Akcja Axis Mundi rozpoczyna się bezpośrednio po wydarzeniach w Ad Astrze. Razem z Różą wracamy na Łysą Górę, żeby podjąć decyzje, które mogą uratować niejedno życie.
Trzeci tom przygód Róży Świętojańskiej to kolejne ekscytujące przygody, ale też pożegnanie z serią. Nie zabraknie w niej humoru, zwrotów akcji, ale i momentów poważniejszych. Wybierzemy się dalej, niż kiedykolwiek wcześniej – pokonamy granicę pomiędzy światami i odwiedzimy Nawię, słowiańską krainę umarłych. Kto powróci z niej żywy? Dowiesz się już niedługo.
Czasami po przeczytaniu danej historii w sercu pojawia się uczucie ciepła, a wspomnienia o niej są jak powrót do domu po długiej podróży. Z wielką radością muszę przyznać, że „Sub Rosa”, „Ad Astra” oraz „Axis Mundi” to książki, które absolutnie skradły moje serce. Jest to seria tak zabawna, tak błyskotliwa i pełna magii, że zakochałam się w niej już od pierwszych stron. Ten magiczny i tajemniczy klimat stworzony przez autorkę dodał całej opowieści niesamowitej wyjątkowości. Uwielbiam także jej lekki, a przy tym barwny styl pisania. Bardzo doceniam pewną naturalność, bo podczas lektury, ani przez chwilę nie miałam wrażenia, że ta historia jest zbyt wyidealizowana. Jednak nie tylko klimat oraz język są ogromnymi plusami. Moją sympatię zyskali przede wszystkim wspaniale wykreowani, wiarygodni bohaterowie, którzy intrygują i zadziwiają do samego końca. Ich losy, relacje oraz przygody wciągnęły mnie w zupełności. Zagłębiając się w tę historię, przechodząc przez kolejne rozdziały czułam jeszcze większą ciekawości i nie mogłam się oderwać od lektury. Jest to seria idealna na ciepłe, letnie wieczory, a ja szczerze wam ją polecam. 4,5/5
O wow, niesamowita książka! W sumie nie spodziewałam się niczego innego...
Faktycznie dobrze jest przed lekturą przypomnieć sobie poprzednie części trylogii. Ta historia wprowadza nowe wątki i też w końcu wyjaśnia wszystkie poprzednie. Co za niezwykły świat! Uwielbiam też poczucie humoru autorki - mimo że zakończenie nie jest takie, jakiego się spodziewałam, to nie da się nie docenić przewrotnego humoru sytuacji. Bohaterowie jak zwykle świetnie nakreśleni i przez to że zmienni stają się jeszcze bardziej ludzcy. Ach, cudo! I smutek, że to już koniec tej historii (choć na pewno nie koniec przygód z wyobraźnią autorki).
i am not crying !!!! you are !!!!!! TO BYŁO PIĘKNE !!!
🌜Nie ukrywam, że slavic booki… nie istniały w moim życiu. Nie wiedziałam, że tak bardzo ich potrzebuje. Jednak w momencie kiedy zaczęłam czytać „Sub Rose” wiedziałam, że ta trylogia pozostanie ze mną na zawsze 🥺
♥️Róża, oh Róża, główna bohaterka, która chyba nie wpisuje się w jakikolwiek schemat. Bohaterka, z którą tak bardzo się zbliżyłam, w której po prostu odnalazłam siebie! To było niesamowite, jak wiele książki mogą dać!
✨Trylogia, która nie jest tylko lekką letnią przygodą, ale jest czymś znacznie większym! Od niesamowicie mądrych wątków magicznych, po walkę z samym sobą! Pielęgnowanie tego co się ma, wraz z nietypowymi bohaterami, trylogia o historii Róży wciąga czytelnika, daje mu ogromna miłość i zamiłowanie do ziemniaków🥔♥️ oraz zabiera na przygodę życia!
🤍Książki na które będę zerkała ze łzą w oku kiedy będę je podziwiała stojące razem na półeczce oraz do których będę wracać! No i było prawdziwą magią widzieć i patrzeć jak wiele osób w tym samym czasie, daje się ponieść przygodzie i pakuje się na Łysą Górę😉✨
4.5/5 Końcówka mnie trochę wynudziła i nie do końca odnalazłam się w time linie na początku, lecz jeśli chodzi o całą serię o róży to jest zakochana w tych magicznych przygodach. Samo zakończenie słodko-gorzkie, czyli takie jakie najbardziej lubię choć wiadomo szkoda mi pewnych rzeczy. Rozwiązanie wątków uważam za satysfakcjonujące choć były momenty kiedy nie ogarniałam o co chodzi. Będę mile wspominać tę trylogię, bo pokazała mi jak to jest zanurzyć się w lekturze i nie móc jej odłożyć do późnych godzin nocnych.
Pamiętam, jak bardzo po przeczytaniu pierwszej części czekałam na drugą, a po drugiej na kolejną :D I w końcu, w końcu się doczekałam! 🖤
Spokojnie, spoilerów żadnych nie będzie 🙌
Pierwsze, co przyszło mi na myśl gdy skończyłam czytać to, że cała ta historia otrzymała dające czytelnikowi uczucie satysfakcji zakończenie. A przynajmniej w moim przypadku tak było 😁
Styl autorki nadal pozostaje lekki i bardzo przyjemny, tekst się dosłownie połyka! Zwłaszcza że akcja wcale nie zwalnia! Mimo wszystko, nie jest to książka przy której można zupełnie nie myśleć. Warto czytając być skupionym i uważnym! Inaczej można łatwo zgubić jakąś nitkę z tej misternie utkanej przez Anię sieci fabuły :D
No i coś, co wywoływało nieodmiennie uśmiech na mojej twarzy - wydarzenia rozgrywają się w okolicach gdzie sama mieszkam, więc gdy tylko było wspomniane że Róża jest gdzieś w Kielcach to automatycznie widziałam dokładnie te miejsca takimi jakie są w rzeczywistości.
Podsumowując, osobiście sądzę że Axis Mundi w piękny sposób zakańcza cykl o Róży, a czytelnik dostaje książkę pełną magii, zawiłych relacji (często z samym sobą) oraz dużą dawką słowiańskości.
Utrzymać takie napięcie przez 3 książki to wyczyn. Brawo Aniu, udało Ci się! Axis Mundi jest ta samo dobra jak dwie poprzednie części. Ogromna dawka dobrego humoru i wiedzy psychologicznej. Świetnie wykreowane postaci i wątki. Zakończenie nieoczekiwane, życiowe i takie... na miarę 2021 roku ;)
„Axis Mundi” to finałowy tom serii o Róży Świętojańskiej. To właśnie w trzeciej części czekają na nas rozwiązania wszystkich zagadek. Tym razem Róża musi zawalczyć nie tylko o swoje życie, ale i najbliższych jej osób. Czeka ją też wiele wyzwań i niejedna wycieczka po Polsce, czy innych niespodziewanych miejscach...
Długo wyczekiwałam finału historii Róży. Mogę przyznać szczerze, że się nie zawiodłam.
Przez książkę się płynie, styl autorki jest lekki i żartobliwy. Powoduje to, że po prostu tę książkę czyta się równie przyjemnie, jak poprzednie.
Autorka zadbała również o to, by czytelnik się nie nudził. Narzuca niezłe tempo, wiele się w tej książce dzieje, ale też nie przesadnie – idzie się połapać w tych wszystkich wydarzeniach i zwrotach akcji. Bohaterowie trzymają poziom, dobrze było ich ponownie spotkać, a co niektórych poznać dużo lepiej. Mam też wrażenie, że Róża trochę dojrzała. Podejmowała nie zawsze rozsądne decyzje, ale starała się nie doprowadzić do katastrofy. Uwielbiam też ten jej cięty język, nie raz uśmiałam się z serwowanych przez nią tekstów...
Jeśli chodzi o zakończenie, to muszę powiedzieć, że mnie zaskoczyło. Spodziewałam się zupełnie innego finału tej historii. Żeby za wiele nie zdradzić, napiszę jedynie, że jest ono takie słodko-gorzkie i pozostawia w czytelniku pewien niedosyt, ale właściwie nie przesądza niczego.
Jeśli kochacie Uniwersytet Łysogórski, koniecznie musicie ponownie go odwiedzić i sami się przekonać, co tam się właściwie wydarzyło...
Niewiele brakowało a nie skończyłabym. Stylistycznie lepsza niż poprzednie dwie. Jest wiele innych książek z motywem słowiańskim, które są po prostu lepsze.