Tito ma porażenie mózgowe. Każdy krok to dla niego ogromny wysiłek i ryzyko upadku. Wspólnie z ojcem wyrusza w liczącą 424 kroki drogę do weneckiego szpitala, gdzie w wyniku błędu lekarzy podczas porodu doznał porażenia mózgowego.
Diogo Mainradi pokazuje, jak wiele - o sobie i o świecie - nauczył się od swojego syna. Przekonuje też, że "wiedza o tym, jak upaść, jest o wiele więcej warta niż wiedza o tym, jak chodzić". Każdy chwiejny krok Tita wytrąca bowiem z równowagi ludzką pychę, karmiącą się przekonaniem, że stanowimy pępek świata.
Na początku byłam zawiedziona, myślałam że porzucę książkę po pierwszych 20 stronach. Potem jednak książka mnie wciągnęła tak bardzo, że nie mogłam od niej odejść póki nie przeczytałam całości. Książka to manifestacja drogi życiowej ojca chorego dziecka, który z każdym rokiem życia dziecka odkrywa więcej o życiu, o sobie i o dziecku. Muszę przyznać że dość nietypowa pozycja, ale warta przeczytania, zwłaszcza że jest zadziwiająco krótka (127 stron). Dobra do herbatki na godzinę czytania
Książka w zupełnie inny sposób patrząca na porażenie mózgowe. Autor ukazuje nam podróż swojego syna do szpitala w którym się urodził, ale szybko uświadamiamy sobie, że tak naprawdę czytamy o podróży ojca. Od niepewności, przez żal do zrozumienia i czystej miłości. Poruszająca historia opowiedziana oczami ojca, który z każdym krokiem swojego dziecka uczy się coraz więcej o otaczającym go świecie z zupełnie innej, dotąd nieznanej mu perspektywy.
Em certos momentos triste, em outros erudito, o tempo todo agradável de se ler. Um relato pessoal sobre a convivência de um pai com um filho com paralisia cerebral, jamais sentimental ou piegas. Veneza, Dante, Brasil, Lula, Rembrandt, mas sempre o filho. Ótimo.
Niesamowicie zainteresowało mnie to, jak prośba jednego człowieka wywołała powstanie programu T4 i pogromu ludności żydowskiej. Duży plus za historyczne smaczki.