Żyją w różnych światach. Mają mało czasu i wiele do zrobienia. Wędrują nad przepaścią, tańczą na linie, krążą wokół ognia. Grają w szachy ze śmiercią. Wierzą, że w chaosie istnieje ukryty plan, przeznaczony specjalnie dla nich. Choć otacza je mrok, nie szukają prostych dróg i bezpiecznych miejsc.
Prozaiczka i poetka. Absolwentka filologii polskiej na UŁ. Urodzona w Łodzi, mieszka w Warszawie. Publikowała wiersze, a także artykuły w czasopismach literackich "Topos" i "Fraza". Pisała dla wydawnictw Axel Springer i Phoenix Press. Nakładem Stowarzyszenia Literackiego im. K.K. Baczyńskiego ukazały się jej dwa tomy poetyckie: "Albo krzycz", "Hiszpańskie koronki" (pod nazwiskiem Jabłońska). Autorka zbioru opowiadań "Czwartkowe dzieci", powieści: "Faza REM", "Panaceum", "Efekt pominięcia" (cykl kryminalny "Miasto Obiecane") oraz "Szablon" (antyutopia). Jej opowiadania znalazły się również w antologiach: "Ten pierwszy raz", "Fantazmaty", "Umieranie to parszywa robota" i "Siła jej piękna".
Lubi mieć pod ręką dobrą powieść, dobrą płytę oraz filiżankę kawy. I filmy. Domatorka, ale zdarza się, że niespodziewanie pakuje walizki. Zamiast fitnessu woli koncerty. Nałogowo słucha muzyki. Czasem ludzi.
Miasto to jej naturalne środowisko. Fascynuje ją swoją złożonością i stanowi niewyczerpane źródło inspiracji.
Czwartkowe dzieci to zbiór dziesięciu opowiadań, z których każde mogłoby być początkiem jakiejś powieści. To co je łączy to motyw wędrówki. Wędrówki przez życie, nie zawsze najłatwiejszą z dróg, bo urodzonych w czwartek przeważnie otacza mrok, trudy podejmowania ciężkich wyborów, czasem dramatycznych i brak czasu. I totalny chaos, w którym doszukują się ukrytego planu. Tak w skrócie można by streścić tę niewielkich rozmiarów książkę. Książkę w dużej mierze nieznaną na bookstagramie, a szkoda, bo warto na te krótkie historie zwrócić uwagę. Najbardziej podobały mi się te rozdziały, których bohaterowie żyli w zupełnie innych, w porównaniu do naszego światach i kiedy autorka ocierała się o fantastykę. Mniej te bardziej realne, ale każde z nich trzyma równy poziom. To co jeszcze udało mi się z tej książki wychwycić to uczucie niepokoju i jakaś ogarniająca bohaterów niepewność, najbliższego jutra czy dalekosiężnej przyszłości. Daje to czytelnikowi poczucie pewnego dyskomfortu, ale może to dobrze, wszak chyba o to chodzi, by literatura wzbudzała w nas emocje. A tych tu nie brakuje. No bo jak zachować spokój kiedy mamy do czynienia w podróżach nad przepaścią, niebezpiecznym tańcem na linie, dotykaniem ognia czy grą w szachy z samą śmiercią? Trudne prawda? A to tylko kilka z przeszkód, jakie muszą pokonać ci, którym przyszło urodzić się w czwarty dzień tygodnia. To wytrącenie z bezpiecznej strefu utrzymuje się w czytelniku długo po lekturze i sprawia, że o książce się pamięta. Osobiście wypada mi chyba podziękować losowi, że urodziłem się w sobotę, bo nie wiem co bym zrobił, gdybym był jednym z czwartkowych dzieci z tej książki...Serdecznie polecam!!! Współpraca barterowa z @takczytam.poznan