Piękna i poruszająca opowieść o niezwykłych spotkaniach, wędrówkach na skraje łąk i kapliczkach, pod którymi skradziono pocałunki.
Faustyna Świt nie należy do osób, które lubią widok swoich piegów i kasztanowych włosów w lustrze o poranku. Kocha zapisywać cytaty na drzwiach swojej szafy i nie znosi żółtych spódnic. Ceni swoje zdanie i przyjaciół, którym może ufać. Kiedy po wakacjach wraca do szkoły, poznaje Józka, nowego ucznia, którego od pierwszego wejrzenia… nie lubi. Nie opuszcza jej jednak wrażenie, że od tego momentu świat wyraźnie przyspieszył. Co wyniknie z ich przypadkowego spotkania? W jakie intrygi zostanie wciągnięta Faustyna? I co zrobić, gdy mroczne historie rodzinne zaczynają wisieć nad tobą niczym kłębowisko czarnych chmur?
Nie całuj się pod kapliczką jest pierwszą częścią Trylogii Sercowskiej autorstwa Weroniki Pawlak. Opowieść o losach uczniów „Żółtego Liceum” cieszy się ogromną popularnością wśród tysięcy użytkowników serwisu Wattpad.
Swoją twórczością dzieli się na wattpadzie pod nazwami Awarko (obecnie) i polishbeauty (konto zawieszone, znajdują się jednak na nim starsze tomy wierszy).
Sama o sobie pisze: "prawie wicekomendantka Szkoły Zastępowych w ZHR, ewangelizatorka i miłośniczka Ducha Świętego (katoliczka), studentka filologii polskiej (II rok, jeszcze mało wiem), romantyczka, prawie Ania Shirley, nieco Diana Barry, spokojniejsza Jo March" (wattpad)
Zawsze ciężko mi zacząć, choć bardzo łatwo zakończyć.
Ta książka to absolutne dzieło literatury. Dzieło, przy którym wylewałam setki łez, przy którym śmiałam się do rozpuku i przy którym złościłam się niesamowicie, mając ochotę wyrzucić książkę przez okno (nic jej się nie stało!)
Bohaterowie są cudownie wykreowani. Faustyna, Józef, Wiola, Piotr, Tymek... Każdy z nich ma jakąś swoją historię i nie ma bohatera w tej książce, którego szczerze bym nie lubiła (choć jeszcze niedawno miałam inne zdanie o Laurze).
Miłość, Wiara i Nadzieja. Jest to absolutnie perfekcyjny opis tej opowieści. Opowieści mądrej, poetyckiej, napisanej kwiecistym językiem, wyrozumiałej, dobrej, zabawnej, ale zarazem czasem tragicznej.
Zakochałam się w Sercowie i oddałam temu miasteczku całe moje serce. Oddałam serce lodziarni na Anielskiej, nauczycielom Żółtego Liceum i Zuzi, która była ikoniczna!
To jedna z najważniejszych powieści w moim życiu. Która mnie w pewien sposób nakierowała. I dziękuję jej za to ogromnie.
(Kapliczkę czytałam już na Wattpadzie, tak samo, jak połowę drugiego tomu)
"Nie całuj się pod kapliczką" to historia, którą poznałam na wattpadzie i tak bardzo się nią zachwyciłam. minął prawie rok, a ja mogę postawić ją na swojej półce *pisk radości* i wiecie co? zachwyciłam się na nowo, a może jeszcze bardziej. Kapliczka to historia, która rozgrzeje wasze serce, po czym złamie je na kawałki, poskleja je, a potem, a potem to sami zobaczycie. kocham Sercowo, które zostało tu przedstawione, bohaterów, wszystko. jestem taka szczęśliwa, że jestem sercowskim dzieciakiem, że mogę dorastać z uczniami Żółtego Liceum ♡ czytajcie Kapliczkę, moi mili, czytajcie Kapliczkę!
31.01.2022 [reread]
umm, czytam tę historię czwarty raz, a i tak przeżyłam wszystko tak bardzo, jak za pierwszym razem. ból, ból, ból.
Mogę dać tej książce milion gwiazdek? Bo śmiało stawiam ją koło wron na półce moich absolutnych faworytów all the time. Bałam się tematów religijnych, absolutnie bliskiego mi klimatu szkoły katolickiej. Jednocześnie wszystkie moje oczekiwania zostały spełnione w 101%, ten klimat, poczucie jakbym była jedną z uczennic Żółtego Liceum, jakbym znała każdego bohatera osobiście i siedziała razem z nimi na lekcjach. To wszystko stało mi się tak cholernie bliskie, a podkreślę że nie czytałam "pierwotnej" wersji na wattpadzie - teraz odczuwam niesamowitą potrzebę kupienia drugiej części TERAZ. Mimo że to cegiełka, to nawet nie czuć jak przelatuje kolejne 100 stron, bo tak się wczuwa w losy tych wszystkich ludzi, jak przeżywa każde momenty z nimi. Dosłownie wzruszałam się na czymś, co początkowo uważałam za strasznie płytkie i małostkowe, jakby na siłę - zdecydowanie żadna z metafor i malownicze zdania nie były na siłę. I miałam wiele momentów, w którym rzucałam tą cegiełką o ścianę (prawie), w których miałam ochotę wejść i udusić bohaterów albo zmusić ich do milczenia - dalej kocham ich całym sercem.
Nie oszukujmy się - to książka, która sprawiła, że się odnalazłam. Stała się cząstką mnie. Kiedy zaczęłam ją czytać prawie 2 lata temu na Wattpadzie, nigdy nie sądziłam, jak wiele będzie dla mnie znaczyć. Ile rzeczy mnie nauczy. Teraz, trzymając ją w rękach, rozpiera mnie duma i ogromne szczęście. Sercowo nie tylko stało się dla mnie domem, ale także bezpiecznym miejscem. Kiedy budziłam się z koszmaru i nie umiałam zasnąć, zaczynałam czytać kilka rozdziałów i mogłam spokojnie iść spać. Ta książka sprawiała, że się uśmiechałam, płakałam, śmiałam i pokochałam bardziej. Siebie, Boga i bliźnich. Jeśli tylko macie okazje, czytajcie Kapliczkę. Warto. Naprawdę.
Czytałam tę książkę już na wattpadzie i wtedy uważałam za piękną, jakąś taką inną od wszystkiego tego, co serwowała mi ta platforma. Weronika zabrała nas, czytelników, w świat, którego potrzebowaliśmy. Świat dobry, ciepły, czasem naiwny, ale przez to tak dziecięco piękny. Sercowo jest dla mnie odbiciem serca człowieka - dużo tam obserwacji świata, czyli opisów Autorki. Dużo tam kryzysów, czyli tych wszystkich dramatów Dzieciaków z Żółtego Liceum. Dużo tam Boga - bo każdy z nas Go szuka, nawet gdy nie woła po Imieniu. Kapliczka jest książką dla tych, którzy mają czas, by zanurzyć się w pięknie i w Bogu. Ona jest jak rekolekcje - niektórzy odłożą ją sobie i przyjdą za jakiś czas, inni nie wrócą, jeszcze inni zapiszą każde zdanie w sercu (jak ja i cały fandom). Ale Kapliczka uczy kochać człowieka i być cierpliwym. Uczy szukać Boga w najczarniejszych sytuacjach życia. Uczy wytrwałości w miłości. W końcu uczy bycia po prostu odbiciem Boga - zachwycającą osobą, której też ktoś mógłby poświęcić 704 strony. Nawet jeśli ktoś nie przeczyta jej do końca, odłoży czy uzna za głupią, Kapliczka jest odbiciem Boga - i czeka, i jest piękna, jest mądra i dobra. Kocham bohaterów, którzy czasami dotykają wszyskich ran, ale i bawią. Kocham miejsca, opisane z fotograficzną precyzją. Kocham metafory i porównania, bo jakie trzeba mieć serce by TAK pisać? Piękne. Dlatego TS i Kapliczka, która ją rozpoczyna jest po prostu piękna. A ile razy na niej płakałam to Bóg, Autorka i komentarze na watt wiedzą
Pokochałam tę książkę od pierwszego wejrzenia, a bardziej przyziemnie od pierwszej strony…
Niby niewinna miłość, nastoletnie problemy- płynęłam, zatracałam się w tej powieści pokochałam Józka, Fau- ale najbardziej lubię ich razem pokochałam Wiolę, Tymka, Piotrka, Bartka (czego bym się nie spodziewała), w jakiś szczególny sposób pokochałam także Asię, której naprawdę mi szkoda i choć nie mam jak chciałabym jej pomóc
Pokochałam całe Sercowo, tak bardzo, że gdybym mogła odwiedzić jedno miejsce na Ziemi było by to ono. Nie Paryż, nie Londyn, tylko Żółte liceum, Zieloną podstawówkę, Kościół Świetego Ducha💟
Chciałbym przytulić bohaterów, ale gdyby nie autorka, to nawet bym nie wiedziała o Polskiej Ani Shirley, dlatego tak bardzo dziękuję jej.
To niesamowite jak zostały przeplecione wątki wiary, zwątpienia w nią, ale także uświadomienie, że Bóg jest, choć nie każdy Go dostrzega (oczywiście, uważam, że każdy ma prawo do własnych przekonań i wiary, a moja opinia nie ma na celu nikogo obrazić!) dlatego też podczas sięgania po tę pozycję trzeba mieć na uwadze, że Bóg odgrywa w niej dużą rolę
Ostatnie 200 stron to był istny rollercoaster, moje serce nie było w pełni usatysfakcjonowane z niektórych wydarzeń, ale tak widocznie miało być, bo nic nie dzieję się bez przyczyny
Kocham całym sercem i brakuje mi słów jak bardzo na nowo mam ochotę znów przeczytać tę historię, ponieważ ma ona miejsce w moim sercu- na zawsze tak samo jak cytaty w niej zawarte <3
nie spodziewałam się, że ta książka będzie dobra. zaczynając tę książkę myślałam że to będzie jakiś prosty romans z wątkiem o wierze. a to jest dobra książka i z wątkiem romansu i obyczajowego, jak człowiek może sięgnąć dna (nie koniecznie przez to że nie wierzy) i wiary. Najbardziej polubiłam Józefa i Asię. najmniej Faustynę. nie do końca mnie przekonał jej patrzenie na świat. wątek wiary myślałam, że będzie mnie bardziej irytował. styl pisania był dobry, choć trochę mnie denerwowały długie zdania porównań, ale fakt to stworzyło ten klimat
Macie książki, które poruszają wasze serce już od pierwszych stron? Czujecie, jakbyście żyli wśród bohaterów? Rozumiecie ich, nawet jeśli nie do końca rozumiecie? Tęsknicie za nimi, chcieli lepszego losu? Żałowali, że Sercowska Rzeczywistość nie jest prawdziwa... Ale jest na jakiś sposób. I tym sposobem wiele razy wywołała w moich oczach łzy, wiele żółtych znaczników trafiło na poszczególne strony. Śmiałam się, cieszyłam, czasem nawet krzyczałam z bezsilności. Opowieść przepełniona wrażliwością, pragnieniem Dobra, poszukiwaniem miłości oraz... Siebie. W świecie, który nie zawsze ma otwarte serce na innych, ale to nie oznacza, że my nie możemy ustalić własnych zasad, nadal pamiętając o innych...
“Pory roku nie zmieniają się tak szybko.„ czy ja naprawdę muszę pisać coś o kapliczce? Napiszę kilka najważniejszych elementów, które składają się na fakt, że jest to książka mojego życia. • wybitny język (dosłowna skarbnica cytatów) • świetni bohaterowie, cudownie wykreowani (Józef, Faustyna, Wiolka, Tymek) ich rozterki, problemy są normalne dla nastolatków! Pakują się często w niezłe tarapaty, ale wychodzą z nich (niekiedy z zapaleniem płuc, szokiem termicznym, czy połamanymi palcami. Albo sercem!) • kreatywne, ciekawe wydarzenia! • i fakt, że książka niesamowicie przybliżyła mnie do Boga, to jest chyba jedna z jej najważniejszych funkcji.
Jest to cudowna powieść, którą rekomenduje każdemu, kto szuka Nadziei, Wiary i Miłości. Nie mogę się doczekać aż zacznę uniwerek.
Masterpiece. Masterpiece. Masterpiece. Cudowna i wyjątkowa książka o Miłości, Uczuciach i Wierze. Sercowo stało się moim bezpiecznym miejscem, a historia uczniów z Żołtego Liceum - ucieczką od rzeczywistości. Ogromnie poetycka, każde zdanie zachwycało mnie. To, ile emocji mogły wywołać te na pierwszy rzut oka proste słowa, jest niesamowite. Zdążyła wiele razy zgnieść, a potem poskładać moje serce. Wątek wiary był cudowny, zarówno jak każdy inny aspekt tej książki (🤭). Literally obsessed!! Uwielbiam tę historię, zdecydowany comfort read. Czuję, że będę często do niej wracać.
Jest bardzo wdzięczna i dziękuję, że mogłam ją poznać.
,,Bo żaden człowiek nie jest w pełni dobry ani w pełni zły. Każdy z nas nosi w sobie cień drzewa z rajskiego ogrodu i przez życie każdego przewija się owoc grzechu i promień łaski”.
skończyłam kilka dni temu, jedna z lepszych książek jakie przeczytałam w ostatnim czasie !! bardzo polubiłam się z klimatem książki, bohaterami i tymi nazwami rozdziałów hahah. będę wracać do niej, na pewno <3
Tą książką zainteresowałam się słysząc porównania do Ani z Zielonego Wzgórza, a Anie kocham. Podeszłam dość sceptycznie, ale miło się zaskoczyłam. Nawiązania do Ani są, ale nie są one kryte, przez co nie jest to sztampowa podróbka, są one bardzo fajnie wprowadzane. Od pierwszej strony tak bardzo przywiązałam się do bohaterów, że razem z nimi przeżywałam te wszystkie radości rozterki i smutki. Ta książka była dla mnie bąbą dmocjonalną. Autorka naprawdę wspaniałe wykreowała bohaterów i to nie tylko Faustynę i Józka. Fabuła jest nieschematyczna, zaskakuje i porusza ogrom ważnych tematów. Sercowo jest tak przyjemne i rodzinne, jak Avonlea. Najbardziej podoba mi się ta wielka naturalność zawarta w książce. Wszystko jest tam naturalne, takie jak życie. Wierzymy, że to miasto, bohaterowie, fabuła naprawdę żyje. Dodatkowo mamy tutaj poruszony temat wiary, Boga, co uważam za bardzo odważny ale także ważny temat, którego brakuje w młodzieżówkach. Myślę, że młodzież idealnie odnajdzie siebie w tej historii. I jeszcze jeden cudowny aspekt tej książki to tak przepiękny język, prawie na każdej stronie można zaznaczyć piękny życiowy cytat. Polecam gorąco i z niecierpliwością czekam na kolejne tomy.
Okej, a więc! Książka według mnie genialna! Dialogi bohaterów są bardzo realistyczne przez co można poczuć jakby się ich słuchało i było obok! Za to opisy, jeny autorka ma cudowny dar do pisania opisów! Są takie piękne i Aniowe! Bardzo podoba mi się też to jak ta książka jest wartościowa! Zawiera w sobie wiele wartości, a sami bohaterowie uczą się też wiele i nie są zbyt wyidealizowani co daje takiej prawdziwości tej książce! Czytałam ją ponad miesiąc, bo nie powiem jest ona masywna, ale mi samej czytało się ją bardzo dobrze, tak lekko (mimo niektórych akcji!). Każdy kto jest spragniony pięknej, nieśmiałej miłości zapraszam w podróż po małym miasteczku Sercowie w okolicach Warszawy, gdzie w żółtym liceum obowiązuje jedna zasada ,,Nie całuj się pod kapliczką".
This entire review has been hidden because of spoilers.
Nie żałuję przeczytania żadnej z 700 stron. Na początku było ciężko, ale gdy czyta się te opisy, cytaty, czyta się o miłości, która wyczuwalna jest przez kartki - potem nie chce się jej odkładać na półkę. Wartości, jakie przekazuje ta książka sprawia, że warto ją przeczytać. Ale nie jest to jedyna rzecz - kreacje bohaterów, pośród których każdy może znaleźć cząstkę siebie. Czysty masterpiece.
Niczego bardziej w życiu nie pokocham jak trylogii sercowskiej! Matko! Marzenie kiedyś spotkać taka przyjaciółkę jak Faustyna, a chłopaka jak Irysowski?!?? Nawet wyobrazić sobie nie potrafię! Czytajcie Czytajcie i jeszcze raz czytajcie!!!!
Moje uczucia odnośnie tej książki zmieniały się dość często, ale ostatecznie uważam tą książkę za wyjątkową i dobrą. Bardzo przywiązałam się do bohaterów, a książka jest bardzo wartościowa i mimo bycia z pozoru poetyckim slow burnem niesie za sobą dużo więcej. Mimo dłużyzn ostatecznie mnie wciągnęła. Minusem jest z pewnością ilość stron i dość randomowe rozdziały, co jakiś czas. Oraz ilość poetyckich odwołań np do lektur szkolnych, mieszane z potocznym językiem i podniosłym. Trochę mnie to denerwowało. Mimo wszystko ta książka długo zostanie w mojej pamięci, a ilość znaczników mnie przeraza. A poza tym zakończenie BOZE CO TO BYŁO???????
oddałam jej swoje serce, trafia na miejsce jednej z moich ulubionych książek ;)) ta książka jest pełna tylu cudownych i barwnych metafor, tylu pięknych slow. Wartości i ideały w „Nie całuj się pod kapliczką” również mi przyświecają jako harcerka, pewnie dlatego czuję się, że ta książka jest mi tak bliska. Patrzenie na świat przez Fau było dla mnie inspiracją. MARZE O TYM, żeby spotkac kogoś tak wyjątkowego jak Irysowski był dla Faustyny 💙💙✨ gdybym mogła dałabym milion gwiazdek, polecam <33 !!
To będzie długi wywód. Zaczęłam czytać „Kapliczkę” w czerwcu 2021, przerwałam na początku lipca, gdy poczułam się przytłoczona idyllicznością (i dopieszczaniem pracy licencjackiej). Sięgnęłam ponownie wczoraj, by skończyć ostatnie sto osiemdziesiąt stron, bo wiedziałam, że na pewno i tak chcę przeczytać drugi tom, który właśnie ma premierę. Nie było to moje pierwsze spotkanie ze stylem Autorki. Znam ją (internetowo) od lat, byłam świadkiem końca pierwszej ery jej twórczości i początków drugiej. Widziałam chwilę, gdy dochodziła do pisania nowej opowieści. Nie czytałam wszystkiego, ale wiele razy się wzruszałam (a moje kanaliki łzowe są bardzo odporne), kochałam i nienawidziłam bohaterów kolejnych historii. I mogłoby wydawać się, że te doświadczenia nie powinny mieć znaczenia w recenzji. Ale sama wiem, że przez to czuję jakbym oceniała pracę koleżanki, niekoniecznie z jednej grupy zajęciowej – takiej, którą kojarzę z korytarza i czasem spotykam na wykładzie. To bardzo prywatne doświadczenie, gdy pierwszy raz czytam coś, co napisała osoba w jakiś sposób mi znana, dzieląca podobne doświadczenia (choćby studia – a więc podobny background, co widać we wszystkich nawiązaniach literackich). Z tego powodu wszystkie moje uwagi mają być wskazówkami od koleżanki, jak głosówki wysyłane kumpeli przy czytaniu kolejnych rozdziałów jej pracy licencjackiej. Z początku (ponieważ w wersji internetowej nigdy nie wyszłam poza pierwszy rozdział, więc nie wiedziałam, jak to będzie wyglądać) czułam się nieco przytłoczona kwiecistością języka. Rozumiem jego istnienie w narracji, zdecydowanie wiele fragmentów jest pięknych i metaforycznych. Jednak część dialogów wydaje się przez to niewiarygodna – ludzie potrafią mówić pięknie, to prawda, ale tutaj jest to większość bohaterów. Tak, to specyficzne środowisko. Mimo wszystko „cholera” i „cholerny” stanowiące prawie wszystkie wylgaryzmy na siedmiuset stronach były dla mnie dość sztuczne. To jednak drobna rzecz. Same odniesienia do historii z Wyspy Księcia Edwarda były przeurocze i sprawiały, że moje lodowe serce topniało. Gdy bohaterowie pierwszy raz się pogodzili, czułam, że nastąpiło to jakoś szybko. Kolejne dramy w tym momencie miały uzasadnienie, bez trudów ich relacja byłaby zbyt cukierkowa. I właśnie co do dramatów. Zdecydowanie Asia to dla mnie najciekawsza bohaterka. Jej problemy, zwłaszcza trauma z dzieciństwa, poruszają we mnie czułą strunę. Może i jest nieco zbyt jednoznacznie poprowadzona, ale w jej kontekście wszystkie metafory ze sztuką były wspaniałe. Podobnie fragmenty z Bartkiem stanowiły dla mnie największy popis narratorski. Do nich chętnie wróciłabym nawet w osobnej historii, choć byłaby ona pozbawiona Nadziei, a ona jednak była tu głównym celem. Poczułam się znowu jak licealistka. Przypomniały mi się ideały, którymi w tamtym okresie się kierowałam, rzeczy wtedy dla mnie ważne. Także te trudne. I choć maturę napisałam cztery lata temu, czasem za tamtym okresem tęsknię. „Kapliczka” stanowiła tu substytut tych zamierzchłych czasów. Dwa razy (właśnie podczas tego drugiego podejścia do czytania) zaszkliły mi się oczy, choć równocześnie dostrzegłam kilka błędów w narracji. Dodatkowa korekta dla wychwycenia takich elementów to byłaby dobra inwestycja. Równocześnie nie wybijało mnie to jakoś mocno z rytmu (najlepszy dowód stanowi to, że nie jestem w stanie tych potknięć teraz wypisać). W tym momencie czekam na „Uniwerek”, który powinien przyjść do mnie w ciągu kilku godzin. Bo takie cliffhangery to zbrodnia.
"Nie całuj się pod kapliczką" Weroniki Pawlak to po prostu arcydzieło. Napisane przez tak młodą dziewczynę ukazuje talent autorki. Zdecydowanie najwspanialsza książka, jaką przeczytałam w tym roku. Sercowo to miejsce, które jest ostoją dla każdego. Klimat tego małego miasteczka jest wielki; czytając książkę miałam nieodparte wrażenie, iż wioska ta istnieje naprawdę. Sposób w jaki wykreowani zostali bohaterowie przerósł moje założenia i oczekiwania wobec tej książki. Myślałam, że będzie to napisana ładnym językiem książka, pełna przewidywalnych zwrotów akcji – nic bardziej mylnego. Owszem, język jest wspaniały, bogaty i kształcący, jednak dodaje on uroku Kapliczce. Bohaterowie są ludzccy – mają problemy, są uparci i potrzebują czasu aby zrozumieć daną sytuację. Bo tak robią ludzie. Charakter Asi jest dla mnie fenomenem. Czasami ją kochałam, czasami ją nienawidziłam, a przez cały czas byłam pełna podziwu dla autorki, która zdołała stworzyć tak realną postać. Bartek Ritaś to bohater z problemami i historia jego życia jest przykładem człowieka, który zgubił dobrą drogę i po prostu próbuje się odnaleźć. Myślę, że te osoby chwyciły mnie za serce najbardziej, poza wspaniałym Józefem Irysowskim, Wiolettą Ritaś i oczywiście moją bubą, Faustyną Świt. Jeśli mam podsumować, uważam, że Kapliczka to cudo, napisane przez równie cudowną autorkę, a trylogia Sercowska może spokojnie zostać jedną z moich ulubionych. PS Dziękuję za tak wspaniale poprowadzony wątek wiary<3
kapliczka to ksiażka którą przeczytałam pierwszy raz na wattpadzie i totalnie zakochałam się w niej i jej bohaterach. historia jest niby prosta a jednocześnie tak piękna i delikatna, że nic tylko się zachwycać. każdy bohater jest na swój sposób wyjątkowy i z każdym po części się utożsamiałam w trakcie czytania.
sposób pisania weroniki jest wręcz bajeczny. wiadomo nie każdemu mogą przypaść do gustu długie i pełne metafor opisy, ale ja uważam, że dają ogromne pole wyobraźni. tak samo research, który robi wrażenie i widać, że jest włożone w to caaałe serducho. jestem też wdzięczna za to jak pięknie opisuje wiarę w Boga. pokazuje ogrom miłości jaki w niej tkwi a jednocześnie jest to na tyle wyważone, że czytając w żaden sposób nie czujesz się tym przytłoczony. po prostu jest to ważny element powieści.
Eh. Gdyby ta książka była krótsza myśle, ze moja ocena byłaby wyższa, a to 3 to i tak trochę naciągnięte 🙈 ciekawa historia, a główna bohaterka urocza, ale za dlugooo
"Początek każdego pięknego dnia zaczyna się wraz z otwarciem oczu. Inne jest piękno widziane pod sennymi powiekami, a inne światło poranka. Kto rano widzi piękno, już je ma."
I taka jest właśnie ta książka, piękna od samego początku do końca. Każdy z bohaterów niesie ze sobą inną historię, ma inne problemy i definiuje miłość w inny sposób. Jedni potrzebują ją widzieć, niektórzy poczuć, są tacy, którzy pragną mieć ją przez cały czas przy sobie, a niektórym wystarczy myśl, że jest na tym świecie ktoś kto go kocha.
"Nawrócenie ma bowiem różne drogi i czasami przychodzi do człowieka przez innych ludzi. Jest jednak w tym wyjątkowe, że to oryginalna i osobista relacja z Bogiem. Ktoś może ją wskazać, jednak jej przejście zależy tylko od tego, który Idzie."
Relacja z Bogiem, długa droga Józka do tego, aby go pokochać jest przepięknie przedstawiona.
A, no i Józek, co tu dużo mówić, nigdy nie kochałam żadnego bohatera tak bardzo.
"Może nie nauczył się jej prawidłowo kochać, ale w tamtym momencie nauczył doceniać. A poznać wartość czyjejś obecności to już może być wstęp do Przyjaźni lub Miłości."
Ps. Asia, Bartek i ostatnia scena 😥
This entire review has been hidden because of spoilers.
Cóż, Oliwka licealistka byłaby zachwycona. A teraz czuję, że to nie jest książka dla mnie. Ale pod koniec i tak się wciągnęłam! Moje zarzuty to głównie fakt że ta książka jest stanowczo zbyt długa i wiele scen jest nienaturalnie przegadanych, a w narrację wkrada się ogromny patos który nie wiem, czy jest potrzebny. Z zalet? Dobrze wykreowani bohaterowie no i tematyka - wszystkie wątki związane z wiarą, chociaż tutaj trzeba czytać też tę książkę również z tego powodu, bo jako dodatek… to jest bardzo spory dodatek 😅 Mi nie przeszkadza, chociaż niektóre stwierdzenia w narracji wypadały nienaturalnie.
Cieszę się bardzo, że Werka wydała tę serię, by ludzie mogli poznać jej piękną duszę 🤍
PS. Józek, ziom, ty jeszcze liceum nie skończyłeś a już czytasz artykuły o kardiochirurgii? Calm down Faustyna „Nikt mnie nie lubi” Świt, w której w pewnym momencie podkochuje się tyle osób i to powoduje dramy… W ogóle dużo tu dram. Tak chyba działa liceum 😅
Wow... aż ciężko się wysłowić. Kocham tę książkę całym swoim sercem. Nie zasługuje ona na pięć gwiazdek, a raczej na pięćset. Uwielbiam styl autorki, jest przecudowny. 😍😍😍 Faustyna i Józef... ich relacja była taka cute. Gdzie znaleźć takiego Józka???? Miałam nadzieję, że Asia i Bartek będą mieli jakiś swój happy end :(( i takk przeżywałam ostatnie rozdziały 😭😭 (kto wie ten wie)