skrupułów.
Niebiańskie Osiedle jest pierwszą książką tego autora, po którą sięgnęłam i po przeczytaniu jej nadal zbieram szczękę z podłogi! Jest to najlepszy kryminał, który przeczytałam w tym roku!
Jeżeli jeszcze nie znacie, gorąco zachęcam Was, do sięgnięcia po ten tytuł, bo jest to książka warta uwagi 🖤
Bohater (Marcin) to atletycznie zbudowany wybitny dziennikarz, który umawia się z modelką. Współpracuje z koleżanką, która (a jakże) była modelką i która się w nim podkochuje. To heroina z gatunku "diabelnie inteligentnych" więc oczywiście włada orężem tychże - sarkazmem. Wszyscy są tu równie piękni co nierzeczywiści. Chyba, że są postaciami mającymi odegrać niechlubną rolę. Wtedy są głupi albo gnuśni. No i brzydcy. Babcia drugiego bohatera a jednocześnie przyjaciółka Marcina też jest jak nie z tej ziemi. To taka super luzaczka - pije, pali, ma progresywne poglądy i nie cierpi kościoła oraz PiSu. Bierze udział w śledztwach. A i strzelać umie, że ho ho. Marcin, wbrew zapowiedziom z okładki, nie dość że nie zdradza śladów geniuszu to wręcz przejawia tępotę. Wszyscy go muszą wyręczać w myśleniu i działaniu. Z cool babcią na czele. Która pije, pali i nie cierpi PiSu. To musi wybrzmieć bo picie, palenie i babciowe antypatie są wspominane wielokrotnie. Początkowo nie mogłem dociec czy to było pisane na serio czy nie. Gdzieś pod koniec widać, że autor miał zamysł napisać thriller zmiksowany z komedią omyłek. Wyszło drętwo. Wszystko co dotyczy psychologii postaci czyta się jak fantazje nastolatka. Brak polotu bohatera nie bawi, miało być komicznie a wyszło nieporadnie. Numerem popisowym jest nieliniowa fabuła. Poszczególne sceny nie mają otwarcia i są przerywane kolejnymi scenami, które mają nadać kontekst i przedstawić poprzedzające wydarzenia. Bardzo to nieczytelne.
Jest może mało poważnie, bez pogłębionej refleksji, ale zabawnie, choć w realnym życiu problem wykorzystywania seniorów do szczególnie śmiesznych nie należy. Jako sprawców pokazuje autor sektę, której sukces w obiecywaniu niebiańskiej szczęśliwości wywodzi z głębokiej i bezkrytycznej wiary religijnej potencjalnych klientów sekty w podeszłym wieku. Łykają oni obietnice przedsmaku szczęścia na stare lata w komfortowych jednorodzinnych domkach na ekskluzywnym osiedlu. Oczywiście pod warunkiem uiszczenia odpowiedniej przedpłaty inicjatorom tego przedsięwzięcia, któremu patronują księża. Tymczasem …
Intrygę rozpracowuje dwoje śledczych dziennikarzy, Marcin Engel, protagonista nowej serii Ryszarda Ćwirleja, której „Niebiańskie osiedle” jest pierwszym tomem, i jego bystra koleżanka Kamila Frydrych, zwana Kamą, która uwielbia stroić sobie żarty z obecnej dziewczyny Marcina, Dżesiki, inaczej Dżesi lub Zembi. Ten drugi alias, autorstwa Kamy, ma źródło w pierwszej reklamie Dżesi, która utorowała jej drogę do kariery w modelingu. Włączają się oczywiście w śledztwo policjanci, zaniepokojeni dziwnymi „samobójstwami” staruszków w Pile i w Warszawie. Ale w pewnym momencie inicjatywę w zasadzie przejmuje emerytowana podpułkownik milicji obywatelskiej, czyli babcia Matylda. Jest ona najbardziej dosadnym, choć nie jedynym, wyrazicielem prześmiewczo-krytycznego stosunku do religii i do obecnych rządów w Polsce.
Serwowane w powieści żarty do nadmiernie subtelnych nie należą, ale są językowo i kompozycyjnie ciekawie i dość skutecznie przez autora sprzedane. Do tego stopnia, że książkę można by chyba uznać za rodzaj polityczno-obyczajowego pamfletu. Co, sądząc po opiniach na LC, wzbudziło wściekłość niektórych czytelników, łącznie z personalnymi obelgami pod adresem autora. Są też tacy, którzy ubolewają, że w powieści kryminalne w ogóle włączył Ćwirlej politykę. Jakby można było pisząc o polskiej współczesności ją pomijać!
No cóż, jedni zachwycają się książkami o resortowych dzieciach, a inni wolą czytać Ćwirleja, albo słuchać audiobooka, zwłaszcza w wykonaniu Filipa Kosiora.
Od zawsze cenię twórczość Ryszarda Ćwirleja za lekkość pióra, sarkastyczne poczucie humoru i genialne kreowanie bohaterów. Nie inaczej jest w powieści „Niebiańskie osiedle”, pierwszym tomie nowego cyklu z zupełnie nowym bohaterem Marcinem Engelem. Ale, ale, czy na pewno nowym? Już po kilku stronach przypomniałam sobie opowiadanie autora „Niebiański dom”, które ukazało się w antologii „Awers”, a jest z powieścią bezsprzecznie powiązane.
Jednak dopiero w pełnowymiarowej powieści możemy przyjrzeć się dokładniej osobie protagonisty nowego cyklu. Trzydziestoletni dziennikarz i reporter telewizyjny, który przed laty przeprowadził się z Poznania do Warszawy mieszka tu ze swoją dziewczyną, modelką, Dżesiką. Od początku wzbudził moją ogromną sympatię, bo mimo, że inteligentny, to czasem jego gapowatość, niedomyślność, szczególnie w sprawach damsko-męskich wywoływała naturalny uśmiech. Momentami zastanawiałam się, czy naprawdę jest tak nieporadny, czy woli po prostu pewnych rzeczy nie dostrzegać.
Ale rozpisałam się na jego temat, a to przecież nie jedyna barwna postać powieści. Na pierwszy plan z pewnością wysuwa się dziarska babcia Matylda, była milicjantka, która w dużej mierze przyczyniła się do rozpracowania oszustwa w Niebiańskim Domu, o którym mowa w opowiadaniu, ale również i tym razem nie zamierza przysypiać w bujanym fotelu. A sprawy zdają się łączyć. Nazwa Niebiańskie Osiedle kojarzy się automatycznie z Niebiańskim Domem dla osób starszych, w którym pomagano mieszkańcom przejść na niebiańskie łąki po wcześniejszym przepisaniu mieszkania na fundację.
Czy to tylko zbieżność nazw, czy tym razem również może chodzić o oszustwo? Czy osoba, której wówczas nie udało się ująć planuje kontynuować swe dzieło na szeroką skalę?
Marcin wraz z Kamilą, koleżanką z redakcji, pod przykrywką kręcenia filmu reklamowego rozpoczynają reporterskie śledztwo w tej, budzącej podejrzenia, sprawie projektu osiedli dla starszych osób. Szczególnie gdy samobójstwo popełnia para staruszków.
Świetnie bawiłam się przy lekturze, choć również nasunęło mi się wiele refleksji. Szczególnie dotyczących bezduszności i braku wyrzutów sumienia oszustów mamiących starsze osoby obietnicami, żerujących na ich naiwności, na marzeniu o spokojnym, beztroskim życiu w godziwych warunkach, choćby po śmierci. Bardzo trafiła do mnie narracja prowadzona w pierwszej osobie przez Marcina i w trzeciej przez pozostałych bohaterów. Jak zawsze akcent humorystyczny i nieco przemyconej historii i smaczku z czasów PRL-u świetnie dopełniło tę zajmującą intrygę.
Wiadomo, że głupich nie sieją, tylko sami się rodzą, trudno jednak od idiotów wyzywać gorliwych katolików, którzy zaufali swemu duchowemu przewodnikowi i jak muchy lgnęli do lepu, trafiając w sam raz w macki oszusta. Pomyślicie, że zwariowałam? Otóż nic takiego, ten krótki wstęp to nic innego tylko odniesienie do cyklu kryminalnego z dziennikarzem śledczym Marcinem Engelem w roli głównej, a ściślej pierwszego tomu serii, zatytułowanego „Niebiańskie Osiedle" autorstwa Ryszarda Ćwirleja.
To moje pierwsze spotkanie z twórczością Autora, ale już mam takie przeczucie, że się jednak polubimy, bo „Niebiańskie osiedle” słuchało mi się wyjątkowo dobrze i wcale nie dlatego, że czytał Filip Kosior. To jest po prostu bardzo dobry kryminał, z ciekawą intrygą i barwnymi postaciami. Chapeau bas za babcię Matyldę!!! Szczerze mam nadzieję być taką babcią dla swych wnuków😊 (chociaż może jeszcze nie teraz, żeby tych wnuków za szybko nie wywołać z lasu)😊.
Wracając do „Niebiańskiego osiedla” – przymknijcie na chwilę oczy i wyobraźcie sobie, łąki falujące polnym kwiatem, budzące się powoli do życia słońce, ciepły letni wiatr owiewający Wasze ciało, w tle delikatna muzyka wygrywana na harfie przez chóry anielskie i Wasz wymarzony dom na środku tej pięknej połoniny. Czyż nie brzmi to jak marzenie! Kto by nie chciał mieszcząc w tak idealnym świecie, w swoim wymarzonym, perfekcyjnym domu! i Ba wiadomo, że każdy, a jeśli do tego dodamy jeszcze czuwania nad nami nieustanne boskiej opatrzności to wiadomo, że to spełnienie wszelkich wyobrażeń o życiu wiecznym na ziemi. Tylko czy aby na pewno na ziemi?
Pewne samobójstwo pary staruszków, prospekt Niebiańskiego osiedla i nieco dziwaczny list pożegnalny sprawi, że dziennikarz śledczy Marcin Engel, świeżo upieczony warszawski słoik, podąży śladami wietrzonej przez siebie intrygi. A że ma on tendencje do pchania się w kłopoty to wyzwań przed nim stawianych w „Niebiańskim osiedlu” nie zabraknie. Oddać mu jednak trzeba, że mimo niekonwencjonalnego podejścia do życia, trudno go nie lubić, co jest zasługą jego wyjątkowego poczuciu humoru. Ten punkt łączy go bezsprzecznie z babcia Matyldą, która wprawdzie jego osobistą babcią, nie jest, gdyż tą geny łączą z innym męskim bohaterem tej opowieści z policjantem Frankiem, oryginalnie wnukiem, to cięte riposty i wciskanie nos w nie swoje sprawy jest z pewnością styczną.
Nie ma się zatem co dziwić, że ciekawska babcia Matylda, emerytowany pułkownik Milicji Obywatelskiej, zainteresuje się koncepcji sprzedawania miejsc w niebie, chociaż sama się tam jeszcze nie wybiera. To wprowadzi wiele zamieszania, a ojciec Sylwester, będzie musiał mieć się na baczności, gdyż Matylda i jej wnuki i nie wnuki, będą mu patrzeć na ręce.
Naprawdę świetnie bawiłam się przy tej opowieści. Ryszard Ćwirlej choć z pozoru zabrał się za wzniosły i duchowy temat, podchodzi od niego z dużą dozą humoru, co sprawia, że książkowe zbrodnie wchodzą lekko jak nóż w masło. Niebiańskie Osiedle, choć w teorii pełne spokoju i ciepła, staje się areną dla mrocznych sekretów i niebezpieczeństw, w które czytelnik zostaje wciągnięty wraz z bohaterami opowieści. Mi pozostaje zachęcić Was do poznania serii, a sama już się cieszę, że jest kolejna część i z przyjemnością przenoszę się do „Tęczowej doliny”.
Miejsce w niebie to coś co każdy człowiek chciały sobie zagwarantować już za życia, prawda? Nasze pragnienia nie zawsze znajdują jakieś ujście dla siebie, bo gdzie jakiś szary człowiek mógłby zdobyć taką gwarancję? Brzmi jak gruszki na wierzbie, lub też sławetny jednorożec. a owszem, chociaż może można kupić taką "przyjemność, ale czy jest to gra warta świeczki? Pan Ryszard Ćwirlej zabiera w tej książce czytelników na podróż w naprawdę lekkim i delikatnie mówiąc ironicznym klimacie. I myślę, że chociaż trafia ona pewnie głównie do młodych to głównie powinna zostać skierowana do ludzi starszych, którzy są najbardziej potencjalnie narażeni na takie manipulacje - dosłownie ujmując ślepe zawierzenie ludziom, którzy podają się za apostołów wiary, którą oni wyznają. Wiar i pieniądze zaczynają się mieszać w bardzo niebezpieczny sposób i nikt e może przewidzieć rezultatu końcowe. Niebiańskie osiedle zaczyna się z przytupem - dwójka staruszków zostaje znaleziona martwa w łóżku, gdzie zostało dokonane samobójstwo rozszerzone, a obok nich był list pożegnalny, a dodatkowo przy tym była ulotka. I to nie byle jaka! Reklamująca nowe, piękne osiedle - tytułowe osiedle na dodatek. I mamy już początek, który mnie na serio zaciekawił, bo i motyw, którzy nie często u mnie bywa. Kolejna podobna akcja ma miejsce w województwie wielkopolskim - Pile i tam sprawą zająć się mają Jowita, będąca na miejscu oraz Franek, który jest w Warszawie - ta dwójka będzie starała się rozgryźć co się dokładnie dzieje w każdym z tych przypadków. W to wszystko wmiesza się Marcin Engel, dziennikarz śledczy, który dostał intratne zlecenie - napisać reportaż wraz ze swoją koleżanką Kamą. Ten "raj na ziemi" ma zostać opisany przez nich w jak najrzetelniejszy sposób. Trupy zaczynają się ścielić, ale i tak wisienkę stanowi tutaj przedstawienie duchownych, którzy są niczym kaznodzieje, potrafią wszystko. Tylko co się stanie, gdy to nie dobro owieczek będzie im najbardziej leżeć na wątrobie, a zysk doczesny... To odkryjecie w czasie lektury. W tej historii mamy kilku narratorów, których moim zdaniem należałoby nazwać na początku ich fragmentów, bo tego mi zabrakło - natychmiastowe rozeznanie byłoby tu "in plus", ale mimo to zabieg uważam za bardzo dobry w kontekście książki, bo pozwala zobaczyć wszytko w au różnych stron. Postać, która urzekła mnie najbardziej, to nie ta z tytułu serii, ale BABCIA! No ta kobieta wchodząc do akcji nie bierze jeńców i sprawiła, że prawie płakałam ze śmiechu, naprawdę świetna kreacja, a czemu dokładnie to Wam nie zdradzę, aby nie psuć zabawy! Jednak, jeśli oczekujecie czegoś bardzo skomplikowanego, to nie w Niebiańskim, bo to nie o to w tej książce chodziło. Autor pobawił się również bardzo sprytnie obecnym światopoglądem wielu osób i nie pozostawił na nim dosłownie suchej nitki, jednak nie było to obrazoburcze, a ironicznie w granicach dobrego smaku. Sarkazm i swoisty czary humor znalazł tu idealne ujście!
Zbieram szczękę z podłogi, totalnie! Jestem przyzwyczajona, że Ryszard Ćwirlej pisze fenomenalne kryminały osadzone w czasach znacznie bardziej odległych niż te współczesne i to właśnie do nich przywykłam tak bardzo. Nie wyobrażałam sobie dotychczas czegoś innego w wykonaniu tego autora, ale ja do tej pory miałam do czynienia tylko i wyłącznie z serią z Antonim Fischerem.
Chcesz znaleźć spokój i ciszę? Chcesz w tym zwariowanym świecie trafić do wymarzonego miejsca, w którym otoczą cię życzliwość, miłość i ciepło płynące wprost z serca? Każdy ma prawo do zasłużonego odpoczynku po ciężkiej pracy. Ty również możesz mieć to wszystko na wyciągnięcie ręki.
Ja nawet nie wiem od czego zacząć, bo ta lektura była tak złożona, taka... inna. Wiecie, dobry kryminał to nie tylko seryjny zabójca, flaki i krew od pierwszej strony. Dobry kryminał to dla mnie pełen sarkazm, nutka tajemniczości, fabuła okrojona ze zbędnych wątków, miejsce akcji idealnie wpasowujące się w całą koncepcję książki. Takie właśnie jest dla mnie "Niebiańskie osiedle". Miałam odrobinę wrażenie, że nie wiem co się dzieje, ta powieść jest niezwykle hipnotyzująca. Uwierzcie mi, w tym przypadku nie należy oceniać książki po okładce, bo wrażenie jakie odniosłam widząc samą okładkę było zgoła inne niż to, które odniosłam tuż po skończeniu lektury. Okładka jest lekka, przyjemna, niezobowiązująca. Ta powieść jest kompletnie... niećwirlejowska!
Bohaterowie są w tej powieści niesamowici, chylę czoła przed mistrzem, który tak doskonale skonstruował bohaterów, że nie sposób było odczuwać czy pozytywne, czy negatywne emocje wobec nich. To dokładnie to, czego oczekuję wobec autorów, aby ich bohaterowie nie byli nijacy i wzbudzali jakiekolwiek emocje.
Według mnie, to powieść być może przestrzegająca przed tym, aby nie być naiwnym, że inni mogą chcieć nas wykorzystać, nas i naszą łatwowierność. Jak bardzo może nami zmanipulować inny człowiek. Przede wszystkim, trzeba mieć na uwadze, że ta książka porusza dość wrażliwe tematy, chociażby religijne.
Niemniej jednak, ja polecam i już nie mogę się doczekać kolejnych części!
Nie znam wcześniejszych książek autora, "Niebiańskie osiedle" jest pierwszą z którą miałam styczność i z tego co mi się tu i ówdzie obiło o oczy i uszy, to Ryszard Ćwirlej pokazał tu - ponoć- całkiem inne oblicze i z pewnością w niedalekiej przyszłości będę chciała utwierdzić się w przekonaniu, czy tak jest rzeczywiście. Byłam pewna, że początek nowej serii autora będzie związany z jakąś stricte kryminalną historią i rzeczywście tak jest tyle, że daleko jej do krwistości czy brutalnych opisów zbrodni. Czuć tutaj lekkość stylu, porządną dawkę dobrego humoru oraz sarkazmu skierowanego w stronę kłamliwej telewizji publicznej i znanych politykach pewnego obozu rządzącego, co niezbyt mi przypadło do gustu i nie, nie wyrażam w tym momencie swojego poparcia dla obecnej władzy, tylko nie lubię w książkach odniesień do polityki. Uważam, że narzucanie czytelnikom swojego światopoglądu ustami bohaterów mija się z celem i jest tutaj zupełnie niepotrzebne.
I właśnie, babcia Matylda! Wymiatająca mistrzyni tej historii. Odważna, przebojowa z niewyparzonym językiem, której teksty (i nie tylko jej) rozkładały mnie dosłownie na łopaty. Książka w kilku punktach serwuje nam takie dialogi, że nie sposób się przy nich porządnie nie roześmiać. Ja popłakałam się ze śmiechu.
Książkę przeczytalam jakiś czas temu i przyznam szczerze, że do tej pory nie umiem ubrać w słowa co o niej myślę.
Najbardziej spodobała mi się fabuła. A w zasadzie pomysł na nią, który jednocześnie odniosłam wrażenie zwraca uwagę na bardzo ważny problem społeczny.
Cała akcja zaczyna się nietypowo i tak też jest rozwiązana przez całą książkę. Czasem musiałam się mocno skupić, by rozpoznać bohaterów, ale w sumie byli ciekawi. Trochę też ich relacje były skomplikowane i tutaj też trzeba było myśleć.
Jeśli bym miała podsumować całość i moje odczucia to polecam Ci tę książkę. Ciekawe rozwiązania, bohaterowie, którzy się wyróżniali, a przy tym poruszony problem. Niby o nim się mówi, ale jeszcze za mało.
Jeśli miałabym się do czegoś przyczepić to zakończenie. Niech mi autor wybaczy, ale nie do końca mnie przekonało. Zabrakło mi elementu zaskoczenia, po przeczytaniu stwierdziłam, że jest ono zwyczajne. Nie było złe, ale przewidywalne i normalnie.
Polecam ją. Dobry kryminał, który trochę odpręża a zarazem przemyca wartość.
Spokój, cisza, odpoczynek. To teoretycznie należy się osobom, które większość życia mają już za sobą. Dla wielu z nich perspektywa wiecznego raju po śmierci jest jedynym, co nadaje sens. Nietrudno to wykorzystać. "Niebiańskie osiedle" to polski kryminał bez makabrycznych opisów, dużego zagęstnienia trupów oraz potoków krwi. Książka jest napisana w lekkim stylu, akcja jest wartka i wciągająca. Jasno mówi o aktualnej polskiej rzeczywistości. Autor nie bał się pisać o drażliwych tematach: polityce, religii, Kościele katolickim. "Niebiańskie osiedle to lektura, przez którą się płynie i czyta się ją z przyjemnością". Poważnym i niebezpiecznym sytuacjom, w jakich znaleźli się bohaterowie, autor nadał lekki ton i często humorystyczny wymiar. Kontrowersyjne zagadnienia są wyłożone w lekki, nieraz zabawny sposób. To ważny aspekt tej powieści, który zdecydowanie ją wyróżnia na tle innych polskich kryminałów.
Książka w stylu jakby nie Ćwirlej, nie ma regionalizmów, wulgaryzmów i alkoholu na każdym kroku, bohaterowie też nowi. Za to została wartka akcja, wyraziste postacie, humor. Czytało się bardzo dobrze. Przekręt związany z budową osiedla tanich, dobrze wyposażonych domków dla osób starszych jest całkiem realny, biorąc pod uwagę ilość przekrętów na wnuczka. Mam wrażenie, że wątek z radiem jest wciśnięty na siłę, tak by nawiązać do toruńskiego właściciela i zademonstrować antyklerykalizm.
Raczej tylko dla fanów poprzednich książek Ćwirleja. Fabuła uproszczona, miejscami naciągana, bohaterowie jednowymiarowi. Komentarze do współczesności mało subtelne – jak autor chce skrytykować Kościół, to pisze tak, żeby nie było wątpliwości, miejscami aż za bardzo łopatologicznie. Ciężar położony bardziej na stronę humorystyczną niż kryminalną. Po przymknięciu oka na niedoskonałości czytałem z przyjemnością, głównie przez sentyment dla klimatu serii milicyjnej, który jest tu obecny.
Książka prawie idealna, czyta się ją bardzo szybko. Fabuła wciągająca, nawet akcji jest tu całkiem sporo. Nie jest to może arcydzieło literatury, ale na pewno lektura warta uwagi. Lekka i przyjemna, w sam raz na 2-3 niezbyt długie wieczory.
Cześć, jestem Bookstagramerem, których charakteryzuję się tym, że gada do kamery. Nagrywam recenzję, i zamiast wypuszczać zdjęcia z białym tekstem, staram się w 15 minut wypowiedzieć o książce, tak wyczerpująco, jak tylko potrafię. Poniżej linkuję Ci owe IGTV, mam nadzieję, że spędzisz z nim miło czas i pomoże Ci w ukształtowaniu opinii wobec tej pozycji :D
Całkiem w porządku, podobają mi się ostre słowa bohaterów na temat współczesnego świata;) Ale niestety totalnie nie lubię głównego bohatera. Jakoś działa mi na nerwy.