Sara Bright jest najlepszym szpiegiem Loftwergu. Nikt nie może się z nią równać. Jednak… na kilka tygodni przed wybuchem wojny, zostaje oddalona ze służby. Zdruzgotana, z pomocą przyjaciół, postanawia dowiedzieć się, dlaczego król nagle pozbawił ją stanowiska. Pewnego wieczoru, biorąc udział w krwawej bitwie demoluje cześć stolicy, za co grozi jej wygnanie. Czy uda jej się uniknąć kary i odgadnąć, dlaczego straciła posadę szpiega? A może będzie zmuszona uciekać i przez nieuwagę wpadnie w Otchłań Kłamstw…
Dosłownie nic tu nie ma sensu. Multum zbiegów okoliczności, plot twisty bez sensu. Bohaterka zyskujaca nadnaturalne zdolnosci w momentach gdy trzeba popchnąć akcje do przodu, a potem je tracąca z tego samego powodu. Brak logiki i myślenia u rzekomo najlepszej pani szpieg. Świat nie działa, no chyba że wszyscy tam łamią czasoprzestrzeń, grawitację, stany ciała i wszelkie żywioły. Między stronami 101 i 200 mamy prostowanie wielu głupotek z pierwszych 100 stron pod pretekstem loredumpu, co możebyłoby spoko gdyby nie to że później mamy festiwal absurdu, znów niekontrolowany. Wciąż nie wiemy dlaczego wojna wogóle wybuchła skoro Hergwia i Loftwerg posiadają królowe z tego samego rodu, będące siostrami. Postacie pojawiają się i znikają ot tak. I to nie jest tak że to książka nie do odratowania, pacing, pomysł świata i streszczenie fabuły brzmi naprawdę dobrze. Tylko wykonanie jest bardzo złe i widać że w wielu momentach korekta spała. Jakby zmienić strukturę przebiegu wątku i usunąć głupoty typu bezsensowna śmierć, maski, opis pokoju kolezanki w losowym miejscu w książce i ogólną niezręczność byłaby to spoko YA-ka, a tu masz jednak takie coś. Mam nadzieję że tom drugi będzie jakkolwiek ciekawszy