Opowieści o pięciu nastoletnich czarodziejkach zdobyły przed kilkunastoma laty serca milionów czytelniczek na całym świecie. Także w Polsce okazały się prawdziwym bestsellerem.
W położonej pośrodku nicości twierdzy Kondrakar mieszka Wyrocznia – potęga pilnująca równowagi we wszechświecie. Co jakiś czas wyznacza nowe Strażniczki, które mają strzec Sieci oddzielającej świat ludzki od Innego Świata zamieszkanego przez potwory. Jednak Sieć staje się coraz słabsza i przez kolejne portale przedostają się do naszej rzeczywistości siły zła...
Zadaniem Strażniczek jest odnajdywanie i zamykanie tych przejść, a także walka z niechcianymi gośćmi z Innego Świata. Tym razem rola obrończyń przypada pięciu nastolatkom, które nie zostały do tej misji wyszkolone, ale i tak muszą stawić czoło straszliwemu zagrożeniu. Cztery z nich dostają władzę nad żywiołami: ziemią, ogniem, powietrzem i wodą, a piąta, Will, otrzymuje moc najważniejszą, tkwiącą w talizmanie zwanym Sercem Kondrakaru. Od tej pory wybranki losu będą musiały poznać swoje moce i stanąć na straży pokoju! Życie pięciu dziewczyn nie składa się tylko z pilnowania Sieci i pojedynków z bestiami. Mają też własne problemy rodzinne, muszą sobie radzić z chuliganami, starają się dobrze uczyć, a przede wszystkim powoli wchodzą w dorosłe życie. Doceniają wagę przyjaźni i poznają smak pierwszej miłości. Jak widać, kłopotów im nie brakuje, na szczęście wszystkie mają duże poczucie humoru i lubią się śmiać – a wraz z nimi śmieją się czytelnicy!
Przygody czarodziejek wymyśliła włoska pisarka Elisabetta Gnone, znana także z trylogii powieściowej dla dzieci „Fairy Oak”. Gnone współtworzyła scenariusze pierwszych odcinków serii, a później zadanie to przejęli inni autorzy, mi. in. Francesco Artibani („Lupo Alberto”, „Kylion”) i Bruno Enna („Kwakenstein”, „Dylan Dog”). Rysunki są dziełem wielu rysowników, m. in. dwójki artystów, prywatnie będących małżeństwem, Alessandro Barbucciego i Barbary Canepy, którzy stworzyli także ilustracje do komiksów disnejowskich takich jak „Kubuś Puchatek”, jak również uczestniczyli w wykreowaniu niezależnych serii komiksowych – „Sky Doll”, „Monster Allergy”, „Ekho. Lustrzany świat”.
W 2002 roku cykl „WITCH” i jego autorzy zostali uhonorowani ważną włoską nagrodą komiksową Topolino. Elegancka edycja w twardej oprawie to idealny prezent dla dziewczynek uwielbiających przygodę, czary, humor oraz opowieści o przyjaźni i miłości, a także niezwykła gratka dla wszystkich dawnych, dorosłych już, fanek serii! Księga pierwsza zawiera pierwsze sześć tomów oryginalnych serii (ponad trzysta stron komiksów!) oraz wstęp z osobistymi wspomnieniami ówczesnej redaktor serii Agnieszki Wielądek.
Elisabetta Gnone is an Italian writer. In April 2001, she co-created the Italian comic/magazine W.I.T.C.H. with Alessandro Barbucci and Barbara Canepa. The publication was later made into the television series of the same name. Gnone also wrote the children's trilogy Fairy Oak: Il segreto delle gemelle (The Secret of the Twins), L'incanto del buio (The Spell of Darkness), and Il potere della luce (The Power of Light). She expanded the Fairy Oak Universe with four more books, "The four mysteries": "Captain Grisam's love", "Shirley's wizarding days", "Flox smiles in autumn", and "Good-bye Fairy Oak".
Znowu mam 10 lat i śledzę z zapartym tchem. Tak samo cudowny jak kiedyś, przepięknie narysowany, każda kolejna strona powoduje wyrzut endorfin do mojego organizmu. Historię znam bardzo dobrze (a przynajmniej pierwsze 3 sagi), ale w ogóle nie czuć, żeby jakkolwiek się zestarzała i wciąż sprawia ogromną frajdę. Do tego w końcu ma takie wydanie, na jakie zasługuje. Same plusy, zero minusów, wspaniały komiks.
Świetne wspomnienie dzieciństwa. Przeczytałam ją od razu jak tylko dorwałam w swoje ręce! Nie mogłam się od niej oderwać a wspomnienia, które co chwilę do mnie napływały były bezcenne. Mimo, iż mam do tego komiksu ogromny sentyment uważam, że kreska jak i cała historia prezentują się naprawdę dobrze. Fabuła ogólnie nie zasługuje na 5 gwiazdek ale moja miłość do tego komiksu wygrywa!
Mam wielki niedosyt. Dlaczego komiksy są tak strasznie drogie? 😭😭😭 Przyniosła mi ukojenie, a wraz z nim wiele innych pozytywnych uczuć. Nostalgię, relaks, radość. Poczułam się rzeczywiście, jakbym powróciła do dawnych lat, mimo że zupełnie się tego nie spodziewałam. Kupiłam ją z zamiarem poznania tej historii w całości, zalepienia dziur, a dostałam... dzieciństwo.
Na początku komiksu znajduje się artykuł o tym, jak WITCH trafiło do Polski i jak powstawał magazyn. Czytając go, miałam dosłownie łzy w oczach.
„Wyglądało na to, że świat, a przynajmniej dziewczynki – naprawdę potrzebowały WITCH!”
To tak bardzo o mnie!!!
Wiem, że wiele osób wspomina te gazetki, komiksy lub bajki z radością, ale dla mnie to było znacznie więcej. To naprawdę była moja ulubiona rzecz na świecie. Pomagała mi w smutkach, dawała tyle rozrywki i nawet pozwoliła zaprzyjaźnić się z osobami, które również to kochały (chociaż tylko internetowo). Intensywnie blogowałam o WITCH i po prostu czułam magię tej historii. Nigdy nic innego nie wywoływało we mnie tyle pasji. To takie cudowne wspomnienia i dlatego moje serce się raduje, że świat i nowe osoby znowu mogą się zapoznać z tą historią. To już nie to samo oczywiście. Mamy inne czasy, inny świat i rozrywki, ale myślę, że ta magia nadal może do kogoś trafić!
Bardzo ciekawe, że nazwa Kondrakar pojawiła się w Polsce przez literówkę. Dopiero niedawno odkryłam, że w innych krajach mają Kandrakar. Ale w sumie nasza wersja chyba lepiej brzmi, chociaż to pewnie z przyzwyczajenia.
Na 9 stronie w opisie Irmy zapomniano wspomnieć o jej ojcu, za to o żółwiu powiedziano aż 2 razy. xD
Opis twierdzi, że największą wadą Taranee jest roztargnienie? Nie powiedziałabym.
Komiks nie zestarzał się jakoś mocno. Może poza tekstem „Łał! Masz własną komórkę!” albo gdy Taranee dawała Will dyskietkę.
Zawsze mnie zastanawiało co Cedric powiedział Elyon, że udało mu się ją aż tak zmanipulować. Niby jest jakieś mini wyjaśnienie, ale takie kiepskie.
Ogólnie nie umiem obiektywnie ocenić tego komiksu, to zawsze będzie nieskończoność/10 gwiazdek!
wspaniała podróż do czasów dzieciństwa! ❤️ mimo upływu lat, nadal bardzo podoba mi się kreska i kolory. fabuła też nie zawodzi - lekka i zabawna, o przyjaźni, dorastaniu, problemach w szkole i z rodzicami.. oraz o walczeniu ze złem. bawiłam się równie dobrze mając 10 lat jak i teraz.
Czytając to czułam się tak samo jak wtedy, gdy byłam małym brzdącem, który codziennie rano włączał jetix żeby obejrzeć swoją ulubioną bajkę, która zapewniała mu przebrania na bale karnawałowe przez kilka dobrych lat.
Dlaczego muszę czekać aż miesiąc na kolejny tom???
Ach, czarodziejki W.I.T.C.H! Do dziś pamiętam dzień, kiedy mama kupiła mi pierwszy zeszyt komiksu, a ja zaczytywałam się w niego w kuchni podczas gdy ona pichciła obiad. I pamiętam, jak wahadełko dodane do gazetki zabrałam na wyjazd do babci. Później zaczęłam pisać moją pierwszą opowiastkę (nie miałam jeszcze komputera więc O D R Ę C Z N I E w dużym zeszycie) i przez kalkę odrysowywałam grafiki z komiksu ozdabiając nimi moje opowiadanie. Później pojawiła się jeszcze odcinkowa bajka, którą oglądałam po powrotach ze szkoły. Sentyment goni sentyment!
Kiedy więc w Internecie gruchnęła wiadomość, że pojawi się wznowienie komiksów w pięknych, twardo okładkowych księgach oczywistym dla mnie było, że je kupię. Wyczekałam do lektury pierwszej z nich, żeby mieć na półce już kontynuacje i oto – w Halloweenowy wieczór, czyli dokładnie tak jak zatytułowany był pierwszy zeszyt – pozwoliłam sobie na podróż w meandry mojego dzieciństwa. (adnotacja z 2023 - czytając po raz drugi pochłonęłam cały tom jednego letniego wieczora!)
To komiks dla dzieci, dlatego akcja tutaj pogania akcję, a wydarzenia następują bardzo szybko po sobie, nie ma praktycznie momentu „oddechu”, chyba że za taki przyjmiemy różne zabawowe scenki rzucane nam gdzieś przez autora (autorów?). I jasne, dla dojrzałego czytelnika jest to problematyczne i szybko wypatrzy on dziury fabularne, czy inne tego typu rzeczy, ale dla dziecka to po prostu świetna historia o nastoletnich dziewczynach.
Już w tej pierwszej księdze rzuciły mi się w oczy schematy, czy raczej stereotypy, które dziś w literaturze już raczej nie przechodzą. Mocno stereotypowe jest na przykład ukazanie dziewcząt i ich pociągu do makijażu, ładnego wyglądu i – oczywista – chłopaków. Ale nie raziło mnie to specjalnie, bo miałam ciągle na uwadze, że te komiksy mają już swoje dwadzieścia lat. Co ciekawe, jest kilka smaczków. Jak to, że aby porozmawiać na odległość z koleżanką trzeba zadzwonić do niej do domu z numeru stacjonarnego, albo...telefonicznej budki, bo telefon komórkowy to tutaj ciągle coś nietypowego, zwłaszcza w przypadku nastolatki ;)
Nie do końca pamiętałam wszystkie wydarzenia. Zresztą, wydaje mi się, że w pewnym momencie zarzuciłam proszenie mamy o kolejne numery pisemka kosztem takich magazynów jak „13-tka” i „Bravo Girl” (tak, czytałam takie gazety za młodu) i ten W.I.T.C.H. gdzieś już mi później uciekł. Ale tym bardziej chętnie poznam dalsze perypetie dziewcząt i zobaczę, jak ta cała historia się zakończyła.
Stellt euch das vor: Es sind die 90er/00er, "Charmed" läuft frisch im deutschen TV auf ProSieben, es ist ein wunderschöner Nachmittag, die Schule ist aus und in der örtlichen Postfiliale mit Zeitschriftensortiment (ja, ich bin in einem Kaff aufgewachsen) entdeckt ihr eine neue Zeitschrift über Zaubersprüche, Sabbate sowie ein Comic über fünf Mädchen mit Zauberkräften UND als Bonus ist ein magisches Amulett dabei! Kauft ihr sofort oder seid ihr normal?
Die Magie, die von dieser ersten W.I.T.C.H.-Ausgabe (die Buchstaben stehen für die Anfangsbuchstaben der Mädchen) wirkt offensichtlich bis heute bei mir nach. Nun hat Egmont den Comic-Teil als Hardcover neu aufgelegt. Was ich interessant fand, war direkt das Vorwort der deutschen Lektorin, die erzählt, dass es eigentlich ein italienisches Lifestyle-Magazin war und die ganzen Inhalte außer dem Comic von ihr und ihren Mitarbeitenden zusammengestellt wurden. Klar, das war alles fluffy und die Sprüche eher Bibi-Blocksberg-mäßig, aber die Basics der magischen Arbeit wurden durchaus vermittelt.
Dieser neue erste Band vereint die ersten sechs Comic-Geschichten. Jedes Cover der damaligen Ausgabe trennt die Kapitel voneinander.
1. Halloween
Will ist neu an der Schule in Heatherfield. Recht schnell freundet sie sich mit fünf Mädchen dort an: Irma, Taranee, Cornelia, Hay-Lin und Elyon. Doch in der magischen Stadt Kandrakar wurden ihre Kräfte erweckt und somit werden finstere Mächte auf die Teenagerinnen aufmerksam...
Der erste Band ist natürlich der Auftakt, alle lernen sich kennen, die ersten Machenschaften werden enthüllt.
2. Die zwölf Portale
Nachdem die Mädels fast eine Turnhalle abgebrannt haben, üben sie, ihre Kräfte zu kontrollieren. Dabei kommt ihnen Hay-Lins Großmutter zu Hilfe, die ihnen eine Landkarte mit Portalen gibt, die geschlossen werden müssen, damit keine Dämonen in unsere Welt dringen können.
Ich habe auf dem Dachboden ein selbstgebasteltes Tarot aus einer der Ausgaben und eine der Karten zeigt einen Siebenschläfer. Den fand ich immer unfassbar niedlich, konnte mich aber nicht mehr erinnern, wieso der da drauf war. Jetzt weiß ich es wieder.
3. Die andere Dimension
In dieser Folge erkennen die Mädchen, dass nicht alles und jeder ist, wie es scheint. Voller Misstrauen gegenüber der Mathematik nehmen sie daraufhin ihre Lehrerin ins Visier.
4. Die Kraft des Feuers
Damit die Mädchen in Ruhe ihre Mission erfüllen können, erschaffen sie Astralzwillinge von sich. Das birgt allerdings ganz neue Probleme...
5. Die letzte Träne
In dieser Folge haben die Mädchen mit Jungs zu kämpfen - und einer davon ist in einem Gemälde gefangen! Hatte ich heute schon "Charmed" erwähnt? ;)
6. Lügen und Illusionen
Im letzten Abenteuer in diesem Band dreht sich alles um Will, die sich auf ihre Karriere als Schwimmerin konzentrieren möchte. Doch wie wir schon gelernt haben, sind nicht alle Freunde, was sie scheinen und so kommt erneut eine große Bedrohung auf die Stadt zu. Das große Finale in der Buchhandlung hat mir natürlich super gefallen.
Das einzige, was mich genervt hat, waren die vielen noch vorhandenen Fehler. Man würde doch meinen, nach so vielen Neuausgaben und Auflagen wären die ausgemerzt (Mietglied? Heat-herfield? Und auf Wills Aufsatz steht erst IIIA und dann 8A).
Es hat mich damals schon beeindruckt, wie divers der Comic mit Taranee und Hay-Lin aufgestellt ist, mit welch schwierigen Themen sich die Mädchen herumschlagen müssen und wie aufregend und abenteuerlich doch alles verpackt wurde. Je länger ich darüber nachdenke, umso mehr Dinge fallen mir in meinem Haushalt ein, die von dieser Zeitschrift stammen - das Amulett, chinesische Münzen, das erwähnte Tarot auf dem Dachboden. Ich denke, wenn ich mich wieder mehr damit beschäftige, werden mir noch mehr Sachen einfallen. Ich finde es unheimlich spannend, nach all den Jahren festzustellen, wie sehr einen etwas beeinflusst hat. Ich schaue alte Serien oder Filme aus meiner Kindheit und stelle fest, dass ich gewisse Manierismen oder Aussprüche nahtlos übernommen habe und heute noch sage. Wir sind doch alle nur die Summe unserer Umgebung...
Un tuffo nel passato. Avevo visto la presentazione di questo volume antologico delle W.I.T.C.H. ma poi mi ero dimenticata.
Le W.I.T.C.H. hanno cominciato ad essere pubblicate nel 2001. Io avevo già 17 anni ed ero un po' fuori target però mi piaceva come fumetto. Poche pagine da leggere al mese ma bei colori e storie interessanti. Dopo un po', ovviamente, mi ero persa nella storia. Per me, un mese era troppo distante e mi dimenticavo tutto; ovvio che dopo un po' la storia perdesse mordente se si continuavano a dimenticarsi le cose.
Grazie a questa raccolta ho approfittato per leggere di nuovo i primi sei episodi della prima serie. La presentazione di tutte le W.I.T.C.H. e le loro prime battaglie. L'omaggio a Sailor Moon è palese: sia dal modo in cui le cinque ragazzine si trasformano, sia nella presenza di un pupazzetto di Usagi nella stanza di Hay Lin.
Ho già ordinato anche il secondo volume e mi piacerebbe che la Panini riproponesse anche le serie successive. Ho sempre la certezza che serie così lunghe si gustino meglio in mega-volumoni piuttosto che spezzettate in x uscite mensili.
Sentymentalne pięć gwiazdek. Ta książka przeniosła mnie do czasów dzieciństwa, ale nie tylko dlatego tak wysoko ją oceniam. Kreska jest prześliczna, uwielbiam te kolory, a historia mocno wciąga. I ogromnie mi się podoba wiarygodność, z jaką przedstawione są tutaj nastolatki i ich relacje ze sobą i z dorosłymi. I, och, telefony z antenką...!
Ich habe die Comics damals geliebt. Jahre lang hatte ich die Magazine gesammelt und geliebt. Weshalb es mir auch unmöglich ist diese Neuauflage unvoreingenommen zu beurteilen. Als fan der Comics war es einfach wunderbar noch einmal diese Geschichte einzutauchen und auch jetzt 20 Jahre später war es unterhaltsam, aber auch extrem nostalgisch. Bin froh dass es eine Neuauflage der Comics nun im Deutschen gibt und hoffe die werden auch bis zum Ende der Comics noch rausgebracht. Jetzt heißt es erstmal abwarten paar Monate bis zum nächsten Teil.
Ein toller Comic, der mich in meine Kindheit zurück wirft. Ich kannte damals nur die Serie und freue mich jetzt sehr, dass die Comics nun nochmal veröffentlicht werden. Die Geschichte ist wirklich spannend, nur wenig kindlich und trotzdem nicht zu aufwühlend. Eine richtig schöne Geschichte über Freundschaft und Zauberei. Ich freue mich auf die anderen Bände.
Ich bin so glücklich, dass nach all den Jahren nochmal eine Neuauflage erschienen ist. Der Sammelband ist toll gemacht und enthält gleich die ersten sechs Episoden unserer magischen Truppe. Ich hatte wirklich viel Spaß und freue mich riesig auf Band zwei <3