Wyobraź sobie świat, w którym III Rzesza może wygrać wojnę.
8 listopada 1939 roku bomba skonstruowana przez Georga Elsera zabija większość przywódców Trzeciej Rzeszy, zmieniając nieodwracalnie bieg historii. W nowej rzeczywistości nie dochodzi do podboju Francji, ewakuacji z Dunkierki, Bitwy o Anglię, masakry polskich jeńców w Katyniu, budowy obozu zagłady w Oświęcimiu, ataku na Pearl Harbor oraz tysięcy innych odrażających zbrodni wojennych i podbojów, o których dowiadywaliśmy się z książek i relacji naocznych świadków.
Hitler umarł, niech żyje Himmler! Witajcie w nowym wspaniałym świecie, w którym miejsce aroganckiego szaleńca zajęli piekielnie inteligentni architekci ostatecznego rozwiązania. Witajcie w największym koszmarze ludzkości, w którym, jak się wydaje, umarła nawet nadzieja.
Robert J. Szmidt is a writer, translator, publisher and editor in chief of a number of magazines, including “Science Fiction” monthly magazine. He created a couple of literary and film awards, and the second largest digital library of science fiction texts in the world (www.fantastykapolska.pl). He is best known for his eleven best-selling SF novels and almost twenty short stories. His books appeared in Poland, USA and Russia.
Ostateczne rozwiązanie, to kolejna książka zapalonego podróżnika, pisarza i tłumacza Roberta J. Szmidta. Czyli autora, po którego książki sięgam w ciemno, a który po eksperymencie w oriencie i cyberpunku, postanowił „pogdybać” trochę o alternatywnej historii II Wojny Światowej. Jak wypada ona bez Hitlera? O tym kilka słów poniżej.
Zamach bombowy na Hitlera. "8 listopada 1939 roku bomba skonstruowana przez Georga Elsera zabija większość przywódców Trzeciej Rzeszy, zmieniając nieodwracalnie bieg historii. W nowej rzeczywistości nie dochodzi do podboju Francji, ewakuacji z Dunkierki, Bitwy o Anglię, masakry polskich jeńców w Katyniu, budowy obozu zagłady w Oświęcimiu, ataku na Pearl Harbor oraz tysięcy innych odrażających zbrodni wojennych i podbojów, o których dowiadywaliśmy się z książek i relacji naocznych świadków. Hitler umarł, niech żyje Himmler! Witajcie w nowym wspaniałym świecie, w którym miejsce aroganckiego szaleńca zajęli piekielnie inteligentni architekci ostatecznego rozwiązania. Witajcie w największym koszmarze ludzkości, w którym, jak się wydaje, umarła nawet nadzieja."
Niestabilna akcja. Mam mały problem z ustosunkowaniem się do tej powieści, bo bardzo nierówna akcja psuła mi efekt pełnego zaangażowania się w lekturę i momentami wybijała mnie z rytmu.
Zacznę jednak od początku. Sama alternatywna wizja świata, w którym Hitler umiera w zamachu bombowym, a Himmler przejmuje stery, miała sens i w miarę się spinała. Oczywiście do opisów można było dorzucić parę większych bądź mniejszych detali, ale bez nich też dało się odnaleźć w sytuacji i gdzieś tam między wierszami sporo sobie dopowiedzieć.
Główny bohater porucznik Jan Kozielewski, który wraz z agentem wywiadu brytyjskiego próbuje rzucić więcej światła na to, jak wyglądają działania nazistów, też dawał radę, bo wykreowany jest wyraziście. No i jakby nie patrzeć, jego działania mocno przypominały te należące do „oryginału”. Dzięki czemu historia wydawała się wiarygodna i bardzo emocjonująca.
No i sumie jedynym punktem, który nie zagrał mi w tej całej powieści, była bardzo nierówna akcja. Początek był monotonny i ciągnął się jak przysłowiowy makaron. Owszem dzięki kuluarowym rozmowom mogłam nakreślić sobie w głowie „świat według Himmlera”, ale z drugiej strony brak „innych atrakcji” powodował znużenia i nudę.
Szczególnie w zestawieniu z drugą połową książki, gdzie akcja oraz emocje sięgały zenitu i ciężko między poszczególnymi wydarzeniami było złapać choćby krótki oddech.
Pomijając jednak ten rozwleczony początek, Ostateczne rozwiązanie dobrze oddało klimat II Wojny Światowej i ducha szpiegowskiego życia. Dlatego jeżeli lubicie alternatywne historie z bardzo wyrazistymi postaciami w tle, powieść Roberta J. Szmidta powinna przypaść Wam do gustu.
No niestety, nie zawsze jest kolorowo. Autor, który według mnie uchodzi za jednego z najlepszych na rodzimym rynku tym razem jakby nie do końca trafił w moje gusta. Gdy przeczytałem opis książki kupiłem ją bez wahania. Znając wcześniejsze dzieła pisarza i na wielu z nich bawiąc się więcej niż przednio, tego samego spodziewałem się tutaj. Całość jednak prezentuje się najwyżej średnio. Oczywiście jest tutaj wciągająca, wojenna fabuła, zawierająca liczę zwroty akcji i fantastyczne postacie, a do tego oparta jest na potężnej wyobraźni autora, której rozmach, co zawsze podkreślam nieustannie mnie zaskakuje. Brakuje tutaj jednak szkieletu, fabuła jest osadzona na tak wątpliwej podstawie, że nawet z dużą dozą pozytywnego podejścia ciężko to zaakceptować. Mnie jest dodatkowo o tyle trudniej, że jako historykowi z wykształcenia zawsze wpajano, że nie ma co gdybać. Tutaj jednak oś fabuły jest tak mocno naciągana, że dla mnie jest nie do przyjęcia. Wytłumaczyć tego zabiegu nie potrafię, gdyż zmiana prawdziwej historii nie jest taka znowu wielka, ot zastąpienie jednego dyktatora innym plus kosmetyczne zmiany na innych frontach to dla mnie za mało aby nadać tej opowieści wysoką notę. Ogólnie więc treść na plus, historia na minus.
Po niedoścignionej "Apokalipsie Pana Jana" w ciemno kupuję alternatywne historie Roberta Szmidta - tak było i tym razem. Fabuły nie będę streszczał - Hitler ginie w zamachu w '39, Himmler przejmuje władzę, II wojna toczy się "trochę" innym torem.
Od zawsze fascynowały mnie historię "co by było gdyby", nie inaczej jest w tej - historia (i Historia) są satysfakcjonujące, zakończenie jest BARDZO satysfakcjonujące, natomiast do pełni szczęścia brakuje mi więcej skali makro - moim zdaniem za mało jest informacji co i gdzie się stało (względem "lokalnej" fabuły dotyczącej dwójki bohaterów). Nie jest to poziom cyklu "www" Marcina Ciszewskiego, za to trochę przypomina "Invictusa".
Pomijając czepianie się - dla miłośników "historical fiction" pozycja obowiązkowa, ale z ostrzeżeniem że (bez znieczulenia) porusza najgorsze motywy związane z drugą wojną i holocaustem.
Początek najlepszy, a później akcja idzie do przodu, ale jakoś tak się rozwleka. Dałem 3, bo nie da się połówek, ale zasługuje na 3,5. Zakończenie mocno mnie nie zaskoczyło, ale rozczarowało. Liczyłem na trochę inne, choć szanuję wizję Szmidta.