Mroczny, wciągający thriller z niespodziewanym zakończeniem – Agnieszka Lingas-Łoniewska tworzy przerażającą psychopatyczną rzeczywistość, od której nie można się oderwać.
Znana z poruszających, pełnych wielkich uczuć i pasjonujących opowieści Dilerka Emocji świetnie odnalazła się w nowym gatunku. I mistrzowsko podkręca napięcie do maksimum!
Po tragicznej śmierci macochy dwudziestoletnia Iga musi się zająć młodszym bratem. Studia, nastolatek w okresie buntu i ojciec, na którego nie można liczyć – Idze nie jest łatwo.
Gdy myśli, że dłużej nie da rady, otrzymuje niespodziewane wsparcie. A w jej sercu pojawia się nadzieja, że najgorsze już za nią.
To, co zaczynało się jak piękny sen, szybko zmienia się jednak w prawdziwy koszmar. W życiu Igi dochodzi do coraz to nowych tajemniczych zdarzeń, a ona sama nie wie już, komu ufać. Czy wpada w paranoję, czy też naprawdę ktoś próbuje przejąć kontrolę nad jej życiem?
Iga nie zrobiła przecież nic złego. A przynajmniej tak jej się wydaje.
Do połowy książki jest to po prostu romans, miejscami wręcz erotyk... Później faktycznie coś tam zaczyna iść w kierunku thrillera, ale pojawia się nowy koleś i od nowa zaczyna się wątek romantyczny, z bardzo słabymi scenami erotycznymi. Od początku wszyscy wiedzą, kto jest tym złym, no oczywiście oprócz głównej bohaterki. Życie jej się sypie, ale jest tak zmanipulowana, że nie widzi kto wprowadził ten mrok. Aż nagle *ciach* i w sumie to ona już go nie kocha i niech on sobie idzie precz (na szczęście, ale było to strasznie nagłe). Młodszy brat to w ogóle jakiś odklejony totalnie. Zachowuje się źle, bo.... bo tak i już. W sumie nie wiadomo o co mu chodzi. Okazuje się, że po prostu był słaby i wyprano mu mózg, no ok. Ale może autorka by coś wspomniała w książce na ten temat? Właściwie to taki zmanipulowany, choć sam w sobie toksyczny hipokryta.
No a ten nowy to taki książe na białym koniu, co to przychodzi w ostatniej chwili, ratuje ją i wszyscy żyją długo i szczęśli... no w sumie to może i nie. A Ty, jak sypiasz?
Podsumowując: Cała książka polega na tym, aż w końcu Iga domyśli się kto jest zły. Koniec.
Romans, erotyk ale z thrillerem to ma mało wspólnego... Całość jest niesamowicie oczywista i od początku wiemy wszystko, ilość scen erotycznych jest przytłaczająca. Obok thrillera to nawet nie stało. Jedyne co można LEKKO podciągnąć pod thriller to max 30 stron z 330... Katastrofa...
2.5 Od początku wiemy kto jest kim. Za to bardzooo duży minus. Bo tak naprawdę czekamy po prostu aż Iga się domyśli. Momentami było to po prostu męczące. Bardzo.
Bardzo szybko i przyjemnie się czyta ale powiem, że od samego początku się wszystkiego domyśliłam i nie było żadnego zaskoczenia dla mnie, dlatego nie mogę dać więcej niż 3 gwiazdki.
Moje pierwsze spotkaniem z autorką, ale nie podoba mi się taki styl pisania. Fabuła przewidywalna, raczej nie ma nic wspólnego z "hipnotyzującym thrillerem", jedyny plus to posłowie traktujące o mechanizmach manipulacji.
książka przewidywalna, w sumie od samego początku domyślałam się w jaki sposób mniej więcej zakończy się ta powieść i się nie myliłam. mimo to bardzo szybko i przyjemnie się ją czyta + definitywnie podoba mi się fakt, jak autorka na ostatnich stronach edukuje czytelnika na temat socjopatów itp. miła lektura, polecam przeczytać.
Iga to młoda studentka mieszkająca ze swoją przyjaciółką w mieszkaniu po babci. Jest przyrodnią siostrą 15-leniego Sławka, gdyż jej ojciec powtórnie się ożenił. Jej przyrodni brat jest w trudnym wieku, dlatego nie omijają go typowe problemy nastolatków. Po jednym z jego wybryków to właśnie Iga bierze udział w rozmowie z wychowawcą Sławka. W ten sposób poznaje starszego od siebie Szczepana, który z dnia na dzień zawłada jej sercem. Jednak coraz częściej dookoła niej mają miejsce dziwne sytuacje i zdarzenia, a pierwsze zauroczenie mężczyzną szybko mija. Kiedy jego zachowanie zaczyna Idze bardzo przeszkadzać zostawia go i próbuje zbudować kolejny związek, tym razem z policjantem Filipem. Ale czy Szczepan na pewno pogodził się z rozstaniem i jaką rolę odegra w tej historii jej brat Sławek?
Niezmiennie uwielbiam książki napisane przez Agnieszkę Lingas – Łoniewską (#dilerkaemocji). Tym razem mieliśmy do czynienia z jej mroczniejszą stroną. „Przyjdę, gdy zaśniesz” to thriller psychologiczny, który ukazuje sposoby działania osobników psychopatycznych. W książce mimo konkretnej fabuły, najważniejsze jest właśnie ukazanie tych działań.
Autorka zwraca uwagę na działania psychopatów. Najpierw szczegółowo krok po kroku planują swoje działanie, aby później realizować je zgodnie z założeniami. Robią to jednak w taki sposób, żeby nie wzbudzać podejrzeń osób wokół nich. Natomiast niczego nieświadome ofiary bardzo łatwo dają się zmanipulować i wciągnąć w tę grę, której są głównymi bohaterami.
Muszę przyznać, że irytowała mnie główna bohaterka, która od czasów liceum z nikim się nie związała a nagle raz za razem zaangażowała się w dwa poważne związki. Powtarzała dokładnie to samo zarówno pierwszemu, jak i drugiemu partnerowi. Było to dla mnie trochę nieprawdziwe, bo skoro tak łatwo zrezygnowała z pierwszego, to jaką gwarancję może mieć ten drugi, że z nim nie postąpi podobnie a to tylko takie czcze gadanie?
Niemniej historia bardzo wciągająca, ukazująca współczesne problemy – mowa tu o stosowaniu przemocy psychicznej w związku. Autorka podaje nam również na końcu książki pozycje, z których korzystała przy pisaniu, i z którymi warto się zapoznać chcąc poszerzyć ten temat.
Samo zakończenie nie było jakieś wyjątkowe i zaskakujące, ale zasiało ziarenko niepewności. Pozycję oceniam bardzo pozytywnie mimo tych kilku negatywnych spostrzeżeń. I z niecierpliwością czekam na kolejne właśnie w tych mroczniejszych klimatach.
Dziękuję bardzo wydawnictwu Słownemu za egzemplarz do recenzji.
Życie codziennie przynosi Idze coraz więcej przykrych niespodzianek. Rodzinne tragedie idą w parze z problemami natury sercowej, a z czasem robi się coraz niebezpieczniej, pojawia się nawet policja. W otoczeniu Igi grasuje "drapieżnik" - czy w porę rozpozna, kto to taki?
Wciągnęła mnie ta historia. Mniej więcej od połowy słuchałam jej jako audiobooka wspólnie z narzeczonym i razem z zaciekawieniem śledziliśmy rozwój wypadków. Lektorem był Maciej Więckowski, świetnie sobie poradził, bardzo szybko przyzwyczaiłam się do jego głosu.
Początek wspominam raczej kiepsko, raz nawet zamknęłam książkę i obejrzałam ją z każdej strony, bo zwątpiłam, czy na pewno zamówiłam dobry gatunek... Napięcie typowe dla thrillera pojawia się dopiero z czasem.
Jest tutaj dosyć mocno rozbudowany wątek romantyczny i pojawiają się ze szczegółami sceny erotyczne, co kompletnie mi nie pasowało do reszty powieści. Rozumiem, co autorka chciała osiągnąć - w ten sposób została zbudowana relacja bohaterów, gdzie jeden wykorzystuje m.in. seks do manipulacji drugą osobą, ale i tak coś mnie w tym drażniło i po kilku takich razach po prostu zaczęłam te sceny omijać. Dziwiła mnie też sytuacja ze Sławkiem, młodszym bratem głównej bohaterki. Jego imprezy były aż zbyt szokujące, ciężko mi było w to uwierzyć, ale może faktycznie nastolatkowie są do tego zdolni? W sumie w dzisiejszych czasach (i mając w pamięci powieści Marcela Mossa :P) wszystko może się zdarzyć.
Podobało mi się, że do każdego rozdziału została przypisana jedna piosenka, a pod koniec pojawiały się przemyślenia naszego anonimowego złoczyńcy. Ogólnie wzbogacanie powieści muzyką uważam za fajny trend. Sama fabuła również intrygowała, koniecznie chciałam poznać zakończenie.
Niektóre rozwiązania mi się podobały, przy innych rwałam włosy z głowy - nie da się ukryć, że książka wywołała we mnie dużo emocji. Gdybym miała to sobie rozpisać to wyszłoby, że "Przyjdę..." zawierała tyle samo plusów co minusów. Niemniej, jeśli ktoś lubi thrillery, to będę ją polecać dla rozrywki i dyskusji.
Po książkę sięgnąłem z dwóch powodów sam opis okładkowy jest dość intrygujący, a do tego autorka została ochrzczona mianem „dilerki emocji” co postanowiłem zweryfikować. Książka zaczyna się z impetem bo od śmierci, później jednak akcja nieco wyhamowuje, a do gry wchodzą czyste emocje i są obecne już do samego końca. Powieść bardzo zmyślnie ukazuje jak w zasadzie każdy człowiek może wpaść w matnie i zostać zmanipulowany bo przecież bohaterka jest zwyczajną nie wyróżniającą się niczym szczególnym osobą. Powieść nie wywołała u mnie dreszczy czy niepokoju jednak nie sposób jej nie docenić chociażby za logicznie prowadzoną fabułę i ukazanie mechanizmów manipulacyjnych. Wydaje mi się, że jeszcze większe wrażenie ta historia zrobi na czytelniczkach z racji lekkiego zabarwienia erotycznego i dużej dawki emocji u bohaterki, które towarzyszą zwłaszcza kobietom (nie żebym ja był jakoś upośledzony emocjonalnie😁 ). Dla mnie książka była nieco przewidywalna i przypuszczam, że wiele osób odniesie takie samo wrażenie jednak co warte podkreślenia sam finał zaskakuje i to mocno, do tego zakończenie pozostawia czytelnika (a przynajmniej mnie) z pytaniami ”no, ale jak to? co teraz?”. Książkę polecam, może nie w momencie gdy ktoś oczekuje krwawych rozgrywek, a bardziej psychologicznych szachów.
Początek jest bardziej romansem niż thrillerem. I to niestety nie fajnym. Główna bohaterka traci macochę, zostaje z ojcem i przyrodnim bratem, którzy totalnie z tą sytuacją sobie nie radzą po czym ten ojciec ląduje w szpitalu a ona przy tym wszystkim potrafi myśleć tylko o tym jak gorący jest nauczyciel jej brata. Po pierwsze nauczyciel - ohyda. Po drugie, czy ona ma jakiekolwiek uczucia? Bo normalny człowiek to miałby w głowie inne rzeczy przy takiej tragedii. A jak już coś ona czuje to przechodzi z złości do płaczu w ułamku sekund. Jej brat w sumie nie lepszy bo od lubienia siostry przeszedł do nienawidzenia jej w sumie bez powodu. Nie będę się słuchał i tyle. Tu od początku miało być wiadome, kto jest psychopatą i pokazywać nam jak on zawłada całą sytuacją etc. lecz to też totalna głupota. Bo przeważnie to toksyczne osoby z początku są swoimi przeciwieństwami by właśnie zainteresować sobą kogoś, sprawić by na nim zaczęła polegać ta osoba. Ale nie tutaj. Tutaj od razu to skończony dupek, którego toksyczne zachowanie jest widoczne na pierwszy rzut oka dla wszystkich tylko nie bohaterki.
Jestem pod wrażeniem tego, jak skutecznie autorka wywoływała we mnie poczucie niepokoju i oczekiwania, a dodatkowo zgrabnie ukazywała techniki manipulacji Szczepana nad Igą. Niestety, od połowy wszystko zaczęło się sypać - główna bohaterka była kompletnie niezaradna, a jej reakcją na wszystko było "o Boże, o Jezu, proszę nie". W powieści ma swój wątek także policja - jednak ich "śledztwo" sprawdza się do tego, że hakują darknet, a potem szukają dowodów na jednego gościa, kompletnie zapominając, że podejrzanych może być więcej. Nie mogę powiedzieć, że się zawiodłam - po tylu książkach ALŁ nie oczekiwałam wiele, ale niestety tylko na początku byłam pozytywnie zaskoczona. Ostatecznie jednak pozostał mi po tej książce duży niesmak.
Z jednej strony autorka odczarowuje mit złej macochy. Iga, główna bohaterka, miała bardzo dobrą, kochającą. Po jej śmierci wszystko się posypało, ojciec zaczął pić, trzeba było się zająć młodszym bratem i zastąpić mu matkę. I tu z pomocą przyszedł nauczyciel chłopca. Jednak nie jest to najzdrowsza relacja, jednak udaje się jej uwolnić z toksycznego związku. Zaczyna nowe, szczęśliwie życie. Jednak przeszłość powraca. Socjopaci są wokół, czekają tylko na moment, by zaatakować, omotać swoją ofiarę, która jest w trudnej sytuacji i jest wdzięczna za pomoc. A gdy się ogarnie i zorientuje co się dzieje, już tak się uzależniła od swojego oprawcy, że ciężko się wyplątać
"Przyjdę, gdy zaśniesz" to polski thriller z mroczną, gęstą atmosferą. Agnieszka Lingas-Łoniewska stworzyła wyrazistego negatywnego bohatera – niebezpiecznego psychopatę, który doskonale manipuluje swoimi ofiarami. Razem z Igą czytelnik zaczyna się gubić, czuć niepewnie, tracić grunt pod nogami. Chce się przewracać kolejne strony powieści, chociaż wiadomo, że to nie przyniesie spokoju – ani bohaterce, ani czytelnikowi. Zakończenie tak wbija w fotel, że brakuje tylko złowieszczej muzyki i czarnego ekranu.
jedyny plus jest taki że szybko się czyta i powiedzmy że „wciaga”, końcowa wstawka z opisem socjopaty, psychopaty i manipulatora też na plus , ale fakt że w pewnym momencie zastanawiałam się czy czytam thriller czy erotyk raczej nie zachwyca… próbowałam przekminić jakiś zwrot akcji, że może jednak czarny charakter to nie ten, który jest tak bardzo oczywisty od początku, ale niestety autorka nie poszalała i wszystko jest wiadome od początku.
Lekki thriller traktujący o ofiarach przemocy psychicznej. Warto przeczytać choćby dlatego aby mieć świadomość, że takie historie dzieją się bardzo często tuż obok za ścianą... Napisałam, że jest "lekki", bo jest napisany językiem bardzo przystępnym, lekkie pióro dzięki któremu przez książkę się wręcz "płynie".
Gdyby nie żenujące opisy seksu to byłoby dobrze. Mimo to książka mnie wciągnęła i gdyby nie że chciało mi się spać skonczyłabym ja w jeden dzień. Najbardziej podobało mi się posłowie . Z mocnym thrillerem ma to tyle wspólnego ile ja z baletem 😁 Dla zatwardziałych fanów thrillerów nie polecam ,ale dla osób które dopiero zaczynają przygodę z tym gatunkiem to zachęcam do przeczytania.
Ciezko nawet tą jedną gwiazdkę dać, chyba najgorszy thriller jaki miałam w rękach. Oczywisty do bólu, zero zaskoczenia, zero napięcia. A język którym operuje autorka idealny ale do romansów dla nastolatek. Po lekturze mam niestety wrażenie że zmarnowałam czas.
jak ja się męczyłam czytając to. fabuła strasznie przewidywalna, nastawiłam się na thriller, a do ponad połowy książki to był romans. główna bohaterka irytowała mnie swoim zachowaniem, bardzo naiwna i kochliwa. byłam nastawiona bardzo pozytywnie ale wyszło jedno wielkie NIE
To nie jest typowy thriller, wybija się w książce wątek romantyczny, trochę erotyk. W połowie książki można się łatwo domyśleć do czego to zmierza, kto jest kim, aczkolwiek miło i szybko się to czytało a zakończenie jest mocno dobijające i nie spodziewałam się, że zajdzie to AŻ tak daleko.