Pewnego dnia wskutek niecnego spisku włodarzy miasta Lapis, życie Tobiasza – młodego architekta o złotym sercu – i jego mądrej, dobrej żony, Elżbiety, wywraca się do góry nogami. Na domiar złego ich ukochane miasto w ciągu jednej nocy zostaje niemal całkowicie zniszczone przez złowrogą siłę, kryjącą się w podziemiach.
Pięćdziesiąt lat później do odbudowanego Lapis przybywa Irenka. Ta oczytana, ciekawa świata i nieco zbuntowana dziewczynka postanawia zgłębić tajemnice miasta i dowiedzieć się, dlaczego o pewnych sprawach się tu nie rozmawia. Czy uda jej się rozwikłać wszystkie zagadki? Czy Poczwara to tylko stara legenda? Co się stało z Elżbietą i Tobiaszem i skąd w Lapis latarnia morska, skoro nigdy nie leżało nad morzem?
Lapis to pełna przygód i mrocznych tajemnic opowieść o rezolutnej, nieustraszonej dziewczynce, skomplikowanej ludzkiej naturze, samotności, miłości, przyjaźni i odwadze. Przede wszystkim jednak to historia o potędze słowa i o tym, że nie można go lekceważyć, bo bez niego – nic nie ma znaczenia.
Autorka i tłumaczka książek dla dzieci i młodzieży. Ukończyła poznańskie Liceum Ogólnokształcące św. Marii Magdaleny; jest absolwentką Wydziału Filologii Polskiej UAM w Poznaniu. Zanim zaczęła pisać książki, zajmowała się tłumaczeniem literatury dziecięcej i młodzieżowej z języka angielskiego oraz redakcją tekstów literackich.
Emilia Kiereś jest córką pisarki Małgorzaty Musierowicz, siostrzenicą poety i tłumacza Stanisława Barańczaka.
"Przepowienia" Emilii Kiereś parę lat temu rozsierdziła mnie swoimi bzdurkami. Opis "Lapis" był jednak na tyle intrygujący, że postanowiłem dać tej autorce jeszcze jedną szansę.
Jest to zdecydowanie o wiele lepiej skonstruowana historia od "Przepowienii". Postacie mają więcej charakteru i mocy sprawczej, książka wydaje się o wiele dojrzalsza w tonie, wiele jej myśli przewodnich jest całkiem ważnych i interesujących. Tempo jest dobrze wyważona, fabuła ani nie pędzi na łeb na szyję, ani nie ślamazarzy się.
Jedyne co bym zmienił, to przeplatałbym ze sobą historię Ireny z historią Elżbiety i Tobiasza. Wymagałoby to paru zmian w np. dialogach, ale mam wrażenie, że uczyniłoby to całość bardziej zwięzłą i nie wprowadziłoby tego znaczącego rozdzielenia na dwie części książki, które w tym przypadku raczej szkodzi całości.
Skonstruowany w tej pozycji świat jest bardzo urokliwy. Elementy fantastyczne znajdują się na pograniczu legend i baśni, a to dodaje charakterystyczności całokształtowi. Bardzo przyjemny vibe.
Niezmierny szacunek i zasłużone kudoski Emilia Kiereś zasługuje za dwie rzeczy: 1. Uczenienie słów motywem przewodnim historii ukazującym ich wagę i siłę sprawczą, również w formie opowieści. 2. Ukazanie relacji ojca z córką. Absolutnie rozumiem, co Irena czuje i jest to tak niesamowicie istotne, aby takie portrety rodzicielstwa ukazywały się w literaturze dziecięcej. Nawet rodzice powinni takowe przeczytać.
Za to rozwiązanie akcji jest... Problematyczne. Wiem, co pisarka miała na myśli - pokazanie, że możemy być ponad tym, czym jesteśmy w tym momencie, że zawsze możemy się zmienić. Niestety sposób napisania tej sceny wybrzmiewa również trochę jak: "Chcesz aby ludzie cię lubili? To bądź czymkolwiek innym". To już nie jest lekcja, którą chcę, aby dzieci wyciągały z obcowania z kulturą.
Cóż, jest to wciąż całkiem pozytywne zaskoczenie. 4/5
doprawdy piękna, nietuzinkowa historia pełna fantastycznych wydarzeń, zwrotów akcji oraz pięknych zdań. autorka bardzo mocno podkreśla wagę, jaką mają słowa; zdecydowanie trzeba przyznać jej rację. co więcej, narracja prowadzona z różnych punktów widzenia w pierwszej części książki, a następnie w pierwszej osobie sprawia, że lektura jest tylko przyjemniejsza i intrygująca. opowiadanie, które właściwie brzmi jak baśń; o stracie, o lękach, o przezwyciężaniu trudności, o wybaczeniu i trosce. niezaprzeczalnie wartościowa pozycja nie tylko dla młodszych, ale również dla dorosłych.
Dnf 73% Mam dosc tej książki czytam ja już ponad miesiąc i nic absolutnie nic mnie nie zaciekawiło. Na początku opis bardzo mnie zainteresował jednak gdy zaczęłam przez pierwsza połowę nie mogłam przejść. Kolejne rozdziały były dobre ale przesto że nie polubiłam pierwszej połowy ciężko było mi zaakceptować resztę. Nie wiem czy to kwestia wieku czy tego że zwykle czytam ksiazki z innego gatunku ale po prostu nie dam rady tego skończyć. Przepraszam wszystkich fanów tej książki.
początek i koniec mnie zaangażowały, ale gdzieś pomiędzy zgubiłam klimat... choć trzeba przyznać, że jako całość, splot losów kilku pokoleń, pięknie wypada ta historia.🤍🧙🏻♀️
przepiękna historia chociaż na początku podchodziłam dosyć sceptycznie, ale na prawdę mi się podobało! momentami miałam wrażenie, że Irenka ma więcej niż 12 lat i to chyba był mój największy problem, bo jest bardzo podkreślane, że jest małą dziewczynką, a wydaje się w niektórych sytuacjach, że jest starsza. mimo wszystko polecam każdemu! na prawdę warto poznać te historię.
„Wiedziała, że słowem można człowieka uratować, dać mu nadzieję, ale można go też zranić, a nawet zniszczyć.”
Pewnego dnia Lapis zostaje zdradzone i całkowicie zniszczone przez tajemniczą istotę kryjącą się w podziemiach. Życie młodego architekta Tobiasza wywraca się do góry nogami kiedy to on zostaje posądzony o zdradę a jego żona Elżbieta znika. Ćwierć wieku później do Lapis razem ze swoim ojcem przyjeżdża Irenka, oczytana, samotna, bardzo mądra i ciekawa świata dziewczynka. Za wszelką cenę chce poznać tajemnice, które skrywa miasto, i dowiedzieć się dlaczego o pewnych sprawach się tutaj nie rozmawia.
Czy Tobiasz odnajdzie Elżbietę? Czy coś naprawdę kryje się w podziemiach?
„Lapis” to książka zaliczana do literatury dziecięcej. Klimat historii śmiało mogę nazwać baśniowym. Wspaniale było wejść do tego świata! Nie odczuwałam, że książka jest „za bardzo dziecinna”, bo traktowała o sprawach ważnych: mocy słowa, samotności, bólu po stracie ukochanej osoby. W połowie książki myślałam, że dam 3⭐️, ale końcówka zmieniła moje myślenie. 😅
Dnf w około 70 procentach Pierwsza część podobała mi się i byłabym w stanie wystawić jej 3.5 może nawet 4 gwiazdki jednak część Irenki hmm Pierwsze 2-3 rozdziały fajnie się toczyły były w miarę ciekawe potem jest już tylko równia pochyla Według mnie nie grają mi tutaj 2 rzeczy A) wydanie które jest straszne. Ma duże strój ze względu na to że jest to bardziej format książeczki dla dzieci co w teorii powinna "przyśpieszać" czytanie ale mi to poprostu wydłuża to wszystko. B) przedstawienie tego wszystkiego w sposób realizmu magicznego lub czegoś zachaczajacego o grozę lub niepokój. NIE NIE NIE mi to wogóle nie podchodzi sprawia że nic mnie nie interesuje w tej książfe
Ps rozwiązania domyśliłam się na stronie 20 i było to tak mało inteligentne rozwiązanie że sama w to wątpiłam ale ni sty miałam rację
Czytałam już trochę książek, skierowanych do młodszej grupy wiekowej, które mi się podobały, jednak nie mogę powiedzieć tego o Lapis. To standardowa historia, w której dobro zwycięża, ale ma ponad 400 stron i jak dla mnie jest po prostu przegadana. Jakbym czytała w papierze (a nie słuchała), to myślę, że po prostu bym jej nie skończyła. Bo nie ma tu żadnych wątków pobocznych, bohaterowie też nie potrzebują aż tyle czasu ile im zapewniono. Za dzieciaka pewnie również byłabym po prostu znudzona.
To jest cudowna książka. Przez cały czas trzyma w napięciu i nie można się od niej oderwać. Opowiada o różnych kłopotach, ale także pięknych przeżyciach. Lapis skrywa wiele tajemnic i nikt nie chce o nich mówić. Polecam serdecznie
Piękna książka! O wykluczeniu, stygmatyzacji społecznej, izolacji po utracie ważnych relacji, reakcji grupy na traumatyczne wydarzenia i wreszcie o tym, że można te procesy przełamywać - dzięki ciekawości świata, miłości i odwadze. Mocne kobiece postaci. Słowem, książka o ważnych i mocno aktualnych tematach, ale bez prostych kalek, w baśniowym klimacie. W moim odczuciu to książka równie wartościowa i wzruszająca dla dorosłych i nastoletnich czytelników. Polecam!