W Opolu znika maturzystka, a jedynym pozostawionym przez nią śladem jest karta tarota z symbolem sprawiedliwości. Rodzina nie zamierza iść na policję, gdyż twierdzi, że dziewczyna zmagała się z problemami i nieraz deklarowała, że któregoś dnia ucieknie z domu.
Jedyną osobą, która dostrzega w tym coś więcej, jest lokalna dziennikarka, Małgorzata Rosa. Od kilku miesięcy śledziła powracający w internecie motyw kart do wróżenia, zdający się mieć związek ze zdarzeniami, w które wplątany był niedawno Gerard Edling. Nie widząc innej możliwości, próbuje szukać pomocy u człowieka, który z nieznanych jej przyczyn nie chce mieć z nią nic wspólnego.
Z całej serii ten tom wciągnął mnie najmniej. Podejrzewam, że to kwestia zainteresowań (bardzo jarała mnie psychologiczna tematyka Behawiorysty oraz sztuczki magiczne i zagadki logiczne Iluzjonisty). Tym razem nacisk został położony na karty tarota i analizę językową (regionalizmy itp.), co nie do końca mnie wciągnęło, za to tożsamość poszukiwanego winnego rozpracowałam momentalnie, a końcowe wygłoszenie mowy a'la Piorot z plot twistem w każdym zdaniu kompletnie do mnie nie trafiło. Nie wspominając o kwestiach prywatnych głównego bohatera.
Na ten moment – najsłabsza część z serii, a szkoda, bo historia Gerarda była jedną z niewielu od Mroza, którą chciałam śledzić (z Chyłką nawet nie będę próbowała dalej brnąć 😅).
4,3 Przebieg akcji związany z kartami tarota i analiza lingwistyczna to zdecydowanie mocne strony tej opowieści, bardzo mnie zainteresowały. Zupełnie inna sprawa niż w „behawioryście” oraz „iluzjoniście”. Występują również schematy, które w mojej ocenie fajnie łączą książki w serię, nie tylko z uwagi na obecność Gerarda i Gochy. Epilog uważam za dobry zabieg bo lubię połączenie Edlinga i Rossy i wkurzał mnie ten obraz ich jako tragicznych kochanków. Więc cieszę się, że poszło to w tę stronę. ALE Panie kochany, co Pan zrobił z tym zakończeniem????To było tak naciągane że aż przykro, jeszcze gdyby zostało na jednym fiołku mniej, to bym to kupiła. Mało satysfakcjonujące, widać że autor chciał na siłę zaskoczyć czytelnika. Uważam, że się nie powiodło lecz zawiodło. Natomiast nie mogłam się oderwać przed większą część książki i dobrze się bawiłam słuchając.
3.5 Wciągające, ale trochę nudny już był ten schemat, że Edlingowi nikt nie wierzy w to co mówi i jest podejrzany dla wszystkich Ale zakończenie dość zaskakujące nie tylko pod względem oprawcy (myślałam że jestem geniuszem i od razu odkryłam kto jest Siewcą...well) Ciekawy był motyw kart tarota i wykorzystanie ich w taki sposób Ale ogólnie polecam, mnie ta seria wciągnęła
This entire review has been hidden because of spoilers.
3,75 fabula byla wporzadku, motyw kart do tarota bardzo mi przypadl do gustu, wszystko bylo bardzo przemyslane, bylo pare ciekawych zwrotow akcji, bardzo podobalo mi sie dazenie do odnalezienia sprawcy poprzez jego charakterystyczny styl pisania np stosowanie ciekawych dialektow, zdecydowanie najslabsza z calej seri, zakonczenie nie zdziwilo mnie bylo proste i typowe dla tego typu ksiazek, zakonczenie epilogu😐😐
well… jak na razie najgorsza z serii, ani motyw z kartami tarota, ani motyw analizy lingwistycznej mnie nie porwał, na początku trochę się nudziłam. potem owszem zrobiło się ciekawiej, a pod koniec to w sumie plottiwst gonił plottiwst, ale niekoniecznie pozytywnie… znaczy będę czytać dalej, bo jestem ciekawa, ale zupełnie nie spodziewałam się tego, kto będzie zabójcą. wydało mi się to trochę przekombinowane i zbyt mało rozwinięte. a relacja gochy i edlinga jest crazyyyy. jak od początku im kibicowałam, to potem (z oczywistych powodów) miałam ich już trochę dość. a teraz znów jest cień szansy na ich comeback?? ciekawy zabieg, ale trochę zaleciało fan servicem. a może sam mróz po prostu nie może ich odpuścić. and i get it, ale 😬😬😬 i don’t knoowwww. see you soon w recenzji części czwartej, bo mrozowi można zarzucić dużo, ale czyta się go szybko i przyjemnie.
This entire review has been hidden because of spoilers.
Jak narazie najgorsza z całej serii. W wielu momentach była przekombinowana i zbyt nierealna. Już na setnej stronie miałam przesyt wątku z tarotem. Jednak to nie ujmuje wspaniałości postaci Gerearda Edlinga. Jego życie prywatne zafascynowało mnie w tej części, nie mogę doczekać się co będzie dalej między nim a Gochą.
Koło dwusetnej strony myślałam, że już wszystko wiem, ale ostatnie 50 stron zmiotło moją teorię z planszy. Dużo bardziej podobała mi się od poprzedniej części, jednak dalej dość nie leży mi relacja Gochy i Gerarda.
Mróz ma to do siebie, że jeśli na początku polubię bohaterów to dalej nieważne co napisze, ja to i tak połknę w ekspresowym tempie. Tutaj mimo, że nie do końca siedział mi wątek kart tarota to od początku byłam niesamowicie wciągnięta. Potem entuzjam na moment opadł, ponieważ Gerald, jak ktoś tu już wspomniał, zaczął się zachowywać trochę jak Forst na punkcie Bestii czy Siarka na punkcie Langera i wypadało to mniej więcej jak ogórek w obecności śmietany (mizernie hehe, zebrało mi się na chyłkowe żarciki). Co kompletnie burzyło mi obraz opanowanego profesjonalisty. Zakończenie iście Mrozowe. Na prawdę byłam pewna, że już rozgryzłam o co chodzi i że tym razem się nie zaskoczę, ale tego to ja się kompletnie nie spodziewałam. 🤠 Największy minus tej serii, a głównie tego tomu to wątek Geralda z Gochą, tajemnice i brak komunikacji. Przysięgam. Gdyby nie to - ten tom byłby dużo lepszy.
Zdecydowanie najlepsza część ze wszystkich. W książce było kilka momentów, które pasowały na zakończenie całej książki, kiedy spoglądałam ile czasu zostało mi do jej skończenia, oczywiście się dziwiłam. Wiedziałam, że usłyszę jeszcze o czymś ciekawszym. Ciekawy wątek gonił kolejny. Choć, na sam koniec, zastanawia mnie postać Łazarza, która nie została wyjaśniona. Zakończenie jest wyłamujące się z schematu. Do tej pory, każde wbijało mnie w krzesło i mogłam jedynie zareagować: „że co XDDD? Mróz, co ty masz w tej głowie?” Tym razem tego nie było. Zakończenie było takie, na jakie liczyłam, bo autentyczność faktu, który zna się z poprzedniej części, nie przemawiał do mnie i wreszcie została podana nam obietnica na zmianę sytuacji.
Definitely the best of the three Edling books that I've read, however there is such a thing as an overly and needlessly complicated ending. And the romantical drama... ugh, I just wished it would end.
But the plot wasn't bad, Edling wasn't as much of a jerk as usual and there was some actual detective work involved. I wasn't a fan of the plot twist at the end though, especially as it was waaay too similar to the one used in the previous volume.
Ughhhhhhhhh jestem wściekła…Dochodzenie w sprawie zaginionych nastolatków oparte na tarocie i językoznawstwie było tak świetnym pomysłem, ale oczywiście autor musiał to spierdzielić (tak jak poprzednie części). Problemem całej serii jest to, że każda część jest super ciekawa, ale ostatnie 100 stron to jedna wielka pomyłka, a plot twisty są wzięte z kosmosu. Myślałam, że Ekstremista będzie lepszy od pozostałych, a znowu się rozczarowałam:(
zaczęłam czytać od dupy strony ta serie bo od ostatniej części ale mimo wszystko bardzo mi się podobała. ciekawy wątek kryminalny, całkiem niezły plot twist no ale końcówka słaba ( ale Remigiusz napisał ze będzie kontynuacja co mnie bardzo cieszy :) ). książka tez trzymała w napięciu. teraz pozostaje mi tylko przeczytać dwie pierwsze części.
Nawet nie za bardzo wiem co o tej książce myśleć. Póki co 4,ale po przemyśleniu może się to zmienić. Chociaż jak na Mroza nie było w niej dziwnych absurdów... no dobra może poza końcówką 😂😂
Czy ja już wspomniałam, że kocham Gerarda? Nie? To właśnie o tym wspominam xdd Ta książka nie mogła się tak zakończyć! Panie Remku, nie w tym momencie proszę...
I think this was my favourite Gerard Edling novel. It wasn't as grim as the previous ones and there was a lot of actual detective work. I also liked the language analysis and it was interesting to learn the differences between the regions. I'm not a big fan of the plot twist at the end and the ending is a bit far-fetched to me but I have this feeling about his every book I've read so far. Nevertheless, I'm looking forward to further parts.
Takie mocne 2.5 gwiazdki z podjazdem do 3, czytało się szybko i przyjemnie, jak to mroza, ale jakoś tak zabrakło mi polotu, elementów zaskoczenia i głębi
Końcówka mnie nieco rozczarowała, tak samo jak wyczuwalna zmiana charakteru głównego bohatera. Na plus jednak zdecydowanie motyw lingwistyczny - nie sądziłam, że poszukiwanie winnego na podstawie sposobu, w jaki się wysławia może być tak interesujące.
Przeczytałam w 3 dni, nie jestem w stanie opisać jak bardzo ta część mi się podobała. Do końca trzymała w napięciu, tak że nie wiedzieliśmy kto tak naprawdę stał za tym wszystkim. Konrad był kimś kogo się zupełnie nie spodziewałam. Tak naprawdę nie mam żadnych minusów do tej części, jak miałam do iluzjonisty, widzę w niej same plusy. Zakończenie skłania do kupna kolejnej części. Wątek z Gochą daje na końcu możliwość, ze nie wszystko jest skończone. Ich miłość jest idealnie opisana w tej części. No po prostu jestem wzruszona. Sama fabuła bardzo mi się podobała, bo osobiście lubie takie klimaty. Przez cały czas miałam w głowie sytuacje z „niebieskim wielorybem”, który kiedyś górował w internecie. W sumie fajny motyw Domańskiego, o tym aby przeczyścić społeczeństwo. Nawet nawiązanie do epidemii, jako zesłanie grzechu na ludzi. Bardzo mi się podobało, całkowicie zakochałam się w tej części.
This entire review has been hidden because of spoilers.
Było ciekawie, nie powiem. Ale to, że z nikąd nagle Domański okazał się być mordercą mnie zestrzeliło.
W poprzedniej części wątek z dziećmi Karbowskiego był okej, a teraz na siłę został wepchany Siewca z grona Edlinga. "Behawiorysta" był najciekawszy, ponieważ tam poznawaliśmy zabójcę razem z Gerardem. A teraz? Trudno się nie spodziewać w kolejnej części, że zabójcą będzie sam syn Edlinga (takie gdybanie, jeszcze nie miałam przyjemności przeczytać "Kabalisty").
Nie jestem pewna czy to ja czytałam książkę z zamkniętymi oczyma, czy naprawdę Domański nie przejawiał jakichkolwiek symptomów. Mówię szczerze, nigdy bym się nie domyśliła, że prokurator, który towarzyszy Edlingowi od końca pierwszej części nagle stanie się wielkim uzdrowicielem i fanatykiem chrześcijanizmu. Moim zdaniem strasznie naciągane, już lepsza byłaby wersja z Trojnerem jako mordercą. Miałaby więcej sensu. I wiem, że miał to być element zaskoczenia, autorowi z pewnością się udało mnie zaskoczyć. Tyle, że niekoniecznie pozytywnie.
This entire review has been hidden because of spoilers.
Pierwsza połowa książki zdecydowanie lepsza, choć drugiej również nie można odmówić trzymania czytelnika w napięciu. Edling w tym tomie mocno przypominał mi Wiktora Forsta, w niektórych momentach miałam wręcz wrażenie że czytam właśnie o nim. Wystąpiło wiele podobnych wątków, których w serii w Tatrach również można się doszukać. Kryminały Mroza, jak to zwykle, trzymają w niepewności do samego końca, również tu nie obeszło się bez nieoczekiwanego zwrotu akcji. Ponadto, uwielbiam informacje językowe zawarte w tym tomie i fakt ile można się dowiedzieć o gwarach występujących w różnych terenach Polski! Tyle ciekawych informacji językowych i fonetycznych poznałam sięgając po zwyczajny kryminał, że aż przez moment zapragnęłam studiów polonistycznych 😝 Książka bardzo przyjemna i szybka w czytaniu, zdecydowanie mniej krwawa od niezapomnianego pierwszego tomu z dziećmi w przedszkolu 😖😖
Bardzo rozczarowujące. Nie zainteresował mnie wątek tarota. Bardzo dużo zwrotów akcji, co jest typowe dla twórczości Remigiusza Mroza. Niestety, im więcej czytam jego książek, tymbardziej mam wrażenie, że owe zwroty akcji nie mają sensu a całe książki nastawione są tylko na to, aby jak najbardziej zaskoczyć czytelnika. Przy Ekstremiście nawet to się nie udało. Domyśliłam się zarówno sprawcy, jak i podejrzanych. Prawdopodobnie przeczytam "Kabalistę", żeby zobaczyć, czy z tej serii można jeszcze wyciągnąć coś fajnego.
Główny bohater G.Edling rozwiązuje tajemnicę śmierci wielu młodych ludzi, przy których znajdują się karty Tarota. I to właśnie karty są początkowym kluczem do rozwiązania zagadki, która jest bardzo złożona i do końca książki nie znamy finalnego rezultatu. Książka napisana jest w sposób interesujący, który zachęca czytelnika do ciągłego czytania. Nie mogę doczekać się kolejnej (niestety ostatniej) części przygód opolskiego behawiorysty - Gero.